Google+ Followers

sobota, 11 lutego 2017

"Kto ma Syna, ten ma życie"

Każdy człowiek, który rodzi się na Ziemi jest obumarły duchowo. Jest to skutek tego, co powszechnie nazywa się grzechem pierworodnym. Funkcjonuje nasza psychika (czyli dusza) i ciało, ale nasz duch jest w pewnym sensie nieczynny, nieaktywny. Nikodem, gdy rozmawiał z Jezusem na temat nowego narodzenia, tak naprawdę nie rozumiał o co chodzi. Dlaczego? Dlatego, że traktował to zagadnienie w ujęciu typowo biologicznym, a Jezus mówił o czymś, co ma miejsce w duchu. 
My obecnie żyjemy w Nowym Przymierzu, ale nie każdy spędzi wieczność w obecności Boga. 
Do nieba trafią ludzie, którzy są narodzeni na nowo, których duch jest odrodzony. Trzeba tu zrozumieć jedną istotną sprawę, że nowe narodzenie to nie jest kwestia zmiany złego człowieka na dobrego człowieka. Chodzi tu o powstanie do życia całkowicie nowego , wewnętrznego człowieka. 
Dlatego to nie jest kwestia wyjścia z nałogów, czy zmiany stylu życia, bo to jesteśmy w stanie uczynić bez Boga, choćby z pomocą psychoterapeuty. 
Tu nie chodzi też o to aby być lepszym od innych, ponieważ ludzi nie dzieli się na dobrych i złych, ale na żywych duchowo i martwych duchowo. 
Można być dobrym człowiekiem i jednocześnie nie znać Boga. Tu chodzi o wiarę. 
Wiarę w to, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swojego jedynego dał, aby każdy, kto w niego wierzy nie umarł, ale miał życie wieczne (Ew. Jana 3:16) 
Plan zbawienia ludzkości polega na tym, że Bóg schodzi na Ziemię jako człowiek, wypełnia całe prawo, zostaje niewinnie skazany na śmierć krzyżową i umiera w miejsce człowieka, będąc obarczony przewinieniami, których się nie dopuścił. Po czym zmartwychwstaje, wzbudzony mocą Bożą, aby każdy człowiek, który wierzy w to, co się tam wykonało, mógł dostąpić usprawiedliwienia przez wiarę w imię Jezus. „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz” Rzymian 10:9-10 
Tak naprawdę nie ma znaczenia, czy Twoje życie jest pełne ciężkich wykroczeń, naznaczone ogromem złych rzeczy czy też z drugiej strony jesteś osobą dobrą i uczynną, która być może nie zawiniła tak bardzo jak inni, ponieważ jedyną drogą do usprawiedliwienia jest uznanie Jezusa jako Pana, jest przyjęcie Jego zastępczej ofiary. Rzymian 3:22 „Sprawiedliwość Boża jest przez wiarę w Jezusa Chrystusa” 
Tylko Jezus jest ratunkiem dla każdego człowieka. Dobre uczynki są rezultatem poznania Boga, a nie środkiem, sposobem zbliżenia się do Niego. Zbawienia nie otrzymuje się przez zasłużenie sobie. Gdyby tak było, to Jezus przyszedłby na darmo. A to właśnie dzięki Niemu, wszystko co nie było możliwe do wykonania dla człowieka pod prawem, stało się możliwe przez wiarę w imię Jezus. 
Kwintesencją nowego narodzenia jest decyzja, aby w naszym życiu na tronie zasiadał Jezus, a nie my sami. 
Do tej pory żyliśmy po swojemu, ale odtąd decydujemy się w posłuszeństwie żyć w wierze Bogu. Nowy człowiek już nie chodzi swoimi drogami, ale jest poddany Bogu. Nowe narodzenie to powstanie do życia całkowicie nowego wewnętrznego człowieka, który duchem jest zjednoczony z Bogiem. 
Wyznając Mu swoje grzechy i prosząc o wybaczenie oraz uznając Boga jako kogoś najważniejszego w swoim życiu, poproś Go aby wyposażył Cię w Ducha Świętego, który wprowadzi Cię we wszelką prawdę, przypomni Ci o tym, co mówił Jezus. 
Jeśli to zrobisz, Bóg obiecuje Ci życie wieczne. I pamiętaj, że On nie ratuje Cię tylko od potępienia na wieki, ale daje Ci całkowicie nowe życie tu na Ziemi, ponieważ zbawienie to nie tylko ratunek od piekła w przyszłości, ale także doświadczanie pełni błogosławieństwa tu na Ziemi. 
Bóg podniesie Cię i pouczy we wszystkim, czego potrzebujesz. Dlatego nie przejmuj się jeśli nie wszystko od razu będzie Ci wychodziło. Jeśli jest jakiś kryzys w Twoim życiu, z którego wiesz, że nie jesteś w stanie wyjść o własnych siłach, to pamiętaj że Bóg uzdolni Ciebie do pokonania kryzysu, gdy zamieszka w Tobie. On nie patrzy wtedy na Ciebie przez pryzmat twoich starań, On widzi ciebie jako doskonałego człowieka, widzi Ciebie przez pryzmat swojego doskonałego, świętego Syna. 
Śmiało oddaj Bogu każdą swoją troskę, wszystko co Cię dzisiaj obciąża, ponieważ Jezus już za to zapłacił cenę, aby każdy mógł być wolny od tego ciężaru. 1 Jana 5:12 „Kto ma Syna, ten ma życie. Kto nie ma Syna, ten nie ma życia”

środa, 25 stycznia 2017

On będzie prostował Twoje ścieżki....


Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! 
Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! 
Przyp. 3:5-6

sobota, 21 stycznia 2017

Co czeka nas po śmierci ?


