czwartek, 23 kwietnia 2020

Raz na zawsze!

Właśnie wysłuchałam na Youtube kazania 
o. Szustaka na temat: „Jak się wyspowiadać bez księdza” 
I co? Jakie wnioski? 
Ano takie, że jestem zdruzgotana! 
Sparafrazuję kazanie o. Szustaka, żeby było wiadomo o czym mowa: 
„ Dzisiaj w swoim domu, usiądź przed Panem Jezusem i wzbudź w sobie żal doskonały. Jeśli ktoś wzbudzi w sobie żal doskonały, to doznaje takiego miłosierdzia, jak przy spowiedzi. Żal doskonały jest na potrzebny wtedy, gdy nie ma dostępu do kapłana (tak, jak teraz w czasie pandemii) Czyli usiądź przed Jezusem, wyznaj swoje grzechy. Połóż to całe błoto na swojej twarzy (błoto w rozumieniu -grzechy) Powiedz: Jezu, ja Ciebie tak bardzo kocham i żałuję tego, że Ciebie obraziłem, że zniszczyłem naszą relację. Dotknie Cię wtedy Boże miłosierdzie, tak samo jak w czasie spowiedzi. Jezus zmyje z twojej twarzy to całe błoto. Potem, gdy będzie taka możliwość i okazja do spowiedzi, to należy do spowiedzi pójść, aby kapłanowi wyznać te grzechy.” 
Ja nie wierzę! 
Czy naprawdę tak działa wiara katolicka? 
Poprawcie mnie, jeśli się mylę. 
A może by tak odwołać się do zdrowego rozsądku? 
W moim rozumieniu, jeśli Jezus przychodzi i zmywa z twarzy to całe błoto (grzechy), to logika podpowiada, że zostały one zmyte. 
Po jakie licho trzeba potem pójść do spowiedzi i jeszcze raz wyznać te same grzechy  kapłanowi? 
Przecież one zostały zmyte przez samego Jezusa. 
Ja tego nie rozumiem. 
Musisz pójść do spowiedzi, żeby zmyć je kolejny raz? 
To co? Niby spowiedź przed kapłanem ma większą moc? 
Kapłan zrobi to lepiej, gdyż wszelkie rytuały zostaną zachowane? 
To, że sam Pan Jezus Ci wybaczył nie wystarcza? 
Ja już nawet nie chcę się zagłębiać w praktykowanie spowiedzi, gdyż wiara w konieczność cotygodniowego, czy nawet codziennego obmywania się z grzechów nie jest biblijna. 
Raczej przypomina mi starotestamentowe rytuały, gdzie ciągle i ciągle krew kozłów i baranów na pewien czas zakrywała grzechy ludu izraelskiego. 
I dzisiaj, ponownie ludzka tradycja bierze górę, a kościelne rytuały przeczą prostej prawdzie biblijnej? 
A co z Jezusem? 
Co Jego ofiarą za nas? 
Przecież Pismo podaje, że była wystarczająca i że wykonała się raz na zawsze! 
Raz na zawsze!!! 
Hebr. 10: 9-10 „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze".
Hebr. 10:16-18 „Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je. A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy”
Link do kazania o. Szustaka, zamieszczam specjalnie dla Leszka. Mowa na temat spowiedzi zaczyna się od 16"40
https://www.youtube.com/watch?v=bkAx-qQrPp4


sobota, 18 kwietnia 2020

Nie pozwól sobie wmówić, że jest inaczej...

Kiedyś tam...
Wtedy, gdy jeszcze należałam do społeczności KK, nigdy nie oglądałam w moim życiu manifestacji mocy i zwycięstwa. Nie wiedziałam, że człowiek to duch, dusza i ciało. Może dlatego, że mi tego nigdy w taki sposób nie głoszono. 
Dopiero gdy, świadomie przyjęłam zbawienie przez wiarę z łaski, dotarło do mnie, że jedna trzecia mnie jest już w pełni doskonała, gdyż mój duch został na nowo stworzony, stworzony w sprawiedliwości i prawdziwej świętości. Zmiana zaszła w moim duchu, nie w sferze fizycznej. 
Teraz, gdy zaczęłam odnawiać mój umysł, odkrywam to wszystko, co Bóg już włożył do mojego wnętrza. Kiedy zaczęłam przyjmować, to, co on już zrobił, Jego obecność i moc zaczęła się manifestować w moim życiu. Zaczęłam też oglądać zmiany w życiu ludzi, którym głosiłam Jezusa, a oni przyjęli Go do swojego życia. 

Większość Chrześcijan wierzy, że Bóg może zrobić wszystko, ale doświadczają bardzo niewiele. 
Dlaczego tak się dzieje? 
Dlatego, że uważają, iż Bóg może uwolnić swoją moc, patrząc na ich zachowanie. Myślą, że Boża moc jest gdzieś tam i muszą zasłużyć, żeby ją zdobyć. Ich uwaga skupia się na tym, co oni powinni zrobić, zamiast na tym, co Chrystus już zrobił. 
Musisz sobie uświadomić, że kiedy rodzimy się na nowo, Bóg wkłada moc, namaszczenie, zwycięstwo, radość i pokój do naszego wnętrza w niebywałej obfitości. Stajemy się w jednej trzeciej całkowicie zbawieni, a nasz nowy duch jest tak święty i mocny, jak będzie przez całą resztę wieczności. 
Kiedyś dostaniemy nowe ciała i nową duszę do kompletu z nowym duchem. Do tego czasu to Twoja dusza i ciało  przechodzą proces przemiany. Do tego czasu Twoje chrześcijańskie życie, to odnawianie umysłu i uznanie tej doskonałości, jaka już jest w Twoim duchu po to, żeby Twoja dusza i ciało fizyczne mogły doświadczać dobrodziejstw płynących z faktu zbawienia. 
Przemiana umysłu, to transformacja, metamorfoza z osoby zgorzkniałej, poranionej, chorej, pokonanej – w osobę kochającą, uzdrowioną, zwycięską, radosną i pełną pokoju. 
Musisz uwierzyć, że w Chrystusie taki właśnie jesteś, o czym tak pięknie mówi Słowo Boże. Czytaj Biblię i umacniaj w sobie to przekonanie, a zobaczysz jak bardzo Cię przemieni. Zobaczysz, jak to wszystko, co zostało zdeponowane w Twoim nowym duchu, zamanifestuje się w Twojej duszy i ciele. 
Pamiętaj, że Jezus stał się tym, czym byłeś, abyś mógł stać się tym, kim On jest. 
Pamiętaj, że On zabrał Twój grzech i dał Ci swoją sprawiedliwość (świętość) 
Jesteś przez Boga całkowicie zaakceptowany, On widzi Ciebie w duchu. 
Pamiętaj, że gdy narodziłeś się na nowo, stałeś się całkiem nowym stworzeniem, na które Bóg patrzy z miłością i zadowoleniem. 
Nie pozwól sobie wmówić, że jest inaczej.

sobota, 11 kwietnia 2020

Uratowałeś mnie...


