Obserwatorzy

niedziela, 10 lipca 2016

Zaufałam...


Jestem szczęśliwa.... 
Bóg mi tak pięknie błogosławi...
Czasami trzeba po prostu się zatrzymać... 
Zwolnić tempa... 
Stanąć ze sobą "twarzą w twarz"...
Posłuchać tego, co dawniej niesłyszalne było...
Odnaleźć to, co w życiu jest najistotniejsze - żywą relację z Bogiem...
Bóg może więcej niż ktokolwiek 
z nas...
Jeśli czekasz na Jego głos...
On  przyjdzie...

sobota, 7 maja 2016

"Serce czyste stwórz we mnie o Boże" - Nowe narodzenie

Wielokrotnie na moim blogu pisałam o nowym stworzeniu, ale tym razem chciałabym potraktować temat nieco szerzej. 
Pytanie brzmi: 
Czy narodziłeś się na nowo? 
Czy stałeś się nowym stworzeniem ? 
Bo właśnie tylko to ostatecznie się liczy. 
Nie jest ważne czy jesteś baptystą, katolikiem czy zielonoświatkowcem. 
Liczy się tylko to, co Bóg w Tobie stwarza na nowo i fakt, że tylko On potrafi to uczynić. Człowiek może konstruować , budować, naprawiać, udoskonalić… Jednak stwarzać potrafi tylko Bóg.  
Tu potrzebny jest twórczy akt Boży. 
W psalmie pokutnym 5:12, czytamy jak Dawid woła do Boga w ogromnej pokucie i w agonii duszy: “Serce czyste stwórz we mnie o Boże”  Rozpamiętując swój grzech cudzołóstwa i morderstwa, jednocześnie wyznaje, że nikt inny poza Bogiem nie może stworzyć na nowo czystego serca. 
Jeśli mówimy o nowym stworzeniu, to zaraz przychodzi do głowy myśl, oznaczająca, że wcześniej już jedno było…
Gdy zerkniemy do ST, I Mojżeszowa 2:7, przeczytamy o pierwszym stworzeniu: “Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą” 
W tym miejscu musimy się zatrzymać, bo aby zrozumieć nowe narodzenie, nowe stworzenie, trzeba zrozumieć pierwsze. Stworzył Bóg Adama (w języku hebrajskim słowo Adam,  to imię, a także nazwa rasy - człowiek) I tu nasuwa się pytanie, kto stworzył człowieka? 
“Bóg stworzył człowieka”. 
Słowo “Bóg” w języku hebrajskim to Elohim (liczba mnoga, czyli Bogowie) 
Zobacz, już w pierwszej księdze Biblii mamy Trójcę: Syn, Ojciec i Duch. Jeden Bóg – trzy osoby.  Trójjedyny Bóg, ale także trójjedyny człowiek (duch, dusza ciało) Trójjedyny Bóg tworzy człowieka na swoje podobieństwo, tworzy trójjedynego człowieka. 
Duch pochodzi z góry, od Boga, ciało pochodzi z dołu – z prochu ziemi, połączenie ducha i ciała stworzyło duszę. 
Dusza jest tym, co mówi: ja…ja chcę… ja czuję…ja myślę…ja wierzę…ja wybieram…ja jestem ważny…zainteresuj się mną…pomóż mi…Ona decyduje o swoim przeznaczeniu, ona wybiera. 
Wczytując się w prolog Ewangelii Jana “Na początku było Słowo…”możemy dojść do wniosku, że to także Jezus był tym głównym konstruktorem i inżynierem stworzenia. 
To On z gliny ulepił doskonałą postać człowieka, pochylił się nad nim i tchnął w jego nozdrza dech życia, tchnął Ducha. 
Duch życia stał się częścią człowieka, wszedł w ciało z gliny. Przez jakiś czas żył w idealnej harmonii z Bogiem. Miał bezpośredni kontakt z Ojcem Niebieskim. 
Lecz kiedy Adam zgrzeszył, umarł duchowo. Jego dusza dokonała niewłaściwego wyboru. Każda cześć człowieka została tym faktem dotknięta. Człowiek został odcięty od Boga. Dusza buntownika postanowiła sama decydować o swoim życiu. Pycha i bunt sprawiły, że my ludzie dostaliśmy się pod panowanie szatana. Wieczna śmierć, duchowa i fizyczna stały się ludzkim dziedzictwem. 
Wszyscy jesteśmy dziećmi gniewu, zostaliśmy odłączeni od Boga. Duch jest martwy, dusza staje się buntownikiem, a ciało zostaje poddane zepsuciu, starzeniu...
