sobota, 17 sierpnia 2019

Zła duchowość uwidacznia się w kultach...


W czwartek wierni Kościoła Katolickiego obchodzili Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dla mnie, osoby wierzącej biblijnie ,święto to jest porażką wiary i upewnia mnie, że Katolicy nie czytają, nie znają Słowa Bożego, bo gdyby je znali, nie czciliby Marii-człowieka.
Przypomnę, że dogmat o wniebowzięciu NMP został ustanowiony i podany do wierzenia wiernym KK dopiero w 1950 r. przez papieża Piusa XII, święto to jest świętem nakazowym. Dogmat ten stwierdza, że po zakończeniu swojego życia, Maria została z duszą i ciałem wzięta do Chwały Bożej. Dlaczego ten dogmat zaistniał tak późno? Prawie dwa tysiące lat po Jezusie, ktoś tam, jacyś ludzie sobie postanowili, że tak będzie i już? 
Zastanówmy się przez chwilę... przecież w Słowie Bożym jednoznacznie czytamy, o trzech osobach, które dostąpiły wniebowzięcia z ciałem: Jezus Chrystus, Henoch i Eliasz. Natomiast nigdzie nie czytamy o tym jakoby Maria została z ciałem wzięta do nieba. Dla mnie wniosek jest prosty, że NIE ZOSTAŁA WZIĘTA! Gdyby jej wniebowzięcie było faktem, to na pewno znalazłoby odzwierciedlenie w Dziejach Apostolskich, czy też w listach apostołów. Maria ostatni raz pojawia się na kartach Biblii w dniu Pięćdziesiątnicy (Zesłanie Ducha Św.) ze wzmianką, że po prostu tam była. No i co? Na tym koniec, ani słowa więcej. Jeśli natomiast Maria byłaby postacią ważną dla naszego zbawienia, czy też miałaby pośredniczyć w przychodzeniu do Boga, na pewno w Nowym Testamencie ten fakt zostałby odnotowany. Jednak na ten temat nie ma nic, ani jednego słowa.
Hmmm…Może teraz zastanów się, czy Bóg chce tego, abyś czcił Marię i otaczał ją takim kultem? Tym bardziej, że nigdy żaden Boży człowiek nie ważył się przyjmować czci, która jest należna tylko Bogu. Zastanów się, komu oddajesz cześć? Marii - człowiekowi?
To jest bardzo niebezpieczne działanie, gdyż dla wielu ludzi, ten kult zastępuje Jezusa Chrystusa, a to jest niedopuszczalne i w prostej drodze prowadzi na wieczne potępienie.
Niestety, w XXI wieku, Pismo Święte nie interesuje czcicieli Marii, no może jedynie wyrwane z kontekstu pojedyncze, albo  przeinaczone, przekłamane wersety. 
Zobacz, jak daleko to zaszło? 
Dla mnie, nie jest to już nawet zła teologia, ale zła duchowość. Dlatego tak trudno Katolikom tłumaczyć kwestie, które są oczywiste i jednoznacznie określone w Biblii.  Istnieje zła zwierzchność duchowa, która stoi za katolickimi kultami. Kościół ten odszedł od Słowa Bożego. Przewodnicy katoliccy Pisma Św. nie znają. Nie jest im ono do niczego potrzebne,  ponieważ stworzyli sobie swoją własną religię, która jest totalnie antybiblijna, a skoro antybiblijna, to także anty-Boża.

sobota, 10 sierpnia 2019

Słowa Pana Jezusa były jednoznaczne, tu nie ma co kombinować...

Tak, jak obiecałam, w tym wpisie chcę się odnieść do słów komentarza Mirka, które niestety rozumiane są błędnie. 
Cytat "Po prostu na tym świecie są ludzie aby przedstawiać KK w jak najgorszym świetle w naukach po to aby ludzi odciągać od Kościoła.Ja jak najbardziej jestem dzieckiem również i Madonny do której powiedziano "Oto Syn Twój, oto Matka Twoja" Jeśli utożsamiam się z Chrystusem to Jego Matka jest i moją matką jak i ja Jej synem.(...) Potomstwo Niewiasty Maryi to dzieci Boże,które strzegą przykazań Bożych. Pierwszym potomkiem to Chrystus zrodzony,który zwołał potomstwo w Kościele jako dzieci Boże powołując ich do wiary. Również tyczy to Jego Matki. Jego dzieci Boże są również dziećmi Matki Jego"
Otóż nie Mirosławie, nie jest tak jak podajesz. Zacytuję dokładnie wersety, na które się powołujesz: 
Ew. Jana 19:25-27 " A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie". 
Żeby zrozumieć słowa Pana Jezusa wypowiedziane na krzyżu, a skierowane do najmłodszego ucznia Jana i Miriam (matki Jezusa) trzeba wziąć pod uwagę prawo mojżeszowe, któremu Jezus podlegał i jak wiemy musiał wypełnić je co do joty i tak też się stało. Prawo mojżeszowe mówiło, ze najstarszy syn w rodzinie cieszył się poważaniem, przejmował po ojcu zwierzchnictwo nad domownikami, dziedziczył dwie części jego majątku, ale także zobowiązany był opiekować się owdowiałą matką. 
Jak wiemy, Jezus opuszczał Ziemię, więc nie mógł sam zatroszczyć się o matkę. Oczywiście są jeszcze bracia Jezusa, ale pamiętajmy, że w tym konkretnym czasie nie byli jeszcze osobami wierzącymi. Raczej nie dziwi, iż nie chciał oddać matki pod opiekę niewierzących braci, dlatego powierza Miriam pod opiekę Jana. W wersecie 27 napisane jest "Od tej godziny uczeń wziął ją do siebie"  Konkretny uczeń wziął ją do siebie. Pod krzyżem stały też inne kobiety, gdyby Pan Jezus myślał tak, jak życzyliby sobie Katolicy, jasno oznajmiłby to. Powiedziałby: Oto matka wasza, matka wszystkich pokoleń, zamiast mówić tylko do Jana "Oto matka twoja" Do Miriam po prostu powiedziałby "Oto dzieci twoje" Pan Jezus wiedział, co i jak ma powiedzieć, wyraził swoje myśli jasno i jednoznacznie. Tu nie ma co kombinować. Trzeba jedynie odrobinę poznać prawo mojżeszowe, które w tym czasie obowiązywało, a także odbierać słowa Pana Jezusa literalnie. Dorabianie do Jego słów jakiejś fikcyjnej historii jest jawnym przekłamaniem. 
Mało tego, w Ewangelii jest wyraźnie napisane, że Pan Jezus polecił wszystkich ludzi Piotrowi, gdy rzekł Ew. Jana 21:15-17 "Paś baranki moje, paś owieczki moje" Pan Jezus nie miał stada owiec lub baranków. Mówił o ludziach. Polecił Piotrowi tych, których uważał za owce ze swego stada, od których miał być wkrótce odjęty pasterz. Chciał aby to Piotr zaopiekował się Jego owczarnią, bo wiedział, że ten przyjął od Niego dobrą naukę. 
A zatem, dlaczego polecił swoje owce Piotrowi, jeśli już wcześniej oddał je pod opiekę Miriam? Czyżby nie miał on zaufania do swojej matki lub myślał, że jej opieka będzie niedostateczna? Czy nie uważasz, że te wypowiedzi w takim układzie przeczą jedna drugiej i tracą sens? 
Prawdą jest, że Pan Jezus matkę polecił opiece apostoła Jana, a ludzi polecił opiece Piotra. Koniec, kropka! Nie ma podstawy aby słowa Jezusa rozumieć inaczej, a na tradycji i przechowywaniu nieprawidłowej nauki narodził się przeczący Biblii - kult Marii. 

