Google+ Followers

wtorek, 7 listopada 2017

Urlop od Boga...

Tak naprawdę Kościół Chrystusowy,  nie zna granic denominacyjnych, kulturowych, językowych i żadnych innych... 
Jest czymś wspaniałym, jest dziełem Pana Jezusa, jest Jego Oblubienicą, jest Jego własnością. 
Duch Święty przygotowując Oblubienicę do Paruzji, dba o nią i pielęgnuje. 
Każdy, kto jest częścią Kościoła, wie o tym doskonale, kiedy staje przed Panem np. na niedzielnym nabożeństwie..
Muzyka, pieśni, modlitwy, świadectwa, Słowo Boże...
To wszystko powoduje, że dotykamy nieba...
Dotykamy realności Boga i jakże ciężko potem jest rozstawać się, kiedy Kościół milknie... 
Jednak już po chwili rzeczywistość dogania nas....
Hmm...
Szkoda, że z taką łatwością w codziennym życiu zapominamy o Nim... 
Bierzemy urlop od Boga...bo praca, bo szkoła, bo zakupy, bo Internet, bo telewizja... ...bo...bo...bo... Zawsze znajdzie się coś, co bardziej trzeba...
Zaganiani... zabiegani...wpadamy w wir zwyczajnych ludzkich spraw, niepomni, że On jednak jest....
Nieustajaco żyje w nas...

sobota, 4 listopada 2017

A grzechów waszych już więcej wspominać nie będę...

Nieustannie zastanawiam się dlaczego wielu dzisiejszych chrześcijan nie syci się doskonałą ofiarą Jezusa... 
Przecież Jezus to potężny Bóg, który przyszedł na świat, aby dać nam siebie. A cały Nowy Testament, a także ST, kierują nas wierzących w stronę Jego krzyża... 
Przecież gdyby nie dzieło Jezusa, nie byłoby chrześcijaństwa... 
Jezus wziął nasz grzech, a podarował nam swoją sprawiedliwość, dzięki której jesteśmy Dziećmi Bożymi. Mamy nowego ducha, który eliminuje grzech z naszego życia. 
Luter, gdy rozpoczynał reformację, powiedział: "Tylko Bóg, tylko wiara, tylko Słowo Boże, tylko łaska" Jednak niestety reformacja nie potrafiła w tamtym czasie jednoznacznie opowiedzieć się po stronie łaski. Nie potrafiła odważnie mówić o  oddzieleniu Prawa od Łaski. Nie wyjaśniła, że jeśli jesteśmy pod prawem, to tym samym jesteśmy pod przekleństwem, a jeśli pod łaską, to grzech (śmierć) nad nami panować nie może. Grzech nie ma takiej mocy, gdyż chodzimy w  mocy Bożej, w mocy Ducha Świętego. 
Jezus zabrał na krzyż całą naszą niedoskonałość. On to zrobił raz na zawsze i my wierząc w tę ofiarę mamy raz na zawsze też daną moc, która nas trzyma z dala od demonicznego wpływu grzechu. 
Cała trudność w zrozumieniu tego wszystkiego polega na tym, że wielu tak naprawdę nie wie, nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobiła z nami Ewangelia... Nie uświadamiamy sobie, że doskonały Bóg Jezus Chrystus umarł na krzyżu po coś... On raz na zawsze przez swoją ofiarę uczynił nas doskonałymi, sprawiedliwymi i świętymi... Jeśli to zrozumiemy i uwierzymy w to, nasze życie zacznie się zmieniać... I nie będzie w tym naszej zasługi, ale stanie się tak, ponieważ uświęca nas doskonała ofiara Jezusa...
Śmierć Jezusa zmieniła wszystko! Bóg nie robi z nas niewolników skazanych na wykonywanie uczynków. My mamy wolność w skończonym dziele Syna Bożego. Nasze jedyne zadanie polega na nieustannym poznawaniu Go. 
To Biblia nam o Nim mówi. Jeśli nieustannie Go poznajemy, to odbieramy łaskę, która nas uzdalnia do życia w sposób dobry. 
Nie porzucajmy skarbu, którym jest Jezus, gdyż w Nim mamy wszystko. Poznawajmy Go, a zrozumiemy, czym jest Dobra Nowina i jak wielkie ma dla nas znaczenie. 
Jezus Powiedział : Poznaj PRAWDĘ, a ona Cię wyzwoli", powiedział też "Ja jestem PRAWDA, droga i życie"  - My mamy Go poznawać - Jezusa
Czytajmy Pismo Święte, pamiętając, że jest to jedyna księga, której autor towarzyszy nam podczas tej lektury. On jest z nami i będzie nas prowadził przez stronice tej Księgi, abyśmy mogli uświadomić sobie, że Jezus nie przyszedł aby nas potępić, ale po to aby podarować nam wolność od grzechu... On na krzyżu powiedział przecież "Wykonało się"- Zapłacono w całości...I jak byśmy się nie postarali, aby zgrzeszyć, to i tak już na zawsze zostaniemy Dziećmi Bożymi, a Bóg już nigdy nie będzie robił nam zarzutów z powodu grzechu.

Hebrajczyków 10;16-18 " Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je. A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy. 
Izajasz 54:9-10 " Bo tak jest u mnie, jak w czasach Noego: Jak przysiągłem, że wody z czasów Noego nie zaleją ziemi, tak przysięgam, że już nie będę się gniewał na ciebie i nie będę ci robił zarzutów. A choćby się góry poruszyły i pagórki się zachwiały, jednak moja łaska nie opuści cię, a przymierze mojego pokoju się nie zachwieje, mówi Pan, który się nad tobą lituje."
Nie zastanawiaj się jak masz pobożnie żyć, bo tam gdzie prowadzi Boży Duch Święty, droga życia jest prosta...

wtorek, 31 października 2017

Zbawiona przez wiarę...

...Wróciłam z pogrzebu mojej bliskiej koleżanki Hani. 
Był to katolicki pogrzeb, a zatem brałam udział w mszy i słuchałam tego, co miał do powiedzenia ksiądz, który odczytał dwa fragmenty Słowa Bożego, coś z Księgi Mądrości i drugi fragment z Ewangelii. Przyznam, że byłam zdziwiona, gdyż w kazaniu w ogóle nie nawiązał do czytanych tekstów,.. 
Było wiele Marii, Chrystusa prawie wcale... 
Najsmutniejsze było to, że ksiądz  w swoich słowach właściwie nie wiedział, gdzie ma umieścić Hanię, czy w czyśćcu, czy w niebie, czy jeszcze gdzie indziej... 
(Ja jednak miałam tę pewność, że Hania jest w obecności Pana, gdyż była osobą szczerze wierzącą, oddała swoje życie Jezusowi, a także przyjęła chrzest ) Rodzina wyprawiła jej pogrzeb katolicki, ale to  jakby nie ma znaczenia...
Nasunęła mi się refleksja, a może raczej pytanie:  Dlaczego Katolicy tak bardzo bronią się przed uznaniem siebie za ludzi zbawionych?  
Szkoda, że tak mało Katolików czyta Biblię, bo gdyby czytali... 
A tak, wierni mają znikome pojęcie o tym ,co mówi Słowo Boże, o zbawieniu, o Chrystusie. Wszystko to tylko ludzkie obrzędy, wyzute z wiary i zrozumienia. Po prostu tak należy i koniec, nie trzeba rozumieć. 
Smutne to...

niedziela, 29 października 2017

środa, 25 października 2017

Po co więc chrzest???