Pozostalibyśmy w tym stanie, gdyby Jezus nie przyszedł na ten świat, jako drugi Adam. Jezus był pierwszym człowiekiem po Adamie, który był prawdziwym odbiciem Bożej chwały. Przez swoje życie pokazał światu, kim jest Bóg, objawiając Jego naturę, możliwości, wolę, a także Jego miłość do każdego z nas. 
Droga do nieba na nowo została otwarta przez Jezusa, przez Jego przelaną krew i  śmierć. Pomimo, że byliśmy martwi z powodu grzechu i naszych  przewinień, otrzymaliśmy przebaczenie. 
Nie zapracowaliśmy na to sami, potrzebna była interwencja Boga. 
Jezus po swoim zmartwychwstaniu pojawił się swoim uczniom, stanął miedzy nimi, pokazał im dowody ukrzyżowania,  tchnął na nich i rzekł: 
“Przyjmijcie Ducha Bożego” Ew. Jana 20:19-22  
Zobacz… Tak samo jak przy pierwszym stworzeniu…Pomyśl, jak bardzo jest podobne pierwsze stworzenie do drugiego- nowego. Jezus tchnął na nich Ducha Świętego. Stworzył w nich nowego ducha, nowego człowieka. 
To właśnie otrzymujemy gdy przyjmujemy Jezusa. Musimy mieć osobistą konfrontację z Jezusem. Może to być ciche, zwyczajne zdarzenie, albo rewolucja, która rzuca nas  na kolana, ale musi mieć miejsce. 
2 List do Kor. 5:17 “Tak więc jesli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem, stare przeminęło, wszystko stało się nowe”. 
Bóg zaczyna wszystko od nowa... 
Nie oglądaj się za siebie, nie patrz w przeszłość na swoje grzeszne życie, tego już nie ma… Za sprawą Boga wszystko stało się nowe. 
Jako rezultat nowego narodzenia duch staje się znowu żywy, odnowiony, połączony z Bogiem, dusza jest pojednana i spokojna, buntownik znajduje pokój, ciało otrzymuje nowe życie od Ducha Świętego. Wciąż jest to śmiertelne ciało, które umrze, ale jest ono potężniejsze niż choroba czy grzech. Bóg pragnie aby pełne życie, a nie śmierć przed czasem była naszym udziałem. 
Czy doświadczyłeś nowego stworzenia? 
Jeśli nie, musisz przyjść do Jezusa. 
Wyznaj, że On jest Twoim Panem, że On jest jedyną drogą do Boga. Uwierz w sercu swoim, że właśnie Jezus umarł za Twoje grzechy I zmartwychwstał. Przeproś Go z wszystkie swoje przewinienia, wyznaj swoje grzechy, wypowiedz je, nie dlatego że Bóg o nich nie wie, ale po to abyś Ty sam zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo oddaliłeś się od Niego, żebyś zrozumiał, że bez Niego nie jesteś w stanie sam zadbać o swoje zbawienie.  Poproś aby zamieszkał w Twoim sercu. 
Nie możesz spotkać się z Jezusem i nie zostać zmienionym. Na pewno odczujesz, jak ogromna duchowa moc zstępuje na Ciebie, czyniąc Cię zupełnie inną osobą. 
Pomyśl… Jezus Chrystus od tej chwili żyje w Tobie, obdarowując Ciebie swoją natura, daje Ci cechy swojej osobowości. On zaczyna tworzyć w Tobie na nowo wewnętrznego człowieka. Nowy Duch mieszka w Tobie. On daje Ci zupełnie nowe życie. Gdyby nowo narodzeni chrześcijanie zdali sobie sprawę z tego, co posiadają, odwróciliby świat do góry nogami. Stwórca dał Ci to czym jest i to co posiada. Innymi słowy, jako nowe stworzenie, możesz być pewien, że gdziekolwiek jesteś, dokądkolwiek się udasz – Bóg, który żyje w Tobie, jest z Tobą. Nawet gdy żyjesz w środowisku pełnym niewierzących. On jest tam także. Kiedy zaczynasz mówić, pobudzony przez Ducha Świętego, Bóg mówi przez Ciebie. Ew. Łuk. 10:16 Jezus powiedział “A kto was słucha, mnie słucha” 
Jezus jest drogą, prawdą i życiem (drogą do Boga, prawdą o Bogu, życiem z Bogiem) i tylko On może stworzyć Ciebie na nowo, sam nie jesteś w stanie tego uczynić...

