piątek, 18 września 2015

W drodze powrotnej z Ustki, zahaczyliśmy o Słupsk....


 W drodze powrotnej z Ustki, zahaczyliśmy o Słupsk, gdzie nie mogliśmy sobie odpuścić odwiedzin w Muzeum Pomorza Środkowego, a tam jedynej w Polsce i na świecie stałej wystawy prac Stanisława Ignacego Witkiewicza. 
Hmm… Niejednokrotnie zastanawiałam się, jak to się stało, że wystawa mieści się w Słupsku… 
Z tego, co mi wiadomo, Witkacy nigdy nawet chyba nie odwiedził tego miasta. 
Hmm…Jego dzieła to w znakomitej większości portrety malowane pastelami  suchymi. 

Dziwny, a zarazem ciekawy człowiek był z tego Witkacego… 
Wszystkie swoje obrazy opisywał z niebywałą dokładnością, przywiązując najwięcej uwagi adnotacjom o zażytych „specyfikach” 
Podobno sprawdzał w ten sposób, jaki jest wpływ środków odurzających na jego artystyczne postrzeganie otaczającego świata.  
No cóż miały one zapewne stymulujące działanie na wyobraźnię…
Witkacemu przyszywano,  albo może przyszyto na stałe łatkę narkomana, o czym mają świadczyć owe sygnatury na portretach, za pomocą których notował, co zażywał lub wypił, zabierając się do malowania (herbata, kawa, piwo, alkohol, kokaina, morfina  czy też syrop na kaszel, albo krople do nosa) 
Z dzisiejszej perspektywy nieco inaczej to wygląda, biorąc pod uwagę naszą wiedzę o bezsprzecznej szkodliwości narkotyków i świadomości, że są zakazane. Jednak trzeba sobie powiedzieć jasno, że w czasach Witkacego takowe zakazy nie obowiązywały.  Handel narkotykami odbywał się oficjalnie.
Hmm…Witkacy… 
Artysta żyjący w atmosferze tajemnicy i skandalu… 
Pesymista i  jednocześnie facet, który naruszał tabu i dławił konwenanse…
Dziwak i prześmiewca …
Hulaka…narkoman… alkoholik…ekscentryk...
Ktoś z poczuciem humoru i autoironii…
Czy naprawdę taki był? 
Co nosił w głębi swojej duszy? 
Popełnił samobójstwo następnego dnia po wkroczeniu do Polski Armii Radzieckiej (17 września 1939) 
Hmm…Jak wiadomo Witkacy miał doświadczenia z komunizmem w czasie swojego pobytu w Rosji…
Może miał przeczucie nadciągającej groźby totalitaryzmu?... 
Tego nie wiemy, możemy się jedynie domyślać…
Jego prace w jakiś taki dziwny sposób zastanawiają, może nawet odrobinę budzą grozę, inne śmieszą... ale co by nie mówić sprawiają, że zadaję sobie pytanie: Jacy jesteśmy my wszyscy ludzie? Jacy jesteśmy tak naprawdę? 

środa, 16 września 2015

Czy nie jesteśmy jak faryzeusze?