Na blogu AISAB, wywiązała się dość ostra dyskusja na temat chrztu niemowląt w KK 
Według Katolików jest on niezbędny, gdyż zmywa grzech pierworodny, a tym samym zapewnia na zbawienie. Natomiast większość Protestantów wierzy, iż po to przyszedł Jezus, aby wszystkie nasze grzechy zostały nam odpuszczone. Wszystkie, także grzech pierworodny, a zbawieni jesteśmy przez wiarę w Jezusa.
Jednego z wpisów dowodzących (na podstawie Pisma Św.) bezcelowości chrztu niemowląt dokonuje w swoim komentarzu Asmodeusz.... 
To, o czym mówi, odzwierciedla także moje zapatrywania na ten temat. 
Myślę, że warto uważnie wczytać się w treść jego wypowiedzi.
Asmodeusz pisze: 
"Paweł w liście do Efezjan pisze: „W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata [chodzi o śmierć – dopisek mój], abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski” (łaska wcale nie oznacza chrztu). Innymi słowy, „Odkupienie jest nie tylko wybawieniem z grzechu, ale także i przede wszystkim realizacją Bożych zamierzeń, które wszystkich ludzi powołują do tego, by w Chrystusie stali się umiłowanymi dziećmi Boga”. Rodzi się pytanie proste pytanie, za co Jezus umarł na krzyżu? Czyż Odkupienie nie dotyczy wszystkich grzechów, nawet pierworodnego? Jezus stawia tylko jeden warunek: trzeba w Niego uwierzyć. W tym samym liście Pawła jest: „uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany”. 
Czyli, aby otrzymać pieczęć Ducha Świętego potrzeba tylko uwierzyć. 
Po co więc chrzest?"
Hmmm...Ot i cała biblijna prawda, która odziera z mocy i znaczenia  sakrament chrztu niemowląt... Wiara w Jezusa zapewnia nam odkupienie grzechów, a co za tym idzie zbawienie.
Nic dodać, nic ująć.
Jakieś dwa lata temu na moim blogu, w dyskusji z Asmodeuszem, pokusiłam się o stwierdzenie:  "Szkoda, że jesteś tam, gdzie jesteś (mam na myśli Twoją niewiarę) Biorąc pod uwagę Twoje “lekkie pióro”- myślę, że mógłbyś wspaniale apostołować w sprawach Bożych :) "
No i proszę apostołuje, a jakże...chociaż Ateistą, jak uparcie twierdzi, pozostaje nadal..

poniedziałek, 23 października 2017

Przywilej nabyty krwią Jezusa...

Kiedy jeszcze należałam do społeczności Kościoła Katolickiego, uczono mnie, że jeśli w moim życiu jest jakiś grzech, to nie mogę przystąpić do Stołu Pańskiego, czyli nie mogę przyjąć Komunii - opłatka. Jedynie spowiedź w konfesjonale mogła zdjąć ze mnie owo obciążenie grzechem, co dawało mi prawo przystąpienia. 
Teraz, z perspektywy czasu i mojego osobistego nawrócenia, nasuwa mi się jedna myśl - pytanie, a mianowicie: Nie wiem z jakiego powodu Kościół Katolicki tak właśnie naucza swoich wiernych? Święty Paweł napisał "Wobec tego, kto by jadł ten chleb, albo pił kielich Pana niegodnie, będzie winien ciała i krwi Pana. Zaś człowiek niech próbuje samego siebie i niech tak tylko je z tego chleba oraz pije z tego kielicha. Bo jedząc i pijac niegodnie, je i pije dla siebie potępienie, nie ROZRÓŻNIAJĄC ciała Pana" 1Kor.11:27-29
Katolicy tłumaczą te wersety w następujący sposób: "Jeśli w twoim życiu jest grzech, nie przystępuj do Komunii, abyś przypadkiem nie osłabł, nie zachorował, czy nie umarł przedwcześnie"
Co ciekawe, obrócili w przekleństwo, coś, co miało być błogosławieństwem. 
No cóż, prawda jest taka, że wszyscy, którzy przystępujemy do Stołu Pańskiego, jesteśmy tego niegodni, gdyż "potykamy" się nader często. Jednak tym, co czyni nas godnymi, jest krew Jezusa, a nie spowiedź w konfesjonale. Tylko świadomość krzyżowej śmierci Jezusa kwalifikuje nas do uczestnictwa w Wieczerzy Pańskiej (Komunii)
Należy tu zaznaczyć, iż słowo "niegodnie" odnosi się do czynności jedzenia i picia, a nie do osoby, która je i pije. Zatem Paweł nie stwierdza, że jeśli jesteś niegodny, to nie przystępuj do Stołu Pańskiego. 
Niegodne uczestnictwo oznacza brak świadomości, że złamane ciało Jezusa miało nam przynieść uzdrowienie, a Jego krew odpuszczenie grzechów. 
Trzeba zdawać sobie sprawę dlaczego bierzemy udział w spożywaniu chleba i wina. Musimy docenić moc ciała i krwi Pańskiej. Jeśli nie wiemy w jakim celu uczestniczymy w Wieczerzy, pozbawiamy się dobrodziejstwa uzdrowienia w pełni, a także negujemy dzieło Chrystusa, który przelał swoją krew, aby nasze grzechy były nam odpuszczone. 
Zatem idźmy do Stołu Pańskiego, aby przyjąć błogosławieństwo i uświadomić sobie, że chleb (który symbolizuje złamane ciało Jezusa) przypomina nam, iż jego sińcami i ranami zostalismy uzdrowieni. Natomiast wino ( symbol krwi Pana) oznajmia nam odpuszczenie grzechów. Jeśli z takim nastawieniem podążamy do Stołu Pańskiego, otrzymujemy Boże życie od naszego Zbawiciela....

wtorek, 17 października 2017

Ewangelia jest prosta....

