wtorek, 17 października 2017

Ewangelia jest prosta....

 Wielu ludzi czeka na Boga, aż da im jakiś znak, przemówi...
Szukają Go... Nie widzą, że On już zrobił wielki krok w ich stronę - posłał swojego Syna. Lecz gdy tylko zrobimy krok w Jego stronę, On się pojawia, momentalnie się pojawia, gdyż czeka na Nas. Taka jest Ewangelia - prosta. 
Gdy Bóg stworzył świat, człowiek chodził razem z Bogiem,  świat był doskonały zanim pojawił się grzech. W Edenie było wiele drzew: drzewo życia,  drzewo poznania dobra i zła i inne... Człowiek miał jeść z drzewa życia i żyć wiecznie. Jednak zgrzeszył, złamał Boże prawo. Wcześniej był otwarty na Boga, był bez grzechu. 
Ludzie stali się zamknięci na Boga, stali się grzeszni. Bóg wiedział, że  jeśli człowiek zje z drzewa życia, to będzie żył wiecznie i wieczniędzil ludzi z Raju, oddzielił ich od drzewa życia.  
Nagle mamy zupełnie inny świat. Pierwsi ludzie maja dzieci, które się zabijają,  potem kolejne,które to robią . Dzisiaj żyjemy w świecie tak różnym od tego, który był dziełem Boga. Ludzie często mówią: Nie wierzę w Boga, bo jest tyle zła. (Czytaj Biblię, będzie jeszcze gorzej), bo dzisiaj panem tego świata jest szatan. Grzech jest problemem, ale my tego nie rozumiemy. 
Gdy porównujesz się z ludźmi wokół siebie, myślisz: Nie jestem taki zły w porównaniu z innymi. Są gorsi ode mnie.  Jednak gdy porównamy się z Bogiem, albo z ludźmi sprzed upadku, nagle mamy zupełnie inny standard. Grzech to jest to, o czym trzeba powiedzieć trochę więcej. Jezus mówił, że żaden kłamca nie wejdzie do Królestwa Bożego. Często myślimy: "Przecież kłamstwo nie jest takie złe,  są gorsze grzechy." Jednak nie chodzi o to, co ty czy ja zrobiłam. Chodzi o to przeciwko komu to zrobiłam. Jeśli oszukasz dziecko, to ono nic nie zrobi, jest małe.  Jeśli oszukasz żonę, to możesz mieć problemy,  jeśli oszukasz swojego szefa , możesz mieć większe problemy, nawet możesz stracić pracę. Jeśli skłamiesz sędziemu w sądzie, to możesz trafić do więzienia (Mówimy cały czas o kłamstwie)
Jednak istotne jest przeciwko komu kłamiesz. Im większy autorytet, tym większa czeka Cię kara. Biblia mówi, że jeśli kłamiemy,  to kłamiemy przeciwko Bogu. Temu, który dał nam życie, powietrze do oddychania, usta do mówienia, do wypowiadania słów mądrości i miłości, a my to wykorzystujemy przeciwko Niemu. Jezus nie tylko sądzi to, co robimy, ale także osadzi pragnienia naszego serca. On powiedział : "Napisano: Nie będziesz zabijał", a ja powiem więcej , jeśli nienawidzisz w swoim sercu to już jesteś zabójcą. Możesz nie cudzołożyć, ale gdy pożądliwie spojrzysz na kobietę, to już popełniłeś cudzołóstwo w swoim sercu. Może nie zrobiłeś tego fizycznie, ale dla Boga nie ma różnicy. Kiedy staniemy przed Bogiem, nasze standardy Go nie zainteresują. 
On kieruje się standardami, jakie sam ustalił, ustanowił.  
Ty sam wiesz ile zrobiłeś dobrych, niesamowitych rzeczy, pomagałeś ludziom.... Lecz pomyśl...   Gdy stajesz przed sędzia w sądzie , to on nie patrzy na Twoje zasługi,  bo stoisz tam z powodu swojego przewinienia. Bóg patrzy na Twoje przewinienia. Wyobraź sobie, że wrzucam do netu, np na Facebooka   5 minutowy filmik nie tylko z Twoimi fizycznymi grzechami, ale także z tym, czego nie zrobiłeś, a powinieneś zrobić; co złego powiedziałeś,  co pomyślałeś, nieczyste rzeczy, grzechy seksualne, kłamstwo, kradzież, oszustwo, to wszystko co robiłeś za zamkniętymi drzwiami, przy zgaszonym świetle... 
Czy chciałbyś, aby ludzie, Twoi znajomi, rodzina zobaczyli to wszystko, mimo że wiesz, iż wielu czyni podobnie? Byłoby Ci wstyd. Jak każdemu o kim taki film by wyemitowano. Byłoby nam wstyd, nawet pośród grzeszników. 

Któregoś dnia staniemy nadzy przed Świętym Bogiem , który wszystko widzi. 
I co Mu powiesz?  Nie jestem taki zły, inni są gorsi? 
Jak myślisz, co usłyszysz?  Winny, winny, winny! !!!  

Biblia mówi, skoro złamales jedno przykazanie, jesteś winien wszystkich, gdyż złamałeś zasady ustanowione przez Niego. 
Często tego nie rozumiemy, ale gdy sami ustalamy zasady, a ktoś je łamie, wtedy nie dziwi nas ze go karzemy.  
Jednak Bóg jest dobry . Posłał swojego syna Jezusa. On przyszedł,  zrodzony bez grzechu . Chodził między nami bez grzechu . Nie kłamał, nie kradł, nie uprawiał seksu pozamałżeńskiego . Nie patrzył pożądliwie,  nie robił tego wszystkiego, co my robimy.  
Gdy miał 30 lat, został ochrzczony w wodzie. Gdy się wynurzył, Duch Boży na nim spoczął. Został wypełniony Duchem Świętym.Od tego czasu, chodził i głosił Ewangelię. Uzdrawiał chorych i nawoływał do opamiętania. Potem zawisł na krzyżu i umarł. 
Gdyby choć raz skłamał,  ukradł coś lub zrobił coś, co my robimy - byłby winny.
Jednak ponieważ był jedynym człowiekiem  bez grzechu, zmartwychwstał i zasiadł po prawicy Ojca. I posłał swojego Ducha Świętego do nas. I co teraz my mamy zrobić. ? 
Biblia mówi, że musimy się na nowo narodzić, pokutować za swoje grzechy. 
Potem mamy być ochrzczeni w Jezusa i wtedy otrzymamy Ducha Świętego. Czym jest pokuta?  To zdanie sobie sprawy, że grzeszyłem nie tylko przeciwko ludziom, ale przeciwko Bogu. Znałeś prawo, a mimo to grzeszyłeś. 
Zdasz sobie z tego sprawę, odwrócisz się od grzechu i poprosisz o przebaczenie. Zaufasz Jezusowi. Gdy to zrobisz stanie się coś niesamowitego. Bóg zabierze Ci "kamienne serce" i da ci nowe . 
Pomyśl jeszcze raz: 
Niemowlęta nie rozróżniają dobra i zła, dlatego są bez grzechu. Ale przychodzi czas, gdy zaczynają różnicować dobro i zło. Rozpoznają grzech i stają się go świadomi. To dotyczy sumienia. Robimy coś złego ale już przestajemy widzieć problem, bo robimy to często no i widzimy, że inni też to robią. Nasze sumienie staje się jakby rozmyte. Gdy się rodzimy na nowo, otrzymujemy nowe serce. Bóg wpisuje swoje prawo w nasze serca.  
Życie jest w naszym wnętrzu, ale ciało jest martwe. Ono jeszcze jest grzeszne. Kto grzeszy staje się niewolnikiem grzechu. Co trzeba zrobić z martwym ciałem?  Pochować je. I tu dochodzimy do chrztu. Umieramy z Chrystusem i rodzimy się z Chrystusem. Chrzest to obmycie grzesznego ciała. Potem otrzymujesz DŚ. Tego DS, którego miał Jezus. 
Od tej pory jak mówi Biblia: "Jak ojciec mnie posłał tak i ja was posyłam". Jesteś ciałem Jezusa tu na Ziemi. Teraz Ty masz jak Jezus głosić Ewangelie, uzdrawiać chorych, wypędzać demony. Przyprowadzać ludzi do Ojca.
Ot i cała Ewangelia - Dobra Nowina...

niedziela, 15 października 2017

Zapuszkowany Jezus...