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Katolik, którego głoszenia słucham z przyjemnością...

Chcę napisać dzisiaj kilka słów na temat katolickiego charyzmatyka Marcina Zielińskiego, 26-latka pochodzącego ze Skierniewic. Wiele lat temu przeżył nawrócenie, które w radykalny sposób odmieniło jego życie. Jest liderem wspólnoty „Głos Pana”, a katoliccy duchowni zapraszają go na rekolekcje organizowane w całym kraju. 
Przyznam, że jest to jeden z moich ulubionych Katolików, którego wykładów słucham z nieukrywaną przyjemnością. Marcin jawi mi się jako, chrześcijanin, który faktycznie chodzi w darach Ducha Św. Głosi nie tylko Katolikom, natomiast ich samych w przystępny sposób zaznajamia z Pismem Świętym i mocą Ducha Świętego. 
Jak podaje Biblia w Ew. Mateusza 7:16-20 „ Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.  Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.  Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.” 
No i właśnie, podczas spotkań z Zielińskim, często dzieją się rzeczy, które można nazwać cudami. Ich uczestnicy wracają do Kościoła po latach obojętności religijnej. W trakcie modlitwy chorzy doświadczają uzdrowienia: z raka, ze ślepoty, z niedowidzenia, z wieloletniej głuchoty, w imieniu Pana Jezusa podnosi ludzi z wózków inwalidzkich i wielu innych przypadłości. Przy czym wszystkie te uzdrowienia są udokumentowane medycznie. Niestety, jego mowa i działalność spotkała się krytyką niektórych Katolików. Podstawowy zarzut dotyczył kontaktów Zielińskiego z Protestantami. Jak mówi o. Adam Szustak, który staje w obronie Marcina "Przynajmniej połowa współczesnej biblistyki katolickiej powstała w oparciu o osiągnięcia mistyki protestanckiej. Podaje, że na wszystkich zajęciach księży w seminariach, korzysta się z dorobku protestanckiego zmagania się ze Słowem Bożym." 
A zatem zarzut formułowany przeciwko Zielińskiemu jest po prostu bzdurny. 
Kolejny zarzut dotyczy nakładania rąk na chorych, w wyniku czego zostają oni uzdrawiani. Krytyka dotyczy faktu, że nie jest on księdzem, a według KK tylko księża mogą nakładać na chorych ręce i uzdrawiać. 
Portal Zwiedzeni.pl opublikował film, którego zadaniem było wypunktowanie grzeszności Marcina, co poskutkowało podziałem wśród Katolików. 
Przyznam, że nie rozumiem takiej postawy. Myślę, że te ta cała oczerniająca jazda pochodzi od ludzi, którzy sami nie mają odwagi czy też charyzmy aby robić to co Bóg przykazał wszystkim wierzącym, nie tylko księżom. 
Krytykujesz Marcina, to pokaż owoce swojego głoszenia. 
Czy jest tam ktoś uzdrowiony? 
Czy jest ktoś uwolniony od złego ducha? 
Pokaż znaki twojej działalności. 
Czy może opluwanie ludzi Bożych jest jedynym twoim dokonaniem? 
Ew. Marka 16:15-18 „I rzekł do nich Jezus: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.”


Heh...Tylko czy aby na pewno...


Heh... Tylko czy aby na pewno???

"Życie byłoby
nieskończenie szczęśliwsze,
gdybyśmy mogli
rozpocząć je w wieku lat 
osiemdziesięciu
i stopniowo zbliżać się
do osiemnastu"

Mark Twain

piątek, 2 sierpnia 2019

Jaki kościół?