 Wielu ludzi czeka na Boga, aż da im jakiś znak, przemówi...
Szukają Go... Nie widzą, że On już zrobił wielki krok w ich stronę - posłał swojego Syna. Lecz gdy tylko zrobimy krok w Jego stronę, On się pojawia, momentalnie się pojawia, gdyż czeka na Nas. Taka jest Ewangelia - prosta. 
Gdy Bóg stworzył świat, człowiek chodził razem z Bogiem,  świat był doskonały zanim pojawił się grzech. W Edenie było wiele drzew: drzewo życia,  drzewo poznania dobra i zła i inne... Człowiek miał jeść z drzewa życia i żyć wiecznie. Jednak zgrzeszył, złamał Boże prawo. Wcześniej był otwarty na Boga, był bez grzechu. 
Ludzie stali się zamknięci na Boga, stali się grzeszni. Bóg wiedział, że  jeśli człowiek zje z drzewa życia, to będzie żył wiecznie i wieczniędzil ludzi z Raju, oddzielił ich od drzewa życia.  
Nagle mamy zupełnie inny świat. Pierwsi ludzie maja dzieci, które się zabijają,  potem kolejne,które to robią . Dzisiaj żyjemy w świecie tak różnym od tego, który był dziełem Boga. Ludzie często mówią: Nie wierzę w Boga, bo jest tyle zła. (Czytaj Biblię, będzie jeszcze gorzej), bo dzisiaj panem tego świata jest szatan. Grzech jest problemem, ale my tego nie rozumiemy. 
Gdy porównujesz się z ludźmi wokół siebie, myślisz: Nie jestem taki zły w porównaniu z innymi. Są gorsi ode mnie.  Jednak gdy porównamy się z Bogiem, albo z ludźmi sprzed upadku, nagle mamy zupełnie inny standard. Grzech to jest to, o czym trzeba powiedzieć trochę więcej. Jezus mówił, że żaden kłamca nie wejdzie do Królestwa Bożego. Często myślimy: "Przecież kłamstwo nie jest takie złe,  są gorsze grzechy." Jednak nie chodzi o to, co ty czy ja zrobiłam. Chodzi o to przeciwko komu to zrobiłam. Jeśli oszukasz dziecko, to ono nic nie zrobi, jest małe.  Jeśli oszukasz żonę, to możesz mieć problemy,  jeśli oszukasz swojego szefa , możesz mieć większe problemy, nawet możesz stracić pracę. Jeśli skłamiesz sędziemu w sądzie, to możesz trafić do więzienia (Mówimy cały czas o kłamstwie)
Jednak istotne jest przeciwko komu kłamiesz. Im większy autorytet, tym większa czeka Cię kara. Biblia mówi, że jeśli kłamiemy,  to kłamiemy przeciwko Bogu. Temu, który dał nam życie, powietrze do oddychania, usta do mówienia, do wypowiadania słów mądrości i miłości, a my to wykorzystujemy przeciwko Niemu. Jezus nie tylko sądzi to, co robimy, ale także osadzi pragnienia naszego serca. On powiedział : "Napisano: Nie będziesz zabijał", a ja powiem więcej , jeśli nienawidzisz w swoim sercu to już jesteś zabójcą. Możesz nie cudzołożyć, ale gdy pożądliwie spojrzysz na kobietę, to już popełniłeś cudzołóstwo w swoim sercu. Może nie zrobiłeś tego fizycznie, ale dla Boga nie ma różnicy. Kiedy staniemy przed Bogiem, nasze standardy Go nie zainteresują. 
On kieruje się standardami, jakie sam ustalił, ustanowił.  
Ty sam wiesz ile zrobiłeś dobrych, niesamowitych rzeczy, pomagałeś ludziom.... Lecz pomyśl...   Gdy stajesz przed sędzia w sądzie , to on nie patrzy na Twoje zasługi,  bo stoisz tam z powodu swojego przewinienia. Bóg patrzy na Twoje przewinienia. Wyobraź sobie, że wrzucam do netu, np na Facebooka   5 minutowy filmik nie tylko z Twoimi fizycznymi grzechami, ale także z tym, czego nie zrobiłeś, a powinieneś zrobić; co złego powiedziałeś,  co pomyślałeś, nieczyste rzeczy, grzechy seksualne, kłamstwo, kradzież, oszustwo, to wszystko co robiłeś za zamkniętymi drzwiami, przy zgaszonym świetle... 
Czy chciałbyś, aby ludzie, Twoi znajomi, rodzina zobaczyli to wszystko, mimo że wiesz, iż wielu czyni podobnie? Byłoby Ci wstyd. Jak każdemu o kim taki film by wyemitowano. Byłoby nam wstyd, nawet pośród grzeszników. 

Któregoś dnia staniemy nadzy przed Świętym Bogiem , który wszystko widzi. 
I co Mu powiesz?  Nie jestem taki zły, inni są gorsi? 
Jak myślisz, co usłyszysz?  Winny, winny, winny! !!!  

Biblia mówi, skoro złamales jedno przykazanie, jesteś winien wszystkich, gdyż złamałeś zasady ustanowione przez Niego. 
Często tego nie rozumiemy, ale gdy sami ustalamy zasady, a ktoś je łamie, wtedy nie dziwi nas ze go karzemy.  
Jednak Bóg jest dobry . Posłał swojego syna Jezusa. On przyszedł,  zrodzony bez grzechu . Chodził między nami bez grzechu . Nie kłamał, nie kradł, nie uprawiał seksu pozamałżeńskiego . Nie patrzył pożądliwie,  nie robił tego wszystkiego, co my robimy.  
Gdy miał 30 lat, został ochrzczony w wodzie. Gdy się wynurzył, Duch Boży na nim spoczął. Został wypełniony Duchem Świętym.Od tego czasu, chodził i głosił Ewangelię. Uzdrawiał chorych i nawoływał do opamiętania. Potem zawisł na krzyżu i umarł. 
Gdyby choć raz skłamał,  ukradł coś lub zrobił coś, co my robimy - byłby winny.
Jednak ponieważ był jedynym człowiekiem  bez grzechu, zmartwychwstał i zasiadł po prawicy Ojca. I posłał swojego Ducha Świętego do nas. I co teraz my mamy zrobić. ? 
Biblia mówi, że musimy się na nowo narodzić, pokutować za swoje grzechy. 
Potem mamy być ochrzczeni w Jezusa i wtedy otrzymamy Ducha Świętego. Czym jest pokuta?  To zdanie sobie sprawy, że grzeszyłem nie tylko przeciwko ludziom, ale przeciwko Bogu. Znałeś prawo, a mimo to grzeszyłeś. 
Zdasz sobie z tego sprawę, odwrócisz się od grzechu i poprosisz o przebaczenie. Zaufasz Jezusowi. Gdy to zrobisz stanie się coś niesamowitego. Bóg zabierze Ci "kamienne serce" i da ci nowe . 
Pomyśl jeszcze raz: 
Niemowlęta nie rozróżniają dobra i zła, dlatego są bez grzechu. Ale przychodzi czas, gdy zaczynają różnicować dobro i zło. Rozpoznają grzech i stają się go świadomi. To dotyczy sumienia. Robimy coś złego ale już przestajemy widzieć problem, bo robimy to często no i widzimy, że inni też to robią. Nasze sumienie staje się jakby rozmyte. Gdy się rodzimy na nowo, otrzymujemy nowe serce. Bóg wpisuje swoje prawo w nasze serca.  
Życie jest w naszym wnętrzu, ale ciało jest martwe. Ono jeszcze jest grzeszne. Kto grzeszy staje się niewolnikiem grzechu. Co trzeba zrobić z martwym ciałem?  Pochować je. I tu dochodzimy do chrztu. Umieramy z Chrystusem i rodzimy się z Chrystusem. Chrzest to obmycie grzesznego ciała. Potem otrzymujesz DŚ. Tego DS, którego miał Jezus. 
Od tej pory jak mówi Biblia: "Jak ojciec mnie posłał tak i ja was posyłam". Jesteś ciałem Jezusa tu na Ziemi. Teraz Ty masz jak Jezus głosić Ewangelie, uzdrawiać chorych, wypędzać demony. Przyprowadzać ludzi do Ojca.
Ot i cała Ewangelia - Dobra Nowina...

niedziela, 15 października 2017

Zapuszkowany Jezus...