           Kilka dni temu miałam możliwość wysłuchania naprawdę fajnego kazania. Kapłan przepięknie wyjaśniał pojęcie grzechu, które często, w zasadzie nieświadomie aczkolwiek mylnie interpretujemy (Może nie wszyscy, żeby nie uogólniać)
A zatem czym jest grzech? 
- Przekroczeniem Bożego prawa, tak właśnie definiuje to Biblia. 
Odbieramy grzech poprzez pryzmat zasad. Nasuwa się wniosek, że chyba jednak jest to myślenie faryzeuszy, dla których najważniejsze były zasady, przykazania, przepisy i nakazy. 
No bo czy kradzież to grzech? 
Nic prostszego, wystarczy sprawdzić w dekalogu, ósme przykazanie i już wiadomo, że to grzech. 
Własnie w taki sposób faryzeusz widzi świat… Heh… Czyli myśli sobie że, Pan Bóg trzyma gdzieś w niebie listę dobrych i złych uczynków, którą objawił  w Biblii, aby każdy człowiek mógł się z nią zapoznać i oczywiście oczekuje dostosowania się do niej. 
Faryzeusz myśli według zasad i one są najważniejsze w jego życiu( znamy to doskonale z NT) ale Biblia pokazuje nam także coś zupełnie innego, inny sposób patrzenia na sprawę (List do Rzymian 13:9-10) „Przykazania bowiem nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzołóż i wszelkie inne w tym słowie się streszczają -  „Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego” Wypełnieniem więc dekalogu jest miłość, bo miłość bliźniemu krzywdy nie wyrządza. Treścią zasadniczą jest tu miłość.  
Czyli co jest grzechem? 
Grzechem jest krzywdzenie drugiego człowieka. Każdy kto krzywdzi drugiego człowieka, obraża Boga, bo Bóg nie jest zainteresowany zasadami, ale człowiekiem. Bóg kocha człowieka, chce go chronić. Dlatego pewne rzeczy są grzechem, ponieważ sprzeciwiają się Bożej naturze, jaką jest miłość do ludzi. 
Jezus nie umarł na krzyżu za zasady, ale umarł za ludzi. A więc kradzież nie jest grzechem dlatego, że w dekalogu zapisano „Nie kradnij” Odwrotnie! Dlatego w dekalogu zapisano „Nie kradnij”, ponieważ to krzywdzi drugiego człowieka (odbiera mu coś) 
Zasady nie są celem same w sobie, ale są jedynie drogowskazem i o tym należy  pamiętać.
Eliminujmy ze swojego życia sposób myślenia faryzeuszy, a przyjmujmy sposób myślenia Jezusa. On pokazuje, że zawsze najważniejszy jest człowiek. Nie zasady, ale człowiek! Dlatego zastanawiajmy się, czemu dana zasada służy, czemu służy dekalog … 
Trzeba zapomnieć o szufladkach, w które wkładamy różne sytuacje i ludzi. Starajmy się patrzeć i myśleć sercem…

piątek, 11 września 2015

Nie jestem świadkiem Jehowy DD...

Oto Twój komentarz DD i moja odpowiedź, sorki że piszę tutaj, ale trochę tego sporo...

Hm.... mam wrażenie ,że przystąpiłaś do Świadków Jehowy. Taaa - jedyne słuszne interpretowanie Biblii w ich rozumowaniu. Przypomnę, że ruch ten został zapoczątkowany przez Charlesa T. Russella dopiero w 1870 roku, a zreorganizowany w 1917. Świadkowie Jehowy nie są religią, zaliczani są do sekt relgijnych. 
Hm.... dziwne,że to właśnie ONI uzurpowali sobie prawo do "jedynej" interpretacji Biblii. 
Olimpia, dla mnie nie są przekonywujący. A co do Maryi : "Maryję mają błogosławić wszyscy ludzie (Łk 1,48)- A zatem jest fragment!
Na zakończenie dodam,że "Chrystus głosił Ewangelię ­Dobrą Nowinę (Łk 4,43)" - a ŚJ wiele razy zapowiadali koniec świata, który , jak widać wciąz trwa! W dalszy ciągu masz "łuski na oczach"! Serdeczności.

DD bardzo mnie rozbawił Twój komentarz do mojego posta… Myślę sobie, że Twoje podejście do tematu świadczy jedynie o nieznajomości Pisma Świętego, a także chociażby pobieżnych założeń (nie wiem jak to nazwać: sekty czy związku wyznaniowego  świadków Jehowy) 
Dla Ciebie człowiek, który sprawnie porusza się w biblijnych wersetach, z pewnością musi być świadkiem Jehowy, czyli totalne uproszczenie nie idące w parze z rzeczywistością ( a tak nota bene ŚJ wcale nie są tak dokładnie oblatani w Piśmie Świętym, oni znają jedynie wyrwane z kontekstu wersety, które wykuwają na blaszkę, aby zrobić na ciemnych owieczkach wrażenie. Nieustannie biegają i podpierają się zeszycikiem-instrukcją, bez którego ani rusz... (Wiem coś o tym, ponieważ niejednokrotnie wdawałam się z nimi w dyskusję)  Z tego, co mi wiadomo, Świadkowie Jehowy nie są kościołem, są organizacją. Nie wiem czy nawet mogłabym nazwać ich chrześcijanami, ponieważ nie uznają Trójcy Świętej i boskości Syna Bożego –Jezusa. Posiadają swój przedziwny, nierzetelny,  zmanipulowany przekład Biblii. Kontrowersyjną sprawą jest głoszenie przez ŚJ, że ci którzy spożywają pokarmy zawierające krew, jak i poddający się transfuzji popełniają grzech równy bałwochwalstwu. Faktem jest, że Stary Testament nakazywał powstrzymywać się od spożywania krwi, co wiązało się między innymi z jej przeznaczeniem ofiarniczym (Hbr 9,7; 13,11; Kpł 17,11).  Krew i powstrzymywanie się od niej, jak i jej wartość kultyczna utraciły znaczenie z chwilą przelania krwi ofiarniczej Jezusa (por. 1J 1,7), a tego nie biorą oni pod uwagę. Ich nauki podważają autorytet Pisma Świętego. 

