Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIEBIBLIJNIE W KK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIEBIBLIJNIE W KK. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2020

Hmmm...Nic mi tu nie trybi!

Hmmm...a to ciekawostka... 
Chcę dzisiaj odwołać się do ostatnio promowanej w KK komunii duchowej, która zaczyna zyskiwać na popularności w związku z pandemią koronawirusa. Hmmm...tak sobie myślę, że odebranie Katolikom możliwości przyjmowania żywego ciała Pana Jezusa w najświętszym sakramencie, porównać można jedynie z odebraniem Żydom możliwości składania ofiar w Świątyni Jerozolimskiej...(Tak mi się jakoś skojarzyło...) 

Do rzeczy! 
Jak wiadomo na każdej katolickiej mszy składa się w ofierze prawdziwe ciało Chrystusa. 
Za pośrednictwem kapłana dochodzi do transsubstancjacji, czyli fizycznej przemiany chleba (opłatka) w ciało Jezusa i wina w krew Jego. 
Hmmm... No i tutaj coś mi nie trybi, gdyż... Jezus w czasie ostatniej wieczerzy, która jak wiemy miała miejsce przed Jego ukrzyżowaniem rozdaje uczniom chleb i wino... 
Czyli co? Czy w tamtym momencie ta transsubstancjacja już się dokonała??? 
A jeśli tak, to czy nie powinna się wcześniej dokonać pierwsza ofiara za grzechy? 
Proszę Was Katolicy, zastanówcie się chociaż przez chwilę... 
Jeśli ta ostatnia wieczerza była pierwszą mszą, to to, co Jezus podawał uczniom musiało być Jego ciałem, złamanym za grzechy świata....
Tylko, że tu nasuwa się proste pytanie??? Skoro ta ofiara została już złożona, to w jakim celu Jezus jednak poszedł na krzyż???

Jakiś czas temu pewien Katolik przekonywał mnie usilnie, że Jezus odchodząc do domu Ojca zostawił nam ludziom siebie żywego, dlatego Katolicy spożywają Jego fizyczne ciało 
i fizyczną krew. 
Hmmm....i tutaj znowu coś nie trybi...  
Pismo Święte pokazuje dobitnie, że Chrystus wstąpił do Nieba ze swoim fizycznym ciałem, na którym znajdowały się ślady męki i które po Zmartwychwstaniu pokazał apostołowi Tomaszowi, domagającemu się dowodu Jego powstania z martwych. (Dz.A.1:9-11) 
Co z tego wynika? Ano to, że jeśli, jak wierzą Katolicy w każdym konsekrowanym kawałku chleba (opłatka) mieszka Pan Jezus, to w takim razie kto siedzi po prawicy Ojca??? 
Jeśli Pan Jezus fizycznie wstąpił do nieba, to skonfrontuj to, bo jeśli fizycznie jest tam, to nie może być fizycznie nigdzie na Ziemi. W ciele zobaczymy Go dopiero podczas drugiego Jego przyjścia, jak podaje Pismo.
Dzisiaj kłamstwa katolickie o tej rzekomo faktycznej obecności Jezusa w opłatku, któremu trzeba oddawać cześć wzięły w łeb. Obecnie akceptują duchowe przyjmowanie Chrystusa. Szok!!! Wszystkie katolickie potęgi nagle przejmują wiarę protestantów.
Paradoksalnie koronawirus wyprowadził tysiące, jak nie miliony Katolików z błędu. 
Protestanci już dawno głosili: Uwierz w Jezusa i zaproś Go do swego serca. Uczyń to raz, a nie tyle razy, ile ksiądz będzie Ciebie karmił opłatkiem...
A gdy księdza zabraknie, tak jak w obecnej rzeczywistości, to klops! 
Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że Twoja relacja z Jezusem jest możliwa jedynie dzięki „czarom-marom” księdza??? 
Naprawdę wierzysz, że w opłatku mieszka żywy Bóg-Jezus? 
Powiem Ci coś: Przez tysiąc lat chrześcijaństwa transsubstancjacja nie była znana chrześcijanom!!! A jedyne ciało Jezusa na Ziemi, to ciało duchowe społeczności Kościoła.
W czasie Wieczerzy Pańskiej jest głoszona śmierć i zmartwychwstanie Jezusa do czasu aż przyjdzie. Odprawiana jest na pamiątkę!!! NA PAMIĄTKĘ!!! Głosimy, iż pamiętamy o dziele Jezusa na krzyżu, jego zmartwychwstaniu i powtórnym przyjściu w chwale. Głoszona jest Ewangelia! Ludzie zbawieni, którzy uczestniczą w wieczerzy, wyznają też, że trwają w posłuszeństwie Chrystusowi. Bo jeśli świadomie trwasz w jakimś grzechu, to po prostu przyznaj, że Jezus Chrystus już ci to przebaczył, a Duch Święty pomoże Ci się z nim uporać - bez spowiedzi, bez księdza, w bezpośredniej relacji z Bogiem.
Bóg przebaczył Ci w chwili, gdy zawołałeś do Niego -"Jezu zbaw mnie, bo tylko w Tobie jest moja nadzieja, tylko i wyłącznie w Tobie jest moje zbawienie, zapraszam Cię do mojego życia" 
Nie ma innego imienia, w którym  moglibyśmy być zbawieni. Nie dano pod niebem żadnego innego imienia. Nie możesz wezwać Marii, Józefa, czy kogoś innego. Musisz osobiście zawołać do Jezusa : "Jezu ratuj mnie! "
Ci którzy zaufali Jezusowi, mogą wiedzieć, że teraz są pod ochroną wszechmocnego Boga,
Kol. 1:13-14 "który wyrwał nas z mocy ciemności i przeniósł nas do królestwa syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie i odpuszczenie grzechów” 
Ilu grzechów? 
Wszystkich!!!!!! 
Przeszłych, teraźniejszych i przyszłych!!!!
Bo tak nota bene w chwili śmierci Jezusa nie było Ciebie jeszcze na świecie, a więc wszystkie Twoje grzechy były przyszłe!!!!
Drzwi do Nieba są otwarte, każdy kto chce może wejść, ale tylko przez wiarę w dzieło Jezusa (bo wąska i ciasna jest brama, ta brama ma szerokość ramion Jezusa Chrystusa)
Pamiętajmy!
Bóg chce aby prawdziwi czciciele oddawali mu cześć w duchu i w prawdzie!!! W DUCHU i w prawdzie. Nie w świątyni, nie w opłatku!!! W duchu i w prawdzie.
Pismo Święte mówi: Dz.A 17:24-25 „Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko”. 
AMEN!