Jako, że poczułam się wywołana do tablicy przez Asmodeusza na Jego blogu (oto link do postu Świetoszek: Jezus tylko katolicki,przy czym zaznaczam, że autorem słów "Jezus tylko katolicki” nie jest  Asmodeusz, są one cytatem z monologu ks. O. Pelanowskiego, co do którego w swojej notce odnosi się właściciel w/w bloga.
Wracając do tematu, mnie naprawdę już nawet nie zaskakuje katolickie uzurpowanie sobie prawa do jedynie słusznego pojmowania i praktykowania wszystkiego, co ma związek z wiarą, z chrześcijaństwem, tym bardziej , że Katolicyzm nie jest żadną reprezentacją tego, co mówi Biblia. 
Dlatego słowa ks. Pelanowskiego, "że należy ściśle trzymać się litery Pisma Św." są jedynie czczym gadaniem. Katolicy i trzymanie się PŚ to absurd nad absurdy. Dlaczego? 
Dlatego, że PŚ mówi, że najpierw wiara, a potem dopiero chrzest, a Katolicy chrzczą maleńkie dzieci. 
PŚ naucza, iż łaską jesteśmy zbawieni przez wiatę, a Katolicy na zbawienie potrafią sobie zasłużyć sami przez swoją uczynkowość i sakramenty. 
PŚ podaje, że biskup powinien być nienagannym mężem jednej żony i przykładnie wychowywać swoje potomstwo, a KK hołduje życiu duchowieństwa w celibacie. 
PŚ mówi, że nie wolno wyjmować ani dodawać niczego do przekazów biblijnych, a Katolicy usuwają całe drugie przykazanie Boże i dokładają do kanonu ST księgi apokryficzne. 
Biblia jasno mówi nam, że Bóg pragnie abyśmy modlili się do Niego, abyśmy mieli z Nim społeczność (Hebr. 4:16), a Katolicy zwykli przystępować do Boga poprzez pośredników, takich jak Maria czy święci. 
PŚ w 1 Jana 5:13 mówi, że wierzący powinni być pewni swojego zbawienia, a KK naucza, że zbawienie nie może być zagwarantowane, ani że nie można być jego pewnym. Podczas gdy Nowy Testament naucza, że wszyscy wierzący należą do kapłaństwa (1 List Piotra 2:9), Kościół Rzymskokatolicki naucza, że jest różnica pomiędzy klerem a „ludźmi świeckimi” , a kapłaństwo jest domeną jedynie kleru. 
Pismo naucza, że wyznawanie grzechów ma być do Boga (1 List Jana 1:9), KK naucza, że  jedynym sposobem na otrzymanie odpuszczenia grzechów jest wyznawanie ich księdzu. Dzieje Apostolskie 4:12 deklarują, że Jezus jest jedynym odkupicielem. 1 List do Tymoteusza ogłasza, że Jezus jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Bogiem a Maria jest w Piśmie jest przedstawiona jako posłuszna, wierząca służebnica Boga, która została matką Jezusa, Kościół Rzymskokatolicki naucza, że Maria jest Królową Niebios, zawsze dziewicą i współodkupicielką, która została wzięta do Nieba wraz ze swoim ciałem.  Biblia mówi, że Jezus umarł, aby zapłacić karę za wszystkie nasze grzechy (Rzymian 5:8). Izajasza 53:5 mówi: “Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” Jezus cierpiał za nasze grzechy abyśmy mogli zostać uwolnieni od cierpienia, KK w swojej teologii zakłada istnienie  czyśćca, miejsca gdzie dusza chrześcijanina udaje się po śmierci, aby być oczyszczona z grzechów, które nie zostały w pełni zadośćuczynione w czasie życia. 
Mówiąc językiem biblijnym, „święci” są ciałem Chrystusa, chrześcijanami, kościołem. Wszyscy chrześcijanie są postrzegani jako święci. Wszyscy chrześcijanie są świętymi i są również tymi, którzy są powołani, aby być świętymi. 1 Koryntian 1:2 określa to w jasny sposób: „Do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości…” Chrześcijanie są święci ze względu na swoją relację z Jezusem Chrystusem. Chrześcijanie są powołani do bycia świętymi, aby ich codzienne życie coraz bardziej dopasowywało się do pozycji, którą mają w Chrystusie. To jest biblijny opis i powołanie świętych. Biblia mówi jasno, że każdy kto przyjął Chrystusa przez wiarę jest świętym.    KK  naucza, że osoba NIE staje się świętym bez „beatyfikacji” lub „kanonizacji” papieża lub dostojnego biskupa. Tu święci są czczeni, są tymi do których się modli, a w niektórych przypadkach są wielbieni. Biblia mówi, że Pismo Święte  jest po to by używać go jako wskaźnika do rozróżniania prawdy od błędu. W Galacjan 1:8-9, Paweł stwierdza, że nie to kto naucza ale co jest nauczane jest ważne by rozróżnić prawdę od błędu. Kościół Rzymskokatolicki ogłasza klątwy, piekło nad tymi którzy odrzuciliby zwierzchnictwo papieża. Rzymscy Katolicy postrzega sukcesje apostolską za logicznie konieczne aby prowadzić Kościół  
Biblia nauczą, ze Jezus rzeczywiście przepowiedział “wikariusza” w sensie “zastąpienia” Jego fizycznej obecności na ziemi. Jednakże, ten „wikariusz Chrystusa” nie jest kapłanem, arcykapłanem, biskupem, ani papieżem. Jednym biblijnym „wikariuszem Chrystusa” jest Duch Święty. Jana 14:26 deklaruje: „Lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem”. Jana 14:16-18 proklamuje: „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki. Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. KK nazywając Papieża „Wikariuszem Chrystusa” daje do zrozumienia, że ma on tę samą moc i autorytet jaką posiada Chrystus nad Kościołem. KK  daje papieżowi rolę, którą Chrystus osobiście powierzył Duchowi Świętemu, dlatego bluźnierstwem jest by przypisywać Papieżowi tytuł „wikariusz Chrystusa”. 

Problem w tym, że Katolicy nigdy nie poznali Jezusa żywego, tego o którym głosi Pismo. Natomiast hołd składają monstrancji, w której rzekomo znajduje się prawdziwy, żywy Jezus. Hostia, to katolicki Jezus... Katolicy uznają eucharystycznego Jezusa, do wywołania którego potrzebny jest kapłan-człowiek. 
Jak w ogóle można wierzyć we Wszechmocnego Jezusa, zamkniętego w jakimś zdobionym pojemniku???? 