Wszyscy zastanawiamy się, co czeka nas ludzi po śmierci... 
Pismo Św. chyba jednak daje nam odpowiedź na to pytanie.  
Chciałabym przytoczyć "Podobieństwo o bogaczu i Łazarzu", często mylnie nazywane przypowieścią. 
Jednak trzeba tu koniecznie zaznaczyć, że nie jest to przypowieść, ponieważ we wszystkich żydowskich  przypowieściach postaciom nie nadaje się imion. 
Przypowieść jest moralną lekcją na podstawie codziennego życia, która nie zawiera imion ludzi. Czyli może nasuwać się wniosek, że Podobieństwo o bogaczu i Łazarzu jest opowieścią prawdziwą. Jest dla nas ludzi informacją, jaką zapewne z rozmysłem przekazuje nam Jezus odnośnie tego, co się z nami stanie po śmierci...
Ew. Łukasza 16:19-31 opisuje nam dwie postaci: bogacza i Łazarza. Bogacz mieszka w wielkim domu ogrodzonym wysokim murem. Każdego dnia, gdy z niego wychodzi, widzi leżącego pod murem żebraka Łazarza, ale zupełnie nie zwraca na niego uwagi. Bogacz ma wiele okazji aby wypełnić najważniejsze przykazanie: „Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego.”  Tego jednak nie czyni, co oznacza także, że nie kocha Boga, tak naprawdę nie zna Go. 
Kiedy jeden i drugi umiera, okazuje się, że bogacz trafia do piekła, a Łazarz wędruje na Łono Abrahama. W ST wszyscy wierzący i niewierzący lądują w tym samym miejscu, jest to szeol - hades (ciało zostaje pogrzebane w ziemi, a dusza wędruje właśnie do szeolu) Hades składa się z dwóch części. Pierwsza to Łono Abrahama – czyli Raj, gdzie zmierzały dusze wierzących ( w NT ta nazwa pojawia się tylko jeden raz, właśnie w tym opowiadaniu )Druga cześć to miedzy innymi piekło, gdzie wędrowały dusze niewierzących (tak było do czasu wniebowstąpienia Jezusa)

Czytamy, że gdy Łazarz umiera, jego ciało zostaje pogrzebane, a  duszę zanoszą Aniołowie na Łono Abrahama Ew. Łukasza 16:22 „I stało się, że umarł żebrak i zanieśli go Aniołowie na Łono Abrahama” Gdy umiera bogacz, zostaje pochowany w prochu ziemi. Nie ma tu mowy o Aniołach, które w tym przypadku po prostu nie pojawiają się. Ew. Łukasza 16:23 „Umarł też bogacz i został pochowany” Dostrzegasz różnicę? 
Gdy Jezus umarł na krzyżu, Jego duch poszedł właśnie na Łono Abrahama, czyli do Raju, dopiero po 40 dniach wstąpił do Nieba. Pamiętamy, że przed swoją śmiercią na krzyżu, Jezus powiedział do jednego z łotrów Ew. Łukasza 23:43„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeszcze dzisiaj będziesz ze mną w Raju” Z raju zabrał wszystkich wierzących-świętych ze sobą do Nieba w obecność Boga. Ef. 4:8-10 „Dlatego powiedziano: Wstąpiwszy na wysokości, powiódł za sobą jeńców, i ludzi darami obdarzył” 
Dzisiaj, gdy wierzący umiera, jego duch idzie prosto do nieba, w obecność Jezusa. 
Sytuacja dla niewierzącego nie zmienia się, gdy umiera,  ciało zostaje pogrzebane w ziemi, a duch wędruje do piekła na czas Tysiącletniego Królestwa. Po tym czasie niewierzący staną przed sądem Bożym. Na wieczność zostają oddzieleni od Boga. Nie ma drugiej szansy, aby być zbawionym po śmierci. Dusze pamiętają dobrze sytuacje, kiedy miały możliwość nawrócenia, ale nie skorzystały z tego.  
Dlatego głośmy Ewangelię wszystkim tym, którzy jeszcze nie przyjęli Jezusa, jako swojego osobistego Zbawiciela... Nie wiemy ile czasu nam pozostało... Pamiętajmy, że Ewangelia podaje nam jedyną drogę do Boga, tą drogą jest Jezus, tylko Jezus...On oznajmił: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" Ew. Jana 14:6
Czytajmy Biblię, bo Bóg za jej pośrednictwem, ma nam naprawdę wiele do powiedzenia... 

środa, 18 stycznia 2017

Z innej beczki...

Tym razem z innej beczki...
Pochwalę się, że dzisiaj przygotowałam przepyszne bułeczki (chociaż w przepisie mowa jest o chlebku o nazwie NAAN) 
Na blogu kulinarnym Urszuli (podaję link do przepisu, gdyby ktoś chciał się skusić) - Blog Urszuli PROSTE POTRAWY, znalazłam fajny pomysł na pieczywo. 
Tak apetycznie wyglądało, zachęcało do chrupnięcia, no i nie mogłam się oprzeć, aby nie wypróbować przepisu...
I co? 
Bułeczki wyszły mi super. 
Pyszne, pachnące i chrupkie (tak jak lubię) Posypane czarnuszką wyglądały naprawdę smakowicie. 
Napiszę jeszcze, że zanim wyjęłam karkówkę z piekarnika, gdyż do niej planowałam zapodać bułeczki, z całego wypieku ostały się jedynie trzy sztuki...
Domownicy, przy moim nieustającym wsparciu pochłonęli resztę... 
Polecam, przepis jest prosty i czytelny, szybko się robi, a jeszcze szybciej zjada... :)
Dziękuję Urszulko :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Zostawcie Marię w spokoju...