czwartek, 12 marca 2020

Zdrada Chrystusa?

Jak czytamy w mediach, biskupi papiescy zrezygnowali z odprawiania mszy, z powodu pandemii koronawirusa. No i chwała im za to, bo czyż nie trzeba w obecnej sytuacji posłuchać zdrowego rozsądku? 

W jakim celu gromadzić wiernych w kościele w czasie, gdy wiemy że wirus szaleje? 
Czytamy w Piśmie, że nawet  Pan Jezus, gdy szatan stawia Mu wyzwanie, nie rzuca się w dół i nie wystawia Boga na próbę, więc dlaczego my mielibyśmy to robić? 
Mt 4,5 "Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień" 

Sam Jezus gdy charakteryzował czasy końca, mówił: "Bądźcie czujni". Bo czyż podstawą funkcjonowania człowieka w społeczeństwie nie jest trzeźwość umysłu?
Publicysta Paweł Lisicki pisze, że zawieszenie mszy świętych w Watykanie, to zdrada Chrystusa. Hmmm…tylko, według mnie jest dokładnie odwrotnie. 
My biblijni chrześcijanie w oparciu o Słowo Boże wiemy, że Jezus bezpośrednio przychodzi do człowieka i żaden ksiądz nie jest mu do tego potrzebny, a już na pewno nie musi szukać Boga w budynku jakim jest kościół. I tu warto odwołać się do słów zawartych w Biblii:
Dz. A. 17:24-25 „ Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką  i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko”. 
Jak Katolik ma żyć bez mszy, bez eucharystii? I tutaj jest pies pogrzebany...
Czy hierarchowie dbają o zdrowie Katolików? Was drodzy Katolicy gonią na msze, ale sami odwołali swoje plenarne spotkanie Episkopatu Polski. Hipokryzja???? Już nawet nie wspomnę o nieodwołanych pielgrzymkach na Jasną Górę…
Jezus jest potężnym, żywym Bogiem, który chce wejść do Twojego serca, a nie do Twoich ust, do Twojego żołądka w postaci opłatka. Jezus chce wejść do Twojego serca  raz na zawsze. 
Proboszcz jednej z parafii w Waszyngtonie trafił do szpitala po tym, gdy wykryto u niego obecność koronawirusa. Ponad pół tysiąca wiernych, z którymi miał styczność objęto kwarantanną. Chory duchowny, nie wiedząc o zakażeniu, rozdawał wiernym komunię i witał się z wieloma osobami poprzez uścisk dłoni.- pisze  "The Independent". 
Jeśli naprawdę Katolicy wierzą w to, że w opłatku jest żywy Chrystus, to także powinni mieć pewność, że skoro przyjmują ciało Boga, to nie może z tym się wiązać jakiekolwiek  zagrożenie, w tym konkretnym przypadku - zakażenie. Bo w przeciwnym razie jakiż to Bóg??? 
Nie ma Boga w opłatku, a wieczerzę Pańską w postaci chleba i wina spożywamy jedynie na pamiątkę! NA PAMIĄTKĘ!!! 
Rozumiem, że ochrona życia w KK ogranicza się jedynie do walki o zakaz aborcji, a gdy trzeba ograniczyć praktyki religijne, to już życie nie jest takie święte. 

Ja wiem, że Katolicy od wieków są tresowani przez swoich pasterzy. Emocjonalne przywiązanie do kościoła też nie jest tu bez znaczenia. Ale może czasami trzeba zrobić krok do przodu, krok w kierunku prawdy Bożego Słowa, krok w stronę Chrystusa. Może pora skończyć z uzależnieniem od kapłanów i budynków kościelnych, bo z prawdziwą wiarą nie ma to nic wspólnego.




wtorek, 18 lutego 2020

Kościół katolicki utrzymuje państwo polskie...heh...


Kościół idzie z duchem czasu. Nie masz na tacę? Zapłać kartą!