Jak to jest, że większość ludzi, którzy słyszą słowo „kościół”, wyobraża sobie budynek, duży, wysoki z dzwonnicą i krzyżem. Tylko, że to nie jest kościół. To jest budynek. 
Kościół to ludzie, nowonarodzeni i ochrzczeni. Nowonarodzeni z Ducha i z wody, którzy są nowymi stworzeniami w Jezusie Chrystusie, spotykającymi się wspólnie. To nie miejsce tworzy kościół, ludzie go tworzą. 
Jeśli jesteś człowiekiem, który się nawrócił, albo jeśli w swoim sercu rozważasz nawrócenie się, nie możesz iść dalej sam. Musisz znaleźć wspólnotę. 
Dlaczego? 
Dlatego, że teraz dopiero masz tysiące pytań, ktoś musi Ciebie ochrzcić, ktoś musi Ciebie prowadzić, ktoś musi Ciebie korygować, pocieszać i nauczać. 
Teraz nasunie Ci się pytanie: Jaki kościół? 
Odpowiedź w sumie jest prosta. 
Musisz znaleźć kościół, który swoją wiarę buduje na bazie Pisma Świętego. Są pewne standardy, które pozwolą Ci sprawdzić, czy kościół do którego chcesz należeć jest biblijny. 
Po pierwsze; Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, w co oni wierzą, czy nauczanie w tym kościele jest zgodne z Biblią i czy opiera się jedynie na Słowie Bożym. Jeśli okaże się, że przede wszystkim na tradycji, to uciekaj z takiego kościoła! Bierz nogi za pas i dalej w drogę! Boże Słowo jest jedynym fundamentem i jedynie na nim powinniśmy się opierać. 
Po drugie: Sprawdź czy opiera się tylko i wyłącznie na niebie i piekle, czy może przez tradycję , czy jakieś dziwne objawienia, ludzie ci wnioskują, że jest jakaś trzecia droga. Pamiętaj, że Biblia podaje, iż trzeciej drogi nie ma. 
Kolejna sprawa, to zbawienie. Jeśli wierzą, że zbawienie otrzymujemy z uczynków, a nie przez wiarę w jednego jedynego zbawiciela Jezusa Chrystusa, jedno jedyne imię, jakim jest Jezus – wiej, gdzie pieprz rośnie!  Kolejne pytanie, jakie musisz sobie zadać, to czy społeczność kościoła modli się do Ojca, Syna i Ducha Świętego, bo jeśli są dodatkowo jakieś inne postaci, do których zanoszą swoje modlitwy, to pamiętaj, ze nie jest to biblijne. 
Kościół to miejsce, gdzie jest przestrzeń na błędy, ale w żadnym razie nie ma przestrzeni na zwiedzenie. Jeśli Bóg łączy wiernych, aby spotykali się, aby nie byli anonimowi, aby współdziałali ku budowaniu ciała Jezusa, gdzie wszyscy niosą Ewangelię, to jesteś we właściwym miejscu.

środa, 31 lipca 2019

Wizerunki...

Przyznam szczerze, iż nie rozumiem tego całego świętego oburzenia Katolików z powodu „niby profanacji” ich symboli, czy jak kto woli wizerunków religijnych, o których to ostatnio tak głośno. 
Może nie byłoby tego całego wydumanego  zamieszania, gdyby KK nie łamał II przykazania Bożego (którego tak na marginesie pozbył się ze swojego nauczania, mimo, że w każdym przekładzie biblijnym to przykazanie stoi jak wół! )
2 Księga Mojżeszowa 20:4-6  „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań”.
Nie byłoby problemu z bezczeszczeniem wizerunków, które to dla samego Boga są obrzydliwością. 
Pojadę tym stwierdzeniem po bandzie, pisząc trochę przewrotnie, ale wychodzi na to, że profanacja katolickich symboli religijnych, to nic innego, jak być może nieświadome wyjście naprzeciw II przykazaniu Bożemu... 
Z drugiej zaś strony np. tęczowa aureola Marii może nabrać głębszego sensu, biorąc pod uwagę fakt, iż w Biblii tęcza jest symbolem przymierza wszystkich istot żyjących na ziemi z Bogiem. Może nie bez kozery właśnie tęcza jest ogólnoświatowym znakiem ruchu LGBT, chociaż tak naprawdę wiadomo, że pochodzenie tej symboliki ruchu, nie ma nic wspólnego z biblijną tęczą. Heh...


sobota, 27 lipca 2019

A w dłoniach kamienie niosą...

Nie mogę się otrząsnąć po wydarzeniach z marszu równości w Białymstoku. Jest mi zwyczajnie wstyd, że to wszystko dzieje się w moim kraju. 
Nie pojmuję dlaczego niektóre osoby duchowne z KK swoimi nieprzemyślanymi słowami zachęcają polskich niby-patiotów do bandyckich, homofobicznych ataków na drugiego człowieka.  I tu przytoczę wypowiedzi niektórych białostockich kapłanów: 
„Jako kapłani posługujący w naszej parafii, składamy wyrazy uznania i podziękowania tym wszystkim, którzy w ostatnim czasie, w jakikolwiek sposób włączyli się w obronę wartości chrześcijańskich i ogólnoludzkich, chroniąc nasze miasto, zwłaszcza dzieci i młodzież przed planową demoralizacją i deprawacją”
Czy tradycyjne chrześcijańskie wartości to przemoc i wyzwiska?  
Czy szacowni kapłani, a także rządzący w naszym kraju zastanawiają się choć odrobinę, na jaki grunt padają ich słowa? 
Przecież tego słuchają ludzie, którzy na ustach mają  BOGA, HONOR I OJCZYZNĘ, a w dłoniach kamienie, petardy i butelki z moczem.
BÓG, HONOR I OJCZYZNA??? 
Jak śmiecie mieszać Boga do waszych haniebnych czynów?  
Wy Boga nie znacie, bo gdybyście znali, to i znalibyście Jego Słowo. 
Pan Jezus nauczał: 1J. 4:20 „Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi”.
To, co się ostatnio w Polsce dzieje jest nie do uwierzenia… Z dnia na dzień coraz więcej nienawiści, Polak staje przeciwko Polakowi. 
Co jeszcze musi się wydarzyć, aby Polacy oprzytomnieli? 
Kiedy wreszcie odbijemy się od dna?
A najgorsze jest to, że kiedy myślę sobie, iż sięgnęliśmy już totalnego dna, okazuje się, że jestem w błędzie, bo jednak z dnia na dzień fedrują głębiej i głębiej... Straszne...



czwartek, 25 lipca 2019

Bez Ducha Świętego Kościół jest martwy.


Zastanawiałeś się nad tym, czy w Kościele Bożym jest życie bez Ducha Świętego?  

Według mnie, wszystko, co w Kościele jest dobre, co przynosi błogosławiony owoc pochodzi właśnie od Niego, od Ducha Świętego.