Jako, że poczułam się wywołana do tablicy przez Asmodeusza na Jego blogu (oto link do postu Świetoszek: Jezus tylko katolicki,przy czym zaznaczam, że autorem słów "Jezus tylko katolicki” nie jest  Asmodeusz, są one cytatem z monologu ks. O. Pelanowskiego, co do którego w swojej notce odnosi się właściciel w/w bloga.
Wracając do tematu, mnie naprawdę już nawet nie zaskakuje katolickie uzurpowanie sobie prawa do jedynie słusznego pojmowania i praktykowania wszystkiego, co ma związek z wiarą, z chrześcijaństwem, tym bardziej , że Katolicyzm nie jest żadną reprezentacją tego, co mówi Biblia. 
Dlatego słowa ks. Pelanowskiego, "że należy ściśle trzymać się litery Pisma Św." są jedynie czczym gadaniem. Katolicy i trzymanie się PŚ to absurd nad absurdy. Dlaczego? 
Dlatego, że PŚ mówi, że najpierw wiara, a potem dopiero chrzest, a Katolicy chrzczą maleńkie dzieci. 
PŚ naucza, iż łaską jesteśmy zbawieni przez wiatę, a Katolicy na zbawienie potrafią sobie zasłużyć sami przez swoją uczynkowość i sakramenty. 
PŚ podaje, że biskup powinien być nienagannym mężem jednej żony i przykładnie wychowywać swoje potomstwo, a KK hołduje życiu duchowieństwa w celibacie. 
PŚ mówi, że nie wolno wyjmować ani dodawać niczego do przekazów biblijnych, a Katolicy usuwają całe drugie przykazanie Boże i dokładają do kanonu ST księgi apokryficzne. 
Biblia jasno mówi nam, że Bóg pragnie abyśmy modlili się do Niego, abyśmy mieli z Nim społeczność (Hebr. 4:16), a Katolicy zwykli przystępować do Boga poprzez pośredników, takich jak Maria czy święci. 
PŚ w 1 Jana 5:13 mówi, że wierzący powinni być pewni swojego zbawienia, a KK naucza, że zbawienie nie może być zagwarantowane, ani że nie można być jego pewnym. Podczas gdy Nowy Testament naucza, że wszyscy wierzący należą do kapłaństwa (1 List Piotra 2:9), Kościół Rzymskokatolicki naucza, że jest różnica pomiędzy klerem a „ludźmi świeckimi” , a kapłaństwo jest domeną jedynie kleru. 
Pismo naucza, że wyznawanie grzechów ma być do Boga (1 List Jana 1:9), KK naucza, że  jedynym sposobem na otrzymanie odpuszczenia grzechów jest wyznawanie ich księdzu. Dzieje Apostolskie 4:12 deklarują, że Jezus jest jedynym odkupicielem. 1 List do Tymoteusza ogłasza, że Jezus jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Bogiem a Maria jest w Piśmie jest przedstawiona jako posłuszna, wierząca służebnica Boga, która została matką Jezusa, Kościół Rzymskokatolicki naucza, że Maria jest Królową Niebios, zawsze dziewicą i współodkupicielką, która została wzięta do Nieba wraz ze swoim ciałem.  Biblia mówi, że Jezus umarł, aby zapłacić karę za wszystkie nasze grzechy (Rzymian 5:8). Izajasza 53:5 mówi: “Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” Jezus cierpiał za nasze grzechy abyśmy mogli zostać uwolnieni od cierpienia, KK w swojej teologii zakłada istnienie  czyśćca, miejsca gdzie dusza chrześcijanina udaje się po śmierci, aby być oczyszczona z grzechów, które nie zostały w pełni zadośćuczynione w czasie życia. 
Mówiąc językiem biblijnym, „święci” są ciałem Chrystusa, chrześcijanami, kościołem. Wszyscy chrześcijanie są postrzegani jako święci. Wszyscy chrześcijanie są świętymi i są również tymi, którzy są powołani, aby być świętymi. 1 Koryntian 1:2 określa to w jasny sposób: „Do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości…” Chrześcijanie są święci ze względu na swoją relację z Jezusem Chrystusem. Chrześcijanie są powołani do bycia świętymi, aby ich codzienne życie coraz bardziej dopasowywało się do pozycji, którą mają w Chrystusie. To jest biblijny opis i powołanie świętych. Biblia mówi jasno, że każdy kto przyjął Chrystusa przez wiarę jest świętym.    KK  naucza, że osoba NIE staje się świętym bez „beatyfikacji” lub „kanonizacji” papieża lub dostojnego biskupa. Tu święci są czczeni, są tymi do których się modli, a w niektórych przypadkach są wielbieni. Biblia mówi, że Pismo Święte  jest po to by używać go jako wskaźnika do rozróżniania prawdy od błędu. W Galacjan 1:8-9, Paweł stwierdza, że nie to kto naucza ale co jest nauczane jest ważne by rozróżnić prawdę od błędu. Kościół Rzymskokatolicki ogłasza klątwy, piekło nad tymi którzy odrzuciliby zwierzchnictwo papieża. Rzymscy Katolicy postrzega sukcesje apostolską za logicznie konieczne aby prowadzić Kościół  
Biblia nauczą, ze Jezus rzeczywiście przepowiedział “wikariusza” w sensie “zastąpienia” Jego fizycznej obecności na ziemi. Jednakże, ten „wikariusz Chrystusa” nie jest kapłanem, arcykapłanem, biskupem, ani papieżem. Jednym biblijnym „wikariuszem Chrystusa” jest Duch Święty. Jana 14:26 deklaruje: „Lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem”. Jana 14:16-18 proklamuje: „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki. Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. KK nazywając Papieża „Wikariuszem Chrystusa” daje do zrozumienia, że ma on tę samą moc i autorytet jaką posiada Chrystus nad Kościołem. KK  daje papieżowi rolę, którą Chrystus osobiście powierzył Duchowi Świętemu, dlatego bluźnierstwem jest by przypisywać Papieżowi tytuł „wikariusz Chrystusa”. 

Problem w tym, że Katolicy nigdy nie poznali Jezusa żywego, tego o którym głosi Pismo. Natomiast hołd składają monstrancji, w której rzekomo znajduje się prawdziwy, żywy Jezus. Hostia, to katolicki Jezus... Katolicy uznają eucharystycznego Jezusa, do wywołania którego potrzebny jest kapłan-człowiek. 
Jak w ogóle można wierzyć we Wszechmocnego Jezusa, zamkniętego w jakimś zdobionym pojemniku???? 

Już sama logika na to nie pozwala... Jakże Jezus mógłby być zależny od katolickiego kapłana, aby objawić swoją obecność? 
Biblia wyraźnie podaje, że prawdziwy, żywy Jezus mieszka w każdym, kto Mu zaufa, a prawdy o Nim należy szukać w Biblii. 
Pan Jezus mówi do nas: Mat. 24:26 "Jeśli powiedzą wam, oto jestem na pustkowiu - Nie wychodźcie! Oto jest w kryjówce (pojemniku) Nie wierzcie!!!" (z greki kryjówka- odosobnienie, pojemnik, przechowalnia, schowek, pomieszczenie bez okien) 
BADAJCIE PISMA!  

WSŁUCHUJCIE SIĘ W SŁOWA JEZUSA, On doskonale wiedział, w jakim celu wypowiada te konkretne słowa... 

piątek, 6 października 2017

SZEOL...

Jakże często zastanawiamy się nad tym, gdzie trafimy po śmierci...
Czy czeka nas Piekło? 
Aby rozpocząć omawianie tematyki piekła i zrozumieć nauczanie Biblii o nim,  posłużę się jednym z wykładów dr Arnolda Fruchtenbauma - Żyda mesjańskiego, który w przystępny sposób opisuje  i komentuje zawiłości staro i nowotestamentowe z żydowskiej perspektywy.  Fruchtenbaum ukazuje niejako podstawy biblijnych przekazów, które mnie osobiście pomogły zrozumieć wiele nie do końca oczywistych kwestii. 
W hebrajskim Starym Testamencie oraz greckim Nowym Testamencie występuje w sumie 13 różnych terminów opisujących niewidzialny świat ( Szeol, Hades, Piekło, Abbadon, Przepaść, Apis, Czeluść Tartar, Łono Abrahama, Raj, Gehenna, Jezioro ogniste. )
Trzeba te terminy dobrze rozpoznać i oswoić, aby w pełni pojąć miejsce przebywania człowieka po śmieci i niewidzialny świat, istniejący przed krzyżem Jezusa, a także  po Jego krzyżowej śmierci, zmartwychwstaniu i wstąpieniu do Nieba.
Szeol to hebrajskie słowo, opisujące miejsce, gdzie w Starym Testamencie trafiali po śmierci zarówno sprawiedliwi jak i niesprawiedliwi. W Nowym Testamencie pisarze zastąpili je już greckim słowem Hades ( NT pisany był w grece) Czyli Hades jest tym samym, co Szeol. Szeol jest podzielony na dwie części. Pierwsza (Łono Abrahama - Raj) przeznaczona jest dla wierzących, druga (znana jako Piekło lub Hades właściwy) dla niewierzących.