Bóg od początku miał plan, 
aby uratować Ciebie i mnie...
Wielki, Nieograniczony i Potężny Bóg musiał zmieścić się w ze wszech miar ograniczonym ludzkim ciele, aby zbawić Ciebie i mnie przez swoją śmierć i to na dodatek śmierć krzyżową... 
Gdy przed oczami, przemykają mi te wszystkie razy, 
które Jezu przyjąłeś za nas, za mnie, 
nie mogę myśleć o tych Świętach w kategoriach "jajko - zajączek- kurczaczek i bazie"
bo nijak się to ma do tego wszystkiego, 
co właśnie zaczynamy wspominać....








Przepiękny utwór z dedykacją pokoju w Was.... 


piątek, 10 kwietnia 2020

Zrób to sam...

Zbliżają się najważniejsze dla Chrześcijan Święta, które stanowią dobrą okazję, aby samodzielnie przygotować i spożyć Wieczerzę Pańską. 
Nie zapominaj, że Wieczerza Pańska (Komunia) to dla nas chrześcijan otwarte niebo.

Nie potrzebujesz pastora, ani kapłana. Pamiętaj, że jeśli jesteś osobą wierzącą, to jesteś też kapłanem. (tak mówi Pismo)
1 Piotra 2:9 „ Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości” Pamiętaj zatem, że poza kościołem, Ty sam jako królewski kapłan kwalifikujesz się, aby uczestniczyć w Wieczerzy samodzielnie. 
Gorąco Cię namawiam, abyś spożył Wieczerzę Pańską w zaciszu swego domostwa, ze swoimi najbliższymi, a jeśli nie ma ich z Tobą, spożyj ją sam. 
Uczyń to z całą świadomością tego, co Chrystus wywalczył dla Ciebie na krzyżu. Bądź pełen wdzięczności, że Bóg Ciebie znowu obdarowuje Jezusem , bo to, co najlepsze pochodzi właśnie od Niego. 
Jednak zanim będziesz uczestniczył w Wieczerzy, uświadom sobie, że Bóg pragnie „aby Ci się we wszystkim dobrze powodziło i abyś był zdrów...” 3 Jana 1:2 

Przygotuj chleb i wino (może to być też opłatek i sok) 
Nie spiesz się. Pamiętaj, że Wieczerza Pańska nie jest rytuałem. 
Za chwilę na nowo, osobiście doświadczysz miłości Jezusa.
Usłysz, jak Jezus mówi do Ciebie: „Bierz i jedz, to jest ciało moje, złamane za Ciebie” Popatrz na Jego płonące miłością oczy, kiedy mówi do Ciebie: „Ten kielich, to nowe przymierze w mojej krwi, która się wylewa za Ciebie”. Zobacz Jezusa niosącego wszystkie Twoje grzechy i choroby. On na własnym ciele poniósł Twoje grzechy na krzyż. Zobacz, jak dźwiga na swoim ciele również Twoje fizyczne dolegliwości. Jeśli np. masz guza, to zobacz, jak ten guz zostaje przeniesiony na Jego ciało. Niezależnie od tego z jaką chorobą się zmagasz, zobacz ją na ciele Jezusa. Zobacz, jak zdrowie Jezusa przechodzi na Ciebie... Trzymając w rękach chleb, powiedz: Dziękuję Ci Jezu za Twoje złamane ciało, które przyniosło uzdrowienie mi, mojemu małżonkowi, moim dzieciom. Dziękuję Ci, że przez Twoje rany, sińce, uderzenia bicza, które spadły na Twoje ciało, zostaliśmy całkowicie uzdrowieni. Wierzę w to i przyjmuję to. Spożyj teraz chleb. 

Następnie weź do ręki kielich i powiedz: Dziękuję Ci Jezu za nowe przymierze w Twojej krwi. Twoja krew przyniosła mi przebaczenie i obmyła mnie z każdego grzechu. Wiem, że bez przelania krwi nie ma odpuszczenia grzechów. Wiem zatem, co reprezentuje ten kielich. Dzięki poświęceniu Jezusa, otrzymujemy właśnie w tej chwili całkowite oczyszczenie, nieskazitelność i pokój. Jesteśmy teraz w całkowitej harmonii z Bogiem w Jezusie Chrystusie.
Jak się teraz czujesz? 
Inaczej?



piątek, 3 kwietnia 2020

Zostałeś usprawiedliwiony...