Kiedy przychodzi Duch Święty, przychodzi z nowościami, z nowinkami, a sposób Jego działania czasami dziwi nas i szokuje. Często brakuje nam pokory w ocenie Jego działania, które wymyka się spod naszego ludzkiego rozumowania. Wielu zastanawia się, czy to aby na pewno Duch Boży tak działa… Zapominamy, że On działa jak chce i kiedy chce. 
My wierzący musimy jednak pamiętać, że nie da się bez Niego świadczyć o Jezusie, nie da się nieść Ewangelii w mocy. Tam gdzie jest szczere wołanie za Panem Jezusem, tam wiadomo, że działa Duch Święty. Duch Święty zawsze swoją i naszą atencję przekłada na Jezusa. Dla mnie chrześcijaństwo bez Ducha Świętego jest jedynie zbiorem rytuałów. Bez Niego moje chrześcijaństwo byłoby nudne i jałowe.
No cóż…możemy oczywiście przeżywać swoje chrześcijaństwo bez Ducha Świętego, będąc przywiązanymi do paragrafów kościelnych, do przykazań, do tego jak powinniśmy żyć, do tego co muszę i tego co powinnam, co mi wolno, a czego nie wolno, ale to nie jest prawdziwe chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo to relacja z Bogiem, która może się dokonać tylko przy udziale Ducha Świętego. Duch Święty, kiedy przychodzi, wlewa w nasze serca miłość do Jezusa i drugiego człowieka. Tam gdzie agresja i nienawiść Ducha Bożego nie ma. 
Gdy przyglądam się ostatnim wydarzeniom z Białegostoku, nasuwa się jednoznaczny wniosek: Ducha Bożego tam nie było. Pan Jezus, gdy chodził po ziemi, zbliżał się do największych grzeszników i karmił ich dobrym słowem. On nie rzucał w nich kamieniami, petardami, nie kopał, nie popychał, nie poniżał, nie odtrącał, nie wyrzucał poza margines społeczeństwa.  On z nimi był, aby i oni mogli w rezultacie przyjść do Niego. Szkoda, że tak wielu "wierzących" nie potrafi Go naśladować...

piątek, 5 lipca 2019

Co z tym brakującym ogniwem Darwina?

Od ponad 150-ciu lat niektórzy zwolennicy teorii ewolucji, jak widać bez większego sukcesu, usilnie starają się udowodnić, że istnieje brakujące ogniwo w tzw. Teorii Darwina. Poszukują rzekomo istniejącego w dalekiej przeszłości naszego protoplasty – małpoluda, czy jak kto woli australopiteka, jednego z przedstawicieli gatunku homo.
            W zasadzie nikt z nas tak naprawdę nie interesuje się tym, co dzieje się w nauce, a szczególnie w takich dziedzinach jak: paleontologia czy antropologia, dopóki ktoś sensacyjnie nie ogłosi, że znalazł brakujące ogniwo w ewolucji człowieka i małp człekokształtnych. Media oczywiście szybko obwieszczają kolejny „sukces” nauki, po czym stawiają odkrywcę na piedestale bohatera, ale jedynie do czasu aż ktoś inny nie nazwie odkrycia następną pomyłką, czy wręcz oszustwem. No i co? Naukowiec spada z piedestału, media nie robią z tego większej sensacji, a tym samym większość ludzi jest przekonanych, że muzea świata pełne są dowodów na to, że brakujące ogniwo już zostało odkryte.
            Poszukiwania „brakującego ogniwa” faktycznie ciągle trwają. Od czasu do czasu nawet wydaje się, że jest dosłownie na wyciągnięcie ręki i ma już długą historię nieustającej nadziei, że może w końcu, że już za chwilę….
Brakujące ogniwo ma połączyć inteligentnego, korzystającego z technologii, którą tworzy, z artystycznymi i matematycznymi zdolnościami, wyrafinowanego w różnych formach komunikacji człowieka ze zwierzętami, które nie liczą, nie piszą, nie używają języka i w większości żyją na drzewach. Gdyby to ogniwo, w którego istnienie wątpił nawet sam Darwin kiedykolwiek istniało w formie małpoluda, jego szczątki, skamieliny, artefakty i ślady postępu jego rozwoju powinny były zachować się w większych ilościach niż jakiegokolwiek innego stworzenia. Czy nie dziwi fakt, że znaleziono 384 rodzaje dinozaurów, a do dzisiejszego dnia nie został odkryty ani jeden małpolud?
Według teorii ewolucji musiałyby istnieć przecież także niezliczone formy przejściowe, jednakże jakoś dziwnym trafem nie znajdujemy ich niezliczenie osadzonych w skorupie ziemskiej? Biblia podaje proste wyjaśnienie, dlaczego dzisiaj nie ma takich ogniw pośrednich, bo tak naprawdę nigdy ich nie było! 
Kolejny mit małpoluda, a tym samym mit teorii ewolucji potyka się na rynku, a teoria, która jest oparta na hipotezach musi być brana na wiarę, jeśli ktoś przyjmuje ją jako swój światopogląd…
No cóż…w czasach kiedy Darwin wyłożył swoje tezy w „O pochodzeniu gatunków” oparł je na współczesnej jemu wiedzy. Wsparł się na nauce, która była w procesie początkowego rozwoju. Czy Darwin dzisiaj upierałby się przy swoich założeniach?...

wtorek, 15 stycznia 2019

Osierocony Gdańsk...



Gdańsk został osierocony...
W brutalny sposób zabrano nam wspaniałego Gospodarza i cudownego, kochającego ludzi Człowieka...
Ja tego nie umiem przyjąć do wiadomości, nie potrafię...
Czuję smutek i bezradność...

sobota, 24 listopada 2018

Czy wiesz, że masz pokój z Bogiem?