Wielkim smutkiem napawa mnie fakt, że w moim kraju 80% sanktuariów, to sanktuaria maryjne, a zaledwie 20% - Jezusa. 
Dlaczego Maria jest czczona o wiele bardziej niż sam Jezus? 
Czyż nie jest Ona jedynie stworzeniem, któremu Słowo Boże zabrania oddawania czci? Izajasza 42:8 "Ja, Pan, a takie jest imię moje, nie oddam mojej czci nikomu" Czy czasami nie jest to sprytna sztuczka szatana, która ma na celu odwiedzenie ludzi od Boga?  Pisząc o Marii należy wspomnieć, że tytuł „Matka Boża” nadano Jej w 431 roku na soborze w Efezie. W ten sposób chciano podkreślić Boskość Jezusa, oraz to, że urodziła Ona Boga. Celem tego sformułowania nigdy nie było wywyższenie Marii lecz podkreślenie Bóstwa Chrystusa. Z czasem jednak akcent zaczęto kłaść na Marię jako matkę Boga i przypisano jej specjalne przywileje w niebie, że ma łatwiejszy dostęp do Syna i jest w stanie zapewnić Jego przychylność. Jednak Biblia nazywa Marię matką Jezusa, nigdy matką Boga. Bóg nie może mieć matki bo sam daje życie i stwarza wszystko. Maria dała Chrystusowi jedynie ludzkie ciało. 
Wyssana z palca jest także teoria o niepokalanym poczęciu Marii. Nauka ta głosi, że Maria urodziła się bez grzechu pierworodnego, czego Pismo nie potwierdza. Ukształtowało się w związku z tym przekonanie, że Maria nie popełniła żadnego grzechu. Ale przecież sama Maria mówiła o  Bogu jako o swoim Zbawicielu Łukasza 1:46-47 
Słowo Boże podaje, że wszyscy ludzie zgrzeszyli, również Maria Rzymian 3:23; Rzymian 5:12 
Nieprawdziwą i niebiblijną nauką jest wniebowzięcie Marii, ogłoszone przez Piusa XII w 1950 roku. Według tej nauki Maria z duszą i ciałem została wzięta do Nieba i wywyższona ponad wszystkimi świętymi. Nauka ta nie ma żadnych podstaw w Piśmie Świętym jest zupełnie zmyślona, nieprawdziwa, a jej źródło opiera się na legendzie. Biblia mówi tylko o dwóch osobach, które wstąpiły do nieba jeszcze za życia, był to  Henoh i Eliasz. 
Nie wiedzieć dlaczego Marię uważa się za pośredniczkę między Bogiem, a ludźmi. Rzekomo wyprasza dla ludzi łaski od Chrystusa, od Boga. Słowo Boże mówi, że jest tylko jeden pośrednik miedzy Bogiem a ludźmi - Jezus Chrystus 1 Tymoteusza 2:5; Efezjan 3:11-12; 2:18; Hebrajczyków 10:19-22; Jana 14:6; 1 Piotra 1:18-19; Rzymian 8:34
Przecież sama Maria wyraźnie wskazywała na syna, że Jego należy słuchać, a nie jej Jana 2:5, co powinno być dla nas bardzo wymowne. 
Biblijna  Maria, matka Jezusa była pełną wiary i pokory względem Boga kobietą. Ale nie może być obiektem czci, modlitw, uwielbienia, pośredniczką między Bogiem a ludźmi. Taki stosunek do Marii Słowo Boże nazywa bałwochwalstwem, grzechem, obrzydliwością w oczach Bożych. Maria również nie ma żadnej bardziej szczególnej pozycji w niebie. Nie może również wyjednać dla nikogo żadnej łaski. Może to uczynić tylko Jezus. Bóg nie posłucha nikogo innego, tylko Jezusa, tylko On jest na tyle godny, by przynieść nasze sprawy przed Boże oblicze. Tylko On może się wstawiać w naszej sprawie, bo umarł za ludzi, wykupił ich, jest synem człowieczym, naszym reprezentantem u Boga. Chrystus jest wystawiennikiem i dba o nasze interesy w niebie. Maria nie może wysłuchać modlitw ludzi, bo jest człowiekiem a nie Bogiem. Jak poszła do nieba nie stała się Bogiem, ale nadal jest człowiekiem, czekającym na zmartwychwstanie. Tylko Bóg jest wszechmogący i wszechsłyszący. 
Pomyśl...Tu chodzi o Twoje zbawienie...
Kiedy staniesz przed Bogiem, nie bedziesz mógł zrzucić winy na Twoich nauczycieli. Zbawienie to sprawa osobista. Staniesz przed Jego obliczem, a On powie: Miałes dostęp do mojego Słowa, a zamiast do niego zajrzeć, zaufałeś ludzkiej nauce... 
Zostawmy więc Marię w spokoju...Zanośmy swoje prośby do Boga, róbmy to w imieniu Jezusa, bo tylko w Nim mamy zbawienie...

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Czy Bóg jest pośrednikiem do samego siebie?