środa, 27 kwietnia 2016

Duch Święty...

Zastanawiałam się od czego mam zacząć mój post na temat Ducha Świętego i  na wstępie napiszę, iż skłonił mnie do tego dzieła  Asmodeusz – blogowy “buntownik”, aczkolwiek niezwykle sympatyczny “buntownik” Bożych spraw. 
Zacznę z miejsca, z którego chyba powinno się zaczynać, poruszając tematykę Ducha Świętego. 
Ew. Jana 14:16-17 “ Ja prosić będę Ojca      i da wam innego Pocieszyciela, aby był       z wami na wieki. Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was  i  w was będzie” 
 I w tym miejscu należy wspomnieć, że w tamtym czasie DŚ nie przebywał jeszcze pośród Bożego ludu. W Starym Testamencie DŚ zamieszkiwał w ziemskim przybytku, uczynionym ręką ludzką (Świątynia Jerozolimska) a nie we wnętrzu człowieka. Wiemy, że gdy Jezus umarł na krzyżu, zasłona w świątyni rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Oznaczało to, że DŚ wyszedł z przybytku, żeby zamieszkać w wierzących. Od tej chwili człowiek może stać się świątynią żywego Boga. Trzeba pamiętać, że Jezus dał nam jeszcze jedną obietnicę dotyczącą DŚ. 
Ew. Jana 14:26 “ Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, nauczy was wszystkiego I przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” 
Duch Święty jest dzisiaj na ziemi. Jeśli nie doszedłeś jeszcze do realności tego objawienia, nigdy nie doświadczysz Bożej mocy w swoim życiu, nie dostąpisz przebudzenia. 
Sam Jezus nie przejawiał Bożej mocy, dopóki nie został ochrzczony w Duchu Świętym. Co prawda Aniołowie ogłosili go Panem już przy jego narodzinach, ale nic z tego, co cechowało Jego służbę – głoszenie, uzdrawianie, wypędzanie demonów – nie wydarzyło się zanim DŚ nie zstąpił na Niego w postaci gołębicy. 
To własnie chrzest w Duchu Świętym posłużył w życiu Jezusa za punkt zwrotny od tego co naturalne, do tego co nadnaturalne. 
Mało tego, Jezus wielokrotnie się przyznawał do zupełnej zależności od Ojca i od Ducha Świętego. On wykonywał wolę swojego Ojca, podczas gdy moc DŚ była w Nim. 
Ojciec, Syn i DŚ zawsze działają razem, w pełnej współpracy. 
Jezus nie mógł dokonać żadnego cudu, dopóki nie zstąpił na niego Duch Święty. 
Spójrzmy także na uczniów Jezusa, którzy w początkowej fazie byli tchórzliwymi mięczakami. Chodzili za Jezusem przeszło trzy lata, oglądali Jego cuda, słuchali Jego nauczania, doświadczali z Nim codziennego życia. Przejawiali jednak słabości, niedojrzałość, cielesne myślenie i kłótliwość. Po tym, jak aresztowano Jezusa, wszystkie ich obietnice, że zostaną z Nim nawet na śmierć – prysnęły jak mydlana bańka, zostawili Go, uciekli w przerażeniu, ratując swoje życie. 
Gdy jednak zostali ochrzczeni w Duchu Świętym, przemienili się w świadków pełnych mocy I świadczyli o Jezusie z wielką odwagą. Tego samego dnia zostało zbawionych i ochrzczonych w wodzie trzy tysiące ludzi (Dzieje Apostolskie 2:41) Uzdrawiali chorych, przemawiali innymi językami. 
Chrzest w Duchu Świętym, sprawia, że Boża moc jest dla Ciebie dostępna. Duch prawdy będzie się dzielił z Tobą słowami Jezusa stopniowo, proporcjonalnie do Twojego wzrastania, abyś mógł je pojąć. Myślę, że w tym miejscu należałoby jeszcze skupić się nad zagadnieniem nowego narodzenia, bo tylko ono może spowodować przyjęcie Ducha Świętego, ale o tym napiszę w następnym poście.

piątek, 22 kwietnia 2016

Rycerz na białym rumaku...