"W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. 
A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie. 
I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania." 
Ewangelia Łukasza 2:8-14 (Biblia Tysiąclecia)
Jest to dobrze znany fragment Pisma. Często używany do wprowadzenia wierzących w atmosferę Świat Bożego Narodzenia. Jednak pojawia się problem, gdyż nie myślimy, nie zdajemy sobie sprawy o czym on tak naprawdę mówi.
Zamiast "Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój i dobra wola wobec ludzi"  (UBG) wiele przekładów i tłumaczeń biblijnych podaje: "pokój ludziom Jego upodobania" czy też "pokój wśród ludzi dobrej woli" Taka właśnie jest dominująca interpretacja tego fragmentu. Większość ludzi myśli, że aniołowie ogłaszali, iż przyjście Jezusa położy kres podziałom, zakończy nieporozumienia i wprowadzi nową erę pokoju na świecie. 
Wierzą, że Jezus przybył aby wprowadzić pokój między ludźmi. 
Jednak nie o tym mówi ten werset. Sam Pan Jezus powiedział przecież: 
"Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy"  
Ewangelia Mateusza 10:34-36 
Pan przepowiedział przecież także, że jednym ze znaków końca czasów będzie więcej wojen, podziałów i nieporozumień. 
Nie da się tak naprawdę obronić stwierdzenia, że Jezus przyszedł by przynieść pokój między ludźmi. Oczywiście to prawda, że jest wiele korzyści dla tych, którzy przyjmą Jezusa do swoich serc, bo tylko wtedy możesz działać w innym wymiarze miłości. 
Co takiego zatem ogłaszali aniołowie?
"Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój  i dobra wola wobec ludzi" 
Ogłaszali pokój i dobrą wolę wobec człowieka ze strony Boga. 
Wielu chrześcijan nie poukładało sobie tego w głowie i nie przyjrzało dokładnie o czym ten werset tak naprawdę mówi. Gdy bliżej przyjrzymy się Bożemu Słowu, widzimy że w Starym Testamencie (Starym Przymierzu) nad ludźmi ciążył gniew Boży, który jest całkowicie nieuzasadniony w Nowym Testamencie. 
Dlaczego? 
Dlatego, że Jezus zakończył wojnę miedzy Bogiem a człowiekiem. On spowodował istotną zmianę. Aniołowie, którzy ogłaszali narodziny Jezusa, rozumieli Ewangelię. Rozumieli, że On przyszedł, aby zapłacić cenę, aby nas odkupić i powstrzymać Boży gniew za grzech. Całkowicie zmienił sposób, w jaki Bóg traktuje ludzkość. O tym właśnie śpiewali aniołowie. Mamy pokój z Bogiem, gdyż patrzy On na nas przez pryzmat dzieła Jezusa. Bóg uczynił nas swoimi przyjaciółmi. Jezus przyprowadził nas - nie tylko wierzących, ale całą ludzkość z powrotem do harmonii z Bogiem. Dług został spłacony. Człowiek może nie być pojednany z Bogiem, ale Bóg jest pojednany z człowiekiem. Jezus zapłacił cenę i wszystko, co musimy zrobić, to przyjąć tę spłatę. To jest właśnie Ewangelia. To jest ta doskonała nowina!
Wbrew powszechnie panującej opinii, ludzie nie idą na wieczne zatracenie z powodu swoich grzechów. Idą tam, ponieważ odrzucili zapłatę za swoje grzechy, odrzucili Zbawiciela. Grzech nie jest problem. Liczy się to, co ludzie robią z Jezusem, czy powierzyli Jemu swoje życie, czy Go odrzucili. 
"Bóg w Chrystusie świat ze sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków i powierzył nam słowo pojednania" 
2 List do Kor. 5:19

czwartek, 15 listopada 2018

Wygodna cela...


"... Czasami diabeł pozwala ludziom żyć życiem bez kłopotów, bo nie chce aby zwróciło się ono ku Bogu.
Ich grzechy są jak więzienna cela - miła, wygodna i wcale nie wygląda jakby trzeba było ją opuszczać, choć drzwi są szeroko otwarte.
Ale pewnego dnia...
Czas dobiegnie końca.
Drzwi zamkną się z hukiem
I nagle...
Będzie za późno..."   

( fragment z filmu "Bóg nie umarł" )
   

sobota, 10 listopada 2018

Kim trzeba być, żeby móc studiować Biblię?

No właśnie, kim trzeba być, żeby móc studiować Biblię? 
Człowiek odrodzony za pomocą Ducha Świętego otrzymuje objawienie, które uzdatnia go do poznania, do studiowania Pisma.  
Biblię prawdziwie mogą poznać jedynie ludzie duchowi. Człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, gdyż tylko duchowo można je rozsądzać. To właśnie dlatego my, ludzie duchowi często nie jesteśmy w stanie wyjaśnić ludziom zmysłowym, dlaczego działamy i wierzymy tak, a nie inaczej. Dzieje się tak ponieważ człowiek zmysłowy z założenia tego nie zrozumie, on nawet tego nie usłyszy, gdyż nie posiada zdolności poznawczych, które mamy tylko dzięki funkcjonującemu, nowemu duchowi. 
"Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z DuchaCzłowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić.  Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzonyKtóż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy." (1Kor. 2:11-15)
I tu trzeba uświadomić sobie, że ludzie dzielą się na duchowych i cielesnych (zmysłowych), czyli na tych z odrodzonym, żywym duchem i tych, których duch jest martwy. Odrodzony człowiek, to żywy, odrodzony duch, dusza i ciało. Nieodrodzony to jedynie dusza,ciało i martwy duch. Jezus w rozmowie z Nikodemem powiedział: 
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego" (Ew. Jana 3:3) 
Trzeba się narodzić na nowo, aby otrzymać nowego, żywego ducha. "Stary" człowiek jest cielesny(zmysłowy), "Nowonarodzony"  jest duchowy. Duch ludzki odradza się tylko dzięki interwencji Ducha Świętego (Ducha Bożego) Gdy zewnętrzny nasz człowiek (zewnętrzna cielesna powłoka) niszczeje, ten wewnętrzny (duchowy) odnawia i wzmacnia się z każdym dniem, gdyż Moc Ducha Świętego jest przepotężna. Dlatego nasze poznanie Boga jest coraz lepsze. 
"I dam wam nowe serce i włożę nowego ducha do waszego wnętrza" (Ezech.36:26)
Dochodzę do wniosku, że dyskusja z ludźmi nienarodzonymi na nowo na temat Boga i wiary jest bezowocna, a nawet chyba pozbawiona sensu, gdyż bez odnowionego, żywego ducha nie posiadają oni w tej dziedzinie zdolności poznawczych. 

poniedziałek, 22 października 2018

Wolność czy niewola?