Od dłuższego czasu rozpisuję się na moim blogu na temat wiary, na temat chrześcijaństwa. Czasami udział w moich rozważaniach bierze Asmodeusz...Często wymieniamy poglądy na różne tematy. Bardzo cenię sobie Jego ateistyczne, chłodne spojrzenie. Jednak  paradoksalnie, dzięki niemu moja wiara rozkwita, umacnia się... Upewnia mnie, że kroczę własciwą drogą. Dzisiaj pora na mój komentarz do Asmodeuszowego komentarza, zamieszczonego pod postem "Jestem pewna, że nie podoba to się samej Marii" Odpowiadam w nowym poście z uwagi na tematykę, która powinna być potraktowana trochę szerzej 
Komentarz Asmodeusza:" W tym wątku zastanawia mnie jedno. Piszesz: „Jezus Chrystus jest jedynym Panem i Zbawcą, Tym, który jest drogą do Ojca.” Czy uważasz Bóg jest pośrednikiem do samego Siebie (ja to potrafię uzasadnić, choć to nie ma związku z Jezusem, ale czy Ty)? Podstawową prawdą wiary jest, że Bóg jest jeden. Jeśli bowiem o ścisłość chodzi, Trójca Święta, to też dogmat (IV wiek n.e.), w końcu taki sam, jak dogmat o boskości Maryji"
…”Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na  łonie Ojca, objawił Go” Ew. Jana 1:18 Nam ludziom do czasu zmartwychwstania nie jest dane oglądanie Boga, zapewne dlatego, iż żaden śmiertelny, grzeszny człowiek takiego spotkania by nie przeżył. Niechybnie padłby trupem widząc Jego majestat, Jego wielkość, Jego chwałę…Abyśmy mogli zobaczyć Boga, przyszedł Jezus, który jest Jego wcieleniem. Jezus właśnie w taki sposób objawia nam Ojca…On jest obrazem Boga żywego. Bóg inaczej nie mógł nam się pokazać. Bóg zszedł na Ziemię w ciele człowieka, aby jako jedyny bezgrzeszny mógł wypełnić prawo, które jak wiemy sam nadał za pośrednictwem Mojżesza. Ludzie chcieli podobać się Bogu, chcieli życ według Jego prawa.  Mojżesz nie „odłożył dłuta” i nie powiedział: Ej, Panie, to zbyt trudne, nie damy rady…O nie, Izraelici jednym głosem odpowiedzieli „Uczynimy wszystko, co Pan rozkazał”… I co? Człowiek okazał się nazbyt słaby, żeby temu zadaniu sprostać…Pokładał ufność w samym sobie... I niestety okazało się, że bez Boga nie jest w stanie temu wyzwaniu podołać... 
Pojawienie się Jezusa  od początku zakładał Boży plan... Jezus był wcielonym objawieniem Boga, człowiekiem z krwi kości. Wszechmogący wielki Bóg zszedł na Ziemię, aby jako człowiek ratować człowieka...Słowo zamieszkało wśród ludzi, ograbiło się z chwały i ograniczyło do ludzkiego ciała. Jest ludzkim pośrednikiem, łącznikiem tego co ludzkie z tym co Boskie...Jana 1:1 "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" Jezus to Bóg...Jezus to początek i koniec...Alfa i Omega... Od stworzenia świata On był... On stwarzał… Jan 1:10-11Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. 
Zobacz Asmodeuszu… Jezus przed przyjściem na Ziemię był równy Ojcu, był Bogiem w Trójcy. Przybył aby dokonać planu zbawienia, przyjmując postać człowieka…Tylko w taki sposób Hebrajczycy mogli go zobaczyć i usłyszeć. A jednak nawet Jego uczniowie, którzy z nim przebywali też niewiele rozumieli: "Filip zapytał Jezusa: Panie pokaż nam Ojca i to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Tak dawno już jestem z wami i jeszcze mnie nie znasz, Filipie? Kto mnie widzi, widzi też Ojca. Jak ty możesz mówić: Pokaż nam Ojca?" Ew. Jana 14:8-9 
Jezus rezygnował dobrowolnie ze swojej boskości, którą miał od początku, poniżył się przyjmując ludzką postać. Jezus był na Ziemi człowiekiem i Bogiem. Był jednocześnie stuprocentowym człowiekiem i stuprocentowym Bogiem. Chcąc zbawić człowieka, musiał stać się także człowiekiem, bo przecież występował w sprawie człowieka. Biblia mówi, że zbawienie należy tylko do Boga. Nikt inny nie może nas zbawić, nikt inny nie może pośredniczyć między człowiekiem i Bogiem. Żaden Anioł, żaden człowiek, żadna Maryja. Tylko jeden Bóg – Jezus Chrystus… Bóg sam złożył za nas ofiarę, oddał Syna za nieprzyjaciół swoich...Czy potrafisz sobie wyobrazić Asmodeuszu taką potężną miłość? Człowiek tak kochać nie potrafi... 
Jezus na początku był Bogiem, na Ziemi był człowiekiem i Bogiem. Po śmierci na krzyżu wstąpił do Ojca i ciągle tam jest jako człowiek i Bóg jednocześnie. On jest naszym przedstawicielem przed tronem Bożym, wstawia się za nami w razie potrzeby. Bóg Ojciec patrzy na nas przez pryzmat Jezusa. Patrzy na nas, a widzi bezgrzesznego Jezusa. Jeśli nie przyjąłeś Jezusa, Bóg Ojciec Ciebie nie widzi...Jezus jest bramą do Ojca. Nie ma innego sposobu, gdyż człowiek nie może w żaden inny sposób być pojednany ze świętym Bogiem. Nie ma innej drogi do Ojca, jak tylko przez człowieka, a zarazem Boga-Jezusa. 
Co do Trójcy Świętej.... Jest to jeden Bóg w trzech osobach...Jednak Ojciec nie jest Synem, Syn nie jest Duchem Świętym, Duch Święty nie jest Ojcem. To trzy osoby będące jednym Bogiem. Bóg to trzy w jednym i Jeden w trzech. Człowiekowi trudno to pojąć...To tak jak np. z wodą, która może występować w trzech stanach skupienia: stan ciekły, stały i gazowy i chociaż przybiera różną postać, jest to cały czas ta sama woda...( to jest taki ludzki, niedoskonały sposób zrozumienia istoty Trójcy) 
Piszesz Asmodeuszu, że Tójca, to tak samo dogmat jak i boskość Marii... Przypomnę Ci , że dogmat to teza podana do wierzenia przez Kościół jako prawda; nienaruszalna, podstawowa teza, pewnik... Tylko, ze ten pewnik o boskości Marii jest wyssany z palca, ponieważ przekaz Boży - Biblia tego nie potwierdza. (jedynie szczatkowo w niekanonicznych apokryfach, ale o tym już pisałam w komentarzu, wiec nie chce się powtarzać) Natomiast Trójca Św. ma swój udział już przy stworzeniu świata, człowieka...Nazewnictwo pojawiło się później, ale już ST o Niej mówi...Gdzie??? Już w pierwszych jego wersetach mamy widoczną Trójcę Świętą.      
 1 Mojżeszowa 1:1 „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”. W języku hebrajskim Bóg – Elohim – w dosłownym tłumaczeniu „Bogowie” (zespół) Bogowie stworzyli niebo i ziemię…a Duch Boży unosił się nad wodami”. Człowiek też stworzony jest na obraz i podobieństwo Boga (Trójcy). Trójjedyny człowiek ponieważ składa się z  ducha, duszy i ciała. Jak dla mnie stworzeni tez jesteśmy na obraz i podobieństwo Boga, na obraz człowieka - Boga -Jezusa Chrystusa. To jest niesamowita tajemnica, która tak pięknie się przede mną otwiera… 

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Jestem pewna, że nie podoba się to także samej Marii...