Dzisiaj na fejsie przeczytałam ciekawy wpis i aż zachodzę w głowę, jakich niestworzonych rzeczy można się czasami, mimochodem dowiedzieć... 
Na łamach fronda.pl niejaki ks. Wojciech Węgrzyniak  "uświadamia", że to nie państwo polskie utrzymuje kościół, ale jest dokładnie odwrotnie - Kościół utrzymuje państwo polskie . 
A oto fragment artykułu :
"...Musimy ustalić pojęcia i raz na zawsze zrozumieć, że Kościół to jest wspólnota ludzi a nie biskupi i księża. A skoro państwo składa się z obywateli, to znaczy, że państwo polskie z 90% składa się z Kościoła katolickiego. To Kościół płaci państwu polskiemu największe podatki i to Kościół w dużej mierze utrzymuje państwo polskie. Jeśli chcemy całkowitego rozdziału Kościoła od państwa, to nie ma problemu. Katolicy mogą przestać płacić podatki i zorganizować sobie swoje przedszkola, szkoły, uniwersytety, szpitale, straż, a nawet swoją policję. Z tych wszystkich podatków, które wpłacamy jako obywatele do państwa, zorganizujemy sobie spokojnie życie bez wypominania nam, że my tylko bierzemy od państwa". 
Tak nota bene, to spokojne życie już sobie zorganizowaliście drodzy książęta, ale jak widać zawsze warto pójść o krok dalej...
To by było na tyle...
link do artykułu:
 https://www.fronda.pl/a/panstwo-utrzymuje-kosciol-oto-cala-prawda-ks-wojciech-wegrzyniak,120704.html

sobota, 17 sierpnia 2019

Zła duchowość uwidacznia się w kultach...


W czwartek wierni Kościoła Katolickiego obchodzili Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dla mnie, osoby wierzącej biblijnie ,święto to jest porażką wiary i upewnia mnie, że Katolicy nie czytają, nie znają Słowa Bożego, bo gdyby je znali, nie czciliby Marii-człowieka.
Przypomnę, że dogmat o wniebowzięciu NMP został ustanowiony i podany do wierzenia wiernym KK dopiero w 1950 r. przez papieża Piusa XII, święto to jest świętem nakazowym. Dogmat ten stwierdza, że po zakończeniu swojego życia, Maria została z duszą i ciałem wzięta do Chwały Bożej. Dlaczego ten dogmat zaistniał tak późno? Prawie dwa tysiące lat po Jezusie, ktoś tam, jacyś ludzie sobie postanowili, że tak będzie i już? 
Zastanówmy się przez chwilę... przecież w Słowie Bożym jednoznacznie czytamy, o trzech osobach, które dostąpiły wniebowzięcia z ciałem: Jezus Chrystus, Henoch i Eliasz. Natomiast nigdzie nie czytamy o tym jakoby Maria została z ciałem wzięta do nieba. Dla mnie wniosek jest prosty, że NIE ZOSTAŁA WZIĘTA! Gdyby jej wniebowzięcie było faktem, to na pewno znalazłoby odzwierciedlenie w Dziejach Apostolskich, czy też w listach apostołów. Maria ostatni raz pojawia się na kartach Biblii w dniu Pięćdziesiątnicy (Zesłanie Ducha Św.) ze wzmianką, że po prostu tam była. No i co? Na tym koniec, ani słowa więcej. Jeśli natomiast Maria byłaby postacią ważną dla naszego zbawienia, czy też miałaby pośredniczyć w przychodzeniu do Boga, na pewno w Nowym Testamencie ten fakt zostałby odnotowany. Jednak na ten temat nie ma nic, ani jednego słowa.
Hmmm…Może teraz zastanów się, czy Bóg chce tego, abyś czcił Marię i otaczał ją takim kultem? Tym bardziej, że nigdy żaden Boży człowiek nie ważył się przyjmować czci, która jest należna tylko Bogu. Zastanów się, komu oddajesz cześć? Marii - człowiekowi?
To jest bardzo niebezpieczne działanie, gdyż dla wielu ludzi, ten kult zastępuje Jezusa Chrystusa, a to jest niedopuszczalne i w prostej drodze prowadzi na wieczne potępienie.
Niestety, w XXI wieku, Pismo Święte nie interesuje czcicieli Marii, no może jedynie wyrwane z kontekstu pojedyncze, albo  przeinaczone, przekłamane wersety. 
Zobacz, jak daleko to zaszło? 
Dla mnie, nie jest to już nawet zła teologia, ale zła duchowość. Dlatego tak trudno Katolikom tłumaczyć kwestie, które są oczywiste i jednoznacznie określone w Biblii.  Istnieje zła zwierzchność duchowa, która stoi za katolickimi kultami. Kościół ten odszedł od Słowa Bożego. Przewodnicy katoliccy Pisma Św. nie znają. Nie jest im ono do niczego potrzebne,  ponieważ stworzyli sobie swoją własną religię, która jest totalnie antybiblijna, a skoro antybiblijna, to także anty-Boża.

sobota, 10 sierpnia 2019

Słowa Pana Jezusa były jednoznaczne, tu nie ma co kombinować...

