Oto Twój komentarz DD i moja odpowiedź, sorki że piszę tutaj, ale trochę tego sporo...
Hm.... mam wrażenie ,że
przystąpiłaś do Świadków Jehowy. Taaa - jedyne słuszne interpretowanie Biblii w
ich rozumowaniu. Przypomnę, że ruch ten został zapoczątkowany przez Charlesa T.
Russella dopiero w 1870 roku, a zreorganizowany w 1917. Świadkowie Jehowy nie
są religią, zaliczani są do sekt relgijnych.
Hm.... dziwne,że to właśnie ONI uzurpowali sobie
prawo do "jedynej" interpretacji Biblii.
Olimpia, dla mnie nie są przekonywujący. A co do
Maryi : "Maryję mają błogosławić wszyscy ludzie (Łk 1,48)- A zatem jest
fragment!Na zakończenie dodam,że "Chrystus głosił Ewangelię
Dobrą Nowinę (Łk 4,43)" - a ŚJ wiele razy zapowiadali koniec świata,
który , jak widać wciąz trwa! W dalszy ciągu masz "łuski na oczach"!
Serdeczności.
DD bardzo mnie rozbawił Twój komentarz do mojego posta…
Myślę sobie, że Twoje podejście do tematu świadczy jedynie o nieznajomości
Pisma Świętego, a także chociażby pobieżnych założeń (nie wiem jak to nazwać: sekty czy związku
wyznaniowego świadków Jehowy)
Dla Ciebie
człowiek, który sprawnie porusza się w biblijnych wersetach, z pewnością musi być świadkiem Jehowy, czyli totalne uproszczenie nie idące w parze z
rzeczywistością ( a tak nota bene ŚJ wcale nie są tak dokładnie oblatani w
Piśmie Świętym, oni znają jedynie wyrwane z kontekstu wersety, które wykuwają
na blaszkę, aby zrobić na ciemnych owieczkach wrażenie. Nieustannie biegają i podpierają się zeszycikiem-instrukcją, bez którego ani rusz... (Wiem coś o tym,
ponieważ niejednokrotnie wdawałam się z nimi w dyskusję) Z tego, co mi wiadomo, Świadkowie Jehowy nie są kościołem, są
organizacją. Nie wiem czy nawet mogłabym nazwać ich chrześcijanami, ponieważ nie
uznają Trójcy Świętej i boskości Syna Bożego –Jezusa. Posiadają swój przedziwny,
nierzetelny, zmanipulowany przekład
Biblii. Kontrowersyjną sprawą jest głoszenie przez ŚJ, że ci którzy spożywają pokarmy zawierające krew, jak i
poddający się transfuzji popełniają grzech równy bałwochwalstwu. Faktem jest,
że Stary Testament nakazywał powstrzymywać się od spożywania krwi, co wiązało
się między innymi z jej przeznaczeniem ofiarniczym (Hbr 9,7; 13,11; Kpł
17,11). Krew i powstrzymywanie się od niej, jak i jej wartość kultyczna
utraciły znaczenie z chwilą przelania krwi ofiarniczej Jezusa (por. 1J 1,7), a
tego nie biorą oni pod uwagę. Ich nauki podważają autorytet Pisma Świętego.
Myślę sobie, że Twój problem z oceną
mojej przynależności religijnej, jest problemem wszystkich katolików, którzy
wyznają zasadę: „Krytykujesz papieża, nie uznajesz kultu Marii, a zatem jesteś
świadkiem Jehowy” Jakie to krótkowzroczne…
A zatem jednoznacznie stwierdzam, że
nie jestem świadkiem Jehowy. Wierzę w jedynie słuszny przekaz biblijny, będący Słowem Bożym.