Już sama logika na to nie pozwala... Jakże Jezus mógłby być zależny od katolickiego kapłana, aby objawić swoją obecność? 
Biblia wyraźnie podaje, że prawdziwy, żywy Jezus mieszka w każdym, kto Mu zaufa, a prawdy o Nim należy szukać w Biblii. 
Pan Jezus mówi do nas: Mat. 24:26 "Jeśli powiedzą wam, oto jestem na pustkowiu - Nie wychodźcie! Oto jest w kryjówce (pojemniku) Nie wierzcie!!!" (z greki kryjówka- odosobnienie, pojemnik, przechowalnia, schowek, pomieszczenie bez okien) 
BADAJCIE PISMA!  

WSŁUCHUJCIE SIĘ W SŁOWA JEZUSA, On doskonale wiedział, w jakim celu wypowiada te konkretne słowa... 

piątek, 6 października 2017

SZEOL...

Jakże często zastanawiamy się nad tym, gdzie trafimy po śmierci...
Czy czeka nas Piekło? 
Aby rozpocząć omawianie tematyki piekła i zrozumieć nauczanie Biblii o nim,  posłużę się jednym z wykładów dr Arnolda Fruchtenbauma - Żyda mesjańskiego, który w przystępny sposób opisuje  i komentuje zawiłości staro i nowotestamentowe z żydowskiej perspektywy.  Fruchtenbaum ukazuje niejako podstawy biblijnych przekazów, które mnie osobiście pomogły zrozumieć wiele nie do końca oczywistych kwestii. 
W hebrajskim Starym Testamencie oraz greckim Nowym Testamencie występuje w sumie 13 różnych terminów opisujących niewidzialny świat ( Szeol, Hades, Piekło, Abbadon, Przepaść, Apis, Czeluść Tartar, Łono Abrahama, Raj, Gehenna, Jezioro ogniste. )
Trzeba te terminy dobrze rozpoznać i oswoić, aby w pełni pojąć miejsce przebywania człowieka po śmieci i niewidzialny świat, istniejący przed krzyżem Jezusa, a także  po Jego krzyżowej śmierci, zmartwychwstaniu i wstąpieniu do Nieba.
Szeol to hebrajskie słowo, opisujące miejsce, gdzie w Starym Testamencie trafiali po śmierci zarówno sprawiedliwi jak i niesprawiedliwi. W Nowym Testamencie pisarze zastąpili je już greckim słowem Hades ( NT pisany był w grece) Czyli Hades jest tym samym, co Szeol. Szeol jest podzielony na dwie części. Pierwsza (Łono Abrahama - Raj) przeznaczona jest dla wierzących, druga (znana jako Piekło lub Hades właściwy) dla niewierzących.


Część Hadesu przeznaczona dla niesprawiedliwych (Piekło) składa się z trzech części. Pierwsza to Abbadon (Dno, Przepaść), gdzie przebywają niesprawiedliwi, niewierzący ludzie. Abbadon nazywany jest potocznie piekłem. Druga to Apis, będący czasowym miejscem przeznaczonym dla upadłych aniołów (demonów) Trzecia to Tartar, gdzie na stałe przebywają upadłe anioły, o których mowa w Księdze Rodzaju 6, gdzie czytamy,  że owe anioły żeniły się z ludzkimi kobietami, aby zanieczyścić nasienie kobiety.
Łono Abrahama oddzielone jest od Piekła przepaścią nie do przejścia. ŁA, to miejsce dla sprawiedliwych błogosławionych po śmierci. Synonimem Łona Abrahama jest Raj, będący terminem typowo nowotestamentowym. Łuk. 23:43 gdzie Jezus mówi do umierajacego na krzyżu łotra "Dziś będziesz ze mną w Raju" 
Do śmierci Jezusa, Raj był Łonem Abrahama. Po wstąpieniu Jezusa do Nieba, Łono Abrahama zostało usunięte, albo jak kto woli przeniesione do Nieba. Teraz gdy wierzący umiera idzie bezpośrednio do Nieba, zatem Raj (królewski park, ogród) jest teraz w Niebie.
Dla niewierzących sytuacja nie zmienia się, ich dusze wędrują do Abbadonu (bardzo ogólnie nazywanego przez nas Piekłem)

W sumie, w tym miejscu należałoby jeszcze wspomnieć o dwóch fałszywych poglądach dotyczących miejsc śmierci. Myślę tu o Limbusie i Czyśćcu, które mają swój początek w Rzymskim Katolicyzmie. Limbus według KK jest miejscem na skraju Piekła, gdzie niby przebywają po śmierci nieochrzczone dzieci. A ponieważ mowa o niemowlętach, nie udają się do Piekła, ale także nie ida do Nieba (ponieważ nie zostały ochrzczone) Udają się natomiast do specjalnego miejsca, zwanego Limbusem. Niemowlęta nie cierpią rzeczywistej kary, lecz jak naucza KK, zostają pozbawione, wyłączone z błogosławieństw Nieba. 
Jest to fałszywa doktryna i Pismo Święte nigdzie nie mówi o takim miejscu. Z tego, co mi wiadomo KK, od jakiegoś czasu zaczyna odchodzić od nauczania o Limbusie. "Nieomylny" w sprawach wiary i praktyki Papież, wycofuje się z wyżej opisanych poglądów, odnoszących się do miejsca przebywania po śmierci nieochrzczonych dzieci.

Kolejnym fałszywym nauczaniem KK jest koncepcja Czyśćca, gdzie podobno przebywają ci, którzy nie byli na tyle źli, aby iść do Piekła, ale i nie na tyle dobrzy, aby pójść do Nieba. To właśnie w Czyśćcu miałoby dokonywać się oczyszczenie, w wyniku którego można po jakimś czasie udać się do Nieba. Czas przebywania w tym miejscu miałby być uzależniony od modlitw bliskich, ich dobrych uczynków, udziału w mszach, czy wykupienie. 
KK wspiera swoją doktrynę jedynie na księgach apokryficznych ST, a kluczowy "niby dowód" ,zaczerpnięty jest z 2 Mach.12:41-45 (apokryf) 
Jak wiadomo, księgi apokryficzne zostały niejako na siłę dodane przez KK do Kanonu Pisma Świętego, na poparcie niebiblijnych nauk. Apokryfy nigdy nie zostały przez Żydów zaakceptowane, a w czasach Jezusa nie były klasyfikowane wśród tego, co było znane jako Pisma. W tym miejscu trzeba jeszcze dodać, że koncepcja Czyśćca jest odrzuceniem skończonego dzieła Jezusa, gdyż On umarł na krzyżu, aby grzechy wierzących zostały raz na zawsze przebaczone. Raz na zawsze! 

Gehenna jest przyszłym i ostatecznym miejscem wiecznego przebywania zgubionych, zarówno upadłych aniołów jak i ludzi. Tu kara dotyczy zarówno ciała jak i duszy. Gehenna nie może być nazywana piekłem, ponieważ piekło to czasowe miejsce pobytu, a Gehenna jest miejscem wiecznego przebywania. Gehenna jest tym samym, co Jezioro Ogniste.

niedziela, 1 października 2017

Zaufaj...


O wiele łatwiej jest coś robić, niż ufać Bogu; widzimy działalność i mylimy popłoch z inspiracją. 
Właśnie dlatego mamy tak niewielu współpracujących z Bogiem, a takie mnóstwo ludzi pracujących dla Boga. 
Znacznie bardziej wolimy pracować dla Boga, niż ufać Mu.