Czy zastanawialiście się kiedyś, jakie są rezultaty głoszenia Ewangelii? Ewangelii – czyli dobrej nowiny o Jezusie Chrystusie? Paweł w Liście do Rzymian (1:16) mówi, że Ewangelia uwalnia „Moc Bożą”, która przynosi Jego zbawienie do naszego życia. Przy czym słowo „zbawienie” nie oznacza jedynie wybawienia od piekła. 
Słowo tłumaczone jako „zbawienie” jest przebogate w swoim znaczeniu. W grece mamy tam słowo „soteria” – czyli „wyzwolenie od czegoś, zachowanie nas przed czymś, zabezpieczenie nas przed czymś” Słowo „soteria” obejmuje zatem każdy obszar naszego życia, który wymaga wyzwolenia, abyśmy mogli cieszyć się pełnią życia i powodzeniem w ciele, duszy i duchu. 
Zauważ, że tego zbawienia nie odnajdziemy w starym przymierzu prawa, bo tylko Ewangelia Jezusa jest tym, co uwalnia moc Bożą, która wnosi ochronę, uzdrowienie, uwolnienie i stabilizację w każdym obszarze życia. Nic więc dziwnego, że wróg sprzeciwia się każdemu, kto głosi Ewangelię o Jezusie Chrystusie. 
Jeśli chcecie, pragniecie aby pełnia Boża ogarnęła obszary, z którymi się w życiu zmagacie, to upewnijcie się , że słuchacie faktycznie Ewangelii o Jezusie,  Ewangelii Łaski Bożej. Upewnijcie się, że nie słuchacie zwiastowania opartego na prawie, lecz niesfałszowanej łaski Jezusa Chrystusa. 
Zapytajcie się siebie, czy dostrzegacie w swoim życiu owoc Ducha? 
Miedzy uczynkami, a owocem Ducha istnieje zasadnicza różnica. Uczynki są wynikiem własnych starań, wynikających z obciążenia przez wymogi prawa. Owoc natomiast to rezultat życia. Podobnie jak drzewo będzie w naturalny sposób wydawało dobre owoce, jeśli jest właściwie nawadniane i wystawiane na odpowiednią dawkę światła słonecznego, tak samo Chrześcijanin bez żadnych starań ze swojej strony, o ile będzie właściwie nawadniany i wystawiany na światło Bożej miłości, będzie owocował. 
Pamiętajcie, że całkowicie oczyszczony Duch Boży mieszka w Was, jeśli jesteście osobami wierzącymi. W Chrystusie macie nowe życie, nowy początek i nową przyszłość! 
Zatem nie pozwólmy, aby samopotępienie pozbawiło nas tego, co najlepsze. 
Uwierzcie, że samopotępienia nie można się pozbyć dzięki własnej silnej woli. 
Z chwilą, gdy uwierzyliście w dzieło Jezusa na krzyżu, zostaliście usprawiedliwieni na podstawie wiary. Wiara w Jezusa jest fundamentem trwałych przełomów, oraz autentycznej przemiany, która rozpoczyna się w Waszym wnętrzu, by następnie objawiać się na zewnątrz. 


środa, 25 marca 2020

Hmmm...Nic mi tu nie trybi!

Hmmm...a to ciekawostka... 
Chcę dzisiaj odwołać się do ostatnio promowanej w KK komunii duchowej, która zaczyna zyskiwać na popularności w związku z pandemią koronawirusa. Hmmm...tak sobie myślę, że odebranie Katolikom możliwości przyjmowania żywego ciała Pana Jezusa w najświętszym sakramencie, porównać można jedynie z odebraniem Żydom możliwości składania ofiar w Świątyni Jerozolimskiej...(Tak mi się jakoś skojarzyło...) 

Do rzeczy! 
Jak wiadomo na każdej katolickiej mszy składa się w ofierze prawdziwe ciało Chrystusa. 
Za pośrednictwem kapłana dochodzi do transsubstancjacji, czyli fizycznej przemiany chleba (opłatka) w ciało Jezusa i wina w krew Jego. 
Hmmm... No i tutaj coś mi nie trybi, gdyż... Jezus w czasie ostatniej wieczerzy, która jak wiemy miała miejsce przed Jego ukrzyżowaniem rozdaje uczniom chleb i wino... 
Czyli co? Czy w tamtym momencie ta transsubstancjacja już się dokonała??? 
A jeśli tak, to czy nie powinna się wcześniej dokonać pierwsza ofiara za grzechy? 
Proszę Was Katolicy, zastanówcie się chociaż przez chwilę... 
Jeśli ta ostatnia wieczerza była pierwszą mszą, to to, co Jezus podawał uczniom musiało być Jego ciałem, złamanym za grzechy świata....
Tylko, że tu nasuwa się proste pytanie??? Skoro ta ofiara została już złożona, to w jakim celu Jezus jednak poszedł na krzyż???

Jakiś czas temu pewien Katolik przekonywał mnie usilnie, że Jezus odchodząc do domu Ojca zostawił nam ludziom siebie żywego, dlatego Katolicy spożywają Jego fizyczne ciało 
i fizyczną krew. 
Hmmm....i tutaj znowu coś nie trybi...  
Pismo Święte pokazuje dobitnie, że Chrystus wstąpił do Nieba ze swoim fizycznym ciałem, na którym znajdowały się ślady męki i które po Zmartwychwstaniu pokazał apostołowi Tomaszowi, domagającemu się dowodu Jego powstania z martwych. (Dz.A.1:9-11) 
Co z tego wynika? Ano to, że jeśli, jak wierzą Katolicy w każdym konsekrowanym kawałku chleba (opłatka) mieszka Pan Jezus, to w takim razie kto siedzi po prawicy Ojca??? 
Jeśli Pan Jezus fizycznie wstąpił do nieba, to skonfrontuj to, bo jeśli fizycznie jest tam, to nie może być fizycznie nigdzie na Ziemi. W ciele zobaczymy Go dopiero podczas drugiego Jego przyjścia, jak podaje Pismo.
Dzisiaj kłamstwa katolickie o tej rzekomo faktycznej obecności Jezusa w opłatku, któremu trzeba oddawać cześć wzięły w łeb. Obecnie akceptują duchowe przyjmowanie Chrystusa. Szok!!! Wszystkie katolickie potęgi nagle przejmują wiarę protestantów.
Paradoksalnie koronawirus wyprowadził tysiące, jak nie miliony Katolików z błędu. 
Protestanci już dawno głosili: Uwierz w Jezusa i zaproś Go do swego serca. Uczyń to raz, a nie tyle razy, ile ksiądz będzie Ciebie karmił opłatkiem...
A gdy księdza zabraknie, tak jak w obecnej rzeczywistości, to klops! 
Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że Twoja relacja z Jezusem jest możliwa jedynie dzięki „czarom-marom” księdza??? 
Naprawdę wierzysz, że w opłatku mieszka żywy Bóg-Jezus? 
Powiem Ci coś: Przez tysiąc lat chrześcijaństwa transsubstancjacja nie była znana chrześcijanom!!! A jedyne ciało Jezusa na Ziemi, to ciało duchowe społeczności Kościoła.
W czasie Wieczerzy Pańskiej jest głoszona śmierć i zmartwychwstanie Jezusa do czasu aż przyjdzie. Odprawiana jest na pamiątkę!!! NA PAMIĄTKĘ!!! Głosimy, iż pamiętamy o dziele Jezusa na krzyżu, jego zmartwychwstaniu i powtórnym przyjściu w chwale. Głoszona jest Ewangelia! Ludzie zbawieni, którzy uczestniczą w wieczerzy, wyznają też, że trwają w posłuszeństwie Chrystusowi. Bo jeśli świadomie trwasz w jakimś grzechu, to po prostu przyznaj, że Jezus Chrystus już ci to przebaczył, a Duch Święty pomoże Ci się z nim uporać - bez spowiedzi, bez księdza, w bezpośredniej relacji z Bogiem.
Bóg przebaczył Ci w chwili, gdy zawołałeś do Niego -"Jezu zbaw mnie, bo tylko w Tobie jest moja nadzieja, tylko i wyłącznie w Tobie jest moje zbawienie, zapraszam Cię do mojego życia" 
Nie ma innego imienia, w którym  moglibyśmy być zbawieni. Nie dano pod niebem żadnego innego imienia. Nie możesz wezwać Marii, Józefa, czy kogoś innego. Musisz osobiście zawołać do Jezusa : "Jezu ratuj mnie! "
Ci którzy zaufali Jezusowi, mogą wiedzieć, że teraz są pod ochroną wszechmocnego Boga,
Kol. 1:13-14 "który wyrwał nas z mocy ciemności i przeniósł nas do królestwa syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie i odpuszczenie grzechów” 
Ilu grzechów? 
Wszystkich!!!!!! 
Przeszłych, teraźniejszych i przyszłych!!!!
Bo tak nota bene w chwili śmierci Jezusa nie było Ciebie jeszcze na świecie, a więc wszystkie Twoje grzechy były przyszłe!!!!
Drzwi do Nieba są otwarte, każdy kto chce może wejść, ale tylko przez wiarę w dzieło Jezusa (bo wąska i ciasna jest brama, ta brama ma szerokość ramion Jezusa Chrystusa)
Pamiętajmy!
Bóg chce aby prawdziwi czciciele oddawali mu cześć w duchu i w prawdzie!!! W DUCHU i w prawdzie. Nie w świątyni, nie w opłatku!!! W duchu i w prawdzie.
Pismo Święte mówi: Dz.A 17:24-25 „Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko”. 
AMEN!