Myślę sobie, że Twój problem z oceną mojej przynależności religijnej, jest problemem wszystkich katolików, którzy wyznają zasadę: „Krytykujesz papieża, nie uznajesz kultu Marii, a zatem jesteś świadkiem Jehowy” Jakie to krótkowzroczne… 
A zatem jednoznacznie stwierdzam, że nie jestem świadkiem Jehowy. Wierzę w jedynie słuszny przekaz biblijny, będący Słowem Bożym. 
Nie przyjmuję do wiadomości nauk kościoła katolickiego, które są w dużej mierze naukami sztucznie tworzonymi przez człowieka. Analfabetyzm biblijny przeciętnego katolika zezwolił klerowi na wprowadzenie katechizmu zamiast Biblii. ( No wiesz... tak naprawdę nie ma takiej opcji aby dokonać zmiany w samym Piśmie Świętym) No to podarujmy wiernym katechizm! Super pomysł! Owieczki i tak nie czytają Biblii więc nawet się nie zorientują, że coś tu jest nie halo... (No owieczki faktycznie okazały się jedynie ślepo wierzącymi owieczkami)  W myśl stwierdzenia, że tylko duchowni maja  wystarczająca wiedzę biblijna i tylko oni rozumieją jej przekaz,  w uproszczonej formie przekazują ja wiernym w  katechizmie. Dlatego w każdej katolickiej rodzinie biblia kurzy się na półce… wystarczy katechizm, bo tak jest łatwiej i prościej…po co się przemęczać? 
I tak wędrują w niewiedzy do dnia dzisiejszego z klapkami na oczach w stronę zbawienia, które nie może być ich udziałem.  
A szkoda, bo Biblia naprawdę otwiera oczy...  Dla mnie ważniejsze od Katechizmu Kościoła Katolickiego jest Pismo Święte. A od nauk Jana Pawła II czy innego, kolejnego papieża ważniejsze są nauki Jezusa Chrystusa…
W co wierzę? 
Wierzę, że Pismo Święte jest Słowem Bożym, stanowiącym jedyną normę wiary i życia. Wierzę w Boga w Trójcy Świętej, w osobach Ojca, Syna i Ducha Świętego. 
Wierzę w synostwo Boże Jezusa, poczętego z Ducha Świętego, narodzonego z Marii dziewicy, w jego śmierć na krzyżu za grzechy świata i jego zmartwychwstanie w ciele, wniebowstąpienie i powtórne przyjście w chwale. 
Wierzę, że tylko wiara, a nie dobre uczynki, są podstawą do usprawiedliwienia człowieka przed Bogiem. 
Wierzę, że zbawienie jest z łaski, która jest niezasłużonym darem bożym.  
Wierzę, ze tylko Jezus jest pośrednikiem miedzy ludźmi a Bogiem. 
Wierzę, że tylko Bogu należy się chwała. 
Wierzę w zmartwychwstanie i życie wieczne. 
Niestety nauki kościoła katolickiego w dużej mierze stoją w sprzeczności do Pisma Świętego i nauczania Jezusa  (kwestia władzy w kościele, liturgii, Marii , czyśćca, zmienionego dekalogu, spowiedzi czy zbawienia) Dokąd taki kościół prowadzi ludzi? Hmm… Czyż nie na manowce? A dzieje się tak, ponieważ katolik jest na tyle leniwy iż studiowanie Pisma Świętego jest dla niego niepotrzebną stratą czasu, dzięki czemu tak łatwo mu wciskać ciemnotę…
To smutne, dlatego może warto sobie uświadomić, że Biblia jest cudownym przekazem, listem miłosnym do nas od kochającego Boga, który pragnie abyśmy go osobiście, indywidualnie poznali. Jaki może być lepszy sposób poznania naszego Stwórcy?  


