Google+ Followers

niedziela, 24 sierpnia 2014

STOP! DLA MLEKA...

Jak zapewne zauważyliście ostatnio rozczytuję się w książce „Leczenie żywieniem” Jadwigi Kempisty i na podstawie jej porad piszę najnowsze posty. Przyznam, że dzięki jej tekstom gleboko do serca wzięłam sobie temat zdrowego odżywiania w tych jak wiecie niezdrowych czasach. 
Obowiązek mówienia prawdy o mleku krowim w zasadzie należy do organizacji zajmujących się żywieniem i żywnością, ale niewiele z nich temat ten podejmuje, a jest jak jest – czyli mało kolorowo. Mleko krowie jest produktem, którego nasz organizm nie jest w stanie przetworzyć, a w następstwie przyswoić. 
Znajduje się w nim aż 4,7% laktozy, czyli cukru mlecznego. To właśnie cukier mleczny, a nie białko zawarte w mleku powoduje uczulenia i stłuszczenie wątroby. 
Wydawałoby się, iż znaleźliśmy się w martwym punkcie… 
Nic podobnego! 
Wyjściem jest przetworzenie go przez pewne szczepy bakterii acidophilus ( te same, które, które znajdują się na stałe w naszym przewodzie pokarmowym. Jednak zważywszy na ich niezwykle delikatny charakter i krótką żywotność - 14 dni, a także fakt iż nie mają odpowiedniej bazy na odbudowę ( do tego celu potrzebują mleka pełnego, przynajmniej 4,5-procentowego) Wystarczy, że wystawimy brzuszek na działanie promieni słonecznych, a acidophilus ginie, Gdy przechłodzimy się zbytnio, dzieje się analogiczne. Nie wspomnę o antybiotykach, które jak wiemy nie działają wybiórczo, niszcząc wszystkie bakterie naszego przewodu pokarmowego, a odbudowanie flory bakteryjnej może trwać nawet pół roku. 
Bakterie z grupy acidophilus przetwarzają cukier mleczny, czyli laktozę na cukier gronowy. Przetwarzają wapno, w większości nieprzyswajalne w wapno przyswajalne. Nasze zadanie ma polegać na codziennym uzupełnianiu niedoboru acidophilus w naszych jelitach. Bo musimy pamiętać, że mleko przetworzone przez w/w bakterie jest po prostu idealnym lekiem na wiele chorób, nie tylko przewodu pokarmowego, ale całego naszego organizmu, a szczególnie kości i stawów. 
Jak pisze J. Kempisty, właśnie takim przetworzonym mlekiem leczy ona w 6 tygodni osteoporozę. Jogurt L+ jest właśnie takim przetworzonym mlekiem. Jak tego dokonać poczytajcie w necie, albo zaczekajcie na mój kolejny wpis na blogu.



Młoda dziewczyna z atopowym zapaleniem skóry, wyleczona przez p. dr J. Kempisty



8 komentarzy:

  1. Ja właśnie należę do osób, które nie piją mleka. jem potrawy gotowane na mleku ale samego mleka nie przełknę. Nie mogę też pić mleka rano, bo mam potem sensacje żołądkowe :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od jakiegoś czasu nie tykam mleka, ale za to codziennie piję jogurt własnej produkcji (zalecany przez dr J. Kempisty) i przyznam, że czuję sie po nim świetnie. Pozdrawiam

      Usuń
  2. *Poruszasz bardzo ciekawe tematy.
    "Wychowałem się na mleku"-lubię zimne.
    Nie jem już od dwóch lat mięsa i ubyło mi 8 kg nadwagi.
    Czytałem gdzieś,że dzięki jogurtowi flora bakteryjna może odbudować się w ciągu kilku godzin.
    Najbardziej uczulonym narodem na mleko są Chińczycy-95%.
    Jeszcze nigdy nie połknąłem antybiotyku.Nigdy nie miałem dolegliwości żołądkowych(odpukać).
    Mam urządzenie do produkcji kefiru,ale nie używam go.
    Wkurzają mnie też reklamy namawiające do picia wody.To jest"nabijanie ludzi w butelkę".
    80% antybiotyków produkowanych w USA jest stosowane w paszy dla zwierząt-nie do leczenia
    -ale do szybszego przyrostu masy zwierząt.
    www.wired.com/wiredscience/superbug/

    Korzystam też z"polskiej złotej proporcji":
    -1 kg cukru
    -4 dkg drożdży
    -10 litrów wody
    Pozdrawiam:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno, dawno temu też piłam mleko prosto od krowy, spędzając wakacje na wsi u mojej babci. To były czasy, gdy wszystko jakoś inaczej smakowało, a co najważniejsze nie było tak przetworzone jak obecnie. Teraz ograniczam się jedynie do spożywania jogurtu własnej produkcji. Od dłuższego czasu odnawiam florę bakteryjną mojego przewodu pokarmowego i dlatego myślę, że tym sposobem moje jelita poradzą sobie z tym wszystkim w codziennej diecie, co zdrowe dla nie jest. Co do korzystania z "polskiej złotej proporcji", to pamiętam ten specjał z imprez u mojego wuja. Osobiście raczej nie przepadam, już sam zapach przyprawiał mnie o mnie o mdłości. Mięso lubię i chyba trudno by mi było wykluczyć je z diety. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Z mlekiem skonczylam bardzo dawno temu:) I dobrze sie czuje, jedynie czasem w kawie jako skladniek konieczny dla flat white czy cappuccino:)
    Choc melczne przetwory bardzo lubie.

    Co do zdrowego zywienia: ma to byc zdrowie czy fit:)
    W gruncie rzeczy idzie w parze:)
    Namawiam na slow coocker, swietne dania i bez robotki:) Druga rzecz bardzo przydatna to grill- nie mowie o tych weglowych czy gazowych- elektryczny, poreczny i nie zweglajacy:)
    I na koniec, wiesz juz pewnie, ze mieso raczej w sladowych ilosciach :)

    Ciekawe jestem innych Twoich spostrzezen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawę piję obowiązkowo bez mleka, taki nawyk od lat. Z mlecznych przetworów wybieram jogurty, kefiry, a także białe sery, zwłaszcza kozie. Mieso jadam grillowane, pieczone, bądź gotowane. Panierek nie stosuję zupełnie. Zajadam się jajkami i świeżym wiejskim masełkiem, ręcznego wyrobu. Ogólnie jaja i masło kupuję na wsi u zaprzyjaźnionej gospodyni. A i jeszcze obowiązkowo warzywa i wszystkie owoce, z wyjątkiem bananów. Kombiwar, o którym piszesz posiadam ( obdarowano mnie tym cudeńkiem jakiś czas temu) Korzystam z niego bardzo często bo pozostawia witaminy w pożywieniu, a to sprawia że mam do niego zaufanie. Serdeczności przesyłam

      Usuń
  4. Wychowałam się na mleku wprost od krowy. Nigdy jednak nie przepadałam za nim. Kiedyś wiedza na temat mleka nie była tak dostępna, jak teraz. Przetwory mleczne lubię do dziś. Samego mleka jednak nie pijam. Z wiekiem przestało mi służyć ;) Bardzo ciekawy wpis, jak zwykle zresztą. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. moja lekarka skutecznie oduczyła mnie pić mleko w ciąży, bardzo lubię mleko migdałowe, kokosowe i ryżowe :)

    OdpowiedzUsuń