sobota, 21 marca 2020

Nie dosięgnie cię nic złego...


PSALM 91 - POD OSŁONĄ NAJWYŻSZEGO

"Kto mieszka pod osłoną Najwyższego,
Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,
Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i Twierdzo moja,
Boże mój, któremu ufam.
Bo On wybawi cię z sidła ptasznika
I od zgubnej zarazy.
Piórami swymi okryje cię.
I pod skrzydłami Jego znajdziesz schronienie.
Nie ulękniesz się strachu nocnego,
Ani strzały lecącej za dnia,
Ani zarazy, która grasuje w ciemności,
Ani moru, który poraża w południe.
Chociaż padnie u boku twego tysiąc,
A dziesięć tysięcy po prawicy twojej,
Ciebie to jednak nie dotknie.
Owszem, na własne oczy ujrzysz,
I będziesz oglądał odpłatę na bezbożnych.
Dlatego, że Pan jest ucieczką twoją,
Najwyższego zaś uczyniłeś ostoją swoją.
Nie dosięgnie cię nic złego,
I plaga nie zbliży się do namiotu twego,
Albowiem aniołom swoim polecił,
Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.
Na rękach nosić cię będą,
Byś nie uraził o kamień nogi swojej.
Będziesz stąpał po lwie i po żmii,
Lwiątko i potwora rozdepczesz,
Ponieważ mnie umiłował, uratuję go,
Wywyższę go, bo zna imię moje.
Wzywać mnie będzie, a ja go wysłucham.
Będę z nim w niedoli,
Wyrwę go i czcią obdarzę.
Długim życiem nasycę go,
I ukażę mu zbawienie moje."
AMEN!

czwartek, 12 marca 2020

Zdrada Chrystusa?

Jak czytamy w mediach, biskupi papiescy zrezygnowali z odprawiania mszy, z powodu pandemii koronawirusa. No i chwała im za to, bo czyż nie trzeba w obecnej sytuacji posłuchać zdrowego rozsądku? 

W jakim celu gromadzić wiernych w kościele w czasie, gdy wiemy że wirus szaleje? 
Czytamy w Piśmie, że nawet  Pan Jezus, gdy szatan stawia Mu wyzwanie, nie rzuca się w dół i nie wystawia Boga na próbę, więc dlaczego my mielibyśmy to robić? 
Mt 4,5 "Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień" 

Sam Jezus gdy charakteryzował czasy końca, mówił: "Bądźcie czujni". Bo czyż podstawą funkcjonowania człowieka w społeczeństwie nie jest trzeźwość umysłu?
Publicysta Paweł Lisicki pisze, że zawieszenie mszy świętych w Watykanie, to zdrada Chrystusa. Hmmm…tylko, według mnie jest dokładnie odwrotnie. 
My biblijni chrześcijanie w oparciu o Słowo Boże wiemy, że Jezus bezpośrednio przychodzi do człowieka i żaden ksiądz nie jest mu do tego potrzebny, a już na pewno nie musi szukać Boga w budynku jakim jest kościół. I tu warto odwołać się do słów zawartych w Biblii:
Dz. A. 17:24-25 „ Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką  i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko”. 
Jak Katolik ma żyć bez mszy, bez eucharystii? I tutaj jest pies pogrzebany...
Czy hierarchowie dbają o zdrowie Katolików? Was drodzy Katolicy gonią na msze, ale sami odwołali swoje plenarne spotkanie Episkopatu Polski. Hipokryzja???? Już nawet nie wspomnę o nieodwołanych pielgrzymkach na Jasną Górę…
Jezus jest potężnym, żywym Bogiem, który chce wejść do Twojego serca, a nie do Twoich ust, do Twojego żołądka w postaci opłatka. Jezus chce wejść do Twojego serca  raz na zawsze. 
Proboszcz jednej z parafii w Waszyngtonie trafił do szpitala po tym, gdy wykryto u niego obecność koronawirusa. Ponad pół tysiąca wiernych, z którymi miał styczność objęto kwarantanną. Chory duchowny, nie wiedząc o zakażeniu, rozdawał wiernym komunię i witał się z wieloma osobami poprzez uścisk dłoni.- pisze  "The Independent". 
Jeśli naprawdę Katolicy wierzą w to, że w opłatku jest żywy Chrystus, to także powinni mieć pewność, że skoro przyjmują ciało Boga, to nie może z tym się wiązać jakiekolwiek  zagrożenie, w tym konkretnym przypadku - zakażenie. Bo w przeciwnym razie jakiż to Bóg??? 
Nie ma Boga w opłatku, a wieczerzę Pańską w postaci chleba i wina spożywamy jedynie na pamiątkę! NA PAMIĄTKĘ!!! 
Rozumiem, że ochrona życia w KK ogranicza się jedynie do walki o zakaz aborcji, a gdy trzeba ograniczyć praktyki religijne, to już życie nie jest takie święte. 