Paweł pisze do Tymoteusza (2 Tymoteusza 3.14-17) (14) „Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył. (15) I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma Święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. (16) Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, (17) aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany”

Podpierasz sie DD wersetem z Biblii- Łukasz 1:47-48 , który dokładnie brzmi tak "I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd blogosławioną zwać mnie bedą wszystkie pokolenia" 
To tyle, wspomnę jedynie, że wypowiada to sama Maria (Maria-człowiek) Nigdy podobne slowa nie padły z ust Jezusa. Niegdy nie mowił: Módlcie się do Marii, ona wyjedna wam Bożą przychylność, nigdy nie powiedział: Oto błogosławiona matka moja... Nigdy! 
Jezus nikogo nie wyróżnia, kocha wszystkich ludzi, bez wyjątku, a zwłaszcza tych, którzy w swoim ubóstwie duchowym przychodzą do Jego stóp. A On daje im błogosławieństwo i bogactwo zbawienia. Oni właśnie usłyszeli Jego pełne miłości i współczucia słowa: "Ten odszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto się wywyższa. będzie poniżony, a każdy, kto się poniża, będzie wywyższony". "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios" Mat.5,3

    

niedziela, 6 września 2015

Jeśli jest jakieś "ale" to ja pozostaję przy Biblii...


Pani Barbaro, odpowiadam w poście na Pani komentarz, który zamieszczam poniżej: ( do posta "Jeśli o co będziecie prosić w imieniu moim, spełnię to" )

Zarówno Pani jak i jej rozmówczyni nie rozumiecie istoty modlitwy różańcowej, która jest jak najbardziej skierowana do Boga, bo jest kontemplacją opisanych w Biblii wydarzeń z życia Jezusa, począwszy od zwiastowania aż do zmartwychwstania. Słowa "Zdrowaś Maryjo" są cytatem z NT- pozdrowieniem Anioła Gabriela, zaś następny akapit - prośba "módl się za na mi grzesznymi..." też nie jest absolutnie sprzeczna ze słowami Biblii. Sprzeczność natomiast zauważyłam w Pani słowach bo skoro tak ufa Pani Jezusowi to jak się to ma do dziwnych praktyk opisanych obok...
Barbara

Odp:
Ma Pani rację, ja faktycznie nie rozumiem istoty modlitwy skierowanej do Marii, wszak jest to sprzeczne z Biblią, która zabrania czcić stworzenie czyli człowieka i nie pokazuje w tym względzie wyjątków.  Bóg nazywa to grzechem bałwochwalstwa, bo jak można modlić się do człowieka???  
Maria była tylko człowiekiem. Jest opisana w Piśmie Świętym jako osoba niezwykle pokorna i posłuszna Bogu i w tym powinniśmy przede wszystkim ją naśladować, bo właśnie z tego powodu Bóg okazał jej łaskę i sprawił, że dała ciało Mesjaszowi. Poza tym niewiele jest o niej napisane w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich. 
Pan Jezus także publicznie nigdy nie wyróżniał swojej matki i nie podkreślał jej roli. Stawiał ją wręcz na równi z innymi ludźmi.  
Ewangelia Łukasza 8:19:21 „I przyszła do niego [Jezusa] matka z braćmi jego, ale nie mogli dotrzeć do niego z powodu tłumu. I doniesiono mu: matka twoja i bracia twoi stoją na dworze i chcą widzieć się z tobą. On zaś odpowiedział im: Matką moją i braćmi moimi są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je" 
Ewangelia Łukasza 11:27-28  „A gdy On to mówił, pewna niewiasta z tłumu, podniósłszy swój głos, rzekła do niego: Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś. 28. On zaś rzekł: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go. 
Nie ma w Biblii ani jednego fragmentu, który wskazywałby na to, że Maria była traktowana przez apostołów, jako ktoś wyjątkowy lub, że oddawana jej była jakakolwiek cześć. Fragment, którym się Pani podpiera oznacza jedynie anielskie pozdrowienie skierowane bezpośrednio do Marii, a brzmi tak: 
Łukasz 1:28 „Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami” 
Drugą cześć znajdujemy w słowach Elżbiety: Ew. Łukasza 1:42 „ Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twojego”. 
I na tym koniec! Reszta, to słowa ludzkie. Reszta, czyli: “Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen” 
Słowa te przypisują Marii boskie atrybuty. Zakładają bowiem, że jest ona wszechobecna i wszechwiedząca (skoro słyszy modlitwy wszystkich ludzi, w każdym czasie, w każdym miejscu) To zdecydowanie niebiblijne założenie. Biblia naucza, że wszystkie modlitwy powinny być kierowane bezpośrednio do Boga. 
Pyta Pani o moje wcześniejsze dziwne praktyki i o moją obecną relację z Jezusem… Hmm… Proszę prześledzić moje ostatnie posty, a wszystko będzie jasne. Prawda jest taka, że zanim zaprosiłam Jezusa do mojego życia, bardzo błądziłam. 
Zastanawiałam się nawet nad usunięciem wcześniej pisanych przeze mnie tekstów na blogu… Jednak nie wiem czy byłoby to uczciwe… są one bowiem historią duchowej drogi, którą kroczyłam. Nie da się tego wszystkiego wykreślić z kart mojego kalendarza. 
Jestem tylko człowiekiem, który błądził, co nad wyraz wybrzmiewa na stronach mojego bloga. 
Na szczęście Jezus dał mi moc do zmiany życia. Ta moc pochodzi od Ducha Świętego, którego przysłał on tym wszystkim, którzy w niego uwierzyli. O tym Duchu Biblia mówi, że „wspiera nas w niemocy naszej" (1Rz 8:26), jest „pocieszycielem" (J 16:7), a poddawanie się Jego zasadom uwalnia od zasad „grzechu i śmierci" (1Rz 8:2) Duch Święty to cudowny nauczyciel, który otwiera oczy i serce na Słowo Boże zapisane w Biblii. 
Pozdrawiam