Ew. Jana 1:1 „Na początku było Słowo. A Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo” Jak wiadomo, mowa, o Synu Bożym, który zawsze był u Ojca... 
Jednak Boży plan ratowania ludzkości zakładał, że Syn Boży zejdzie na Ziemię i narodzi się w ciele człowieka... 
Wielki, potężny, nieograniczony Bóg, zechciał zmieścić się w ciele człowieka... zechciał narodzić się, jak każdy z nas... 
Gdy o tym myślę, czuję wdzięczność i pokornie chylę głowę... 
Jezus przyszedł w jednym celu, przybył odnaleźć to, co zginęło, przyszedł uratować nas od konsekwencji naszych win... Zjawił się aby oddać życie za grzechy całego świata... 
Jednak nie wszyscy dostąpią zbawienia... 
Jedynie ci, którzy uwierzą w Niego, stając się Jego uczniami. 
Tylko Jezus jest drogą do Ojca... 
Tylko Jego Bóg uczynił pośrednikiem między nami, a sobą... Jan 14:6 „Ja jestem droga, prawda i żywot i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” 
Pamiętajmy, że Biblia nie podaje ani jednego przykładu modlitwy do kogokolwiek innego niż Bóg... 
Modlitwa do Świętych czy Marii jest grzechem... Cześć i chwała należy się tylko Bogu ( I i II przykazanie)  Maria potrzebowała tak samo Zbawiciela, jak każdy z nas, Ona też była grzeszna. Sama nawet to wyznaje mówiąc: „Wielbi dusza moja Pana Zbawiciela mego” Ew. Łukasza 1:46-47 
A już nazywanie Marii Współodkupicielką czy Królową Niebios jest bałwochwalstwem... 
Bogu nie może się to podobać... 
Jestem pewna, że nie podoba się to  także samej Marii...

środa, 21 grudnia 2016

Na życzenia czas...

Za kilka dni będziemy przeżywać czas świętowania narodzin Syna Bożego... 
Życzę wszystkim Blogowiczom, aby w wigilijny wieczór rozbrzmiewały kolędy, aby płynęły wzajemnie życzenia, żeby wersety z Pisma Św. przypominały, jaki jest prawdziwy sens świętowania. 
Życzę pięknych spotkań w gronie najbliższych przy kolacji z karpiem, pierogami, barszczem i wszystkim, co tradycyjnie gości na Waszych stołach.  
Cieszcie się wzajemnie swoją obecnością i nie zapominajcie, że Jezus urodził się, aby oddać życie za każdego z nas...
Doceńmy tę piękną miłość i sprawmy, aby w ten świąteczny czas, właśnie Jezus był najważniejszym gościem w naszych domach i sercach...




"Mario, czy Ty wiesz?" Kuba Badach


Mary, Did You Know?" - Pentatonix

niedziela, 18 grudnia 2016

Jezus przyszedł do wszystkich...

Trzeci tydzień adwentu przypomina mi, że niebawem Święta Narodzin Jezusa. 
Czasami  mam wrażenie, że sedno świąt znajduje się na dalszym planie. Ważniejsze stają się prezenty, jedzenie i biesiadowanie przy stole. 
Gdy tak się nad tym zastanawiam, to jednak wszystko to ma sens, ponieważ przeszło 2000 lat temu stało się coś istotnego. 
Stało się coś ważnego. 
I tu chyba nawet nie wypada mówić: Wyłączcie muzykę, schowajcie jedzenie do lodówki, rozejdźcie się, a prezenty wręczajcie w inne dni. 
O nie! 
My w taki własnie sposób powinniśmy świętować, ale jednocześnie musimy wiedzieć i pamiętać dzięki komu to wszystko! 
Dlatego nie  wypraszajmy jubilata, ale złóżmy mu pokłon w podzięce. 
I pamiętajmy, że Jezus przyszedł do wszystkich, do chrześcijan, niewierzących, a także do wyznawców niechrześcijańskich, którzy Go nie uznają, Jezus przyszedł także do nich. 
Ubierzmy choinkę, mimo, ze niektórzy upierają się, że ma ona pogańskie źródła, ale przecież Pismo Św. wiele razy wspomina o symbolice drzewa. Sam Chrystus jest nazywany "Korzeniem Jessego” (Rzymian 15:12). Drzewo symbolizuje również błogosławieństwa Boże, które człowiek utracił wskutek upadku. W Chrystusie zostają one przywrócone. Mało tego - drzewa stworzył Bóg, stworzył je dla nas...
W przyszłym tygodniu muszę jeszcze pobiegać za prezentami dla najbliższych. Zawsze robię to z przyjemnością, mimo ze często słyszę, iż nie są one najważniejsze, ale co ciekawe - Bóg też dał nam prezent, najcenniejszy prezent – Siebie

środa, 14 grudnia 2016

Przestali wierzyć...