Ja wiem, że Katolicy od wieków są tresowani przez swoich pasterzy. Emocjonalne przywiązanie do kościoła też nie jest tu bez znaczenia. Ale może czasami trzeba zrobić krok do przodu, krok w kierunku prawdy Bożego Słowa, krok w stronę Chrystusa. Może pora skończyć z uzależnieniem od kapłanów i budynków kościelnych, bo z prawdziwą wiarą nie ma to nic wspólnego.




wtorek, 18 lutego 2020

Kościół katolicki utrzymuje państwo polskie...heh...


Kościół idzie z duchem czasu. Nie masz na tacę? Zapłać kartą!

Dzisiaj na fejsie przeczytałam ciekawy wpis i aż zachodzę w głowę, jakich niestworzonych rzeczy można się czasami, mimochodem dowiedzieć... 
Na łamach fronda.pl niejaki ks. Wojciech Węgrzyniak  "uświadamia", że to nie państwo polskie utrzymuje kościół, ale jest dokładnie odwrotnie - Kościół utrzymuje państwo polskie . 
A oto fragment artykułu :
"...Musimy ustalić pojęcia i raz na zawsze zrozumieć, że Kościół to jest wspólnota ludzi a nie biskupi i księża. A skoro państwo składa się z obywateli, to znaczy, że państwo polskie z 90% składa się z Kościoła katolickiego. To Kościół płaci państwu polskiemu największe podatki i to Kościół w dużej mierze utrzymuje państwo polskie. Jeśli chcemy całkowitego rozdziału Kościoła od państwa, to nie ma problemu. Katolicy mogą przestać płacić podatki i zorganizować sobie swoje przedszkola, szkoły, uniwersytety, szpitale, straż, a nawet swoją policję. Z tych wszystkich podatków, które wpłacamy jako obywatele do państwa, zorganizujemy sobie spokojnie życie bez wypominania nam, że my tylko bierzemy od państwa". 
Tak nota bene, to spokojne życie już sobie zorganizowaliście drodzy książęta, ale jak widać zawsze warto pójść o krok dalej...
To by było na tyle...
link do artykułu:
 https://www.fronda.pl/a/panstwo-utrzymuje-kosciol-oto-cala-prawda-ks-wojciech-wegrzyniak,120704.html

wtorek, 11 lutego 2020

Stare Przymierze dobiegło do mety.

Jeśli chcemy zrozumieć, co mówi do nas Bóg w Nowym Przymierzu i w pełni z niego korzystać, musimy najpierw wyjaśnić sobie czym jest Stare Przymierze. Brak zrozumienia w kwestii tych dwóch Przymierzy, sprawia że większość Chrześcijan przychodzi do Boga według zasad Starego Przymierza, a to prowadzi do bardzo trudnego chrześcijańskiego życia, wypełnionego frustracją, porażką, a także ciągłymi wzlotami i upadkami.
Stare Przymierze nazywane  jest też Przymierzem Mojżesza. Bóg, który uczynił przymierze określił jego warunki Izraelowi. Izraelici mogli zdecydować, czy chcą je przyjąć czy odrzucić. Jak czytamy w Słowie Bożym zdecydowali się je przyjąć. 
Ks. Wyjścia 24:3 "Mojżesz przyszedł więc i powiedział ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie prawa. I cały lud odpowiedział jednym głosem: Wypełnimy wszystkie słowa, które Pan powiedział"  
SP opierało się na Prawie (10 przykazań i 603 inne przepisy, których należało przestrzegać) Owe przepisy regulowały kwestie moralne, ceremonialne i cywilne. Regulowały każdy aspekt życia. Wskazywały Izraelitom , w jaki sposób mają odnosić się do Boga, jak mają współdziałać ze sobą na wzajem, co mogą jeść, jak mają się ubierać itp. W SP warunkiem doświadczania wszystkich obiecanych przez Boga błogosławieństw było przestrzeganie wszystkich 613 przykazań, a nie tylko dekalogu.  
Stare Przymierze zostało zawarte wyłącznie między Bogiem i narodem izraelskim. Nikt, kto nie był Żydem z urodzenia nie miał według niego żyć, do czasu śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. SP jak wiemy wypełniło się właśnie w Chrystusie, a zatem od tej chwili nie obowiązuje już także Żydów. Bóg z resztą dał obietnicę zawarcia z Izraelem Nowego Przymierza, które będzie włożone w ich serca:
Jerem. 31:31-33 „Oto idą dni - mówi Pan - że zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze. Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż Ja byłem ich Panem - mówi Pan - lecz takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.” 
Wszyscy ludzie obecnie nie są stroną SP, ponieważ żyjemy w Nowym Przymierzu z uwagi na to, że Chrystus stał się końcem Prawa i wraz z Jego śmiercią skończyło się Stare Przymierze. 

czwartek, 30 stycznia 2020

"Gazu nie starczyło?"

Myślę, że wielu z nas wysłuchało poruszającego wystąpienia Mariana Turskiego, byłego więźnia obozu Auschwitz. Podczas obchodów 75 rocznicy wyzwolenia tegoż obozu, gdzie  mówił on do zebranych o 11 przykazaniu.
– Jedenaste przykazanie: Nie bądź obojętny, bo jeżeli nie, to się nawet  nie obejrzycie jak na was, jak na waszych potomków, "jakieś Auschwitz" nagle spadnie z nieba.
Auschwitz zaczęło się tworzyć od wykluczania jakieś mniejszości, od stygmatyzacji, od dzielenia ludzi na tych naszych i tych i tych co nie myślą tak samo jak my. 