Rycerz na białym rumaku? 
Czy odpowiedzialny i kochający mąż ? 
Oczywiście rumak i zbroja reprezentują niepewność, niebezpieczeństwo, niestabilność, próbę charakteru, ale także jakże ponętny wiatr we włosach...
"Ona zawsze będzie chciała zniszczyć w tobie bohatera, który wiedzie całą rodzinę w nieznane, ale jeszcze bardziej będzie nienawidzić u swego boku uległego mężczyznę, który nie ma wizji, donikąd nie prowadzi i na wszystko się zgadza...".. (cytat niedokładny)
Hmm... no cóż... chyba sporo w tym prawdy... :) 

niedziela, 17 kwietnia 2016

Wesołe serce...

"Rozradowane serce przyspiesza uzdrowienie, a duch zgnębiony wysusza kości". 

Księga Przysłów 17:22 (Nowa Biblia Gdańska)

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Ja tak pięknie gram na skrzypcach...

Młoda mama przechodzi ze swoim czteroletnim synkiem obok sklepu muzycznego. 
Wyeksponowane na wystawie skrzypce przykuwają wzrok malca...
- Mamo jak się nazywa ten instrument?
- Synku, to są skrzypce.
- Mamo kupisz mi te skrzypce? 
- Co ci przyszło do głowy?
- Mamo, proszę... Ja tak pięknie gram na skrzypcach...
- ???

środa, 6 kwietnia 2016

Trudźmy się z pokorą...

Psalm 127 
"Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują. Jeśli Pan nie strzeże miasta, daremnie czuwa stróż. Daremnie wcześnie rano wstajecie i późno się kładziecie, spożywając chleb w troskach: Wszak On i we śnie obdarza umiłowanego swego" 
Jest tu mowa o tym, jak niewiele może uczynić człowiek, a jednocześnie jak wszechmocny jest Bóg. 
Nie polegajmy zatem na sobie i na swoich możliwościach... 
Pismo Święte mówi o tym dość powszechnie... 
Bo co może zrobić człowiek?
Tak więc trudźmy się z pokorą, bo to Pan buduje dom, to On strzeże miasta...


środa, 30 marca 2016

"Od deski do deski"


Książkę czyta się "od deski do deski"... 
Bardzo ciekawie opowiedziana historia młodego, bystrego i bardzo szczerego Muzułmanina, który początkowo studiuje Biblię tylko po to, aby jej treść poddać pod wątpliwość... 
Hmmm... 
No cóż... 
Jezus postanowił stanąć na drodze Nabeela...
Jak dla mnie, jest to pięknie przedstawiony portret muzułmańskiej rodziny Qureshi i jej dziedzictwa... Rozważania młodego Nabeela czasami bardzo wzruszają, zwłaszcza gdy mierzy się on z udowodnieniem prawdy... 
Gdy szuka dowodów niezależnie od tego, gdzie one go zaprowadzą..
Myślę, że warto przeczytać, aby chociaż odrobinę poznać i zrozumieć muzułmańskich uchodźców... 
Dobrze jest tak od wewnątrz spojrzeć na głęboką duchowość, miłość, honor rodziny, a także uświadomić sobie sposób w jaki widzi i czuje człowiek w gorliwej muzułmańskiej rodzinie... 



Módlmy się za Muzułmanów...
aby i oni odnaleźli Jezusa...
podobnie jak Nabeel  odnalazł...

niedziela, 27 marca 2016

niedziela, 20 marca 2016

Niedziela Palmowa...Szalom...

Niedziela Palmowa to dzień kiedy Jezus wjechał do Jerozolimy 
Ew. Mateusza 21:1-10 
“A gdy się przybliżyli do Jerozolimy I przyszli do Betfage, na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, Mówiąc im: Idźcie do wioski, która jest przed wami, a wnet znajdziecie oślicę uwiązaną I oślę z nią; odwiążcie i przywiedźcie mi je. A jeśliby wam kto coś rzekł, powiedzcie: Pan ich potrzebuje, a on zaraz puści je. A to się stało, aby się spełniło, co powiedziano przez proroka, mówiącego: Powiedzcie córce syjońskiej: Oto król twój przychodzi do ciebie, łagodny I jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej. Poszli więc uczniowie i uczynili jak im rozkazał Jezus. Przywiedli oślicę I źrebię I włożyli na nie szaty i posadzili Go na nich. A wielki tłum ludu rozpościerał swe szaty na drodze, inni zaś obcinali gałązki z drzew i słali na drodze.” 
To jest niesamowite, że Jezus wjeżdża do Jerozolimy jako Król, jako Książę Pokoju. 
Król, który pokornie przybywa na oślęciu… 
Ten obrazek mówi: Wjeżdżam tutaj w pokoju… 
Co prawda, Żydzi wyobrażali sobie, że wjedzie król w pełni swojego majestatu, na pięknym białym rumaku i uwolni ich od rzymskiej okupacji… 
Oni nie rozpoznali go, oni spodziewali się innego króla, oni widzieli w nim jedynie bluźnierstwo i zagrożenie , dlatego ukrzyżowali go. 
Ale Ty pamiętaj, że Jezus jest Królem i że Król jest jeden...
W moim prywatnym życiu to On wydaje polecenia… I liczy się to, czego On chce, a nie to, czego potrzebuję ja, nie to czego ja pragnę… Bo przecież nie żyję już ja, ale Jezus Chrystus żyje we mnie… On przynosi radość i pokój… 
Dlatego pozwól Jezusowi wjechać na osiołku do Twojego życia, bo może dzisiaj jeszcze wszystkiego nie rozumiesz… ale On Ci to na pewno niebawem wyjaśni… 