Zastanawiam się często, jak to jest, ze ludzie, którzy kiedyś uwierzyli w Jezusa, długie lata żyli w wierze, teraz już przestali... Ich wiara wygasła... Wypaliła się... 
Obecnie mówią o sobie z nieskrywaną dumą JESTEM  ATEISTĄ
 I tu przychodzą mi na myśl słowa Pawła z listu do Tymoteusza 4:7, których zapewne nie będzie dane wypowiedzieć każdemu z dzisiejszych wierzących  "Dobry bój stoczyłem, 
biegu dokonałem, 
wiarę zachowałem " 
Myślę sobie, że przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi w tym, że w obecnych czasach stawia się znak równości pomiędzy religią i wiarą w Boga, co w moim mniemaniu jest sporym nadużyciem, żeby nie powiedzieć ignorancją. Mało tego, taki sposób myślenia jest wręcz krzywdzący dla ludzi prawdziwie wierzących. 
Do jednego worka wrzuca się ludzi mających żywą wiarę i ludzi religijnych, którzy na co dzień  żyją jak im się podoba. Albo co gorsze obłudę wplatają w Słowo Boze. Religia i wiara jednak nie oznaczają przecież tego samego. Co by nie mówić, poważnym błędem ateistów jest brak odróżniania ludzkiej religijności od prawdziwej wiary w Boga. No cóż, prawda jest taka, że chrześcijaństwo w wydaniu kościoła katolickiego w oczach postronnego obserwatora odpada w przedbiegach, nie wytrzymuje krytyki. Widoczna niespójność pobożnych haseł i deklaracji z praktyką życia, może raczej odpychać. 
O społecznym wydźwięku takowych zachowań Paweł mówi: Rzymian 2:19-24"Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu" 
Sam Jezus także napiętnował takie wypaczanie wiary Marek 7:6-8 "On zaś rzekł im: Dobrze Izajasz prorokował o was, obłudnikach, jak napisano. Lud ten czci mnie wargami, ale serca ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są naukami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie." 
KK prezentuje szeroki wachlarz praktyk, które ze Słowem Bożym mało mają wspólnego, a są jedynie wymysłem ludzi. Generalnie, każdy wierzący jest utożsamiany z katolicyzmem i tu tkwi problem. 
Ja się na to nie zgadzam, ponieważ wierzę szczerze, ale nie jestem katoliczką. Natomiast z całą pewnością  jestem wierzącą biblijnie  chrześcijanką. Jeśli czegoś nie ma w Słowie Bożym, to ja tego nie kupuję... Izajasz 34:16"Badajcie Pismo Pana i czytajcie: Żadnej z tych rzeczy nie brak, żadna z nich nie pozostanie bez drugiej, gdyż usta Pana to nakazały i jego Duch je zgromadził" 
Błędem jest gdy ktoś mówi: "Istnieje tyle Biblii, trudno się w tym połapać...".Jednak Biblia jest tylko jedna, natomiast istnieje wiele jej tłumaczeń.  Każdy powinien dokonać wyboru konkretnego przekładu osobiście. Ja używam Biblii Warszawskiej (przekład Towarzystwa Biblijnego w Polsce) ponieważ jest bardziej przejrzysta niż np. Biblia Tysiąclecia. Jednak używam również pozostałych przekładów (Biblii Tysiąclecia i Gdańskiej) dla porównania. Czasami zdarza się, iż w jednym z przekładów został niewłaściwie przetłumaczony (nieadekwatnie do tekstu oryginału i kontekstu), wyraz lub zdanie, dlatego warto je wtedy porównać z innymi przekładami. Jednak czytać, studiować należy koniecznie, aby móc oddzielić ziarno od plew. 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Zdecydowanie jednak wolę malarstwo...


Kraków jak zawsze żyje swoim życiem...
Lubię od czasu do czasu pospacerować starymi uliczkami...
Gdyby tak jeszcze nie było tych wszechobecnych tłumów...
Do odwiedzenia Kamienicy Szołajskich, zachęciła mnie Haneczka swoim wpisem na blogu.( Dzięki Haniu)  
Właśnie wystawiają tam prace Rodina i Dunikowskiego "Kobieta w polu widzenia"... 
Wystawa dzieł Rodina pierwszy raz gości w Polsce, pomyślałam, że warto byłoby zobaczyć je na własne oczy...
Rzeźba to trudny i ciężki kawałek chleba, wymaga nie lada wyobraźni...
"Rodin zachwycał się kobietami jako doskonałymi formami natury i często dążył do ujawnienia ich pierwotnej erotycznej siły. Dunikowski, bliższy naturalizmowi i symbolizmowi, rzeźbił ucieleśnione w kobietach siły natury".
Jesli miałabym napisac o moich odczuciach, to przyznam, że prace zrobiły na mnie wrażenie, ale raczej nie było jakichś wielkich achów i ochów... 
Hmmm... Chyba przydałoby mi się więcej pokory wobec kunsztu bądź co bądź światowej sławy rzeźbiarzy.
Zdecydowanie jednak wolę malarstwo....

 


czwartek, 1 grudnia 2016

Czy naprawdę nie było niczego ważniejszego do zrobienia?


Gdy czytam o pierwszym cudzie Jezusa w Kanie Galilejskiej, kiedy przemienia wodę w wino. Zastanawiam się dlaczego zaczął swoją posługę od takiego prozaicznego cudu... 
Czy naprawdę nie było niczego ważniejszego do zrobienia? 
Zapewne wielu chrześcijan zadaje sobie podobne pytanie... 
Trzej ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz skupiają się stricte na cudach jakich dokonywał Jezus. Jan natomiast pisał inaczej, ponieważ mówił o cudach – znakach... Znaki miały głębszy sens, przepowiadały to, co dopiero miało nadejść. 
Wesele w Kanie Galilejskiej odbywało się trzeciego dnia (tak czytamy w Biblii) i moje skojarzenia prowadzą mnie do dnia zmartwychwstania, odkupienia człowieka (trzeciego dnia zmartwychwstał)
Myślę, że z rozmysłem Jezus wprowadza na ucztę weselną kamienne stągwie, które służyły do rytualnych obmyć, oczyszczeń. Jak wiadomo, znajdowały   się w nich wszelkie nieczystości. Brudne, zaplute stągwie, które mogą symbolizować grzesznych ludzi żyjących pod prawem. I co robi Jezus? Poleca napełnić je po brzegi wodą i przemienia w wino, dokonuje najlepszej przemiany, dokonuje oczyszczenia z grzechu, przemienia starego człowieka w nowego. Uczta weselna to zapewne także obraz odkupienia, obraz Wesela Baranka, na którą my chrześcijanie czekamy. Przemieniając wodę w wino... zamienia prawo(wodę) w łaskę(wino). 
Myślałeś kiedyś, dlaczego tych stągwi jest sześć? Być może symbolizują one człowieka (szóstego dnia Bóg stworzył człowieka), albo niedoskonałość, brak pełni... Warto zwrócić uwagę także na to, iż poleca On wypełnić stągwie po brzegi wodą. Skoro woda symbolizuje prawo, to Jezus jak wiemy z Ewangelii wypełnił prawo „po brzegi” Nie uchybił ani na jotę…Urodził się pod prawem, aby wykupić ludzi spod prawa. Wraz z Jego śmiercią, umiera stare, a zaczyna obowiązywać Nowe Przymierze. Hebrajczyków 8:10-12 „Prawa moje włożę w ich umysły i na sercach ich wypiszę je. I będę im Bogiem, a oni będą moim ludem. Będę łaskawy na nieprawości ich. A grzechów ich nie wspomnę więcej”
Wszystko się zmienia, gdy pojawia się na planie Jezus. Wniosek jest jeden: Nie możemy w dalszym ciągu żyć prawem i zwracać się do Jezusa. To jest brak konsekwencji… Chrześcijanie myślą, że będą sądzeni za swoje grzechy. 
- Nie!!! 
Czyż Jezus nie został już za nie osądzony? 
Jaki był werdykt? 
- Winny!!! 
Jaka była kara?
 - Śmierć! 
Co zrobił Jezus?
 - Umarł! 
Wszystkie nasze grzechy zostały załatwione raz na zawsze! 
Jezus powiedział "Ten kto we mnie wierzy, nie będzie sądzony" 
Ew. Jana 3:17-18 "Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego"