Przesłanie Pana Turskiego zmusza do refleksji, aby za moment przeszywać nasze myśli i serca straachem. Nie sposób nie doszukiwać się tutaj analogii do tego wszystkiego, co teraz dzieje się w naszym kraju. 
Wystąpienie Pana Turskiego przyjęto gromkimi brawami i owacją na stojąco. Rozpisywały się o nim media i to nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. 
Wielkim smutkiem napawa mnie fakt, że owo przesłanie spotkało się tutaj, w moim kraju, w Polsce z niewyobrażalnym hejtem. Była tego cała masa, ale dla przykładu posłużę się tym najbardziej obrzydliwym. Wpis ukazał się na jednym z facebookowych profili , a jego autorką jest niejaka pani Bożena M. „Skandal!!! Nawet tu jakiś były więzień (zapewne zwolniony z Oświęcimia z  powodu choroby) pluje na nasz Sejm i łamanie konstytucji oraz  nieuznawanie praw mniejszości!!! Gazu nie starczyło?" – To właśnie ten wpis mieszkanki Bydgoszczy wywołał niebywałe poruszenie w sieci. 
Ja rozumiem, że pani Bożena ma  prawo lubić kogo chce i wierzyć, w co tylko chce, ale jak dla mnie jej wpis jest ohydny i niemoralny. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa ma trafić do prokuratury. 

Jestem przerażona tym, że można się posunąć do takich słów. Pisać takie rzeczy o człowieku, któremu odebrano godność, rodzinę, o człowieku, który przeżywał piekło na ziemi będąc więźniem obozu koncentracyjnego. Granice znieczulicy, a także nieumiejętność wyciągania wniosków z historii przesunęły się nazbyt niebezpiecznie. 

Chcę jeszcze podzielić się z Wami refleksją. Pamiętacie zapewne hasło wyborcze "Polska w ruinie" Tak sobie myślę, że jednak jest ono prawdziwe, ale w zupełnie innym sensie. Faktycznie oglądamy obecnie Polskę w ruinie, ale jest to ruina moralna i etyczna. Zastanawiam się ile czasu zajmie nam Polakom odbudowa i czy w ogóle kiedykolwiek to nastąpi.

piątek, 17 stycznia 2020

WYPIERPOL...

Chyba dotarło do mnie wreszcie, że szkoda mojego czasu na oglądanie programów publicystycznych. Od pięciu lat słychać to samo, czyli kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. Czasami, gdy wskoczę pilotem na TVP, robi mi się słabo, takiej szczujni to chyba nawet komuna nam nie zapodawała. 
Wczoraj obejrzałam debatę w Parlamencie Europejskim na temat praworządności w Polsce... 
I co? I było mi wstyd, czułam zażenowanie i po raz koleny usłyszałam z ust eurodeputowanych PiS kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. 
Tragedy!!! Czym innym jest oglądanie łżących polityków partii rządzącej w rodzimych mediach, a czymś zupełnie innym jest słuchanie tych ludzi w konfrontacji z politykami z panstw UE. 
Reprezentacja PiS w moim mniemaniu zachowywała się skandalicznie, mowę zamieniając w krzyk, atakując każdego, kto mówił wprost, że jeśli PiS nie wycofa się z ustawy kagańcowej, to dla Polski nie ma miejsca w Unii Europejskiej. Europosłowie z Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Francji mówili im dokładnie to samo, strali się tłumaczyć, że nierespektowanie prawa unijnego nie może mieć miejsca w Zjednoczonej Europie, że takie numery po prostu nie przejdą i kropka! - JAK GROCHEM O ŚCIANĘ !!! Jedyne co słychać ze strony delegacji PiS, to oskarżenia, kłamstwa, krzyk i wymachiwanie rękami na prawo i lewo. Żenada i obciach do kwadratu. Jednym słowem ogromna przepaść cywilizacyjna. Z jednej strony świetnie przygotowani do dyskusji posłowie europejscy, a z drugiej.... (I tu przemilczę, gdyż z reguły nie obrzucam bliźnich błotem) 
Tak sobie myślę jednak, że ludzie ci już dawno obrali azymut wyprowadzenia Polski z UE. Unia stoi im kością w gardle z wiadomych przyczyn. 
Jakiś czas temu Donald Tusk powiedział, że nie będzie żadnego Polexitu, będzie za to zajebisty wypierpol, tylko wtedy będzie już za późno na jakąkolwiek refleksję.  

Kocham mój piękny Gdańsk, cieszę się że właśnie tutaj mieszkam, tu oddycha się inaczej, gdyż pisowskiego powietrza na szczęście jest dużo mniej. 


sobota, 17 sierpnia 2019

Zła duchowość uwidacznia się w kultach...