Tak, jak obiecałam, w tym wpisie chcę się odnieść do słów komentarza Mirka, które niestety rozumiane są błędnie. 
Cytat "Po prostu na tym świecie są ludzie aby przedstawiać KK w jak najgorszym świetle w naukach po to aby ludzi odciągać od Kościoła.Ja jak najbardziej jestem dzieckiem również i Madonny do której powiedziano "Oto Syn Twój, oto Matka Twoja" Jeśli utożsamiam się z Chrystusem to Jego Matka jest i moją matką jak i ja Jej synem.(...) Potomstwo Niewiasty Maryi to dzieci Boże,które strzegą przykazań Bożych. Pierwszym potomkiem to Chrystus zrodzony,który zwołał potomstwo w Kościele jako dzieci Boże powołując ich do wiary. Również tyczy to Jego Matki. Jego dzieci Boże są również dziećmi Matki Jego"
Otóż nie Mirosławie, nie jest tak jak podajesz. Zacytuję dokładnie wersety, na które się powołujesz: 
Ew. Jana 19:25-27 " A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie". 
Żeby zrozumieć słowa Pana Jezusa wypowiedziane na krzyżu, a skierowane do najmłodszego ucznia Jana i Miriam (matki Jezusa) trzeba wziąć pod uwagę prawo mojżeszowe, któremu Jezus podlegał i jak wiemy musiał wypełnić je co do joty i tak też się stało. Prawo mojżeszowe mówiło, ze najstarszy syn w rodzinie cieszył się poważaniem, przejmował po ojcu zwierzchnictwo nad domownikami, dziedziczył dwie części jego majątku, ale także zobowiązany był opiekować się owdowiałą matką. 
Jak wiemy, Jezus opuszczał Ziemię, więc nie mógł sam zatroszczyć się o matkę. Oczywiście są jeszcze bracia Jezusa, ale pamiętajmy, że w tym konkretnym czasie nie byli jeszcze osobami wierzącymi. Raczej nie dziwi, iż nie chciał oddać matki pod opiekę niewierzących braci, dlatego powierza Miriam pod opiekę Jana. W wersecie 27 napisane jest "Od tej godziny uczeń wziął ją do siebie"  Konkretny uczeń wziął ją do siebie. Pod krzyżem stały też inne kobiety, gdyby Pan Jezus myślał tak, jak życzyliby sobie Katolicy, jasno oznajmiłby to. Powiedziałby: Oto matka wasza, matka wszystkich pokoleń, zamiast mówić tylko do Jana "Oto matka twoja" Do Miriam po prostu powiedziałby "Oto dzieci twoje" Pan Jezus wiedział, co i jak ma powiedzieć, wyraził swoje myśli jasno i jednoznacznie. Tu nie ma co kombinować. Trzeba jedynie odrobinę poznać prawo mojżeszowe, które w tym czasie obowiązywało, a także odbierać słowa Pana Jezusa literalnie. Dorabianie do Jego słów jakiejś fikcyjnej historii jest jawnym przekłamaniem. 
Mało tego, w Ewangelii jest wyraźnie napisane, że Pan Jezus polecił wszystkich ludzi Piotrowi, gdy rzekł Ew. Jana 21:15-17 "Paś baranki moje, paś owieczki moje" Pan Jezus nie miał stada owiec lub baranków. Mówił o ludziach. Polecił Piotrowi tych, których uważał za owce ze swego stada, od których miał być wkrótce odjęty pasterz. Chciał aby to Piotr zaopiekował się Jego owczarnią, bo wiedział, że ten przyjął od Niego dobrą naukę. 
A zatem, dlaczego polecił swoje owce Piotrowi, jeśli już wcześniej oddał je pod opiekę Miriam? Czyżby nie miał on zaufania do swojej matki lub myślał, że jej opieka będzie niedostateczna? Czy nie uważasz, że te wypowiedzi w takim układzie przeczą jedna drugiej i tracą sens? 
Prawdą jest, że Pan Jezus matkę polecił opiece apostoła Jana, a ludzi polecił opiece Piotra. Koniec, kropka! Nie ma podstawy aby słowa Jezusa rozumieć inaczej, a na tradycji i przechowywaniu nieprawidłowej nauki narodził się przeczący Biblii - kult Marii. 

środa, 31 lipca 2019

Wizerunki...

Przyznam szczerze, iż nie rozumiem tego całego świętego oburzenia Katolików z powodu „niby profanacji” ich symboli, czy jak kto woli wizerunków religijnych, o których to ostatnio tak głośno. 
Może nie byłoby tego całego wydumanego  zamieszania, gdyby KK nie łamał II przykazania Bożego (którego tak na marginesie pozbył się ze swojego nauczania, mimo, że w każdym przekładzie biblijnym to przykazanie stoi jak wół! )
2 Księga Mojżeszowa 20:4-6  „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań”.
Nie byłoby problemu z bezczeszczeniem wizerunków, które to dla samego Boga są obrzydliwością. 
Pojadę tym stwierdzeniem po bandzie, pisząc trochę przewrotnie, ale wychodzi na to, że profanacja katolickich symboli religijnych, to nic innego, jak być może nieświadome wyjście naprzeciw II przykazaniu Bożemu... 
Z drugiej zaś strony np. tęczowa aureola Marii może nabrać głębszego sensu, biorąc pod uwagę fakt, iż w Biblii tęcza jest symbolem przymierza wszystkich istot żyjących na ziemi z Bogiem. Może nie bez kozery właśnie tęcza jest ogólnoświatowym znakiem ruchu LGBT, chociaż tak naprawdę wiadomo, że pochodzenie tej symboliki ruchu, nie ma nic wspólnego z biblijną tęczą. Heh...


poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Jak daleko można zabrnąć???


Wpadła mi w ręce książeczka "Przymierze z Marią" (Jest to magazyn rodzin katolickich) ,nr 95 i od razu moją uwagę przykuł tekst "Zwycięstwo przyjdzie przez Marię" 
I tak S. Skiba - wiceprezes Instytutu Ks. Piotra Skargi pisze powołując się na słowa katolickiego św. Marii Ludwika Grignion de Montforta, autora Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, krzewiciela idei oddania się w niewolę Matce Bożej, inspiratora dla wielu pokoleń katolików, którzy za swą Przewodniczkę Pewną do Nieba obrali Najświętszą Maryję Pannę. Jednym z nich był św. Jan Paweł II, który w swoim herbie umieścił odnoszące się do Maryi hasło św. Ludwika Totus Tuus (Cały Twój).