Oswald Chambers

piątek, 8 września 2017

Omylna nieomylność...

Tu chyba nie chodzi Józefie o niezrozumienie, ale o zupełnie inny odbiór nauk Jezusa i odmienny fundament. 
Ja podążam z Słowem Bożym i jeśli czegoś w nim nie ma, to ja tego nie przyjmuję. 
Z resztą zauważ, że dogmaty KK powstawały stosunkowo późno, od ok 320 roku. 
Pierwsi apostołowie nauczali zupełnie inaczej. Ich nauki w oparciu o słowa Jezusa były i są proste, oczywiste. 
Dlatego uważam, że nie ma powodu, aby zastępować je innymi, według mnie niezgodnymi z Biblią. 
Nauki apostolskie, czy ogólnie biblijne są dla nas wierzących bardzo istotne, ale jak widać nie zawierają się w treści późniejszych dogmatów KK

W 431 roku sobór w Efezie przemianował Marię - matkę Chrystusa na "Matkę Boską" Czy nie uważasz Józefie, że ten tytuł jest niestosowny? Według mnie sugeruje, że Maria urodziła Boga, a przecież człowiek nie może urodzić Boga. Stworzenie nie może urodzić Stworzyciela. Biblia mówi, że Jezus wyparł się swojej boskości i narodził się jako człowiek. Flp. 2:6-7 "On, istniejąc w postaci* Bożej, nie skorzystał ze sposobności*, aby na równi* być z Bogiem, lecz ogołocił* samego siebie, przyjąwszy postać sługi*, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka".

W 508 roku, pierwszy katolicki król Franków pokonał resztki Wizygotów, co pozwoliło papiestwu podporządkować sobie niemal całą Europę Zachodnią. Odtąd władze świeckie podlegały Kościołowi. Prorocy Boży nazywali taki związek Kościoła z władzą świecką "nierządem" (Jer.2:20-31; Ez.16:17-19; 0z.2:5 ) i "obrzydliwością" (Apok.18:9) Daniel przepowiadał, że taki stan potrwa 1290 lat (Dan. 12:11), a więc do 1798 roku. I faktycznie ta sama Francja, której wojska w 508 r. pomogły papiestwu, dokładnie 1290 lat później zlikfidowala państwo papieskie, zadając mu tzw. "śmiertelną ranę", a Rewolucja Francuska wprowadziła rozdział Kościoła od państwa, który w wielu krajach Europy trwa do dzisiaj.

Do roku 590 pierwsi chrześcijanie modlili się wyłącznie do Boga, dopiero później ustanowiono posrednictwo świetych i Marii, mimo że słowa Jezusa brzmią jednoznacznie Jan 14:6 "Ja jestem droga, prawda i żywot. nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie" Jan 10:1-7 "Ja jestem drzwiami dla owiec"

A czyściec Józefie? Dopiero w 593 r papież Grzegorz zaczął nauczać o czyśćcu, gdzie dusze zmarłych miałyby cierpieć, dopóki nie spłacą długu lub nie zostaną wykupione przez ofiary żywych. Pismo Święte nie naucza na ten temat ani jednym słowem. Zamiast o czyśćcu czytamy: Hebr. 9:27 "Postanowione człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd"

Idźmy dalej... W 787 r. Sobór w Nicei dopuścił kult krzyża, relikwii i obrazów świetych, chociaż jeszcze synod w Efezie (306r.) orzekł, że nie należy czcić obrazów, ani modlić się przed nimi. Dopuszczając kult obrazów i relikwii anulowano II przykazanie Boże, które tego zakazuje. (Wyjścia. 20:3-6) Aby jednak wciąż zgadzała się liczba przykazań (10) Ostatnie przykazanie podzielono na dwie części, dlatego w katechizmach katolickich dziesiąte przykazanie nie ma nawet podmiotu, zaczyna się niegramatycznie od "ani" i brzmi: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest"

Celibat papież Grzegorz VII, wywodzący się z kręgów zakonnych wprowadził dopiero w 1070 r. Do XI wieku duchowni mieli żony i dzieci, gdyż jak podaje Biblia i apostołowie byli żonaci, np. Piotr (Mat.8:14-15) Pismo Święte naucza bowiem, że duchownym może być tylko ten, kto się wcześniej sprawdził jako głowa rodziny (1Tym. 3:1-4)

Różaniec przyjęto dopiero w 1090 roku, a przejęto go na Wschodzie w czasie pierwszych krucjat. Służył on tam poganom do zmawiania modlitw ku czci bogini Kali, czczonej na Wschodzie jako Dziewica i Królowa Niebios, dlatego większość pacierzy różańcowych skierowana jest do Królowej Niebios.

W roku 1190 Kościół zaczął sprzedawać odpusty za grzechy, choć Nowy Testament uczy, że zbawienie jest darem Bożym i nie można go nabyć za pieniądze.

A co z chrztem przez zanurzenie Józefie??? Przecież tak właśnie chrzczono do roku 1200, ponieważ chrzest jest symbolem śmierci Chrystusa i jego zmartwychwstania oraz pogrzebaniem "starego człowieka' i wynurzeniem nawróconego. Biblijnym warunkiem chrztu jest pouczenie o zasadach wiary, wiara w Jezusa oraz pokuta. Chrzczone w KK niemowleta nie mogą przecież spełnić żadnego z tych trzech warunków.

Spowiedź uszną wprowadzono dopiero w 1215 roku, chociaż Biblia o takowej nie wspomina

Mnich Radberus Paschasius wysunął teorię o przeistoczeniu chleba i wina w ciało i krew Jezusa, jednak napotkała ona sprzeciw teologów katolickich. Dopiero Sobór Laterański IV zatwierdził ją jako dogmat w 1215 r. Mimo, że ostanie ze słów Jezusa mówią "Wykonało się", a Jan 19:30 pisze: "Jezus złożywszy RAZ na zawsze JEDNĄ ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga"
Hebr. 10:12-14 "JEDNĄ bowiem ofiarą udoskonalił NA WIEKI tych, którzy są uświęceni...gdzie zaś jest odpuszczenie, tam już WIĘCEJ NIE ZACHODZI POTRZEBA OFIARY ZA GRZECHY"

W 1229 roku sobór w Tuluzie zakazał pod karą śmierci wszystkim z wyjątkiem duchownych posiadania i czytania Pisma Świetego. Bóg natomiast zalecał czytanie Pisma 2Tym.3:16-17 " Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany"

W 1250 r. papież Innocenty IV zatwierdził bullą używanie tortur i głodu wobec posądzanych o herezję. Inkwizytorzy torturowali ludzi przy pomocy: wykręcania i łamania kości, wyrywania paznokci, miażdżenia palców i głowy, oślepiania, przypiekania rozpalonym żelazem. (...a to wszystko w imię Boże)

1414 r. Sobór w Konstancji zabronił laikatowi spożywania wina w czasie komunii, choć Pismo Świete nakazuje spożywać komunię pod dwiema postaciami: chleba i wina.