W czwartek wierni Kościoła Katolickiego obchodzili Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dla mnie, osoby wierzącej biblijnie ,święto to jest porażką wiary i upewnia mnie, że Katolicy nie czytają, nie znają Słowa Bożego, bo gdyby je znali, nie czciliby Marii-człowieka.
Przypomnę, że dogmat o wniebowzięciu NMP został ustanowiony i podany do wierzenia wiernym KK dopiero w 1950 r. przez papieża Piusa XII, święto to jest świętem nakazowym. Dogmat ten stwierdza, że po zakończeniu swojego życia, Maria została z duszą i ciałem wzięta do Chwały Bożej. Dlaczego ten dogmat zaistniał tak późno? Prawie dwa tysiące lat po Jezusie, ktoś tam, jacyś ludzie sobie postanowili, że tak będzie i już? 
Zastanówmy się przez chwilę... przecież w Słowie Bożym jednoznacznie czytamy, o trzech osobach, które dostąpiły wniebowzięcia z ciałem: Jezus Chrystus, Henoch i Eliasz. Natomiast nigdzie nie czytamy o tym jakoby Maria została z ciałem wzięta do nieba. Dla mnie wniosek jest prosty, że NIE ZOSTAŁA WZIĘTA! Gdyby jej wniebowzięcie było faktem, to na pewno znalazłoby odzwierciedlenie w Dziejach Apostolskich, czy też w listach apostołów. Maria ostatni raz pojawia się na kartach Biblii w dniu Pięćdziesiątnicy (Zesłanie Ducha Św.) ze wzmianką, że po prostu tam była. No i co? Na tym koniec, ani słowa więcej. Jeśli natomiast Maria byłaby postacią ważną dla naszego zbawienia, czy też miałaby pośredniczyć w przychodzeniu do Boga, na pewno w Nowym Testamencie ten fakt zostałby odnotowany. Jednak na ten temat nie ma nic, ani jednego słowa.
Hmmm…Może teraz zastanów się, czy Bóg chce tego, abyś czcił Marię i otaczał ją takim kultem? Tym bardziej, że nigdy żaden Boży człowiek nie ważył się przyjmować czci, która jest należna tylko Bogu. Zastanów się, komu oddajesz cześć? Marii - człowiekowi?
To jest bardzo niebezpieczne działanie, gdyż dla wielu ludzi, ten kult zastępuje Jezusa Chrystusa, a to jest niedopuszczalne i w prostej drodze prowadzi na wieczne potępienie.
Niestety, w XXI wieku, Pismo Święte nie interesuje czcicieli Marii, no może jedynie wyrwane z kontekstu pojedyncze, albo  przeinaczone, przekłamane wersety. 
Zobacz, jak daleko to zaszło? 
Dla mnie, nie jest to już nawet zła teologia, ale zła duchowość. Dlatego tak trudno Katolikom tłumaczyć kwestie, które są oczywiste i jednoznacznie określone w Biblii.  Istnieje zła zwierzchność duchowa, która stoi za katolickimi kultami. Kościół ten odszedł od Słowa Bożego. Przewodnicy katoliccy Pisma Św. nie znają. Nie jest im ono do niczego potrzebne,  ponieważ stworzyli sobie swoją własną religię, która jest totalnie antybiblijna, a skoro antybiblijna, to także anty-Boża.

sobota, 10 sierpnia 2019

Słowa Pana Jezusa były jednoznaczne, tu nie ma co kombinować...

Tak, jak obiecałam, w tym wpisie chcę się odnieść do słów komentarza Mirka, które niestety rozumiane są błędnie. 
Cytat "Po prostu na tym świecie są ludzie aby przedstawiać KK w jak najgorszym świetle w naukach po to aby ludzi odciągać od Kościoła.Ja jak najbardziej jestem dzieckiem również i Madonny do której powiedziano "Oto Syn Twój, oto Matka Twoja" Jeśli utożsamiam się z Chrystusem to Jego Matka jest i moją matką jak i ja Jej synem.(...) Potomstwo Niewiasty Maryi to dzieci Boże,które strzegą przykazań Bożych. Pierwszym potomkiem to Chrystus zrodzony,który zwołał potomstwo w Kościele jako dzieci Boże powołując ich do wiary. Również tyczy to Jego Matki. Jego dzieci Boże są również dziećmi Matki Jego"
Otóż nie Mirosławie, nie jest tak jak podajesz. Zacytuję dokładnie wersety, na które się powołujesz: 
Ew. Jana 19:25-27 " A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie". 
Żeby zrozumieć słowa Pana Jezusa wypowiedziane na krzyżu, a skierowane do najmłodszego ucznia Jana i Miriam (matki Jezusa) trzeba wziąć pod uwagę prawo mojżeszowe, któremu Jezus podlegał i jak wiemy musiał wypełnić je co do joty i tak też się stało. Prawo mojżeszowe mówiło, ze najstarszy syn w rodzinie cieszył się poważaniem, przejmował po ojcu zwierzchnictwo nad domownikami, dziedziczył dwie części jego majątku, ale także zobowiązany był opiekować się owdowiałą matką. 
Jak wiemy, Jezus opuszczał Ziemię, więc nie mógł sam zatroszczyć się o matkę. Oczywiście są jeszcze bracia Jezusa, ale pamiętajmy, że w tym konkretnym czasie nie byli jeszcze osobami wierzącymi. Raczej nie dziwi, iż nie chciał oddać matki pod opiekę niewierzących braci, dlatego powierza Miriam pod opiekę Jana. W wersecie 27 napisane jest "Od tej godziny uczeń wziął ją do siebie"  Konkretny uczeń wziął ją do siebie. Pod krzyżem stały też inne kobiety, gdyby Pan Jezus myślał tak, jak życzyliby sobie Katolicy, jasno oznajmiłby to. Powiedziałby: Oto matka wasza, matka wszystkich pokoleń, zamiast mówić tylko do Jana "Oto matka twoja" Do Miriam po prostu powiedziałby "Oto dzieci twoje" Pan Jezus wiedział, co i jak ma powiedzieć, wyraził swoje myśli jasno i jednoznacznie. Tu nie ma co kombinować. Trzeba jedynie odrobinę poznać prawo mojżeszowe, które w tym czasie obowiązywało, a także odbierać słowa Pana Jezusa literalnie. Dorabianie do Jego słów jakiejś fikcyjnej historii jest jawnym przekłamaniem. 
Mało tego, w Ewangelii jest wyraźnie napisane, że Pan Jezus polecił wszystkich ludzi Piotrowi, gdy rzekł Ew. Jana 21:15-17 "Paś baranki moje, paś owieczki moje" Pan Jezus nie miał stada owiec lub baranków. Mówił o ludziach. Polecił Piotrowi tych, których uważał za owce ze swego stada, od których miał być wkrótce odjęty pasterz. Chciał aby to Piotr zaopiekował się Jego owczarnią, bo wiedział, że ten przyjął od Niego dobrą naukę. 
A zatem, dlaczego polecił swoje owce Piotrowi, jeśli już wcześniej oddał je pod opiekę Miriam? Czyżby nie miał on zaufania do swojej matki lub myślał, że jej opieka będzie niedostateczna? Czy nie uważasz, że te wypowiedzi w takim układzie przeczą jedna drugiej i tracą sens? 
Prawdą jest, że Pan Jezus matkę polecił opiece apostoła Jana, a ludzi polecił opiece Piotra. Koniec, kropka! Nie ma podstawy aby słowa Jezusa rozumieć inaczej, a na tradycji i przechowywaniu nieprawidłowej nauki narodził się przeczący Biblii - kult Marii. 

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Katolik, którego głoszenia słucham z przyjemnością...