piątek, 4 września 2015

"Jeśli o co będziecie prosić w imieniu moim, spełnię to"



-   Czy nie zastanawiało ciebie nigdy, że wierni kościoła katolickiego używają różańca, aby
    modlić  się  głównie do Marii?

-   No ale co usiłujesz powiedzieć?

-   Zobacz...na jedno „Ojcze nasz” przypada 10 razy „Zdrowaś Mario” 

-   No tak, ale ja za pośrednictwem Marii modlą się do Boga. 

-   Hmm… Tylko czy Biblia czasami nie mówi, że „…Jedynym pośrednikiem między 
    Bogiem i  ludźmi jest Jezus…”? (Ew. Jana 14:6, Dz. Apost. 4:12 )

-   Czyli co ?...Sugerujesz, że modlitwa do Marii jest niewłaściwa ?

-   Tak właśnie twierdzę.

-   Bzdura! Sama Maria wielokrotnie ukazywała się ludziom i zachęcała do codziennej 
     modlitwy różańcowej. 

-   Zaskakuje mnie takie podejście do sprawy. 

-   Dlaczego?  

-   Może dlatego, że Pismo Święte nie podaje ani jednego słowa na temat przyszłych 
    objawień Marii. Pan Jezus nigdy nie powiedział „ Ześlę wam Marię, ona wam powie co 
     robić". Powiedział  natomiast „Ześlę wam Ducha Świętego”. Nakazał kierować się 
     w życiu słowem Bożym, które jest ponadczasowe i niezmienne, a modlić się do 
    Ojca jedynie za jego pośrednictwem. Jezus przekazał uczniom modlitwę „Ojcze Nasz”
     ale  nigdy nie nakazywał modlić się „Zdrowaś Mario” 

-   No ale przecież nawet papież Jan Paweł II całkowicie zawierzył Matce Boskiej, co
    podkreśla  także motto jego pontyfikatu "Totus Tuus - Cały Twój" To motto z modlitwy do 
    Najświętszej Marii Panny było także jego zawołaniem biskupim już w czasach
     krakowskich:
    "Totus Tuus ego sum et omnia mea Tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi
     co Tuum, Maria"
     "Jestem cały Twój i wszystko, co moje do Ciebie należy. Przyjmuję 
     Ciebie całym sobą. Daj mi swoje serce, Maryjo" 
   
-   Hmm... Jezus podkreśla niejednokrotnie, że my wszyscy jesteśmy stworzeniem, wszyscy
    jesteśmy dla niego równi. Nikogo nie wywyższa, każdego człowieka kocha i traktuje tak
    samo. Papież jest tylko człowiekiem, dlatego błądzi, tak samo jak każdy z nas...

-   Przestań!... Papież jest głową kościoła, przedstawicielem Boga na ziemi i w 
    sprawach wiary jest nieomylny.

-   Papież jest człowiekiem, jak my wszyscy... ale jemu także oddawana jest cześć. 
    Papież na to pozwala, podaje swój pierścień do całowania, przyjmuje hołdy, 
    pozwala ludziom klękać przed sobą. Cóż, nie tacy byli pierwsi apostołowie. Gdy 
    Korneliusz padł na kolana przed Piotrem, ten kazał mu wstać i powiedział; "Nie czyń 
    tego, bo jestem tylko człowiekiem". Czyż nie tak powinien postępować sługa Boży?
    Pan Jezus powiedział:"Ja jestem drogą, prawdą i życiem i nikt nie przychodzi do Ojca,
    jak tylko przeze mnie" (Ew. Jana 14:6) Tak więc tylko przez Jezusa można przyjść do
    Boga. Biblia nie daje nam innych pośredników. Jest tylko jedno imię Jezus. Nie Maryja 
    ani inni święci.