I cóż czytamy:  Ano czytamy, że własnie św. Ludwik pisze o odwiecznej walce, jaka toczy się pomiędzy Marią i Lucyferem, co według niego zostało zapowiedziane już na pierwszych stronicach Pisma Świętego w Księdze Rodzaju, kiedy Pan Bóg po grzechu pierwszych ludzi powiedział do węża: 
" Położę nieprzyjaźń między Tobą, a niewiastą, i miedzy potomstwem twym a potomstwem Jej. Ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę Jej."
Podejrzewam, że przeciętny Katolik nawet nie sprawdza tego przekłamania w Piśmie Świętym... Czyż to nie jest kpina ze Słowa Bożego??? 

Podaję werset, o którym mowa z kilku innych przekładów, w tym także z Biblii Tysiąclecia uznawanej za przekład katolicki.
Teksty biblijne wskazują, że głowę węża (szatana) zmiażdży potomek kobiety. Potomkiem tym jest Jezus Chrystus. To Jezus jest Bogiem wcielonym, to On pokonał szatana na krzyżu przez swoje zmartwychwstanie, a więc zmiażdżył głowę węża. 

Biblia Warszawska Ks.Rodz. 3:15 "I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę."

Uwspółcześniona Biblia Gdańska Ks.Rodz. 3:15 "I wprowadzę nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem. Ono zrani ci głowę, a ty zranisz mu piętę."


Biblia Tysiąclecia Ks. Rodz. 3:15 "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę."





wtorek, 7 sierpnia 2018

"Co stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony?

Dzieje Apostolskie 8:26-40 mówią o przybyciu do Jerozolimy w celu oddania pokłonu Bogu - Etiopa, dworskiego urzędnika królowej etiopskiej -Kandaki. 
W drodze powrotnej, czyta on w swoim wozie proroka Izajasza. Do Etiopa przyłącza się Filip. Gdy słyszy, że Etiop czyta proroka Izajasza pyta: 
-Czy rozumiesz, co czytasz? Urzędnik królewski odpowiada: 
-Jakże mogę rozumieć, jeśli nikt mi nie wyjaśnił, a czytał fragment pisma o Jezusie: "Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranka, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi". 
Etiop zapytał: 
-O kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym? 
Filip na podstawie tego tekstu, opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. 
W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda - powiedział dworzanin 
- Cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? 
Odpowiedział Filip: 
-Można, jeśli wierzysz z całego serca. 
Etiop odparł mu: 
-Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go. 

Czy Filip powiedział: Zaraz, zaraz, nie tak szybko, potrzebny jest kapłan, który ma prawo to zrobić,  potrzebni są też rodzice chrzestni, woda święcona, itp.

Nie!!!! On zapytał jedynie: Czy wierzysz? Bo jeśli wierzysz, to nic nie stoi na przeszkodzie, abyś został ochrzczony.
Gdy się zanurzasz w wodzie, umiera stary Ty, gdy się wynurzasz rodzisz się na nowo w Chrystusie. (Mowa oczywiście o rzeczywistości duchowej) 
Biblia mówi, że wszystko zależy jedynie od Twojej wiary. Jedynym warunkiem, jaki musisz wypełnić jest wiara. Jeśli wierzysz możesz zostać ochrzczony, jeśli nie wierzysz, chrzest jest tylko nic nie znaczącym obrzędem.

niedziela, 5 sierpnia 2018

Synowie Marii...

Odpowiadam na zadane przez Mirka pytanie: Gdzie Biblia mówi o synach Marii?
Prosisz abym podała Ci miejsca, gdzie Biblia mówi o synach i córkach Marii, a zatem zacznijmy od tych wersetów: 
Ew. Mateusza 12:46, 
Ew. Łukasza 8:19 oraz Ew. Marka 3:31 wspomina, że matka oraz bracia Jezusa przyszli aby się z Nim zobaczyć. 
Biblia mówi nam, że Jezus miał czterech braci: Jakuba, Józefa, Szymona i Judasza (Ew. Mateusza 13.55). Biblia także dodaje, że Jezus miał siostry, ale zarówno ich imion jak i dokładnej liczby nie znamy (Ew. Mateusza 13:56). 
We fragmencie Ew. Jana.1:10, Jego bracia udają się na obchody święta namiotów, a Jezus pozostaje na miejscu, 
w Dziejach Apostolskich 1:14, Jego bracia i matka trwają w modlitwie z innymi uczniami. 

Fragment z Galacjan 1:19 wspomina, że Jakub był bratem Jezusa. 
Zupełnie naturalnym wnioskiem jest to, że fragmenty te potwierdzają że Jezus naprawdę miał biologiczne rodzeństwo. 



Lecz jeśli i tego Ci mało, przytaczam wersety z Twojej ulubionej Biblii Tysiąclecia 
Psalm 69:8-9 "Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie i hańba twarz mi okrywa. Dla braci moich stałem się obcym i cudzoziemcem dla SYNÓW MOJEJ MATKI. Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera i padły na mnie obelgi uwłaczających Tobie". 
Jak wszystkim wiadomo Psalm 69 jest jednym z tych wspaniałych psalmów dawidowych, w którym prorokuje on o ukrzyżowaniu Jezusa. Zobacz Mirku, czy te wersety niczego Ci nie przypominają? 
"Bo gorliwość o dom twój zżera mnie" Przecież wiemy, że jest tu mowa o Jezusie przepędzającym handlarzy ze świątyni. 