Część Hadesu przeznaczona dla niesprawiedliwych (Piekło) składa się z trzech części. Pierwsza to Abbadon (Dno, Przepaść), gdzie przebywają niesprawiedliwi, niewierzący ludzie. Abbadon nazywany jest potocznie piekłem. Druga to Apis, będący czasowym miejscem przeznaczonym dla upadłych aniołów (demonów) Trzecia to Tartar, gdzie na stałe przebywają upadłe anioły, o których mowa w Księdze Rodzaju 6, gdzie czytamy,  że owe anioły żeniły się z ludzkimi kobietami, aby zanieczyścić nasienie kobiety.
Łono Abrahama oddzielone jest od Piekła przepaścią nie do przejścia. ŁA, to miejsce dla sprawiedliwych błogosławionych po śmierci. Synonimem Łona Abrahama jest Raj, będący terminem typowo nowotestamentowym. Łuk. 23:43 gdzie Jezus mówi do umierajacego na krzyżu łotra "Dziś będziesz ze mną w Raju" 
Do śmierci Jezusa, Raj był Łonem Abrahama. Po wstąpieniu Jezusa do Nieba, Łono Abrahama zostało usunięte, albo jak kto woli przeniesione do Nieba. Teraz gdy wierzący umiera idzie bezpośrednio do Nieba, zatem Raj (królewski park, ogród) jest teraz w Niebie.
Dla niewierzących sytuacja nie zmienia się, ich dusze wędrują do Abbadonu (bardzo ogólnie nazywanego przez nas Piekłem)

W sumie, w tym miejscu należałoby jeszcze wspomnieć o dwóch fałszywych poglądach dotyczących miejsc śmierci. Myślę tu o Limbusie i Czyśćcu, które mają swój początek w Rzymskim Katolicyzmie. Limbus według KK jest miejscem na skraju Piekła, gdzie niby przebywają po śmierci nieochrzczone dzieci. A ponieważ mowa o niemowlętach, nie udają się do Piekła, ale także nie ida do Nieba (ponieważ nie zostały ochrzczone) Udają się natomiast do specjalnego miejsca, zwanego Limbusem. Niemowlęta nie cierpią rzeczywistej kary, lecz jak naucza KK, zostają pozbawione, wyłączone z błogosławieństw Nieba. 
Jest to fałszywa doktryna i Pismo Święte nigdzie nie mówi o takim miejscu. Z tego, co mi wiadomo KK, od jakiegoś czasu zaczyna odchodzić od nauczania o Limbusie. "Nieomylny" w sprawach wiary i praktyki Papież, wycofuje się z wyżej opisanych poglądów, odnoszących się do miejsca przebywania po śmierci nieochrzczonych dzieci.

Kolejnym fałszywym nauczaniem KK jest koncepcja Czyśćca, gdzie podobno przebywają ci, którzy nie byli na tyle źli, aby iść do Piekła, ale i nie na tyle dobrzy, aby pójść do Nieba. To właśnie w Czyśćcu miałoby dokonywać się oczyszczenie, w wyniku którego można po jakimś czasie udać się do Nieba. Czas przebywania w tym miejscu miałby być uzależniony od modlitw bliskich, ich dobrych uczynków, udziału w mszach, czy wykupienie. 
KK wspiera swoją doktrynę jedynie na księgach apokryficznych ST, a kluczowy "niby dowód" ,zaczerpnięty jest z 2 Mach.12:41-45 (apokryf) 
Jak wiadomo, księgi apokryficzne zostały niejako na siłę dodane przez KK do Kanonu Pisma Świętego, na poparcie niebiblijnych nauk. Apokryfy nigdy nie zostały przez Żydów zaakceptowane, a w czasach Jezusa nie były klasyfikowane wśród tego, co było znane jako Pisma. W tym miejscu trzeba jeszcze dodać, że koncepcja Czyśćca jest odrzuceniem skończonego dzieła Jezusa, gdyż On umarł na krzyżu, aby grzechy wierzących zostały raz na zawsze przebaczone. Raz na zawsze! 

Gehenna jest przyszłym i ostatecznym miejscem wiecznego przebywania zgubionych, zarówno upadłych aniołów jak i ludzi. Tu kara dotyczy zarówno ciała jak i duszy. Gehenna nie może być nazywana piekłem, ponieważ piekło to czasowe miejsce pobytu, a Gehenna jest miejscem wiecznego przebywania. Gehenna jest tym samym, co Jezioro Ogniste.

niedziela, 1 października 2017

Zaufaj...


O wiele łatwiej jest coś robić, niż ufać Bogu; widzimy działalność i mylimy popłoch z inspiracją. 
Właśnie dlatego mamy tak niewielu współpracujących z Bogiem, a takie mnóstwo ludzi pracujących dla Boga. 
Znacznie bardziej wolimy pracować dla Boga, niż ufać Mu.

Oswald Chambers

piątek, 8 września 2017

Omylna nieomylność...

Tu chyba nie chodzi Józefie o niezrozumienie, ale o zupełnie inny odbiór nauk Jezusa i odmienny fundament. 
Ja podążam z Słowem Bożym i jeśli czegoś w nim nie ma, to ja tego nie przyjmuję. 
Z resztą zauważ, że dogmaty KK powstawały stosunkowo późno, od ok 320 roku. 
Pierwsi apostołowie nauczali zupełnie inaczej. Ich nauki w oparciu o słowa Jezusa były i są proste, oczywiste. 
Dlatego uważam, że nie ma powodu, aby zastępować je innymi, według mnie niezgodnymi z Biblią. 
Nauki apostolskie, czy ogólnie biblijne są dla nas wierzących bardzo istotne, ale jak widać nie zawierają się w treści późniejszych dogmatów KK

W 431 roku sobór w Efezie przemianował Marię - matkę Chrystusa na "Matkę Boską" Czy nie uważasz Józefie, że ten tytuł jest niestosowny? Według mnie sugeruje, że Maria urodziła Boga, a przecież człowiek nie może urodzić Boga. Stworzenie nie może urodzić Stworzyciela. Biblia mówi, że Jezus wyparł się swojej boskości i narodził się jako człowiek. Flp. 2:6-7 "On, istniejąc w postaci* Bożej, nie skorzystał ze sposobności*, aby na równi* być z Bogiem, lecz ogołocił* samego siebie, przyjąwszy postać sługi*, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka".

W 508 roku, pierwszy katolicki król Franków pokonał resztki Wizygotów, co pozwoliło papiestwu podporządkować sobie niemal całą Europę Zachodnią. Odtąd władze świeckie podlegały Kościołowi. Prorocy Boży nazywali taki związek Kościoła z władzą świecką "nierządem" (Jer.2:20-31; Ez.16:17-19; 0z.2:5 ) i "obrzydliwością" (Apok.18:9) Daniel przepowiadał, że taki stan potrwa 1290 lat (Dan. 12:11), a więc do 1798 roku. I faktycznie ta sama Francja, której wojska w 508 r. pomogły papiestwu, dokładnie 1290 lat później zlikfidowala państwo papieskie, zadając mu tzw. "śmiertelną ranę", a Rewolucja Francuska wprowadziła rozdział Kościoła od państwa, który w wielu krajach Europy trwa do dzisiaj.