W 1546 Sobór Trydencki dodał do kanonu Pisma Świetego kilka ksiąg (Tobiasza, Judyty, 1 i 2 Ksiegę Machabejską, Mądrości, Syracha, Barucha, modlitwę trzech młodzieńców, dwa rozdziały w ksiedze Daniela" uznano je za natchnione mimo, że zawierają błędy chronologiczne, historyczne i teologiczne. Słowo Boże przestrzega przed dodawaniem czegokolwiek do swej treści. Prz. 30:6 "Do słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarał, nie uznał za kłamcę"

1854 Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym poczęciu Marii. I nie chodzi tu o to, że Maria poczęła Jezusa bez grzechu, ale o to, że Maria urodziła się bez grzechu pierworodnego, więc tak samo jak Jezus. Czyli matka Marii urodziła ją w sposób nadprzyrodzony. Jednak Biblia przeczy takim naukom, gdyż podaje że Maria też potrzebowała Zbawiciela. Łuk. 1:47 Maria wyznaje:"Raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy"

1870 Pius IX oglosil dogmat o nieomylności papieskiej, de facto zrównując papieża z Bogiem, gdyż nieomylność jest atrybutem jedynie Boga.

1950 r. Pius XII oglosił dogmat owniebowzięciu Marii, wynosząc jej kult jako orędowniczki, choć Pismo mówi, że jedynym orędownikiem między Bogiem i człowiekiem jest Jezus Chrystus.

Józefie podobno KK wywodzi swe pochodzenie od apostołów, twierdząc że się nie zmienia, a jednak wiele jego praktyk i dogmatów nie znajduje potwierdzenia w naukach apostolskich.
Kardynał Newman przyznał to, pisząc: "światynie, kadzidło, świece, ofiary, woda święcona, procesje, szaty kapłanskie, rzeźby i obrazy mają poganskie korzenie" Jak widać niektórzy katoliccy hierarchowie zauważają niebiblijność nauk swojego kościoła i nie boją się o tym mówić. 

wtorek, 5 września 2017

No ale to, to już są przejaja...

Zastanawiam się, jak daleko w swoim bałwochwalstwie są jeszcze w stanie posunąć się niektórzy Katolicy???
 To, co dzisiaj wyczytałam na blogu Aisab, po prostu przeszyło mnie lodowatym huraganem... Mowa o Marii, która jak widać zastąpić chyba może Katolikom samego Boga. Link do posta Barbary, o którym mowa
Aisab podaje za księdzem T. Jelonkiem: "Maria, jako Matka Boga miała być łaski pełna i Pan miał być z Nią, czyli miała dostąpić szczególniejszego obcowania z Bogiem. Ona jedna miała stanąć obok Boga i dlatego Bóg postanowił wyposażyć ją taką pełnią łaski, że poznając tę głębię musimy oniemieć, paść na kolana i tylko potrafimy wymówić: Cała piękna jesteś, Maryjo, lub uprzytomniwszy sobie tę wielkość łaski zachwycamy się samym brzmieniem Imienia Maryja" 
Ale idźmy dalej, gdyż określeń jakie padają, aby uhonorować Marię, aby ukazać jej niesamowitą (wręcz Boską) moc, jest niezliczona ilość: 
Matka Stworzyciela
Królowa Wszechświata
Matka Chrystusa (dlatego pośredniczka wszystkich łask)
Królowa Nieba
Królowa Ziemi
Królowa Aniołow
Królowa Wszystkich Świetych
Wyżej nad chóry anielskie wyniesiona
Przebłogosławiona
Niepokalanie poczeta
Depcze szatana swą dziewiczą stopą
Zwierciadło Sprawiedliwości
Uzdrowicielka chorych
Ucieczka grzeszników
Pocieszycielka strapionych
Królowa Pokoju
BIBLIA ANI JEDNYM WERSETEM TYCH BREDNI NIE POTWIERDZA!!!

Jednak najbardziej mnie zabolało, że stawia się Ją na równi z Jezusem, mówiąc o zbawieniu "Wciągnijmy się w służbę Chrystusa i Maryi, bo Oni nam mówią: Kto mnie znajdzie, znajdzie żywot i dostąpi zbawienia od Pana"
Kto znajdzie Chrystusa i Marię (i Marię?????) dostąpi zbawienia???? 
Sam Jezus jak widać, bez Marii nic w kwestii zbawienia zdziałać nie mógł i nie może... 
Jedynie w duecie ze swoją matką może doprowadzić nas do Ojca???
Ja nawet nie chcę tego komentować, bo to są już naprawdę przebzdury i przejaja !!!!
Pismo Świete jednoznacznie rozprawia się z tym bluźnierstwem słowami Pana Jezusa:

„Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie.” Ew.Marka 7:8
„Chytrze uchylacie przykazanie Boże, aby naukę swoją zachować.”Ew.Marka 7:9
„Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi.” Ew.Marka.7:7

Panie Jezu, otwórz oczy tym wszystkim, którzy umniejszają Twoje dzieło krzyża, wymyślając wyssane z palca brednie o rzekomym współodkupicielstwie Marii, obdarzając Ją tylko Tobie należnymi tytułami... Wybacz im, bo ślepców mają za przewodników... Jedynie Ty jesteś naszym Panem i Zbawicielem, wszystkie oczy świata powinny zwracać się jedynie w Twoją stronę...

czwartek, 31 sierpnia 2017

Niespodziewany prezent od Boga ?