Pisząc o cudzie-znaku w Kanie Galilejskiej warto zwrócić uwagę na słowa, jakie wypowiada Matka Jezusa do posługujących. Biblijna Maria  wysyła istotny komunikat, daje niezwykłą radę: „Zróbcie cokolwiek wam powie” Już na samym początku Maria kieruje nas w stronę Jezusa, poleca stawiać na pierwszym miejscu słowa, nauki Syna... Bo tylko wtedy nasza przemiana będzie możliwa. Jezus i tylko Jezus… Mnie to daje wiele do myślenia...

piątek, 25 listopada 2016

Z odwagą krocz do Stołu Pańskiego. Nie pozwól aby ktokolwiek zasiewał w Twoim sercu lęk i świadomość grzechu...

Wieczerza Pańska jest dla mnie bardzo ważnym elementem chrześcijańskiego życia.. 
Chleb i wino (ciało i krew Jezusa) rozumiem jako dwa różne elementy. 
Dlaczego? 
Dlatego, że Wieczerza Pańska ma dwojakie zastosowanie. Wino, które symbolizuje krew Jezusa jest na odpuszczenie grzechów. 
Chleb natomiast jest naszym uzdrowieniem, ponieważ jest symbolem Jego złamanego ciała, złamanego aby nasze mogło być w pełni zdrowe. 
Gdy przystępuję do Stołu Pańskiego, słucham jak Jezus mówi do mnie: "Bierz i jedz, to jest moje ciało złamane za ciebie... Widzę wtedy Jego oczy pełne miłości i ubiczowane, obolałe ciało. 
Słyszę: "Bierz i pij. Ten kielich to nowe przymierze w mojej krwi, która za ciebie została wylana na odpuszczenie grzechów". Widzę Jezusa niosącego ogrom moich grzechów i ciężar wszelkich chorób, niedomagań i trosk. 
Z wdzięcznością przyjmuję wszystko to, co dla mnie uczynił na krzyżu.  
Wiem, że mi przebaczono, ze zostałam usprawiedliwiona i że mam prawo odważnego przebywania w Bożej obecności. Mam pewność, że On nie tylko mnie słyszy, ale też błogosławi mi... 

Św. Paweł w liście do 1 Koryntian 11:29-30 pisał o niegodnym sposobie przystępowania do Stołu Pańskiego i nie chodzi tu o grzech w naszym życiu, nie chodzi o potrzebę spowiedzi. Spowiedź to kolejny ludzki wymysł... 
Pomyśl... Jezus przeszło 2000 lat temu umarł za nasze grzechy, On nas oczyścił raz na zawsze... Kolosan 1:14 "W nim, przez Jego krew, mamy odkupienie i darowanie grzechów". Jeśli więc dalej tkwimy w legalistycznym systemie koniecznej spowiedzi, to to własnie oznacza NIEGODNIE, ponieważ zaprzeczamy dziełu Jezusa, sprawiamy, że staje się nieskuteczne i pozbawione mocy.
Uświadom sobie, że chleb- ciało jest dla naszego uzdrowienia, a wino-krew na odpuszczenie grzechów. To jest takie proste i oczywiste. Nie badaj czy w twoim życiu są grzechy, nie pozwól aby w twoim sercu ktoś zasiewał lęk i świadomość grzechu. Ty masz być świadomy Jezusa i dzieła jakiego dla ciebie dokonał na krzyżu. A On powiedział: Wykonało się... Zapłacono w całości... 

środa, 23 listopada 2016

Jaka jest tego przyczyna?

Nie rozumiem, więc pytam?
Chciałabym uzyskać rzeczową odpowiedź na pytanie, które nurtuje mnie od dłuższego czasu, a mianowicie: 
Dlaczego w Kościele Katolickim podaje się Komunię pod jedną postacią? 
Jezus powiedział „Bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie. To jest ciało moje, to jest krew moja". 
(Oczywiście ja rozumiem owo picie krwi i spożywanie ciała jako typową symbolikę, która według Biblii odnosi się do Jego ofiary za nas. Mamy pamiętać, że jego ciało zostało złamane, a Jego krew przelała się za nas. Biblia nie mówi nic o przeistoczeniu - transsubstancjacji  )
Dlaczego tak istotny sakrament jest tylko połowiczny? 
Dlaczego nie stosuje się nakazu Jezusa: „Jedzcie i pijcie WSZYSCY, a nie tylko duchowni ?
Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy?



poniedziałek, 21 listopada 2016

Irytacja...