środa, 16 marca 2016

Zafascynowani Jezusem bądźmy...

Wiem, że klejnotem mojego życia jest relacja z Bogiem. 
Moim pragnieniem jest to, aby wszyscy,którzy czytają moje słowa zrozumieli je. 
Wiem, że zrozumie ten,który przeżyje spotkanie z Bogiem. 
Jeśli jeszcze tego nie przeżyłeś, jeśli to spotkanie jest jeszcze przed Tobą… 
To pamiętaj, że będzie to najpiękniejszy moment w Twoim życiu. 
Dlaczego? 
Dlatego, ze doświadczysz spokoju, doświadczysz bezpieczeństwa obiecanego nam przez Boga w Jego Słowie. 
Boża wierność będzie Ci towarzyszyła. 
I nawet wtedy gdy pojawi się wróg, Bóg tego wroga zwycięży. 
W moim sercu noszę słowa, którymi chce się z Wami dzielić. 
"Jezus chce żebyśmy we wszystkim byli do Niego podobni. Bo Chrystus jest fascynujący, On jest tak niesamowity, że gdy zrozumiesz kim On tak naprawdę jest, to pochłonie Cię bez reszty." 
Wiesz... gdy patrzę na Jezusa, na to co robił, z kim się spotykał, jak wygląda cała jego służba, jestem zafascynowana, jestem zauroczona, jestem zakochana. 
Jezus, on miał upodobanie w łamaniu wszystkich religijnych stereotypów i tradycyjnych obrzędów… Łamał je dla dobra ludzi, dla dobra człowieka. 
On był zupełnie inny niż faryzeusze, niż pobożni żydzi, on był inny… 
Zbliżał się do tych, którzy byli najsłabsi, bo wiedział, że to własnie oni potrzebują lekarza, potrzebują pomocy… 
Nie jesteśmy ludźmi doskonałymi, nie jesteśmy ludźmi bez grzechu… dlatego potrzebujemy Jezusa… Celem naszej ziemskiej pielgrzymki jest Jezus Chrystus… 
I nie liczy się to jak wypadamy w porównaniu z innymi ludźmi, liczy się to jak wyglądamy w porównaniu z Jezusem… 
My ludzie, często popełniamy błędy… 
Jesteśmy ciągle w drodze, jesteśmy trochę jak kulawi pielgrzymi… 
Jednak idźmy byle do przodu… Idźmy w tej naszej pielgrzymce do Jezusa… On jest fundamentem, na którym zbudujemy nasze życie… Abyśmy mogli powiedzieć: 
Nie żyję już ja, ale żyje we mnie Jezus Chrystus…

"Pójdę, ogłoszę wszystkim, że On jest Bogiem"