Tematyka jaką poruszę dzisiaj, zaowocowała już moim wpisem w komentarzach na blogu Asmodeusza.  Pomyślałam jednak, że tu u mnie także pozostawię ślad moich dociekań. 
Żeby jednak dojść do sedna, spróbuję chociaż pokrótce prześledzić sam rozwój kory mózgowej, czyli cofnąć się do pierwszych miesięcy po urodzeniu, gdzie ilość połączeń neuronalnych naszego mózgu jest niewielka, gdyż reprezentują one jedynie te najbardziej podstawowe potrzeby, aby dziecko mogło jedynie zafunkcjonować w otaczającym świecie. Od tego momentu mamy do czynienia z szybkim przyrostem połączeń neuronalnych, aby w wieku 4-5 lat osiagnąć największy potencjał. Czterolatek interesuje się wszystkim dokoła, chłonie informacje w sposób właściwie absolutny (dlatego zabawa w czytanie we wczesnym dzieciństwie to prezent na całe życie) 
Niestety, owy błyskawiczny przyrost kończy się ok 5 roku życia. Bariery biologiczne sprawiają, że w rozwoju połączeń neuronalnych, nie możemy już pójść dalej, przy czym sam proces tworzenia się kory mózgowej ciągle trwa, mimo że bez przyrostu połączeń neuronalnych. Mało tego, zaczyna się wręcz lawinowa ich wycinka (zanikanie) 
Jak wiadomo, dzieje się tak ponieważ mózg zużywa aż 50% energii, jaką organizm dziecka jest w stanie wyprodukować, a przecież dziecko musi dodatkowo rosnąć. Konieczność posiadania dorosłego ciała sprawia, że nie nie jest ono w stanie wyprodukować większej ilości energii, żeby utrzymać dalszy rozwój kory mózgowej przy jednoczesnym wzrastaniu. No i cóż, w kontekście biologicznym, trzeba zrezygnować z 50%-80% połączeń neuronalnych w korze przedczołowej. Każdego dnia więc zanikają  połączenia miedzy poszczególnymi częściami systemu przetwarzającego informacje. 
Ta lawinowa wycinka kończy się między 17 a 21 rokiem życia. I tu możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego nastolatki zachowują się często nieracjonalnie. Nie może być inaczej, skoro niektóre nabyte wzorce po prostu zanikają poprzez ich "wycinkę". Dzisiaj jeszcze są, a jutro już może ich nie być. (Dlatego,  10-20 razy powtarzamy coś nastolatkowi, a on i tak zrobi to, co w danej chwili uważa) 
Gdy kończy się okres wycinania połączeń, kora mózgowa osiąga stan względnej stabilizacji. Objawem tego stanu jest kontrola nad podejmowaniem decyzji, nad planowaniem, do głosu dochodzą nasze zdolności umysłowe. 
Równolegle (od momentu narodzin) następuje drugi proces. Włókna nieustannie otaczane są kolejnymi warstwami osłonki mielinowej, aby tempo i precyzja przekazu informacji w tych włóknach rosła. Trwa to do ok. 35-40 roku życia. Teraz mamy już dojrzałe poszczególne partie kory mózgowej, a komunikacja między nimi jest maksymalna. Wydawałoby się, że proces rozwoju kory mózgowej dobiega końca, ale nic badziej mylnego, ponieważ system stale przetwarzajacy informacje, musi jeszcze się sam siebie nauczyć, utrwalić pewne wzorce. I tu, pora aby odpowiedzieć na pytanie: Kiedy wreszcie nasze mózgi są w pełni dojrzałe? Odpowiedź może zadziwić, gdyż w pełni zoptymalizowane i sprawne mózgi mamy ok. 50 roku życia. Biorąc pod uwagę rynek pracy, głupotą jest stopniowe odstawianie 50-latków na boczny tor, raczej powinno się wykorzystywać ich najwyższy z możliwych potencjał. Ale zostawmy to...
Powtorzmy, że ok 50 roku życia nasze mózgi są w pełni dojrzałe, a proces mielinizacji jest zakończony (najgrubsza kora mózgowa)
Chciałabym pójść trochę dalej i rozważyć tę informację z punktu widzenia ewolucji. 
Przyjmując założenie, że gdy nasze mózgi, jako elementy ciała zostały wytwarzane na poziomie ewolucyjnym, żyliśmy średnio 35-37 lat. Czyli nikt, albo prawie nikt w tych populacjach, o których mowa, nie miał w pełni zoptymalizowanego mózgu (a więc nie mógł używać go w pełnej postaci) Dopiero od połowy XX wieku, w Europie zaczęlismy żyć  średnio dłużej niż 50 lat. Oznacza to, że w pełni rozwinięty mózg osoby dorosłej nie jest produktem ewolucji, gdyż jego cechy nie wynikają z systemu przystosowawczego, ponieważ nie mogły być "widziane" przez dobór naturalny (wtedy ich zwyczajnie jeszcze nie było) Są rodzajem prezentu. Od kogo? To już jest kwestia światopogladowa. 

Asmodeusz na swoim blogu cytuje spostrzeżenia naukowców, zamieszczone na łamach naukowego pisma JOURNAL OF THE AMERICAN MEDICAL ASSOCIATION ( JAMA) PSYCHIATRY Naukowcy podają, że  "grubość i struktura kory mózgowej ma związek z duchowością osoby, do której należy. Im grubsza kora, tym bardziej podatny na wpływ religii mózg" 
Grubość i struktura kory mózgowej w odniesieniu do optymalnej grubości osłonki mielinowej, która jak pisałam wyżej pojawiła się jakby znikąd. (Nie może być produktem ewolucji)  może być natomiast podarunkiem od Boga. 
Wszystkie znaki na niebie i na ziemi pokazują nam, że żyjemy w czasach końca. Być może Bóg kolejny raz wyciąga do nas rękę , wyposażając nasze mózgi w coś, co pomoże nam lepiej rozpoznać Jego obecność, sprawić, że będziemy bardziej podatni na Boży rodzaj życia. Bóg wie co robi, dokładając wielu starań, aby przyciągnąć do siebie więcej zagubionych dzieci...

piątek, 25 sierpnia 2017

Wiesz Basieńko...

Zanim przejdę do sedna, chciałabym zdradzić, że autorem tego pięknego (użyczonego) zdjęcia tu po lewej, a i mnóstwa innych równie odlotowych, jest Wojciech Gotkiewicz - fotograf przyrody. 
Wklejam link do bloga artysty: http://wojciechgotkiewicz.blogspot.com/ 
Zajrzyjcie koniecznie, bo naprawdę jest czym zachwycić oko i duszę...
Nie bez kozery wybrałam właśnie to zdjęcie...hmmm...
Jest ono dla mnie bardzo wymowne...

...Wiesz Basieńko, dzisiaj strasznie rozbolała mnie głowa. Miewam raz na jakiś czas okrutne bóle migrenowe. Nie życzę tego nikomu, ponieważ ból wyłącza człowieka na jakieś dwa, trzy dni z życia. W moim przypadku pulsujący ból, raz w jednym oku, raz w drugim jest nie do zniesienia. Przeszkadza mi wtedy światło i jakiekolwiek dźwięki. Zamykam się w ciemnym pokoju, faszeruję tabletkami przeciwbólowymi i czekam, aż mi przejdzie... 
Niestety zazwyczaj nie przechodzi, albo ulga jest jedynie chwilowa. Niczym narkomanka pochłaniam kolejne pigułki, potem następne i kolejne i nastepne... Oczywiście, nie trudno się domyślić, że żołądek po kilku godzinach zaczyna się buntować i do uporczywego bólu dochodzą jeszcze wymioty, które meczą mnie przez dłuższy czas... Po trzech dniach męki, wracam do życia... 
Dzisiaj jednak było inaczej... Rankiem, gdy tylko otworzyłam oczy, poczułam ten nieprzyjemny ból głowy, który nasilał się z każdą minutą. 
-Jeny! Znowu się zaczyna! - pomyślałam z trwogą, gdyż dokładnie przecież znam dalszy rozwój sytuacji. 
Jednak dzisiaj było inaczej...
Zapewne Duch Święty podsunął mi myśl: "Jezus poniósł na krzyż wszystkie nasze choroby", żebyś ty była zdrowa, choroba nie ma mocy w twoim życiu.
Ja w to wierzę, wierzę w to z całego serca...I natychmiast przypomniałam sobie słowa Jezusa Marek 11:23 "Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się".
Pierwszy raz w życiu z całą mocą wykrzyczałam do migreny (do mojego problemu, czyli do "góry")
-W imieniu Jezusa, wynocha z mojego życia! Jesteś tutaj nielegalnie. 2000 lat temu ranami i sińcami Jezusa zostałam uzdrowiona!
Oczywiście, już po chwili badałam moimi zmysłami, czy zadziało się wedle moich słów. 
I co się okazało?
- Nic się nie zmieniło, ból jak trwał, tak trwa dalej...
Postanowiłam więc zignorować moje odczucia. Skoro Jezus poniósł nasze dolegliwości na krzyż, to w moim duchu wierzę w to bezgranicznie i bezwarunkowo. Zabrałam się za domowe porządki i już po chwili stwierdziłam, że ból ulotnił się jak przysłowiowa kamfora. 
Jest godzina 21:57, a ja jestem uwolniona od bólu...
-Pan jest wielki! Dziękuję Ci Jezu za Twoje dzieło krzyża, w którym jest moje uzdrowienie!
Jezus przyprowadził nas do Ojca, przekazał prawdę w swoim słowie, abyśmy mieli życie. Imię Jezus rzuca na kolana wszelkie nasze boleści i troski, a Jego słowo jest dla mnie jedynym autorytetem. 
Trzeba przyjąć tę duchową prawdę, a będziemy oglądać fizyczne jej efekty. Jak człowiek myśli w sercu swoim, taki jest...
My nie jesteśmy z tego świata, dlatego w duchu przyjmujemy prawdę Słowa Bożego, aby mogła ona wybrzmieć w fizycznym uzdrowieniu.
Jan 8:31-32
 "Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"
Od dzisiaj tą drogą zamierzam kroczyć, wsłuchując się w Słowo Jezusa i przyjmując je jako prawdę nadrzędną... A Ty Basieńko zrób z tym, co zechcesz...



poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Choroba nie jest od Boga...