No i jak tu się nie irytować ??? 
Córcia mojej sąsiadki przygotowuje się do I komunii św.... 
Sorry, ale ja naprawdę nie rozumiem tego całego zamieszania... 
Skąd to wszystko się wzięło? 
Przecież w Pismie Świętym nie ma ani jednego słowa na temat tego sakramentu...
Jest on jedynie wymysłem kleru... 
Dzieciaki uczą się na pamięć tekstów, których tak naprawdę nie rozumieją... ( i nie dziwię się, bo przecież nie jest to język, który przemawia do dziecka) 
A potem... hmmm... „zaliczają” … Tak....Zaliczają...
( katecheci chyba budują swój prestiż na tym zaliczaniu, ugruntowują swoją pozycję...)
 A u dzieci, cóż...pojawia się stres... bóle brzucha, często nawet wymioty i inne przypadłości. Alutka (córka sąsiadki) to już nawet choroby sobie wymyśla, żeby tylko nie iść do szkoły, bo akurat w panie jest religia, a co za tym idzie - zaliczanie...
Beztrosko narażamy nasze pociechy na totalną nerwówkę...
Przecież taki sposób ewangelizacji może jedynie zniechęcić dzieci... 
Po co to wszystko? 
Święcenie książeczek, medalików, świec... 
O co chodzi? 
Obudźcie się ludzie... 
Wystarczy sięgnąć po Pismo Święte, aby nie dawać nabijać się w butelkę. 
Ja w tym całym komunijnym zamieszaniu dopatruję się jedynie wszechobecnej bufonady... Gigantycznej i kosztownej celebry, która nie wiadomo czemu ma służyć...
Nie rozumiem w jakim celu w takim razie pojawił się na Ziemi Jezus? 
 On podarował nam nowe przykazanie „abyśmy się wzajemnie miłowali”, a my z uporem faryzeuszowego maniaka wtłaczamy w głowy naszych pociech  główne prawdy wiary, siedem sakramentów świętych (na temat których Biblia milczy), siedem grzechów głównych, akt wiary, akt nadziei, akt miłości, akt żalu, przykazania miłości, aniele Boży, pozdrowienie anielskie, modlitwę pańską, skład apostolski, wierzę w jednego Boga, i wiele innych...
Przecież nauki Jezusa sprowadzają się do dwóch pięknych, istotnych nakazów „Będziesz miłował pana Boga swego ze wszystkich swoich sił, z całego serca swojego,a bliźniego swego jak siebie samego” 
Przecież to jest takie proste, oczywiste i piękne... 
Miłość jest tu najistotniejsza. 
Na tym należy budować ... 
Kochaj, a nie skrzywdzisz...
Kochaj, a nie okradniesz...
Kochaj, a nie zdradzisz... itd.
Bezmyślne klepanie czegoś, czego się nie rozumie, nie może być budujące... 
A już na pewno nie zbuduje wiary młodego człowieka...  
To tylko tradycja, która rozrasta się z każdym kolejnym rokiem... z prawdziwą  wiarą nie ma ona jednak nic wspólnego...

sobota, 19 listopada 2016

Jedyne, co Wam ostatnio procentuje...

W jakim kraju przyszło mi żyć...?
Co tu się dzieje?
Jedna z posłanek PiS, pani Beata Mateusiak-Pielucha uraczyła nas szokującą inicjatywą...
Propozycja dotyczy ateistów, prawosławnych i muzułmanów na co dzień żyjących w Polsce . (na moje oko, ta skromna lista niekatolików dotyka także wielu innych wyznań religijnych) Jak w dalszej części felietonu wyczytałam, posłanka proponuje aby podpisali oni specjalne zobowiązania o tym , że znają i zobowiązują się do przestrzegania polskiej Konstytucji i wartości ważnych dla Polski. ( o jakich wartościach mowa, raczej nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby się domyślić ...)
W razie niespełnienia wymogów, takie osoby czeka deportacja.
Nie wiem...Śmiać się czy płakać?
A co z Konstytucją pani Beato?
Co z rozdziałem państwa od kościoła?
Co z wolnością sumienia ?
Przecież Polska nie jest krajem wyznaniowym.
Retoryka jakiej posłanka używa daleko odbiega od chrześcijańskiego "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego"
Co się z wami dzieje Katolicy?
Jedyne co Wam ostatnio procentuje, to dzielenie społeczeństwa....

czwartek, 17 listopada 2016

Zostało zapłacone w całości...

Pomyśl i powiedz... 
Czy zastanawiałeś się ile razy Biblia w listach zachęca nas do tego, abyśmy prosili Boga o przebaczenie? 
Odpowiedź brzmi:
- Ani razu...
Nie znajdziesz w Piśmie Św. ani jednego listu sugerującego, że mamy prosić Boga by nam przebaczył.
Dlaczego?
- Ponieważ autorzy pisali te słowa po śmierci Jezusa. 
PO  ŚMIERCI  JEZUSA
Byli w pełni świadomi, że przebaczenie stało się aktem dokonanym... 
Jezus zapłacił własną krwią.
..."Wykonało się"
..."Zostało zapłacone w całości"
Zostało nam przebaczone raz na zawsze... 
Autorzy listów byli przecież Żydami, dlatego wiedzieli, że tylko krew zapewnia przebaczenie. 
Oni dokładnie rozumieli Bożą ekonomię. 
Zgodnie z ich myśleniem prośba o przebaczenie byłaby równoznaczna z proszeniem, aby Jezus był wciąż od nowa przybijany do krzyża. 
A wszystko to na zasadzie: Jedna śmierć za dzisiejsze grzechy,  kolejna za jutrzejsze itd... 
A Ty?
Jak Ty to widzisz?

(4) Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. (5) Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. (6) Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich
(Iz. 53:4-6). 

wtorek, 15 listopada 2016

...ale ciągle ten sam i nieustająco piękny...

Super Księżyc widziany z mojej perspektywy wyglądał w sumie zupełnie zwyczajnie. 
Fajnie jednak było pomyśleć, że jest to największa pełnia Księżyca od połowy XX wieku. Niby większy o 14% , ale ciągle ten sam i nieustająco piękny...
Fotkę zrobiłam telefonem komórkowych, dlatego jakoś jaka jest każdy widzi... 




niedziela, 13 listopada 2016

Reset na łonie natury...

Ach...
Dosyć już o tych minionych wyborach w USA... 
Dosyć Trumpa, Hilary i całego z tym związanego zamieszania... 
Na naszym polskim gruncie też nieustanne waśnie, spory i obrzucanie się błotem...

Postanowiłam się zresetować, a jako że pogoda dzisiaj w Gdańsku naprawdę dopisywała nie było to wcale trudne...
Mamy tu takie nasze cudowne miejsca...
Nogi same niosą...

Natura ma jednak naprawdę zbawienny wpływ na wszystko, co ostatnio zaśmiecało mój umysł... 

Czy można odpoczywać piękniej?