-   Nie wiem... Nie wiem co myśleć... Niby masz rację, ale... To chyba nie tak...

-   Zobacz... W Polsce 80% Sanktuariów, to sanktuaria Maryjne, a jedynie 20% Jezusa. 
    Czy to nie oznacza, że Maria jest bardziej czczona niż Jezus ?

-   Biorąc pod uwagę liczby, można tak myśleć...

-    No właśnie, wygląda to tak jakby Maria nas zbawiła. Zamiast oddawać cześć Bogu,
     oddajemy cześć nie tylko Marii, ale także figurkom i obrazom ją przedstawiającym, tak
     jak np. obraz w Częstochowie. Łamane jest tu drugie przykazanie, które jak wiadomo
     wykreślone zostało z nauczania kościoła katolickiego. Nie ma go w katechizmach i nie
     jest nauczane, ale nadal na szczęście jest we wszystkich Bibliach. (II przykazanie,
     II Księga Mojżeszowa - Wyjścia 20:4-5)

-   ...

-   Każdy ma dostęp do Biblii, każdy na jej stronicach powinien szukać prawdy. 
     Przemyśl to i sprawdź niektóre fakty... Spróbujesz? 

-   ... ( cisza)


***

Jezus powiedział:"Jeśli o co będziecie prosić w imieniu moim, spełnię to. (Ew. Jana 14:14) Hmm... Czyż trzeba nam kogokolwiek więcej ? 




niedziela, 30 sierpnia 2015

Nie przestawaj...

"Jeśli nie możesz latać, 
to biegnij. 

Jeśli nie możesz biec, 
to idź.


Jeśli nie możesz iść, 
to się czołgaj, 


ale bez względu na wszystko 
nie przestawaj posuwać się naprzód" 

środa, 26 sierpnia 2015

...Podarował więc Bóg człowiekowi góry, jako jeden z najwspanialszych darów...

Tym razem "nabieram wiatru w żagle" w Zakopanem, wędrując po okolicznych górach...Szkoda tylko, że tutaj jest już tak mało odludnych miejsc...
Dobrze jest co jakiś czas pozostawić swoje życie na boku… Zdystansować się od świata i uświadomić sobie Bożą łaskę życia. 


Pan Jezus powiedział kiedyś do swoich zmęczonych pracą uczniów: "pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco (Mar.6:31)." 


 

Sami...bez ludzi... bez tłumów...sami...osobno...aby przeżyć samotność, w której można "zobaczyć" ciszę...   

"Przestrzenią ducha, miejscem gdzie on może rozpostrzeć skrzydła jest cisza"

Duch Boży jest wszędzie...
Jednak chyba najchętniej tchnie w górach...w lesie...
w jaskini... na morzu...na dzikich łąkach...niż w betonowych bunkrach naszych domów...
czy też w zgiełku rozkrzyczanych ulic... 
To w surowej ciszy i samotności można go łatwiej spotkać, poznać, porozmawiać...
Św.Jan zapisał objawione mu słowa: „Błogosławiony, który odczytuje” – błogosławiony ten, który odczytuje ślady Boga Najwyższego i przeżywa Jego obecność i dostrzega Jego działalność na drodze, po której stąpa. 
To my wybieramy, gdzie zanoszą nas nasze nogi...


Góry mówią o niezmiennym Bogu. Uświadamiają, że w tym zmiennym świecie, chaotycznym nurcie wydarzeń, wszechobecnej sensacji i ludzi, którzy nigdy nie zdejmują swoich masek; istnieje pewien element stały i niewzruszony... Niezmienny, sprawiedliwy  Bóg...

środa, 12 sierpnia 2015

Oczyść scenę z bożków...


Uporządkuj scenę, 
zdejmij z niej wszystkie światła i nagłośnienie. 
Zrób sobie przerwę od wszystkich planów, 
które poczyniłeś 
i usiądź samotnie w domu czekając na szept od Boga. 
Napełnij światłem każdy zakątek swojego życia. 
Czytaj Słowo Boże. 
I przetestuj rzeczy, o których usłyszałeś. 
Aż Twoje serce i dusza zostaną poruszone, wstrząśnięte i złamane... 

niedziela, 9 sierpnia 2015

Sunrise Inspiracje...Bo człowiek bez pasji nudzi swoją duszę...