Ewangelista Jan tak to zapisał 2:15-17 "Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: "Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie." 
Gdy apostołowie obserwowali wydarzenia w świątyni, to poprawnie je z nim powiązali, przypomnieli sobie, że Dawid prorokował o tym zdarzeniu z udziałem Jezusa. 
Dlatego teraz wystarczy zatrzymać się na wersecie 9 " Dla braci moich stałem się obcym i cudzoziemcem dla SYNÓW MOJEJ MATKI", aby zauważyć, że mówi on o odrzuceniu Jezusa zarówno przez Jego ludzi, czyli ogół Żydów jak również w szczególności przez Jego braci i siostry, braci - SYNÓW MOJEJ MATKI. 
Widzisz Mirku, Biblia jest spójna i cała prawda w niej zawarta broni się sama zarówno w Nowym jak i Starym Testamencie... Teraz jeśli chcesz możesz dalej wierzyć, że Maria pozostała "wieczną dziewicą" Jednak z Biblii wynika, że po narodzinach Jezusa miała inne biologiczne dzieci z Józefem. 

piątek, 3 sierpnia 2018

Zamydlanie oczu...

Gdy czytam Uwspółcześnioną Biblię Gdańską, to wiem , że czytam prawdziwy tekst, a nie jakiś okrojony czy zmieniony. Wszystko pięknie układa się w całość, ale jeśli ktoś ma życzenie, żeby robiono mu wodę z mózgu - Niech czyta Tysiąclatkę, a jeszcze lepiej KKK :)
Dla porównania zacytuję te same wersety z Biblii  Tysiąclecia i podam ich brzmienie w UBG
BT: Mat.1:24-25 "Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją małżonkę do siebie,  lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus" 

Oczywiście zaraz mamy tu odnośnik, który informuje czytelnika: "Sam tekst nie twierdzi, że po narodzeniu Jezusa Maryja nadal pozostała dziewicą, lecz i nie przeczy temu. Wieczyste dziewictwo Matki Zbawiciela zakłada dalszy ciąg  Ewangelii, jak i dogmatyczna tradycja Kościoła." 

Serio????
Poważnie???

No to zerknijmy dla porównania do UBG, gdzie czytamy: 
" Wtedy Józef, obudziwszy się ze snu, uczynił tak jak mu rozkazał anioł Pana i przyjął swoją żonę. Ale nie obcował z nią, dopóki nie urodziła swego pierworodnego syna, któremu nadano imię Jezus"
Wszyscy wszak wiemy, że syn pierworodny, to taki który narodził się pierwszy, ale ostatni. 
Z resztą Ewangelia Jana mówi o braciach Jezusa, którzy początkowo nie wierzyli, ale po jakimś czasie nawrócili się, np. Jakub stał na czele lokalnego kościoła w Jerozolimie i wiemy, że oddał życie za Jezusa. 
Dalej: Ale nie obcował z nią, dopóki nie urodziła swego pierworodnego syna, czyli, że później już obcował. No tak, czy nie??? Czyli teoria o wiecznym dziewictwie Marii kolejny raz potyka się na Rynku...
Wszystko staje się jasne. 
Fakt ten Kościołowi Katolickiemu bardzo mocno przeszkadza, bo jeśli okazuje się że Maria nie jest dziewicą na wieki, to trudno z niej zrobić wiecznie czystą i niepokalaną boginię.

O braciach Jezusa Biblia wspomina w kilku fragmentach: 
Ew. Mateusza 12:46, 
Ew. Łukasza 8:19 oraz 
Ew. Marka 3:31 wspomina, że matka oraz bracia Jezusa przyszli aby się z Nim zobaczyć. Biblia mówi nam, że Jezus miał czterech braci: Jakuba, Józefa, Szymona i Judasza (Ew. Mateusza 13.55). Biblia także dodaje, że Jezus miał siostry, ale zarówno ich imion jak i dokładnej liczby nie znamy (Ew. Mateusza 13:56). 
We fragmencie Ew. Jana.1:10, Jego bracia udają się na obchody święta namiotów, a Jezus pozostaje na miejscu, 
w Dziejach Apostolskich 1:14, Jego bracia i matka trwają w modlitwie z innymi uczniami. Fragment z Galacjan 1:19 wspomina, że Jakub był bratem Jezusa. Zupełnie naturalnym wnioskiem jest to, że fragmenty te potwierdzają że Jezus naprawdę miał rodzeństwo. 

Maria nigdy nie została ponownie wymieniona w  Dziejach Apostolskich, apostołowie nigdy nie przyznali Marii wyróżniającej roli. W Biblii nie znajdziemy wzmianki na temat jej śmierci. Nie ma ani słowa na temat Marii wstępującej do Nieba czy mającej jakąkolwiek wyróżniającą ją rolę w Niebie. Maria powinna być traktowana z szacunkiem, jako ziemska matka Jezusa, ale nie powinniśmy jej czcić czy adorować. 
Jezus jest naszym jedynym mediatorem, pośrednikiem w Niebie, a Maria powiedziałaby to samo, co aniołowie: „Uwielbiajcie Boga!



sobota, 14 lipca 2018

Taka pieśń...

Dlaczego przez Maryję do Jezusa??? 
Ja nie rozumiem takiego właśnie podejścia Katolików. 
Jest taka pieśń, śpiewana w KK, którą każdy zapewne zna:

"Serdeczna Matko! opiekunko ludzi,
Niech cię płacz sierot do litości wzbudzi:
Wygnańcy Ewy do ciebie wołamy,
Zmiłuj się zmiłuj, niech się nie tułamy.