Do roku 590 pierwsi chrześcijanie modlili się wyłącznie do Boga, dopiero później ustanowiono posrednictwo świetych i Marii, mimo że słowa Jezusa brzmią jednoznacznie Jan 14:6 "Ja jestem droga, prawda i żywot. nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie" Jan 10:1-7 "Ja jestem drzwiami dla owiec"

A czyściec Józefie? Dopiero w 593 r papież Grzegorz zaczął nauczać o czyśćcu, gdzie dusze zmarłych miałyby cierpieć, dopóki nie spłacą długu lub nie zostaną wykupione przez ofiary żywych. Pismo Święte nie naucza na ten temat ani jednym słowem. Zamiast o czyśćcu czytamy: Hebr. 9:27 "Postanowione człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd"

Idźmy dalej... W 787 r. Sobór w Nicei dopuścił kult krzyża, relikwii i obrazów świetych, chociaż jeszcze synod w Efezie (306r.) orzekł, że nie należy czcić obrazów, ani modlić się przed nimi. Dopuszczając kult obrazów i relikwii anulowano II przykazanie Boże, które tego zakazuje. (Wyjścia. 20:3-6) Aby jednak wciąż zgadzała się liczba przykazań (10) Ostatnie przykazanie podzielono na dwie części, dlatego w katechizmach katolickich dziesiąte przykazanie nie ma nawet podmiotu, zaczyna się niegramatycznie od "ani" i brzmi: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest"

Celibat papież Grzegorz VII, wywodzący się z kręgów zakonnych wprowadził dopiero w 1070 r. Do XI wieku duchowni mieli żony i dzieci, gdyż jak podaje Biblia i apostołowie byli żonaci, np. Piotr (Mat.8:14-15) Pismo Święte naucza bowiem, że duchownym może być tylko ten, kto się wcześniej sprawdził jako głowa rodziny (1Tym. 3:1-4)

Różaniec przyjęto dopiero w 1090 roku, a przejęto go na Wschodzie w czasie pierwszych krucjat. Służył on tam poganom do zmawiania modlitw ku czci bogini Kali, czczonej na Wschodzie jako Dziewica i Królowa Niebios, dlatego większość pacierzy różańcowych skierowana jest do Królowej Niebios.

W roku 1190 Kościół zaczął sprzedawać odpusty za grzechy, choć Nowy Testament uczy, że zbawienie jest darem Bożym i nie można go nabyć za pieniądze.

A co z chrztem przez zanurzenie Józefie??? Przecież tak właśnie chrzczono do roku 1200, ponieważ chrzest jest symbolem śmierci Chrystusa i jego zmartwychwstania oraz pogrzebaniem "starego człowieka' i wynurzeniem nawróconego. Biblijnym warunkiem chrztu jest pouczenie o zasadach wiary, wiara w Jezusa oraz pokuta. Chrzczone w KK niemowleta nie mogą przecież spełnić żadnego z tych trzech warunków.

Spowiedź uszną wprowadzono dopiero w 1215 roku, chociaż Biblia o takowej nie wspomina

Mnich Radberus Paschasius wysunął teorię o przeistoczeniu chleba i wina w ciało i krew Jezusa, jednak napotkała ona sprzeciw teologów katolickich. Dopiero Sobór Laterański IV zatwierdził ją jako dogmat w 1215 r. Mimo, że ostanie ze słów Jezusa mówią "Wykonało się", a Jan 19:30 pisze: "Jezus złożywszy RAZ na zawsze JEDNĄ ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga"
Hebr. 10:12-14 "JEDNĄ bowiem ofiarą udoskonalił NA WIEKI tych, którzy są uświęceni...gdzie zaś jest odpuszczenie, tam już WIĘCEJ NIE ZACHODZI POTRZEBA OFIARY ZA GRZECHY"

W 1229 roku sobór w Tuluzie zakazał pod karą śmierci wszystkim z wyjątkiem duchownych posiadania i czytania Pisma Świetego. Bóg natomiast zalecał czytanie Pisma 2Tym.3:16-17 " Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany"

W 1250 r. papież Innocenty IV zatwierdził bullą używanie tortur i głodu wobec posądzanych o herezję. Inkwizytorzy torturowali ludzi przy pomocy: wykręcania i łamania kości, wyrywania paznokci, miażdżenia palców i głowy, oślepiania, przypiekania rozpalonym żelazem. (...a to wszystko w imię Boże)

1414 r. Sobór w Konstancji zabronił laikatowi spożywania wina w czasie komunii, choć Pismo Świete nakazuje spożywać komunię pod dwiema postaciami: chleba i wina.

W 1546 Sobór Trydencki dodał do kanonu Pisma Świetego kilka ksiąg (Tobiasza, Judyty, 1 i 2 Ksiegę Machabejską, Mądrości, Syracha, Barucha, modlitwę trzech młodzieńców, dwa rozdziały w ksiedze Daniela" uznano je za natchnione mimo, że zawierają błędy chronologiczne, historyczne i teologiczne. Słowo Boże przestrzega przed dodawaniem czegokolwiek do swej treści. Prz. 30:6 "Do słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarał, nie uznał za kłamcę"

1854 Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym poczęciu Marii. I nie chodzi tu o to, że Maria poczęła Jezusa bez grzechu, ale o to, że Maria urodziła się bez grzechu pierworodnego, więc tak samo jak Jezus. Czyli matka Marii urodziła ją w sposób nadprzyrodzony. Jednak Biblia przeczy takim naukom, gdyż podaje że Maria też potrzebowała Zbawiciela. Łuk. 1:47 Maria wyznaje:"Raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy"

1870 Pius IX oglosil dogmat o nieomylności papieskiej, de facto zrównując papieża z Bogiem, gdyż nieomylność jest atrybutem jedynie Boga.

1950 r. Pius XII oglosił dogmat owniebowzięciu Marii, wynosząc jej kult jako orędowniczki, choć Pismo mówi, że jedynym orędownikiem między Bogiem i człowiekiem jest Jezus Chrystus.

Józefie podobno KK wywodzi swe pochodzenie od apostołów, twierdząc że się nie zmienia, a jednak wiele jego praktyk i dogmatów nie znajduje potwierdzenia w naukach apostolskich.
Kardynał Newman przyznał to, pisząc: "światynie, kadzidło, świece, ofiary, woda święcona, procesje, szaty kapłanskie, rzeźby i obrazy mają poganskie korzenie" Jak widać niektórzy katoliccy hierarchowie zauważają niebiblijność nauk swojego kościoła i nie boją się o tym mówić. 

wtorek, 5 września 2017

No ale to, to już są przejaja...

Zastanawiam się, jak daleko w swoim bałwochwalstwie są jeszcze w stanie posunąć się niektórzy Katolicy???
 To, co dzisiaj wyczytałam na blogu Aisab, po prostu przeszyło mnie lodowatym huraganem... Mowa o Marii, która jak widać zastąpić chyba może Katolikom samego Boga. Link do posta Barbary, o którym mowa
Aisab podaje za księdzem T. Jelonkiem: "Maria, jako Matka Boga miała być łaski pełna i Pan miał być z Nią, czyli miała dostąpić szczególniejszego obcowania z Bogiem. Ona jedna miała stanąć obok Boga i dlatego Bóg postanowił wyposażyć ją taką pełnią łaski, że poznając tę głębię musimy oniemieć, paść na kolana i tylko potrafimy wymówić: Cała piękna jesteś, Maryjo, lub uprzytomniwszy sobie tę wielkość łaski zachwycamy się samym brzmieniem Imienia Maryja" 
Ale idźmy dalej, gdyż określeń jakie padają, aby uhonorować Marię, aby ukazać jej niesamowitą (wręcz Boską) moc, jest niezliczona ilość: 
Matka Stworzyciela
Królowa Wszechświata
Matka Chrystusa (dlatego pośredniczka wszystkich łask)
Królowa Nieba
Królowa Ziemi
Królowa Aniołow
Królowa Wszystkich Świetych
Wyżej nad chóry anielskie wyniesiona
Przebłogosławiona
Niepokalanie poczeta
Depcze szatana swą dziewiczą stopą
Zwierciadło Sprawiedliwości
Uzdrowicielka chorych
Ucieczka grzeszników
Pocieszycielka strapionych
Królowa Pokoju
BIBLIA ANI JEDNYM WERSETEM TYCH BREDNI NIE POTWIERDZA!!!