Malarstwo to mój odrębny świat, do którego chętnie zaglądam... 
Jednak w natłoku codziennych obowiązków własne zainteresowania przeważnie spycham na dalszy plan... ( zapewne, jak większość ludzi)
Często sztuką jest znaleźć czas i ochotę na robienie rzeczy, które kochamy... 
Liczy się jednak każda wolna chwila....
Hmmm... Podobno człowiek bez pasji nudzi swoją duszę..."

Znalazłam u Ciebie kochana Sunrise piękną, makową łąkę... 
Delikatne płatki rubinowych, karmazynowych i koralowych panienek zauroczyły mnie bez reszty... 
Pędzle spojrzały na mnie porozumiewawczo... 
Farby mrugnęły wielobarwnym okiem... 
Zapragnęłam to mieć... mieć tak po mojemu... 
Dzięki Sunrise, dzięki za inspirację...

sobota, 8 sierpnia 2015

LEPSZE SAMOPOCZUCIE...

Bliski kontakt z naturą zawsze poprawia mi samopoczucie... 
Przybliża siły, które kierują moim życiem i nadają mu sens... 
Czasami niemal czuję ich fizyczną obecność... 
To cudowne, dające ogromną energię doznanie...
Wypełnia mocą i poczuciem mistycznej więzi z Bogiem...
Właśnie w takich chwilach najpełniej odczuwam jego wszechobecność... 
To doznanie o wiele częściej przydarza się w dzikim lesie, albo w górach, ponieważ panuje tam cisza... 
Nie dzwonią telefony, a zgiełk miasta nie zagłusza myśli... 
Nie ma przemocy, telewizji, samochodów i ciągłego pośpiechu... 
Nic nie zakłóca koncentracji i nie zaśmieca umysłu... 
Zwalniam... wyciszam się... i nagle zdaję sobie sprawę z obecności tej odwiecznej siły.... 
Czuję jak mnie  otacza i wypełnia każdą komórkę mojego ciała... 
Pojawia się harmonia... Znajduję swoje własne miejsce mocy... 
A mój wewnętrzny głos, jak echo powtarza: Dziękuję...

wtorek, 21 lipca 2015

UŚMIECHNIJ SIĘ DO CZŁOWIEKA W LUSTRZE...

Lubię otaczać się ludźmi, którzy się do mnie uśmiechają, bo wtedy moje neurony lustrzane powodują, że i ja mam natychmiast bardziej radosny nastrój. 
I co ciekawe, neurony lustrzane nie odbijają stanów osoby na którą patrzymy, one powodują w moim mózgu to, co by się w nim działo gdybym ja zachowywała się tak jak osoba, na którą patrzę. 
Dlatego oglądając komedię w teatrze bawię się świetnie, chociaż aktor, który wcielił się w tę komediową rolę wcale nie musi być wesoły (bo to, to akurat jest kwestia profesjonalizmu) 
Zwyczajna wymiana uprzejmości jest wzajemnym, zwrotnym pobudzaniem naszych mózgów. 
Gdy idąc ulicą uśmiechniemy się do zupełnie obcej osoby, ona też się do nas uśmiechnie, ponieważ działają neurony lustrzane. Osoba ta mija nas, ale niesie ten uśmiech dalej, gdzie powiedzmy obserwują ją kolejne, u których w mózgach dzieje się dokładnie to samo. Prawie reakcja łańcuchowa :)  
Dlatego pamiętajmy, że nasz dzień będzie taki, jaka jest twarz człowieka widzianego rano w łazience. 
Gdy stajesz rankiem przed lustrem – Uśmiechnij się do siebie, mimo że może nie masz najlepszego nastroju. 
Neurony lustrzane to głuptasy i widzą jedynie uśmiechająca się osobę z lustra….  I prawie natychmiast produkują Twój wewnętrzny, radosny świat. 
A zatem uśmiechajmy się kochani… to sprawi, że nasze życie, a także życie osób, z którymi obcujemy, będzie bardziej radosne…

piątek, 10 lipca 2015

Dokładnie z przepisu Sunrise...

Tym razem wiernie trzymałam się przepisu Sunrise. 
Zamiast czarnej porzeczki dałam jak należy truskawki, a do piany dodałam budyń. Ciasto jest jeszcze lepsze... 
Szczerze polecam...

sobota, 4 lipca 2015

Ciasto z przepisu Sunrise... Palce lizać :)


To nie ciasto, to delicje... 
Już wiem, że na stałe zagości w moim słodkim menu. 
Po pierwsze: 
Robi się je błyskawicznie, a po drugie i po trzecie: 
Jest naprawdę przepyszne....
Moja wersja zamiast truskawek zawiera czarną porzeczkę, której akurat miałam w nadmiarze, stąd taki pomysł. 
Następnym razem sprawdzę, jak smakuje z truskawkami...
Aaaa i jeszcze coś... 
Nie dodałam do piany budyniu, bo najpierw wyłożyłam pianę na cisto, a potem dopiero doczytałam z przepisu, że trzeba dodać budyń :(  .... 
Ale co tam... ciasto i tak jest number one !!!! 
Dzięki Sunrise

czwartek, 25 czerwca 2015

Słowa wygładzone...