Pewien ortodoksyjny Żyd zjawił się na ulicach Jerozolimy z ptasią kupą na prawym ramieniu. 
Jako, że był to dzień szabatni, nie wolno mu było wykonywać pracy w jakiejkolwiek formie. Owy Żyd wypełnia prawo, więc ptasia kupa wędruje z nim przez cały świąteczny dzionek. 
Mało tego, przeszywa go swoista duma... 
Przecież współbracia będą pełni podziwu, gdyż w widoczny sposób doskonale wypełnia prawo. Być może tę kupę nosi już od dłuższego czasu, na pokaz...
Dla mnie jest to tak absurdalne, że aż śmieszne. To jest rodzaj niewoli. (Zaznaczam, że jest to moja subiektywna ocena) Żydzi jak wiadomo wiodą prym w wymyślaniu co rusz to nowych praw na kanwie i tak sporej liczby 613 przykazań. 
Wierzą, że aby otrzymywać błogosławieństwo z nieba, trzeba coś zrobić, trzeba się postarać. Ja muszę to...muszę tamto...muszę... muszę... muszę....Nie wolno mi tego... tamtego....
Jednak starotestamentowe przymierze prawa nie jest już aktualne, gdyż mamy wolność w Jezusie.... Po prostu wierz, a błogosławieństwo będzie z Tobą.

sobota, 29 września 2018

Żyj łaską...

Śmierć Jezusa Chrystusa rozpoczyna zbawienie przez Łaskę. 
Rzym. 11:6 „ A jeśli z łaski, to już bez uczynków, bo wtedy łaska nie byłaby łaską” 
Czyli Łaska nie będzie już Łaską jeśli dodasz do niej uczynki (swoje działania, swoje starania). 
Człowiek w swojej naturze myśli, że musi coś zrobić, żeby mógł coś otrzymać. Przyzwyczajeni jesteśmy, że w życiu nic nie ma za darmo. 
Definicja Łaski w oparciu o Słowo Boże oznacza, że wiara w Jezusa Chrystusa jest wystarczająca aby zmienić Twoje życie. Słowo Łaska – Niezasłużona przychylność. Rzym.4:4 „ A gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie, nie uznaje się za łaskę, lecz za należność” 
Człowiek który bazuje na swoich działaniach, przyjmuje zbawienie z Łaski jako zapłatę za to co zrobił. Ale to nie nasze wysiłki sprawiają, że Bóg nam przebaczył, że przychylnie patrzy na nas. Wysiłek poniósł Jezus Chrystus, a my mamy z wdzięcznością ten wysiłek przyjąć. Jezus na krzyżu powiedział „Wykonało się” – Zapłacono w całości (Ew. Jana 19) 
On powiedział, że Jego ofiara jest doskonała i Ty nie możesz nic do tego dodać. Wielki, potężny Bóg umiera za Ciebie, więc czy Ty mały człowieczku mógłbyś cokolwiek do tej ofiary dodać??? 
Łaska, która zaczyna w nas działać powoduje, że stajemy się lepszymi ludźmi. Łaska nas zmienia, łaska nas uświęca. Nasza ludzka moc, nasze starania, nasza mądrość nie są w stanie niczego zmienić. Jedynie świadomość zbawienia z Łaski zmienia nasze życie, pozwala żyć w wolności. 
Ludzie, którzy budują swoje życie na wykonywaniu prawa, nigdy nie staną na wysokości zadania, gdyż mniejsze czy większe uchybienia przyjdą wcześniej czy później. Więc jedyne, co możesz zrobić, to przyjąć niezasłużone zbawienie z Łaski. Zaufanie Jezusowi, spowoduje że to On będzie Ciebie zmieniał, a nie Twoje szczegółowe starania wypełniania prawa. 
Napełniaj się łaską, a zobaczysz jak Bóg będzie zmieniał Twoje życie. 
Wielki, potężny Bóg mówi: Nie gniewam się na Ciebie, wybaczam Ci, będę Ci błogosławił…Amen…

piątek, 21 września 2018

Zmień myślenie,...