Zastanawiam się dlaczego tak często słyszymy, że choroba przychodzi od Boga. Niejednokrotnie ludzie mówią, że choroba jest naszym krzyżem, który trzeba nieść. Podpierają się tutaj wersetem z Pisma:  
Mar.8:34 "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje".  
Jednak myślę, że trzeba skonfrontować takie myślenie z kontekstem wypowiedzi Jezusa, bo widzimy w kolejnym wersecie, że Jezus nie mówi tego w odniesieniu do choroby (z resztą Jezus nigdy nie chorował, a zatem jak możemy naśladować Go w chorobie?)
Mar. 8:35 "Kto chciałby duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla Ewangelii, zachowa ją" 
On mówi to w kontekście niesienia Ewangelii. Mówi tu o prześladowaniu chrześcijan ze względu na wiarę w Niego. Tylko takie cierpienie może być udziałem chrześcijan i tylko o takim cierpieniu jest tu mowa.
Jezus podczas ziemskiego życia, uzdrawiał chorych, uzdrawiał każdą słabość. On reagował gniewem na chorobę. Był bezkompromisowy jeśli chodzi o chorobę. Nie było ani jednego człowieka, którego odesłałby ze względu na chorobę. On nigdy nie powiedział "Musisz jeszcze pocierpieć, żeby coś dobrego z tego wyszło" 
Bóg nie zsyła na człowieka chorób. "Tylko złodziej przychodzi by kraść, zabijać i niszczyć" Żadna choroba nie jest z Boga. To człowiek wpuścił chorobę na świat. Poprzez grzech, śmierć i choroba weszły na świat. Przez tysiące lat grzech ewoluował,  śmierć się rozprzestrzeniała, jest coraz więcej chorób, a człowiek żyje krócej niż na początku (Noe żył 900 lat, Mojżesz 120 lat) 
Teraz w Nowym Przymierzu zmieniła się pozycja człowieka, ponieważ Bóg w Chrystusie cały świat ze sobą pojednał. A łaska Boża jest zbawienna dla wszystkich. Wolą Bożą jest życie, a zdrowie zawiera się w życiu. 
Jezus nasze grzechy i choroby poniósł na krzyż,tym samym wyprowadził jeńców na wolność. Uratował ich od konsekwencji grzechu - od choroby,  od śmierci. Jednak tylko nieliczni opuścili  więzienną  celę i poszli za nim. Pozostali dalej tam tkwią, mimo że Jezus pozostawił drzwi szeroko otwarte i podarował im mapę drogi do Niego.
Wszyscy, którzy poszli za Nim, mają życie, a jeśli życie to i zdrowie. Cała jego działalność na ziemi pokazuje nam, jakie jest stanowisko Boga względem choroby i śmierci.  Boża wolą jest aby każdy człowiek był uzdrowiony. Pismo w wielu miejscach pokazuje nam, że każdy kto do Jezusa przyszedł był uzdrowiony.
W duchu każdego nowonarodzonego w Jezusie, mamy umieszczoną cala pełnię odkupienia ( przebaczenie, uzdrowienie, uwolnienie)  Uzdrowienie jest uzewnętrznieniem przekazu Ducha, przekazu z wewnątrz nas na zewnątrz. Każdy NN jest kanałem , przez który działa Duch Święty - Boży Duch Święty. 

Jezus Chrystus przyszedł aby pojednać człowieka z Bogiem, a grzech stał na drodze do tego pojednania. Uwolnił nas od grzechu i jeśli w Niego uwierzymy to także dokonuje się nasze zbawienie od wszelkiego złego. 
Zatem jeśli wierzymy, to nasza wiara nas zbawia. Jeśli wierzymy to nasza wiara nas ratuje. Jeśli wierzymy, to nasza wiara nas uzdrawia...

środa, 9 sierpnia 2017

...A On miał dla mnie życie wieczne...

Zanim przyszłam do Jezusa, nie znałam Boga, nie czytałam Biblii, nie modliłam się. 
Nie uczyniłam niczego, żeby mu się spodobać,  a On miał dla mnie życie wieczne. 
Ja osobiście nie zrobiłam nic...  jedynie odpowiedziałam wiarą, że jest to dla mnie dostępne... 
Ogromna część chrześcijan przyjmuje zbawienie jako ratunek od piekła.  Przychodzimy do Boga, ustanawiamy Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, wierzymy w to,że umarł w ciele za nasze grzechy, że zmartwychwstał, że zesłał swojego Ducha Świętego. 
Wierzymy, że zostaliśmy usprawiedliwieni z łaski przez wiarę. 
I co znamienne, przyjmujemy zbawienie jako ratunek od piekła, gdzieś tam w dalekiej przyszłości. 
Ale zbawienie to nie tylko ratunek od piekła. Zbawienie to także życie wieczne. Zbawienie to cała obfitość Bożej łaski względem nas, czyli uzdrowienie, uwolnienie, błogosławieństwo, pomyślność , obfitość. 
Łatwiej jest wierzyć w to, że zbawienie jest ratunkiem od piekła,  niż np. w to że Bóg chce ciebie uzdrowić. Zapominamy, że w zbawieniu kryje się też całe Boże błogosławieństwo także tu na ziemi. Tak mówi Pismo. 
Boża łaska jest ogromna i niezmierzalna, ale my możemy doświadczać jedynie tego, w co wierzymy. 
Po życiu ludzi rozpoznajemy, w co wierzą. Zapominają, że "Upodobało się się Ojcu naszemu dać nam Królestwo"  (Łukasz 12:32 ) 
Przypomnijmy sobie co się działo, gdy pierwszy kościół dowiedział się o tym, kim jest Mesjasz. Apostołowie z automatu weszli w mocy Ducha Świętego w doświadczanie tego wszystkiego, do czego Jezus ich powołał. Oni nie mieli żadnych blokad przed uzdrawianiem czy uwalnianiem.  Piotr był tak świadomy Chrystusa w nim,  że gdy przechodził, to jego cień uzdrawiał. Dlaczego? Oni wierzyli w słowa Jezusa:
(Jan 14:12)" Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca." 
Rozejrzyj się, mija 2000 lat, a my ograniczyliśmy zbawienie jedynie do ratunku od piekła. Ludzie nie doświadczają tego, co Bóg ma dla nich, bo rozumieją, że zbawienie jest jedynie ratunkiem od śmierci. 
Tak, jest ratunkiem od śmierci, ale także od śmierci w każdej dziedzinie Twojego życia. Jezus powiedział: 
(Jan 10:10)"Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości". 
Wiara jest tu słowem kluczowym. Wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe. 
Jakże często modlimy się: "Panie zadziałaj,  Panie uzdrów,  Panie pomóż, Panie podnieś mnie". - On już to zrobił!  On już to dla ciebie zrobił, zapewnił przez swoją łaskę.  
Łaska Boża jest dostępna. Nic nie zrobiłeś, nie zasłużyłeś, a Bóg cię zbawił. Bóg zbawił ciebie z łaski, przez Twoją wiarę. A wszystko dlatego, że ON chce ci błogosławić. Mimo, że ty nie zasłużyłeś na nic, ale Jezus zasłużył na wszystko. 
A ty przecież w Nim chodzisz, za darmo z łaski przez wiarę. Nie ma już Twojego starego życia, jest teraz nowe życie w Nim. I to jest ta Dobra Nowina

wtorek, 1 sierpnia 2017

Papież Franciszek - światełko w tunelu...