Chcę napisać dzisiaj kilka słów na temat katolickiego charyzmatyka Marcina Zielińskiego, 26-latka pochodzącego ze Skierniewic. Wiele lat temu przeżył nawrócenie, które w radykalny sposób odmieniło jego życie. Jest liderem wspólnoty „Głos Pana”, a katoliccy duchowni zapraszają go na rekolekcje organizowane w całym kraju. 
Przyznam, że jest to jeden z moich ulubionych Katolików, którego wykładów słucham z nieukrywaną przyjemnością. Marcin jawi mi się jako, chrześcijanin, który faktycznie chodzi w darach Ducha Św. Głosi nie tylko Katolikom, natomiast ich samych w przystępny sposób zaznajamia z Pismem Świętym i mocą Ducha Świętego. 
Jak podaje Biblia w Ew. Mateusza 7:16-20 „ Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.  Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.  Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.” 
No i właśnie, podczas spotkań z Zielińskim, często dzieją się rzeczy, które można nazwać cudami. Ich uczestnicy wracają do Kościoła po latach obojętności religijnej. W trakcie modlitwy chorzy doświadczają uzdrowienia: z raka, ze ślepoty, z niedowidzenia, z wieloletniej głuchoty, w imieniu Pana Jezusa podnosi ludzi z wózków inwalidzkich i wielu innych przypadłości. Przy czym wszystkie te uzdrowienia są udokumentowane medycznie. Niestety, jego mowa i działalność spotkała się krytyką niektórych Katolików. Podstawowy zarzut dotyczył kontaktów Zielińskiego z Protestantami. Jak mówi o. Adam Szustak, który staje w obronie Marcina "Przynajmniej połowa współczesnej biblistyki katolickiej powstała w oparciu o osiągnięcia mistyki protestanckiej. Podaje, że na wszystkich zajęciach księży w seminariach, korzysta się z dorobku protestanckiego zmagania się ze Słowem Bożym." 
A zatem zarzut formułowany przeciwko Zielińskiemu jest po prostu bzdurny. 
Kolejny zarzut dotyczy nakładania rąk na chorych, w wyniku czego zostają oni uzdrawiani. Krytyka dotyczy faktu, że nie jest on księdzem, a według KK tylko księża mogą nakładać na chorych ręce i uzdrawiać. 
Portal Zwiedzeni.pl opublikował film, którego zadaniem było wypunktowanie grzeszności Marcina, co poskutkowało podziałem wśród Katolików. 
Przyznam, że nie rozumiem takiej postawy. Myślę, że te ta cała oczerniająca jazda pochodzi od ludzi, którzy sami nie mają odwagi czy też charyzmy aby robić to co Bóg przykazał wszystkim wierzącym, nie tylko księżom. 
Krytykujesz Marcina, to pokaż owoce swojego głoszenia. 
Czy jest tam ktoś uzdrowiony? 
Czy jest ktoś uwolniony od złego ducha? 
Pokaż znaki twojej działalności. 
Czy może opluwanie ludzi Bożych jest jedynym twoim dokonaniem? 
Ew. Marka 16:15-18 „I rzekł do nich Jezus: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.”


Heh...Tylko czy aby na pewno...


Heh... Tylko czy aby na pewno???

"Życie byłoby
nieskończenie szczęśliwsze,
gdybyśmy mogli
rozpocząć je w wieku lat 
osiemdziesięciu
i stopniowo zbliżać się
do osiemnastu"

Mark Twain

piątek, 2 sierpnia 2019

Jaki kościół?

Jak to jest, że większość ludzi, którzy słyszą słowo „kościół”, wyobraża sobie budynek, duży, wysoki z dzwonnicą i krzyżem. Tylko, że to nie jest kościół. To jest budynek. 
Kościół to ludzie, nowonarodzeni i ochrzczeni. Nowonarodzeni z Ducha i z wody, którzy są nowymi stworzeniami w Jezusie Chrystusie, spotykającymi się wspólnie. To nie miejsce tworzy kościół, ludzie go tworzą. 
Jeśli jesteś człowiekiem, który się nawrócił, albo jeśli w swoim sercu rozważasz nawrócenie się, nie możesz iść dalej sam. Musisz znaleźć wspólnotę. 
Dlaczego? 
Dlatego, że teraz dopiero masz tysiące pytań, ktoś musi Ciebie ochrzcić, ktoś musi Ciebie prowadzić, ktoś musi Ciebie korygować, pocieszać i nauczać. 
Teraz nasunie Ci się pytanie: Jaki kościół? 
Odpowiedź w sumie jest prosta. 
Musisz znaleźć kościół, który swoją wiarę buduje na bazie Pisma Świętego. Są pewne standardy, które pozwolą Ci sprawdzić, czy kościół do którego chcesz należeć jest biblijny. 
Po pierwsze; Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, w co oni wierzą, czy nauczanie w tym kościele jest zgodne z Biblią i czy opiera się jedynie na Słowie Bożym. Jeśli okaże się, że przede wszystkim na tradycji, to uciekaj z takiego kościoła! Bierz nogi za pas i dalej w drogę! Boże Słowo jest jedynym fundamentem i jedynie na nim powinniśmy się opierać. 
Po drugie: Sprawdź czy opiera się tylko i wyłącznie na niebie i piekle, czy może przez tradycję , czy jakieś dziwne objawienia, ludzie ci wnioskują, że jest jakaś trzecia droga. Pamiętaj, że Biblia podaje, iż trzeciej drogi nie ma. 
Kolejna sprawa, to zbawienie. Jeśli wierzą, że zbawienie otrzymujemy z uczynków, a nie przez wiarę w jednego jedynego zbawiciela Jezusa Chrystusa, jedno jedyne imię, jakim jest Jezus – wiej, gdzie pieprz rośnie!  Kolejne pytanie, jakie musisz sobie zadać, to czy społeczność kościoła modli się do Ojca, Syna i Ducha Świętego, bo jeśli są dodatkowo jakieś inne postaci, do których zanoszą swoje modlitwy, to pamiętaj, ze nie jest to biblijne. 
Kościół to miejsce, gdzie jest przestrzeń na błędy, ale w żadnym razie nie ma przestrzeni na zwiedzenie. Jeśli Bóg łączy wiernych, aby spotykali się, aby nie byli anonimowi, aby współdziałali ku budowaniu ciała Jezusa, gdzie wszyscy niosą Ewangelię, to jesteś we właściwym miejscu.