Ewangelia jest o Jezusie, o tym co Bóg zrobił dla nas. 
Ona mówi jak to Jezus wykupił nas, jak to On nas uratował, jak to On poniósł nasze grzechy, jak to On przemienił nas, jak to On okazał miłosierdzie. 
Zobacz, waśnie taka Ewangelia zbawia, taka w której Ty jesteś niejako w trybie biernym, kiedy Ty pozwalasz Bogu Ciebie zbawić. Tu nie ma Twojej zasługi. 
Jeżeli przychodzi do Ciebie jakiekolwiek potępienie i wyrzuty sumienia, zacznij z nimi taki dialog: Ja jestem zbawiony! Przez Jezusa i jego Ewangelię, nie przez moje wysiłki ,starania, nie przez to, co ja mogę zrobić. 
To jest klucz do tego, żeby żyć zwycięskim życiem. Tu nie ma albo-albo. Ty jesteś zbawiony! "Jezus jest wczoraj, dzisiaj i na wieki ten sam". Tak jak zbawił nas 2000 lat temu, tak samo zbawia nas teraz. 
"Marek 1:15 "Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże... Upamiętajcie się i wierzcie Ewangelii"  Upamiętajcie się - czyli metanoja w tłumaczeniu z greki - "zmieńcie myślenie, zmieńcie poglądy" - To Jezus mówi w tamtym czasie do Żydów.
On mówi: Nie prawo was zbawia, zmieńcie poglądy i wierzcie Ewangelii. Oto jest inny środek zbawienia. Oto przychodzi Mesjasz. Oto kończą się czasy prawa. Oto wszystko, w co wierzyliście jest przestarzałe i do niczego. 
Ja się nie dziwię, że Żydzi byli wkurzeni...
Tyle lat historii... 
Taka Tora...
Taka świątynia... 
Takie obrzędy... 
Jedyny prawdziwy Bóg... 
Najwspanialszy naród wybrany...
Kapłaństwo... 
613 przykazań, a On - Jezus mówi, że trzeba to zmienić, że trzeba to odrzucić i wierzyć Ewangelii? Niby ta oto powiastka, że ktoś umarł, że zmartwychwstał i to ma nas zbawić? 
Żydzi mogli to skwitować tylko w jeden sposób: To jest skandal!! To jest religijny skandal! To jest coś, co gorszy! To jest coś co powoduje oburzenie w ludzkiej naturze. 
Zgorszenie po grecku oznacza skandal (tak właśnie nazywany był Pan Jezus - Skała Zgorszenia) Pan Jezus nazwany jest skandalistą. To, co On zrobił, nie mieści się w głowie: On powiedział : Wypełnił się czas, stare przymierze dobiega końca, przybliżyło się Królestwo. Ja jestem między wami. Mesjasz Pan się zbliżył. Upamiętajcie się! Zmieńcie myślenie! Zmieńcie poglądy! Przestańcie wierzyć, jak do tej pory wierzyliście. Wierzcie Ewangelii! Wierzcie temu, co ja mówię! Ode mnie otrzymujecie łaskę za łaską! 
Wierzyć Ewangelii, to wierzyć w to, co Bóg powiedział o Tobie, a On powiedział JESTEŚ ZBAWIONY! Ty nie masz wierzyć swoim potępiającym uczuciom, bo coś dzisiaj zrobiłeś nie tak. Ty masz wierzyć Ewangelii, która mówi, że jesteś zbawiony! Jeśli wierzysz - jesteś zbawiony!!! Ty jesteś nieustannie przez Boga miłowany jeśli wierzysz. 
Radykalizm Ewangelii polega na tym, że musisz wierzyć, że Jezus Ciebie uratował. Ewangelia jest zgorszeniem dlatego, iż mówi, że cokolwiek by się wydarzyło - Bóg jest dobry i chce zbawić każdego grzesznika, że to On będzie Ciebie ratował. Więc jeśli słyszysz coś zupełnie innego - to ja śmiem twierdzić, że to nie jest Ewangelia, gdyż Ewangelia to dobra nowina. Ewangelia jest mocą Bożą. Bóg właśnie tak postanowił i kropka!  To Bóg najwyższy powiedział, że każdy, kto w Niego wierzy nie zginie! I tu nie ma nic do tłumaczenia, czy przekładania na język religijny. ( Oczywiście są tacy, którzy od prawie 2000 lat tłumaczą Ewangelię tak, że nikt z tego nic nie rozumie, a ludzie żyją w wiecznym potępieniu) 
Ewangelia jest ta sama dla wszystkich... Ewangelia jest prosta... Nikt z nas nie jest w stanie zmienić swojej grzesznej natury bez Jezusa... Ty musisz wiedzieć, że Bóg Ciebie kocha, On Ciebie nie potępia i w każdej chwili możesz do niego przyjść, i nie potrzebujesz żadnego ludzkiego pośrednika. W każdej chwili możesz powiedzieć: Potrzebuje Ciebie Jezu, a On Ci pomoże, nawet gdy się potykasz, bo Jezus nigdy nie miał i nie ma też teraz problemu z grzesznikami. Z podniesioną głową możesz chodzić w jego światłości, Ewangelia właśnie tego naucza...

wtorek, 11 września 2018

Iście szatańska świętość...

Matka Teresa z Kalkuty, katolicka zakonnica, którą papież Franciszek jakiś czas temu ogłosił świętą, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla... 
Media całego świata opiewały jej misyjną, charytatywną działalność. 
W umysłach Katolików Matka Teresa jawi się jako postać krystaliczna o nieposzlakowanej opinii.  
Hmmm...ale czy faktycznie tak to wygląda???  
Czy nie jest to sztucznie nadmuchana reputacja??? 
Matka Teresa zebrała miliony dolarów na działalność swoich misji, więc wydawałoby się, że warunki sanitarno-medyczne w jej placówkach powinny być naprawdę dobre. Dzięki darczyńcom pokaźna przecież fortuna pozwalała na wybudowanie sporej ilości świetnie wyposażonych placówek medycznych.
Nic bardziej mylnego...
Po jej śmierci okazało się, że były to jedynie UMIERALNIE...
Brak opieki medycznej, brak leków, chorzy leżący całymi dniami w swoich ekskrementach, 
wielokrotne stosowanie tych samych igieł, cuchnące odleżynowe rany, gdyż chorymi tak naprawdę nikt się nie zajmował, osłabione, cierpiące z bólu dzieci pozostawiane przez długie godziny na kamiennych toaletach, a w nocy przywiązywane do łóżek. 

Odmawiano im podawania leków, gdyż Matka Teresa uważała męczeńską śmierć za piękną, zbliżającą człowieka do Boga. Zwykła mawiać: "Cierpisz niczym Chrystus na krzyżu, Twoje cierpienia to pocałunki Chrystusa". (Jakem chrześcijanka, większych bredni nie słyszałam, a już na pewno takich głupot nie znajdziemy w Biblii)
Zapytana w 1981 roku na konferencji, czy zaleca biednym znoszenie niedoli, Matka Teresa odpowiedziała: „Uważam, że to piękne, kiedy biedni akceptują swój los, doświadczając męki Chrystusa. Myślę, że cierpienie biednych ludzi bardzo pomaga światu”... A mnie się wydaje, że najbardziej pomagała Watykanowi, bo gdyby nie cierpiący, umierający w bólach, brudzie i smrodzie biedni ludzie, nie byłoby milionowych donacji, które w efekcie tak znacząco zasilały papieski skarbiec...Przecież z całego świata płynęły pokaźne sumy, których celem była poprawa sytuacji chorych przebywających w misjach. Tylko, że nigdy te pieniądze nie były wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem. Przeważająca część tej multimilionowej fortuny, jak wiadomo trafiała do Watykanu, czyli do "najbardziej potrzebujących"(K5!)
Czy to święta, czy sadystyczna fanatyczka religijna? 
Hipokryzja Matki Teresy uwidacznia się także, gdy w czasie swojej choroby odbierała leczenie w najlepszych i najdroższych klinikach europejskich i amerykańskich. Jak się miały tutaj z całym namaszczeniem wypowiadane przez "Świętą" słowa: "Męczeńska śmierć jest piękna, zbliża człowieka do Boga" ??? 
Można by jeszcze dużo pisać na temat tej fałszywej świętości, która sprawia, że wierni tracą wiarę... A ja upewniam się jedynie w tym, że większość "świętych" (w rozumieniu KK) to łatwopalne, papierowe marionetki, których blask chwały nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością.

niedziela, 2 września 2018

Niezasłużona Boża przychylność...