Jak wiadomo, nie jetem fanką KK, ale obecny papież wzbudza moje pozytywne emocje. Być może dzięki niemu wreszcie KK odzyska zaufanie tych wiernych, którzy już dawno opuścili jego szeregi bacząc na zepsucie, które drąży duchowieństwo. 
O czym mowa? 
Otóż sam zwierzchnik KK - Franciszek użył zdecydowanych słów, mówiąc o pedofilii w Kościele Katolickim:
- "Jak Jezus użyję kija przeciwko księżom pedofilom" Nazwał ją też trądem"
Natomiast niektórzy wierni nabierają wody w usta i jedynie zdobywają się na stwierdzenie "Ksiądz też człowiek, może błądzić"  Oczywiście, że ksiądz też człowiek i może błądzić, ale w takim razie tak, jak każdy człowiek powinien być postawiony przed sądem i odpowiadać za swoje czyny, a nie chować się za drzwiami Watykanu albo w innej parafii. 
Może już czas aby wierni KK zaczęli mówić jednym głosem w sprawie księży, którzy nie zachowują się, jak na prawdziwych duszpasterzy przystało. Milczenie jest zgodą na trwałość haniebnych procederów. 
Zachodnie kraje już 30-40 lat temu zaczęły na dobre rozprawić się z problematyką pedofilii wśród duchowieństwa. W Polsce jest to jeszcze ciągle temat TABU
Krzywdzone są bezbronne, ufne dzieci, ale l
udzie przestają nabierać wody w usta, dopiero wtedy, gdy krzywda spotyka ich osobiste dzieci, natomiast już w odniesieniu do dzieci sąsiada - niekoniecznie...
Bardzo mnie dziwi, że często społeczność KK usprawiedliwia swoje zaniechanie względem  patologicznej działalności księży wersetem z Pisma Świętego Mat.7:1 "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" - Z tym, że tu nie o sądzenie chodzi (sądzenie zostawmy  sądom i Panu Bogu) 
Tu raczej mowa o ocenianiu, do którego każdy myślący człowiek ma prawo i powinien z tego dobrodziejstwa korzystać. 
Papież Franciszek nie tak dawno orzekł, że skala pedofilii wśród księży jest porażająca. Jeśli wierzyć papieskim ekspertom, na całym świecie jest to liczba 8260 księży pedofilów, czyli statystycznie na Polskę przypada ok 570. Dodaj sobie do tego jeszcze alkoholików, homoseksualistów czy rozpustników. Robi się już z tego ogromna armia duchownych, którzy na pewno nie stanowią dla wiernych wzoru do naśladowania. 
Mnie osobiście zasmuca i przeraża ta masa księży, którzy z Bogiem na ustach krzywdzą bezbronne dzieci, czym dają jednocześnie obrzydliwe świadectwo o Bogu. Wszak my wierzący jesteśmy Bożą świątynią, jesteśmy żywym budulcem domu duchowego. Poprzez nasze życie Pan Jezus Chrystus chce mieć sposobność objawienia Samego Siebie tym, którzy żyją wokół nas. My swoim postępowaniem mamy dawać świadectwo o Nim, księża też (a może raczej księża przede wszystkim)
Mam wielką wiarę w to, że papież Franciszek, "step by step" będzie konsekwentnie czynił   to, co uczynić powinien zwierzchnik KK  wobec skażonych pedofilią duchownych.
Pozwolę sobie zacytować Jego niedawną wypowiedź w tym względzie:

 - "Nie ma miejsca w posłudze Kościoła dla tych, którzy dopuszczają się wykorzystywania seksualnego nieletnich. Zobowiązuję się, że nie będę tolerował krzywdy wyrządzonej przez kogokolwiek nieletniemu, niezależnie od jego stanu duchownego"

Zamieszczam wersety Pisma Świętego, do których jak widać głęboko odniósł się w swojej wypowiedzi papież Franciszek. 
1 Kor 5,11-13
"Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku. Jakże bowiem mogę sądzić tych, którzy są na zewnątrz? Czyż i wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? Tych, którzy są na zewnątrz, osądzi Bóg. Usuńcie złego spośród was samych.” 

Gdyby wierni KK z większą niż dotychczas gorliwością sięgali do Słowa Bożego, zapewne 
sami powtórzyliby za swoim papieżem "Nie ma miejsca w posłudze Kościoła dla tych, którzy dopuszczają się wykorzystywania seksualnego nieletnich", zamiast podpierać się wersetem "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni" (który tak nota bene piętnuje postawę wyniosłości i obłudy, z jaką faryzeusze podkreślali grzeszność innych, nie chcąc dostrzec swojej własnej. Nie ma w nim zakazu „usuwania drzazgi z oka brata)

poniedziałek, 31 lipca 2017

Żywy Bóg w rękach pedofili???

Jak podaje "Wprost," 42-letnia Kosaka Kumiko, która w latach 2004-2012 sprawowała opiekę w placówce dla dzieci głuchych i niedosłyszących, miała posyłać je do pomieszczeń, w których seksualnie wykorzystywali je księża. 
Dzieci przekazują, że ona sama też je wykorzystywała i zmuszała do oglądania pornografii w telewizji.
Argentyńska prasa opisuje dramatyczne historie, jakie rozgrywały się w szkole. Szczególnie oburzającym przypadkiem miała być sytuacja, gdy 5-latka została zgwałcona przez księdza i zakonnica po tym, jak dziewczynka wróciła do klasy, założyła jej pieluszkę, aby ukryć krwawienie. 
Kosaka Kumiko została aresztowana i oskarżona o pomaganie kapłanom w wykorzystywaniu seksualnym dzieci w Instytucie Antonio Provolo. Kumiko została też oskarżona o fizyczne nadużycia wobec dzieci. 
W sprawie zostali aresztowani także kapłani. Przynajmniej 24 uczniów szkoły twierdzi, że 82-letni ks. Nicoli Corradi, 55-letni ks. Horacio Corbacho oraz trzech innych mężczyzn znęcało się nad nimi fizycznie. 
... Hmmm...I tacy księża, jak naucza KK w czasie każdej mszy świętej w eucharystii, mają moc rzeczywistej przemiany  wina w krew Jezusa, a chleba w Jego ciało (mowa o transsubstancjacji)??? 
To wszystko czyni kapłan-człowiek? Często alkoholik z trzęsącymi się rekami, hazardzista, albo rozpustnik, homoseksualista czy pedofil ???? 
Biblia mówi, że żaden człowiek nie ma takiej mocy sprawczej, gdyż Bóg nie odbiera posługi z rąk ludzkich! 
Dz.Ap. 17:25″…Bóg nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech i wszystko” 
Ludzie obudźcie się! Wszechmogący, wielki Bóg w rękach pedofili???