Jednak najbardziej mnie zabolało, że stawia się Ją na równi z Jezusem, mówiąc o zbawieniu "Wciągnijmy się w służbę Chrystusa i Maryi, bo Oni nam mówią: Kto mnie znajdzie, znajdzie żywot i dostąpi zbawienia od Pana"
Kto znajdzie Chrystusa i Marię (i Marię?????) dostąpi zbawienia???? 
Sam Jezus jak widać, bez Marii nic w kwestii zbawienia zdziałać nie mógł i nie może... 
Jedynie w duecie ze swoją matką może doprowadzić nas do Ojca???
Ja nawet nie chcę tego komentować, bo to są już naprawdę przebzdury i przejaja !!!!
Pismo Świete jednoznacznie rozprawia się z tym bluźnierstwem słowami Pana Jezusa:

„Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie.” Ew.Marka 7:8
„Chytrze uchylacie przykazanie Boże, aby naukę swoją zachować.”Ew.Marka 7:9
„Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi.” Ew.Marka.7:7

Panie Jezu, otwórz oczy tym wszystkim, którzy umniejszają Twoje dzieło krzyża, wymyślając wyssane z palca brednie o rzekomym współodkupicielstwie Marii, obdarzając Ją tylko Tobie należnymi tytułami... Wybacz im, bo ślepców mają za przewodników... Jedynie Ty jesteś naszym Panem i Zbawicielem, wszystkie oczy świata powinny zwracać się jedynie w Twoją stronę...

czwartek, 31 sierpnia 2017

Niespodziewany prezent od Boga ?

Tematyka jaką poruszę dzisiaj, zaowocowała już moim wpisem w komentarzach na blogu Asmodeusza.  Pomyślałam jednak, że tu u mnie także pozostawię ślad moich dociekań. 
Żeby jednak dojść do sedna, spróbuję chociaż pokrótce prześledzić sam rozwój kory mózgowej, czyli cofnąć się do pierwszych miesięcy po urodzeniu, gdzie ilość połączeń neuronalnych naszego mózgu jest niewielka, gdyż reprezentują one jedynie te najbardziej podstawowe potrzeby, aby dziecko mogło jedynie zafunkcjonować w otaczającym świecie. Od tego momentu mamy do czynienia z szybkim przyrostem połączeń neuronalnych, aby w wieku 4-5 lat osiagnąć największy potencjał. Czterolatek interesuje się wszystkim dokoła, chłonie informacje w sposób właściwie absolutny (dlatego zabawa w czytanie we wczesnym dzieciństwie to prezent na całe życie) 
Niestety, owy błyskawiczny przyrost kończy się ok 5 roku życia. Bariery biologiczne sprawiają, że w rozwoju połączeń neuronalnych, nie możemy już pójść dalej, przy czym sam proces tworzenia się kory mózgowej ciągle trwa, mimo że bez przyrostu połączeń neuronalnych. Mało tego, zaczyna się wręcz lawinowa ich wycinka (zanikanie) 
Jak wiadomo, dzieje się tak ponieważ mózg zużywa aż 50% energii, jaką organizm dziecka jest w stanie wyprodukować, a przecież dziecko musi dodatkowo rosnąć. Konieczność posiadania dorosłego ciała sprawia, że nie nie jest ono w stanie wyprodukować większej ilości energii, żeby utrzymać dalszy rozwój kory mózgowej przy jednoczesnym wzrastaniu. No i cóż, w kontekście biologicznym, trzeba zrezygnować z 50%-80% połączeń neuronalnych w korze przedczołowej. Każdego dnia więc zanikają  połączenia miedzy poszczególnymi częściami systemu przetwarzającego informacje. 
Ta lawinowa wycinka kończy się między 17 a 21 rokiem życia. I tu możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego nastolatki zachowują się często nieracjonalnie. Nie może być inaczej, skoro niektóre nabyte wzorce po prostu zanikają poprzez ich "wycinkę". Dzisiaj jeszcze są, a jutro już może ich nie być. (Dlatego,  10-20 razy powtarzamy coś nastolatkowi, a on i tak zrobi to, co w danej chwili uważa) 
Gdy kończy się okres wycinania połączeń, kora mózgowa osiąga stan względnej stabilizacji. Objawem tego stanu jest kontrola nad podejmowaniem decyzji, nad planowaniem, do głosu dochodzą nasze zdolności umysłowe. 
Równolegle (od momentu narodzin) następuje drugi proces. Włókna nieustannie otaczane są kolejnymi warstwami osłonki mielinowej, aby tempo i precyzja przekazu informacji w tych włóknach rosła. Trwa to do ok. 35-40 roku życia. Teraz mamy już dojrzałe poszczególne partie kory mózgowej, a komunikacja między nimi jest maksymalna. Wydawałoby się, że proces rozwoju kory mózgowej dobiega końca, ale nic badziej mylnego, ponieważ system stale przetwarzajacy informacje, musi jeszcze się sam siebie nauczyć, utrwalić pewne wzorce. I tu, pora aby odpowiedzieć na pytanie: Kiedy wreszcie nasze mózgi są w pełni dojrzałe? Odpowiedź może zadziwić, gdyż w pełni zoptymalizowane i sprawne mózgi mamy ok. 50 roku życia. Biorąc pod uwagę rynek pracy, głupotą jest stopniowe odstawianie 50-latków na boczny tor, raczej powinno się wykorzystywać ich najwyższy z możliwych potencjał. Ale zostawmy to...
Powtorzmy, że ok 50 roku życia nasze mózgi są w pełni dojrzałe, a proces mielinizacji jest zakończony (najgrubsza kora mózgowa)
Chciałabym pójść trochę dalej i rozważyć tę informację z punktu widzenia ewolucji. 
Przyjmując założenie, że gdy nasze mózgi, jako elementy ciała zostały wytwarzane na poziomie ewolucyjnym, żyliśmy średnio 35-37 lat. Czyli nikt, albo prawie nikt w tych populacjach, o których mowa, nie miał w pełni zoptymalizowanego mózgu (a więc nie mógł używać go w pełnej postaci) Dopiero od połowy XX wieku, w Europie zaczęlismy żyć  średnio dłużej niż 50 lat. Oznacza to, że w pełni rozwinięty mózg osoby dorosłej nie jest produktem ewolucji, gdyż jego cechy nie wynikają z systemu przystosowawczego, ponieważ nie mogły być "widziane" przez dobór naturalny (wtedy ich zwyczajnie jeszcze nie było) Są rodzajem prezentu. Od kogo? To już jest kwestia światopogladowa. 

Asmodeusz na swoim blogu cytuje spostrzeżenia naukowców, zamieszczone na łamach naukowego pisma JOURNAL OF THE AMERICAN MEDICAL ASSOCIATION ( JAMA) PSYCHIATRY Naukowcy podają, że  "grubość i struktura kory mózgowej ma związek z duchowością osoby, do której należy. Im grubsza kora, tym bardziej podatny na wpływ religii mózg" 
Grubość i struktura kory mózgowej w odniesieniu do optymalnej grubości osłonki mielinowej, która jak pisałam wyżej pojawiła się jakby znikąd. (Nie może być produktem ewolucji)  może być natomiast podarunkiem od Boga. 
Wszystkie znaki na niebie i na ziemi pokazują nam, że żyjemy w czasach końca. Być może Bóg kolejny raz wyciąga do nas rękę , wyposażając nasze mózgi w coś, co pomoże nam lepiej rozpoznać Jego obecność, sprawić, że będziemy bardziej podatni na Boży rodzaj życia. Bóg wie co robi, dokładając wielu starań, aby przyciągnąć do siebie więcej zagubionych dzieci...

piątek, 25 sierpnia 2017

Wiesz Basieńko...