Nie przyjmuję do
wiadomości nauk kościoła katolickiego, które są w dużej mierze naukami sztucznie
tworzonymi przez człowieka. Analfabetyzm biblijny przeciętnego katolika
zezwolił klerowi na wprowadzenie katechizmu zamiast Biblii. ( No wiesz... tak
naprawdę nie ma takiej opcji aby dokonać zmiany w samym Piśmie Świętym) No to
podarujmy wiernym katechizm! Super pomysł! Owieczki i tak nie czytają Biblii
więc nawet się nie zorientują, że coś tu jest nie halo... (No owieczki faktycznie okazały
się jedynie ślepo wierzącymi owieczkami)
W myśl stwierdzenia, że tylko duchowni maja wystarczająca wiedzę biblijna i tylko oni
rozumieją jej przekaz, w uproszczonej formie przekazują ja wiernym w katechizmie. Dlatego w każdej katolickiej rodzinie biblia kurzy się na półce…
wystarczy katechizm, bo tak jest łatwiej i prościej…po co się przemęczać?
I tak
wędrują w niewiedzy do dnia dzisiejszego z klapkami na oczach w stronę
zbawienia, które nie może być ich udziałem.
A szkoda, bo Biblia naprawdę otwiera oczy... Dla mnie ważniejsze od Katechizmu Kościoła Katolickiego
jest Pismo Święte. A od nauk Jana Pawła II czy innego, kolejnego papieża ważniejsze
są nauki Jezusa Chrystusa…
W
co wierzę?
Wierzę, że Pismo Święte jest Słowem Bożym, stanowiącym jedyną normę
wiary i życia. Wierzę w Boga w Trójcy Świętej, w osobach Ojca, Syna i Ducha
Świętego.
Wierzę w synostwo Boże Jezusa, poczętego z Ducha Świętego,
narodzonego z Marii dziewicy, w jego śmierć na krzyżu za grzechy świata i jego
zmartwychwstanie w ciele, wniebowstąpienie i powtórne przyjście w chwale.
Wierzę, że tylko wiara, a nie dobre uczynki, są podstawą do usprawiedliwienia
człowieka przed Bogiem.
Wierzę, że zbawienie jest z łaski, która jest
niezasłużonym darem bożym.
Wierzę, ze
tylko Jezus jest pośrednikiem miedzy ludźmi a Bogiem.
Wierzę, że tylko Bogu
należy się chwała.
Wierzę w zmartwychwstanie i życie wieczne.
Niestety nauki
kościoła katolickiego w dużej mierze stoją w sprzeczności do Pisma Świętego i nauczania
Jezusa (kwestia władzy w kościele,
liturgii, Marii , czyśćca, zmienionego dekalogu, spowiedzi czy zbawienia) Dokąd
taki kościół prowadzi ludzi? Hmm… Czyż nie na manowce? A dzieje się tak,
ponieważ katolik jest na tyle leniwy iż studiowanie Pisma Świętego jest dla
niego niepotrzebną stratą czasu, dzięki czemu tak łatwo mu wciskać ciemnotę…
To
smutne, dlatego może warto sobie
uświadomić, że Biblia jest cudownym przekazem, listem miłosnym do nas od
kochającego Boga, który pragnie abyśmy go osobiście, indywidualnie poznali.
Jaki może być lepszy sposób poznania naszego Stwórcy?
Paweł pisze do Tymoteusza (2
Tymoteusza 3.14-17) (14) „Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył
i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył. (15) I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma
Święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa
Chrystusa. (16) Całe Pismo przez Boga jest natchnione
i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w
sprawiedliwości, (17) aby
człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany”
Podpierasz sie DD wersetem z Biblii- Łukasz 1:47-48 , który dokładnie brzmi tak "I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd blogosławioną zwać mnie bedą wszystkie pokolenia"
To tyle, wspomnę jedynie, że wypowiada to sama Maria (Maria-człowiek) Nigdy podobne slowa nie padły z ust Jezusa. Niegdy nie mowił: Módlcie się do Marii, ona wyjedna wam Bożą przychylność, nigdy nie powiedział: Oto błogosławiona matka moja... Nigdy!
Jezus nikogo nie wyróżnia, kocha wszystkich ludzi, bez wyjątku, a zwłaszcza tych, którzy w swoim ubóstwie duchowym przychodzą do Jego stóp. A On daje im błogosławieństwo i bogactwo zbawienia. Oni właśnie usłyszeli Jego pełne miłości i współczucia słowa: "Ten odszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto się wywyższa. będzie poniżony, a każdy, kto się poniża, będzie wywyższony". "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios" Mat.5,3