Do kogóż mamy wzdychać nędzne dziatki,
Tylko do cebie ukochanej matki:
U której serce otwarte każdemu,
A osobliwie nędzą strapionemu
. 
(A ja się pytam, czy to sugeruje, że Bóg nie ma otwartego serca??? Przecież Pan Jezus powiedział "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię")

Zasłużyliśmy to prawda przez złości,
By nas Bóg karał rózgą surowości:
Lecz kiedy ojciec rozgniewany siecze,
Szczęśliwy kto się do matki uciecze. 
(Jaki obraz Boga przedstawia nam ta pieśń w słowach tej zwrotki? Czy nikt z Katolików nie rozważa tych bzdurnych słów???)

Ty masz po sobie i Ojca i Syna,
Snadnie go twoja przejedna przyczyna:
Pokazawszy mu piersi i wnętrzności,
Łatwo go skłonisz Matko łaskawości. 
(Ta zwrotka to już po prostu w swojej głupocie powala na kolana. Jak dla mnie  jest to po prostu bluźnierstwo!!!!)

Dla twego serca wszystko Bóg uczyni,
Daruje plagi choć człowiek zawini:
Jak cię cna Matko nie kochać serdecznie,
Gdy się skryć możem pod twój płaszcz bezpiecznie. 

Ratuj nas ratuj Matko ukochana,
Zagniewanego gdy obaczysz Pana:
Mieczem przebite pokazuj mu serce,
Gdyć Syna na krzyż wbijali morderce.
 
(Czy naprawdę mamy kryć się przed  Bogiem, który według Katolików jest rozgniewany??? Rozgniewany Bóg??? Rózgą siecze??? Chory Kościół, i równie chory, wypaczony obraz Boga... Tylko ja się pytam dlaczego tak właśnie jest w tej pieśni przedstawiany? Kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo! Bóg to kochający Ojciec)

Dla tych boleści któreś wycierpiała,
Kiedyś pod krzyżem Syna twego stała:
Bóg nam daruje byśmy nie cierpieli,
Cośmy wytrzymać za złość naszą mieli.
 
(Czyli co??? To że Pan Jezus umarł na krzyżu nie ma znaczenia??? Znaczenie ma na natomiast dla Katolików to, że Maryja cierpiała widząc swojego syna przybitego do krzyża. Jej cierpienie jest znacznie większe??? I dopiero to cierpienie może przekonać Ojca ???  

A gdy ujdziemy tak gniewu jak chłosty,
Pokaż nam Matko tor do nieba prosty:
Niechaj to serce, z którego opieki
Dotąd żyjemy, kochamy na wieki. 
Jestem przerażona... 
Maryja zapewne przewraca się w grobie... 
Czeka na zmartwychwstanie, jak my wszyscy i nie ma pojęcia kogo z niej zrobili Katolicy. 
A wystarczy przecież znać jeden podstawowy pewnik w chrześcijaństwie: 
Bóg nas kocha! Udowodnił to wysyłając do nas swojego Syna. To Jezus otworzył nam drogę do Ojca, umożliwił nam bezpośrednią z Nim relację. BEZPOŚREDNIĄ !!! Jezus jest drzwiami do Ojca...Tylko Jezus!

niedziela, 24 czerwca 2018

"Huba" na Drzewie Życia....