Zanim przejdę do sedna, chciałabym zdradzić, że autorem tego pięknego (użyczonego) zdjęcia tu po lewej, a i mnóstwa innych równie odlotowych, jest Wojciech Gotkiewicz - fotograf przyrody. 
Wklejam link do bloga artysty: http://wojciechgotkiewicz.blogspot.com/ 
Zajrzyjcie koniecznie, bo naprawdę jest czym zachwycić oko i duszę...
Nie bez kozery wybrałam właśnie to zdjęcie...hmmm...
Jest ono dla mnie bardzo wymowne...

...Wiesz Basieńko, dzisiaj strasznie rozbolała mnie głowa. Miewam raz na jakiś czas okrutne bóle migrenowe. Nie życzę tego nikomu, ponieważ ból wyłącza człowieka na jakieś dwa, trzy dni z życia. W moim przypadku pulsujący ból, raz w jednym oku, raz w drugim jest nie do zniesienia. Przeszkadza mi wtedy światło i jakiekolwiek dźwięki. Zamykam się w ciemnym pokoju, faszeruję tabletkami przeciwbólowymi i czekam, aż mi przejdzie... 
Niestety zazwyczaj nie przechodzi, albo ulga jest jedynie chwilowa. Niczym narkomanka pochłaniam kolejne pigułki, potem następne i kolejne i nastepne... Oczywiście, nie trudno się domyślić, że żołądek po kilku godzinach zaczyna się buntować i do uporczywego bólu dochodzą jeszcze wymioty, które meczą mnie przez dłuższy czas... Po trzech dniach męki, wracam do życia... 
Dzisiaj jednak było inaczej... Rankiem, gdy tylko otworzyłam oczy, poczułam ten nieprzyjemny ból głowy, który nasilał się z każdą minutą. 
-Jeny! Znowu się zaczyna! - pomyślałam z trwogą, gdyż dokładnie przecież znam dalszy rozwój sytuacji. 
Jednak dzisiaj było inaczej...
Zapewne Duch Święty podsunął mi myśl: "Jezus poniósł na krzyż wszystkie nasze choroby", żebyś ty była zdrowa, choroba nie ma mocy w twoim życiu.
Ja w to wierzę, wierzę w to z całego serca...I natychmiast przypomniałam sobie słowa Jezusa Marek 11:23 "Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się".
Pierwszy raz w życiu z całą mocą wykrzyczałam do migreny (do mojego problemu, czyli do "góry")
-W imieniu Jezusa, wynocha z mojego życia! Jesteś tutaj nielegalnie. 2000 lat temu ranami i sińcami Jezusa zostałam uzdrowiona!
Oczywiście, już po chwili badałam moimi zmysłami, czy zadziało się wedle moich słów. 
I co się okazało?
- Nic się nie zmieniło, ból jak trwał, tak trwa dalej...
Postanowiłam więc zignorować moje odczucia. Skoro Jezus poniósł nasze dolegliwości na krzyż, to w moim duchu wierzę w to bezgranicznie i bezwarunkowo. Zabrałam się za domowe porządki i już po chwili stwierdziłam, że ból ulotnił się jak przysłowiowa kamfora. 
Jest godzina 21:57, a ja jestem uwolniona od bólu...
-Pan jest wielki! Dziękuję Ci Jezu za Twoje dzieło krzyża, w którym jest moje uzdrowienie!
Jezus przyprowadził nas do Ojca, przekazał prawdę w swoim słowie, abyśmy mieli życie. Imię Jezus rzuca na kolana wszelkie nasze boleści i troski, a Jego słowo jest dla mnie jedynym autorytetem. 
Trzeba przyjąć tę duchową prawdę, a będziemy oglądać fizyczne jej efekty. Jak człowiek myśli w sercu swoim, taki jest...
My nie jesteśmy z tego świata, dlatego w duchu przyjmujemy prawdę Słowa Bożego, aby mogła ona wybrzmieć w fizycznym uzdrowieniu.
Jan 8:31-32
 "Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"
Od dzisiaj tą drogą zamierzam kroczyć, wsłuchując się w Słowo Jezusa i przyjmując je jako prawdę nadrzędną... A Ty Basieńko zrób z tym, co zechcesz...



poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Choroba nie jest od Boga...

Zastanawiam się dlaczego tak często słyszymy, że choroba przychodzi od Boga. Niejednokrotnie ludzie mówią, że choroba jest naszym krzyżem, który trzeba nieść. Podpierają się tutaj wersetem z Pisma:  
Mar.8:34 "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje".  
Jednak myślę, że trzeba skonfrontować takie myślenie z kontekstem wypowiedzi Jezusa, bo widzimy w kolejnym wersecie, że Jezus nie mówi tego w odniesieniu do choroby (z resztą Jezus nigdy nie chorował, a zatem jak możemy naśladować Go w chorobie?)
Mar. 8:35 "Kto chciałby duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla Ewangelii, zachowa ją" 
On mówi to w kontekście niesienia Ewangelii. Mówi tu o prześladowaniu chrześcijan ze względu na wiarę w Niego. Tylko takie cierpienie może być udziałem chrześcijan i tylko o takim cierpieniu jest tu mowa.
Jezus podczas ziemskiego życia, uzdrawiał chorych, uzdrawiał każdą słabość. On reagował gniewem na chorobę. Był bezkompromisowy jeśli chodzi o chorobę. Nie było ani jednego człowieka, którego odesłałby ze względu na chorobę. On nigdy nie powiedział "Musisz jeszcze pocierpieć, żeby coś dobrego z tego wyszło" 
Bóg nie zsyła na człowieka chorób. "Tylko złodziej przychodzi by kraść, zabijać i niszczyć" Żadna choroba nie jest z Boga. To człowiek wpuścił chorobę na świat. Poprzez grzech, śmierć i choroba weszły na świat. Przez tysiące lat grzech ewoluował,  śmierć się rozprzestrzeniała, jest coraz więcej chorób, a człowiek żyje krócej niż na początku (Noe żył 900 lat, Mojżesz 120 lat) 
Teraz w Nowym Przymierzu zmieniła się pozycja człowieka, ponieważ Bóg w Chrystusie cały świat ze sobą pojednał. A łaska Boża jest zbawienna dla wszystkich. Wolą Bożą jest życie, a zdrowie zawiera się w życiu. 
Jezus nasze grzechy i choroby poniósł na krzyż,tym samym wyprowadził jeńców na wolność. Uratował ich od konsekwencji grzechu - od choroby,  od śmierci. Jednak tylko nieliczni opuścili  więzienną  celę i poszli za nim. Pozostali dalej tam tkwią, mimo że Jezus pozostawił drzwi szeroko otwarte i podarował im mapę drogi do Niego.
Wszyscy, którzy poszli za Nim, mają życie, a jeśli życie to i zdrowie. Cała jego działalność na ziemi pokazuje nam, jakie jest stanowisko Boga względem choroby i śmierci.  Boża wolą jest aby każdy człowiek był uzdrowiony. Pismo w wielu miejscach pokazuje nam, że każdy kto do Jezusa przyszedł był uzdrowiony.
W duchu każdego nowonarodzonego w Jezusie, mamy umieszczoną cala pełnię odkupienia ( przebaczenie, uzdrowienie, uwolnienie)  Uzdrowienie jest uzewnętrznieniem przekazu Ducha, przekazu z wewnątrz nas na zewnątrz. Każdy NN jest kanałem , przez który działa Duch Święty - Boży Duch Święty. 

Jezus Chrystus przyszedł aby pojednać człowieka z Bogiem, a grzech stał na drodze do tego pojednania. Uwolnił nas od grzechu i jeśli w Niego uwierzymy to także dokonuje się nasze zbawienie od wszelkiego złego. 
Zatem jeśli wierzymy, to nasza wiara nas zbawia. Jeśli wierzymy to nasza wiara nas ratuje. Jeśli wierzymy, to nasza wiara nas uzdrawia...