Wszystko, co możemy powiedzieć, jest niczym w porównaniu z tym,
co powiedzieć chcielibyśmy...
Konformizm bierze górę?

czwartek, 18 czerwca 2015

Tak po prostu...


- Jak ma na imię twoja mama? - pytam sześciolatka.
- Mama
- No coś ty...
- Tak, moja mama ma na imię Mama! - zapewnia wyraźnie zniesmaczony moim zdziwieniem.
- Chodzi mi o imię, np. ja jestem Olimpia, ty masz na imię Kubuś, a twoja mama?...
- Mama...
- Wiesz... Zapytaj mamę, to na pewno ci się przypomni.
- ...
- Jutro mi powiesz, dobrze?
- Moja mama naprawdę ma na imię Mama, bo nawet moja starsza siostra mówi do niej Mamo...
- ...

sobota, 13 czerwca 2015

Z przepisu Urszuli...

Korzystając z przepisu Urszuli, udało mi się przygotować naprawdę fajne ciasto,
no i co najważniejsze dla mnie: Cisto nie jest suche, a smakiem i zapachem przypomina mi dom mojej babci i lata dzieciństwa.
Cóż... nie należę do przedstawicieli kulinarnego świata, dlatego chętnie wpadam na bloga: Proste potrawy 
a tam zawsze coś ciekawego 
i nieskomplikowanego znajduję. 
Dzisiaj uraczyłam moją rodzinkę "Ciastem z truskawkami i rabarbarem" ( moja opcja niestety nie wykorzystuje rabarbaru, czy jak z przekonaniem twierdzi moja siostrzenica "arabarbaru" :) 

Jak zwał tak zwał, wiadomo o chodzi. 
Hmm... 
Blaszka do pieczenia prawie pusta, a zatem smakowało i to jeszcze jak... :) Dziękuje Uleńko




Proste potrawy 

środa, 10 czerwca 2015

Konieczne wsparcie dla Polly Anny

Spróbuj poznać Polly Annę... a ujrzysz światełko, które mimo choroby ma różowy blask...
Polly nie jest już w stanie chodzić o własnych siłach i dlatego musi przesiąść się na wózek.
Jestem pewna, że blogerzy staną na wysokości zadania...
Każda, nawet najdrobniejsza wpłata jest istotna...
Kochani przyłączcie się.

http://mojadroga-blog.blogspot.ie/2015/06/potrzebuje-wsparcia.html

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Tych kwiatów nie można nie kochać...

Któż nie lubi piwonii? 
Kwiaty, które wyglądem przypominają puszyste, pięknie pachnące, strzępiaste kule. 
Podobno Chińczycy uprawiali je już 1500 lat temu. 
Z tego co wyczytałam w necie, były tak cenne, że przekazywano je sobie w spadku lub posagu. 
Miały ponoć wartość złota. 
Przez wiele stuleci piwonię uprawiano jako roślinę leczniczą. 
Korzeń obniża ciśnienie, działa rozkurczowo i przeciwbólowo, a nasiona działają przeczyszczająco.
Ot... piwonia...

sobota, 6 czerwca 2015

...druga skóra...




 Dostajesz perfumy w prezencie...  Jeszcze nie zdążysz otworzyć opakowania, a już się zastanawiasz, czy zapach będzie trafiony, czy przypadnie ci do gustu…. 
No i jeszcze dochodzi świadomość, że tak czy inaczej będziesz musiała udawać, że jest piękny, a nawet obłędny…  
Uff…  Tym razem było to miłe zaskoczenie. .. 
Podobno zapach jest jak druga skóra, podkreśla osobowość, odzwierciedla nastrój… 
To właśnie z zapachem wiążą się wrażenia, które zapadają w naszej pamięci. No i udało się, zapach jest naprawdę boski, typowo letni..  Guerlain, Aqua Allegoria Pamplelune EDT  (cytrusy, liście czarnej porzeczki, paczula,  drzewo sandałowe). 
Zapach jest cudowny, jak świeżo oddzielony od skórki owoc grejpfruta…  
Udało się…