piątek, 11 marca 2016

Księga Ocalenia

Zainwestowałam mój czas, zainwestowałam moją uwagę, żeby poznać Słowo Boże… 
I wiem, że jest to Księga Ocalenia. 
To jest Księga Porządku. 
Od pierwszej do ostatniej strony. 
Już sam początek zaczyna się od Słowa, które potrafi uporządkować chaos, od Słowa które potrafi stworzyć coś z niczego. 
Ono ma moc stworzyć Twoje życie od nowa, bo Bóg który tam do Ciebie mówi jest Bogiem żywym, Bogiem który działa. 
Gdy Bóg zaczyna do Ciebie mówić Słowem, zmienia się Twoje życie, bo Ono systematycznie dotyka różnych jego aspektów. 
Pokazuje Ci Twoje wnętrze... 
Pokazuje Ci te fragmenty Twojego życia, które muszą ulec zmianie. 
To jest takie namacalne, takie czytelne, gdy Bóg pokazuje mi jakąś sferę mojego życia 
i mówi: Zmień ją. 
Ta Księga rzuca na kolana, Ona ma niesamowitą moc zmieniającą kierunek życia, 
Ona może praktycznie zmienić wszystko. 
To nie jest zwykła martwa litera. 
W Słowach tej Księgi zawarty jest Duch Boży…
Więc kiedy zaczynasz czytać Biblię, przez jej Słowa zaczyna działać w Twoim życiu Bóg… Bo przecież nie czytasz zwyczajnych słów, nie czytasz zwyczajnych liter. 
Czytasz narzędzie działania Ducha Świętego w Twoim życiu… 
Dlatego ja z tą Księgą nigdy się nie rozstaję, czytam ją w każdej wolnej chwili, zawsze mam ją przy sobie… 
Zaczęłam nią żyć… 
Nie wiem ile razy Ty próbowałeś zmierzyć się ze Słowem Bożym… Czasem jest tak, że rezygnujemy bo źle zaczynamy… Zaczynamy od Księgi np. Jozuego…. I odkładamy Ją po chwili na półkę… 
Hmm… Nie zaczynaj od Starego Testamentu, zacznij od Jezusa, zacznij od Ewangelii, dlatego że sam Jezus powiedział, że to On jest kluczem do zrozumienia całego Słowa. Bo całe Słowo Boże mówi właśnie o Nim. 
Bo gdy zachwycisz się Jezusem, On pomoże Ci przejść przez najtrudniejsze wersety. 
Czytaj Słowo przez Jezusa, przez jego dzieło, przez to jaki był i co zrobił na krzyżu Golgoty, a nie pomylisz się. On zawsze będzie dla Ciebie inspiracją I zachętą… 

"Ja potrzebuję Twych słów"



środa, 9 marca 2016

Taki własnie powinien być kościół mój...



Gdańsk - Ergo Arena - Exodus 2015

Serce rośnie, gdy widzę tłumy młodych ludzi śpiewających Jezusowi... 

Taki właśnie powinien być kościół mój...



środa, 24 lutego 2016

Jeden jest większy niż dziewięćdziesięciu dziewięciu...

Łukasz 15:7
"Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania,"


Garnęli się do Jezusa wszyscy grzesznicy i wszyscy celnicy, żeby go słuchać... 
Wszyscy, którzy błądzili...
Wszyscy, którzy byli skreśleni... 
Wszyscy, którzy żyli na marginesie społeczeństwa... 
Wszyscy, którzy z różnych powodów po prostu nie pasowali... 
Ew. Mateusza 9:12 "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci,którzy się źle mają"
Jezus, chociaż mógł znaleźć 99 powodów, żeby nie ratować ludzi, aby nie szukać zgubionych owiec - NIE ZNALAZŁ ANI JEDNEGO...
Nie znalazł ani jednego powodu, ponieważ tak bardzo chciał uratować Ciebie i mnie...
To, co jest najpiękniejsze w Ewangelii to to, że wielki, nieskończony, potężny, niesamowity, nieograniczony Bóg dopasował się do mnie i do Ciebie... 
Przybrał postać człowieka takiego samego jak Ty czy ja...
Musiał zmieścić się w ludzkim ciele, żebyś Ty mógł zmieścić się w niebie...
Pomyśl o tym...

poniedziałek, 22 lutego 2016

Zabierzcie mi Biblię...

