Google+ Followers

wtorek, 27 czerwca 2017

MARANATHA....

Czytając 1 list do Koryntian, zauważymy, że Św. Paweł kończy go słowem: MARANATHA. 
Słowo to samo w sobie nie pobudza naszych myśli i naszej wyobraźni. 
Historycznie należało do języka, którym mówił Pan Jezus. 
MARANATHA  jest nie jakoby świętym słowem, pierwszą chrześcijańską modlitwą. MARANATHA czyli "Przyjdź Panie Jezu" jest jednym z niewielu aramejskich słów zawartych w Nowym Testamencie. 
Ewangelie były tłumaczone z aramejskiego na grecki. 
Niestety nie znamy oryginalnych słów Jezusa. 
Znamy jedynie ich tłumaczenie. 
MARANATHA to jakby przesłanie od samego Jezusa, o tym co ma nadejść... 
A zatem "Przyjdź Panie, Przyjdź Panie Jezu" -  MARANATHA 

sobota, 24 czerwca 2017

Brak fonii...

Czuje się z tym po postu źle...
Z dnia na dzień odebrało mi głos... 
Obudziłam się wczoraj rano i jedyne dźwięki jakie mogłam z siebie wydobyć były jedynie jakimś dziwnym chyba nawet nie szeptem... 
Dla kogoś takiego jak ja, brak fonii jest mocno uciążliwym, niekomfortowym stanem...
Na co dzień lubię sobie pogadać ponad normę... Dopadł mnie jakiś rozszalały wirus i zastanawiam się kiedy odpuści. 
Lekarz przepisał mi vokaler, tantum verde, emskie do picia, inhalacje no i oczywiście oszczędzanie głosu 
( heh...tak jak by było co oszczedzać, przecież nie mogę wydać z siebie żadnego dźwięku) 
Jak mi te medykamenty nie pomogą, to skieruje mnie na jonoforezę... 
Póki co, nie ma poprawy, a zatem milczę sobie... Ciekawe jak długo to moje milczenie potrwa? 
Oby nie za długo, bo życie bez jakiegokolwiek ustnego komentarza jest nie do zniesienia... 

niedziela, 11 czerwca 2017

Było inaczej...


Czas Komunii Św. chyba dobiega końca, no przynajmniej tak mi się wydaje. 
W zeszłym tygodniu też gościłam na kolejnej takowej uroczystości u syna znajomych. 
I powiem Wam, że kościół wyglądał bajecznie, cały w kwiatach, a wszystko to za sprawą rodziców dzieci. Sama uroczystość była bardzo skromna, ale na koniec już po przyjęciu przez dzieci opłatka wybuchła euforia (czyli to, czego mi w KK zawsze brakowało) Dziewczynki tańczyły, klaskały w dłonie, wszystkie dzieciaki wznosiły ręce do nieba, wyczuwało się dziecięcą radość z tak ważnego w ich życiu wydarzenia. Sam proboszcz aż nagrywał taniec na swoją komórkę. Uczestnicy, goście byli chyba trochę zaskoczeni takim obrotem sprawy, ale po chili i im udzieliła się ta radosna atmosfera, gdyż sami zaczęli klaskać i wznosić ręce do Pana. 
Jedno tylko mnie zniesmaczyło, a mianowicie zbiórka na tacę w takim dniu. Rodzice udekorowali kościół, były też dary dla księży i kościoła, dlatego uważam, że tacę mogli sobie darować...