List do Rzymian 3:21-24  
"Ale teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczona przez Prawo i Proroków. Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy:  wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, 
a dostępują usprawiedliwienia darmo, 
z Jego łaski, przez odkupienie które jest 
w Chrystusie Jezusie." 
Boże Słowo mówi o usprawiedliwieniu... 
Czyż nie jest to przecudownie radosna nowina???
Pomyśl...
W momencie, gdy ogłaszasz wiarę w Jezusa Chrystusa, gdy wierzysz, że On jest Twoim Barankiem, 
że On zaniósł Twoje grzechy na krzyż, że Jego ofiara jest doskonała, wystarczająca 
i dokończona, a Ty nie możesz już sam od siebie niczego do tej ofiary dodać, gdyż sam Bóg za Ciebie zapłacił. 
Ta ofiara Jezusa sprawia, że natychmiast stajesz się sprawiedliwy.
Przebłagalna krew Chrystusa nas oczyszcza przez naszą wiarę. Tylko wtedy, gdy wierzysz, ta krew działa. 
Bóg usprawiedliwia tylko tych, którzy wierzą w Jezusa, gdyż to On stal się grzechem za nas wszystkich. Kara spadła właśnie na Niego i to On sam postanowił tę karę przyjąć. Nie pytał nas czy tego chcemy, czy też nie. On to uczynił, gdyż nas kocha.
Gdy przyjmujesz ofiarę Jezusa, niejako automatycznie masz pokój z Bogiem. Pokój - szalom - w jednym z głównych, hebrajskich tłumaczeń:- spełnienie się we wszystkim.
A zatem, gdy jesteś usprawiedliwiony, masz pokój z Bogiem. Masz pokój, masz spokój ,który jest w Tobie i wypływa z Ciebie. Nie czujesz lęku, nie stresujesz się. (90% chorób ma podłoże w stresie)
Gdy biblijny syn marnotrawny wrócił do domu, ojciec momentalnie mu przebaczył i nie mówił: Teraz musisz zrobić to czy tamto, aby odpokutować. W jednej chwili otrzymał pierścień, sandały i płaszcz - symbole władzy, symbole przywrócenia mu statusu syna. 
Tak samo jest z nami. 
Gdy mamy pokój z Bogiem - mamy dostęp do wszystkiego, do wszelkich błogosławieństw. Nawet nie musimy prosić o to, czy o tamto, gdyż nieustannie chodzimy w błogosławieństwie, usprawiedliwiony niejako pociąga za sobą błogosławieństwo. 
Ks. Przys. 3:33 "Przekleństwo Pana jest w domu niegodziwego, lecz Pan błogosławi mieszkanie sprawiedliwych."
Tak wielu chrześcijan, którzy nie przyjęli tego usprawiedliwienia, tylko żyją w oparciu o swoje uczynki, swoje starania boryka się z rożnymi kłopotami, chorobami, niedostatkami, depresją, strachem o swoją przyszłość, nałogami...
Dlatego wiara w usprawiedliwienie niezależnie od Twoich uczynków jest naprawdę doskonałą dla każdego człowieka nowiną...
..."To nie moja moc, nie moje starania. To nie moja mądrość, to Łaska Twa. Najwspanialszy dar, źródło mojej siły. Dzięki Łasce Twej żyję, żyję dzięki niej..." 
Chwała Panu Jezusowi!


sobota, 25 sierpnia 2018

Obietnica Jezusa działa wczoraj, dzisiaj, jutro i na wieki...

Kiedy w dawnym Izraelu arcykapłan wychodził z miejsca najświętszego Świątyni Jerozolimskiej, ogłaszał odpuszczenie grzechów. 
Te praktyki wykonywał ponownie i ponownie... 
Gdy przyszedł Jezus, jako najwyższy arcykapłan też powiedział: Wasze grzechy są odpuszczone. 
Ogłosił przebaczenie grzechów. Powiedział dokładnie to, co arcykapłan w Izraelu, z tą jednak różnicą, że Jezus zrobił to jeden jedyny raz. Raz umarł, raz zmartwychwstał i raz ogłosił przebaczenie grzechów i nie musi tego powtarzać. 
Nawet jeśli Ty nie jesteś doskonały, Jego obietnica odpuszczenia grzechów działa. 
Ta obietnica działa wczoraj, dzisiaj, jutro i na wieki. Nawet Twoje przyszłe grzechy są odpuszczone, ponieważ On to powiedział 2000 lat temu i cały czas, nieustannie moc przebaczenia działa. 
Naszym jedynym zadaniem jest wierzyć w Jego dzieło krzyża i w Tego, który Go posłał. 

piątek, 24 sierpnia 2018

Dzisiaj z innej beczki...

Niespodziewani goście odrobinkę pokrzyżowali moje plany na dzisiejszy dzień.
Poranny telefon poinformował mnie, że
wpadną na kawkę, w drodze na lotnisko.
Dawno się nie widzieliśmy, więc z radością oczekiwałam ich przybycia. 
Często w takich nagłych sytuacjach, gdy ciacho potrzebne jest na cito, korzystam z prostych i szybkich przepisów Urszuli. 
Tym razem wybrałam ciasto ze śliwkami robione widelcem ( Kulinarny blog Urszuli) Podaję link, bo naprawdę warto tam zajrzeć. 
Ciasto błyskawicznie się robi i przyznam, że smakuje super. 
Wyrosło mi pięknie, a przy tym jest wilgotne (czyli tak jak lubię) 
Na obecną chwilę zostały jedynie okruszki :)
Dziękuję Uleńko :)