Tak myślę sobie, że w naszym społeczeństwie obraz Jezusa jest zniekształcony, ponieważ nie zadajemy sobie trudu aby poznać go osobiście... Pomyślisz sobie zapewne: 
No chwila... 
Olimpio, jak osobiście? 
Przecież tak się nie da... 
Jest to możliwe, pod warunkiem, że nie spojrzysz na Niego przez pryzmat tego wszystkiego, co mówią na Jego temat inni: księży, pastorów, wspaniałych mówców, wykładowców, rodziców, znajomych, dziadków, wujków czy tradycji.... 
Po prostu...
Zwyczajnie... 
Nie polegaj na tłumie... 
Nie polegaj na historiach opowiadanych przez ludzi... 
Poznaj Go osobiście, a dowiesz się jaki jest naprawdę... 
Jest taka przypowieść w Ew. Łukasza 19 o Zacheuszu- przełożonym celników, który nie miał zbyt dobrej opinii wśród ludzi. Zapragnął jednak zobaczyć Jezusa, lecz nie mógł z powodu swojego niskiego wzrostu i tłumu. Pobiegł więc naprzód  i wspiął się na drzewo sykomory, a Jezus przechodząc tamtędy, spojrzał w górę i rzekł: Zacheuszu zejdź śpiesznie, gdyż dziś zatrzymam się w twoim domu. 
Zobacz...
Ludzie opowiadali o Jezusie... 
Zacheusz chciał jednak osobiście Go zobaczyć...
Osobiści Go poznać...
Wszedł na drzewo, aby dowiedzieć się kim jest Jezus... 
Ty także wejdź na drzewo sykomory, którym jest Biblia. Na jej podstawie stwórz swoją opinię...  
Wejdź na drzewo i wpatruj się w Jezusa, wtedy On zacznie zwracać się do Ciebie po imieniu, zacznie osobistą z Tobą relację... Zmieni Twój sposób myślenia...
A gdy zabierzesz go do swojego domu, rozpocznie się idealne przemeblowanie, będziesz myśleć o rodzinie, o mężu, o dzieciach... Zaczniesz myśleć o drugim człowieku... 
Wtedy właśnie zgaśnie Twój egoizm...
Rozumiesz?
Zgaśnie Twój egoizm!!! 
Jezus zacznie naprawiać Twoje wszystkie relacje, zacznie naprawiać Twoją przeszłość... 
Czytam Słowo Boże każdego dnia... 
Każdego dnia coraz lepiej poznaję Jezusa... 
Każdego dnia staram się chodzić z Bogiem... 
Żyję według jego Słowa...
Ale zabierzcie mi Biblię...
Zabierzcie mi Biblię, a doprowadzicie może do tragedii w moim życiu...
Bo gdy relacja z Jezusem jest słaba, albo żadna, nasz egoizm bierze górę... a wtedy czynimy wszystko jedynie dla siebie, myślimy tylko o sobie... 
Drugi człowiek nie liczy się dla nas... 
Może być jedynie rywalem w naszej ziemskiej grze o tron, albo gderającą przeszkodą w drodze do pięknego, miłego i łatwego życia...
Jeśli sam nie powalczysz o wejście na drzewo sykomory, jeśli nie znajdziesz w sobie Zacheusza - Nigdy tak naprawdę nie zobaczysz Jezusa, nigdy nie usłyszysz swojego imienia...

piątek, 19 lutego 2016

Bóg tak chciał ?

Na naszych drogach widzimy niezliczoną ilość krzyży. 
Stoją przy prostych odcinkach dróg, zakrętach, asfaltowych ekspresówkach. Strażnicy pamięci... 
Przydrożni świadkowie...
Czasem zbite drewniane deski oplecione są wieńcem... 
Na innych ktoś wyrył słowa pożegnania...
Służby drogowe nie ściągają krzyży, choć w świetle prawa są nielegalne. Wiedzą, że każdy z nich to tragiczna historia, dramat jakiejś rodziny.
Mijamy kolejny krzyż... 
Kolejna tragedia... 
Dwóch pijanych motocyklistów straciło życie na drodze... 
Jechali z niesamowitą prędkością... 
Nie mogli wyhamować na zakręcie i wpadli na drzewo. 
Jeden i drugi zginęli na miejscu... 
Na krzyżu tabliczka z napisem:  BÓG  TAK  CHCIAŁ
Co za głupota!

Bóg tak chciał?
Bóg zaciągnął ich siłą do knajpy?
Postawił im kilka kolejek, a potem wsadził na motocykl?
Bóg tak chciał?

środa, 17 lutego 2016

To spotkanie zmienia wszystko...