Kiedy powstał Kościół Rzymsko-Katolicki???  
Czy aby na pewno Kościół Rzymsko-Katolicki, to ten sam pierwszy Kościół Chrystusowy?
No właśnie... Może warto zacząć od początku, od podstaw. 
Przez pierwsze przeszło 300 lat chrześcijaństwo znajdowało się pod sztandarem Imperium Rzymskiego, a chrześcijanie byli straszliwie prześladowani. To uległo zmianie po „nawróceniu” Cesarza Rzymskiego Konstantyna, który to „zalegalizował” chrześcijaństwo. Konstantyn widział w chrześcijaństwie religię, która mogłaby zjednoczyć Imperium Rzymskie, które już w tym czasie zaczynało się dzielić. Podczas, gdy może być to postrzegane jako pozytywny krok w kościele chrześcijańskim, rezultaty wcale nie były pozytywne. Konstantyn kontynuował wiele swoich pogańskich wierzeń i praktyk, a kościół chrześcijański, który promował był mieszanką prawdziwego chrześcijaństwa i rzymskiego pogaństwa.
Co za tym idzie w 381 r. oficjalnie powstał Kościół Rzymsko-Katolicki. W ten sposób  Konstantyn I nie tylko odzyskał władzę nad ludem, ale nawet ją powiększył przez narzucenie jednej uniwersalnej religii, centralizując władzę duchowieństwa. 
Takim to sposobem powstaje zupełnie nowy kościół!!! Wymieszany pogańsko-chrześcijański twór!!!! 
I dopiero teraz zaczyna się cała jazda ze wszystkim, co w Kościele Rzymsko-Katolickim jest niebiblijnym odejściem od nauk Pana Jezusa. 
Konstantyn stwierdził, że ze względu na to, iż Imperium Rzymskie jest tak ogromne, rozległe, różnorodne i nie każdy zgodzi się zerwać ze swoimi religijnymi wierzeniami, skłaniając się ku Chrześcijaństwu, po prostu zaczął promować chrystianizację wierzeń pogańskich. Dlatego też całkowicie pogańskim i zupełnie niebiblijnym wierzeniom zostały nadane "chrześcijańskie" właściwości. I tu np: Kult Izis został wchłonięty do chrześcijaństwa, poprzez zamianę tejże na Marię. Wiele tytułów jakie były używane w odniesieniu do Izis, takich jak: "Królowa Nieba", "Matka Boga" zostały przypisane Marii. Stąd właśnie wywodzi się katolicka wysoka rola przypisana Marii, w celu przyciągnięcia zwolenników nowej wiary. Wiele świątyń poświęconych Izis, zostało faktycznie przemienionych na świątynie Marii. 
A co z Papieżem ?
Przewaga rzymskiego biskupa została stworzona z pomocą rzymskich władców. Rzym, będąc centrum zarządzania Imperium Rzymskiego i będąc miejscem głównego przebywania władców rzymskich, wzrosło w swoim znaczeniu we wszystkich aspektach życia. Konstantyn i jego następcy, udzielili swojego poparcia biskupowi Rzymu, jako nadrzędnemu władcy Kościoła. Podczas gdy większość innych biskupów (oraz chrześcijan) protestowało, by biskup Rzymu był nadrzędnym, jednak po wpływach władców rzymskich, w końcu do tego doszło. Kiedy Imperium Rzymskie rozpadło się, papież przyjął tytuł, który wcześniej należał do władcy rzymskiego – Pontificus Maximus. 
Koniec, kropka!!! Czyż trzeba do tego jeszcze cokolwiek dodawać?
Pochodzenie Kościoła Rzymsko-Katolickiego to tragiczny kompromis Chrześcijaństwa z otaczającymi go religiami pogańskimi. Zamiast głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny i nawracania pogan, KK schrystianizował religie pogańskie i spoganizował chrześcijaństwo! Wykorzystał wpływy swoich popleczników, żeby scentralizować władzę nad wierzącymi, aby odgórnie narzucić im, w co powinni wierzyć! 
W efekcie większa część "chrześcijaństwa odeszła od prawdziwej Ewangelii Jezusa Chrystusa i prawdziwego wyznawania Bożego Słowa. 
Kto odszedł od prawdziwego wyznawania Bożego Słowa? Kościół Rzymsko-Katolicki
2 List do Tymoteusza 4:3-4 mówi: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądliwości zgromadzą sobie nauczycieli - ponieważ ich uszy świerzbią. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.”
Mówi się, że instytucja Kościoła Katolickiego jest kierowana przez Ducha Świętego. Zastanówmy się… Czy sprzedawanie odpustów, krwawe krucjaty, tortury, mordy i inkwizycja, tłamszenie nauki, bogacenie się kosztem biednych są działaniem Ducha Świętego? Przenigdy!!! Niestety ślepa wiara(czyt. ignorancja) w instytucję Kościoła Rzymsko-Katolickiego często wygrywa faktami, logiką, zdrowym rozumowaniem i słowami Chrystusa...
Huba na Drzewie Życia głęboko zapuściła swoje korzenie, ale przyjdzie czas zapłaty...Martwi jednak, co stanie się z wiernymi wyznawcami tegoż Kościoła, wszak żaden Katolik nie jest zbawiony, gdyż choćby uznał Jezusa za pośrednika jedynego ,to jednak kult bałwochwalczy trzyma go w więzach, gdyż żaden bałwochwalca nie odziedziczy Królestwa Bożego, jak Paweł wyraźnie pisze w Ef.5:5.
Kochani, podążajcie tylko za Jezusem, bo jedynie w tym Imieniu mamy zbawienie. Tysiące ludzi, którzy wyszli spod macek katolickiej "Huby" - dziś są uczniami, naśladowcami Jezusa Chrystusa i nikt, ani nic nie jest w stanie ich odłączyć od Niego. 
A Jezus woła każdego do siebie, mówiąc w Obj.18,4-5:
"...Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Gdyż aż do nieba dosięgły grzechy jego i wspomniał Bóg na jego nieprawości."

sobota, 16 czerwca 2018

Ktokolwiek miałby wzywać zmarłych jest obrzydliwością w oczach Pana...

V Mojżeszowa 18:10-12 "Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej. Ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; Gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą"
Ot i cała biblijna prawda na temat kultu zmarłych i świętych, jakich w KK bez liku...
Ktokolwiek miałby wzywać zmarłych jest obrzydliwością w oczach Pana. 
Koheleta 9:5 "Żyjący bowiem wiedzą, że umrą, ale umarli o niczym nie wiedzą i nie mają już żadnej zapłaty, gdyż pamięć o nich uległa zapomnieniu".
Dlaczego kult zmarłej Marii i innych nieżyjących już "świętych" się pojawił? 
Odpowiedź jest prosta: Zwodzenie, szatan zwodzi ludzi rzekomymi objawieniami Maryji, fałszywymi dogmatami nie mających poparcia w Biblii. 
Kult obrazów i figur, święcona woda,itd…(szatan robi to nad wyraz dyskretnie) 
Dla przeciętnego Katolika nie wydaje się to niczym złym,bo widzi że tak cały KK czyni (papieże,biskupi,księża) 
A że przeciętny Katolicki nie zna Biblii, myśli sobie, że tak powinno być. 
Dzisiejszy Katolicyzm nie ma nic wspólnego z wiarą przekazaną przez apostołów. 
Czytajcie Biblię i słuchajcie słów Chrystusa nie słów papieży i biskupów. Czego innego naucza Biblia ,a co innego głosi KK. Jezus powiedział: "Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują." 
Niewielu!!!!! 
Chociaż jak widać Katolicy uważają, że jednak wielu, sadząc po liczbie katolickich wiernych. A tu proszę...Sam Pan Jezus temu przeczy...