Biblia jest dla mnie jedynym autorytetem, jeśli chodzi o sprawy wiary. 
Wierzę jedynie w to, co mówi Pismo Święte, czyli podporządkowuję się Słowu Bożemu w niej zapisanemu. 
Ona przewartościowała całkowicie moje życie.
To właśnie Pismo Święte mówi o nowym narodzeniu, bez którego żaden człowiek nie może liczyć na niebo i nie może mieć społeczności z Bogiem. 
Nowe narodzenie, to zaproszenie Jezusa do naszego życia, zaproszenie Go jako zbawiciela. 
Wtedy dopiero nasze grzechy są przebaczone, bo bez Jezusa nie ma dla nas zbawienia. Dopiero wtedy stajemy się dziećmi Bożymi... 
Chrzest w wodzie jest oznaką tego, że przyjmujemy dzieło Jezusa, że zawieramy przymierze z Bogiem. 
Od tej chwili przychodzi pora na świadome uczestnictwo w życiu kościoła.
Nie ma możliwości zbawienia poza Jezusem. 
Jezus jest jedyną drogą i tak jak obiecał zostawił na ziemi Ducha Świętego, który przyszedł I napełnia wierzących swoją obecnością. 
Dotyk Ducha Świętego sprawia, że zmienia się nasze życie. 
Doświadczamy Jego prowadzenia, On dominuje nad naszymi myślami, nad naszymi planami, pragnieniami, decyzjami...
On nie jest gdzieś w niebie, on jest tu na ziemi, ale to każdy z nas decyduje czy go przyjmie… 
Jezus Chrystus ma moc, aby pomóc każdemu z nas, aby uwolnić nas od wszystkiego, z czym walczymy. 
I wtedy dokonują się zmiany, zmiany nie tylko w naszym życiu ale także w życiu naszych bliskich.
Jezus zawsze odpowiada na prośby tych, którzy uwierzyli w Niego... 
Nawet jeśli chwilowo nastanie cisza… 
Nawet jeśli sytuacja jest jeszcze cięższa… 
Czekaj na Jego odpowiedź… 

Może ten Bóg, w którego Ty wierzysz jest zupełnie inny... Zimny, surowy, taki, który nakazuje, zakazuje i wysyła do piekła... 
Bóg w Ewangeliach jest inny... On kocha człowieka, bez względu na to czy jest on cudzołożnicą, złodziejem czy alkoholikiem... 
Bo sąd nad nami już się odbył... Nasze grzechy Jezus poniósł na krzyż... 
Zostało zapłacone...
Tak myślę sobie, że wiedza o Bogu niczego nie zmienia, spotkanie z Bogiem zmienia wszystko... 



poniedziałek, 15 lutego 2016

Kilka zgniłych jabłek ?

Obejrzałam dzisiaj amerykański film biograficzny z 2015 r. “Spotlight”, który jawi się jako wstrząsająca prawdziwa historia, która miała miejsce w Bostonie/stan Massachusetts...

Dziennikarze śledczy docierają do szokujących danych tuszowanej działalności pedofilskiej księży. 
Odkrycia dziennikarzy to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jednak wyniki śledztwa bulwersują świat I wstrząsają Ameryką, a kler robi naprawdę wiele, aby zamieść sprawę pod dywan...
"Kościół chce, byśmy myśleli, że to jedynie kilka zgniłych jabłek" - mówi jeden z bohaterów filmu. 
Ale czy na pewno kilka ?
A jeśli nawet kilka, to gdzie, powinni znaleźć się sprawcy? 
W kolejnej parafii ?
Ameryka odnalazła ludzi odważnych, których głęboko poruszyły losy setek, krzywdzonych każdego roku dzieci. 
A co z nami Polakami?
Jakże często nasze społeczeństwo wielkodusznie rozgrzesza pedofilskie zapędy księży, obwiniając ofiarę za zaistniały stan rzeczy... 
Myślę sobie, że celibat to fikcja i kolejny przykład kościelnej hipokryzji ...
Badania dowodzą, że 50% kleru uprawia seks (  w taki czy inny sposób)... 
Więc po co ta obłuda ? 
Może na wyżynach władzy kościelnej należałoby podjąć dyskusję o bezsensie przymusowego celibatu...
Wracając do filmu to, właściwie nie zachwyca akcja czy obraz, ale słowa i liczby, jakie w nim padają są porażające... 
Polecam, warto zobaczyć... 


sobota, 13 lutego 2016

Życie od kawy się zaczyna... :)

Jak tu żyć bez kawy? 
Jeśli chodzi o moją skromną osobę, to niestety nie da się... 
Nie da się i już...
Należę do tych, którzy nie potrafią funkcjonować bez porannej kawy i co gorsze, nie przepadam za kawami smakowymi, a już tym bardziej z mlekiem... 
Od kilku lat mój ulubiony gatunek, to Dallmayr (zielony albo granatowy) i koniecznie w ziarnach, po to aby móc pić świeżo zmieloną. 
Jednak nie mielę jej zbyt drobno, ponieważ wtedy jest po prostu wodnista... 
Zalewam wodą prosto z czajnika i to jest właśnie to... 
Pycha...
Ummm... 
Nie jest mocno palona, ma piękny zapach. 
Ostatnio zakupiłam już zmieloną kawę Dallmayra - Dyawa Antara  ( w brązowej puszce,  250 g w cenie 25 zł) i przyznam, że jest rewelacyjna... 
I chociaż w moim przypadku życie od kawy się zaczyna, to jednak na kawie się nie kończy...