Google+ Followers

czwartek, 11 lutego 2016

A dlaczego nie Świętojańska Noc Zakochanych ?

Jakiś czas temu pisałam już tu u siebie na temat Walentynek... 
Jednak jak corocznie, niczym bumerang historia się powtarza... 
A mnie się słabo robi, gdy widzę ten wszechobecny komercyjny kicz...
"Machina Walentynkowego Szału" rusza…
Nie wiem, jak Wy, ale  mnie prześladuje myśl, że coś gubimy bezpowrotnie. 
Coś nam umyka, odchodzi do lamusa…
Dlaczego?




Przecież my od jakichś 2000 lat mamy swoje starosłowiańskie  Święto Zakochanych… 
Noc zwiastującą  początek lata…
Noc Świętojańska ( Noc Kupały, Sobótka) obchodzona przeważnie z 23 na 24 czerwca (najkrótsza noc w roku), związana z letnim przesileniem Słońca. 
W tradycji słowiańskiej święto wody i ognia, miłości i płodności, Słońca i Księżyca, młodości i radości. 

Zwyczaje i obrzędy kultywowane w Noc Kupały, miały na celu zapewnienie zdrowia i urodzaju. W tym dniu dokonywano oczyszczenia, skacząc przez ognisko czy dokonując obrzędu kąpieli.
Młode dziewczęta plotły wianki z kwiatów i czarodziejskich ziół  ( bylicy, szałwii, łopianu, dziewanny, ruty i dziurawca), a następnie wpinały w nie płonące łuczywo i rzucały na wodę. 
Ze śpiewem i tańcem powierzały je falom rzek i strumieni. 
Chłopcy za wszelką cenę usiłowali je wyłowić. 
Dziewczęta wróżyły sobie o zamążpójściu. Ważne było, aby wianek wyłowił samotny chłopak, w przeciwnym razie pannie wróżono, że nie znajdzie miłości przez kolejny rok. 
Podobnie chłopak, jak nie złowi wianka, to też będzie samotny. 
Młode pary „spacerowały” po lesie w poszukiwaniu kwiatu paproci, który podobno zakwita raz w roku, a odnalezienie go wróżyło szczęście. 
Tańczono, śpiewano, uprawiano zaloty do białego rana. 

Moim skromnym zdaniem, takie świętowanie ma jakiś taki głębszy wymiar i nie zamierzam nawet tworzyć porównań z  nachalnymi, napuszonymi, skomercjalizowanymi Walentynkami. Sztuczny, zapożyczony twór naszej współczesności, ot co…

Czasami bywa ( a ostatnio coraz częściej), że gdzieniegdzie organizowane są imprezy z okazji Nocy Kupały, warto w nich uczestniczyć. 
Dla mnie jest to za każdym razem piękne, radosne przeżycie. A i czas jakby ciekawszy, bo zaczyna się lato, ciepłe dni i noce, a dookoła wszystko kwitnie i cieszy oczy kolorami tęczy. Aaaa…i  za moment wyczekiwanie  przez młodość wakacje. 
Czy można chcieć czegoś więcej?
Chciałoby się rzec: Wymarzony na świętowanie miłości czas...
Hmm…Sama radość!!! 
Młode pokolenie może odnowić tradycję Nocy Świętojańskiej, trzeba tylko zacząć świętować właśnie w tym letnim czasie...  
Słowiańska Noc Zakochanych niech odważnie staje w szranki z kiczowatymi Walentynkami...

 

19 komentarzy:

  1. Znów mi się może oberwać :) Bo ja chciałem zapytać czy lubisz zakochanie? Z notki wynika, że i owszem. Jeśli się nie mylę, to zadam drugie pytanie: dlaczego w takim razie bronisz świętować im dwa razy do roku? Ja osobiście dołożyłbym jeszcze dwa inne święta, dla równowagi jedno chrześcijańskie, drugie powiedzmy żydowskie, tylko tak na poczekaniu nic mi na myśl nie przychodzi, ale pomyślę :) I dam znać :)
    Pozdrawiam, chwilowo nie zakochany, więc walentynek, dla Twego dobrego samopoczucia, nie będę obchodził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no bez przesady... targać Cię za uszy nie będę... Nie bronię nikomu świętować Dnia Zakochanych, jedynie zwracam uwagę na fakt, że my Polacy z niebywałą łatwością, bezkrytycznie przejmujemy obce zwyczaje, zapominając, że mamy swoje, rodzime piękne własne... Pozwalamy im jednak odejść do lamusa... Nie wiem, nie rozumiem dlaczego?
      Jednak zgadzam się Tobą, że celebrowania miłości nigdy za wiele... Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. To nie do Ciebie było z tym oberwaniem :) Gdybym od ciebie oberwał, pewnie by mnie tu nie było.
      Ale wracając de sedna. Nie wiem czy zauważyłaś, nie było walentynek, nie było święta Kupały. Nie było Halloween, nie było dzisiejszych prób uczynienia z tego dnia zabawy chrześcijańskiej, do zabaw andrzejkowych też jakoś nikt się nie przyczepiał. Ja staram się dostrzec tę zależność i nie rozumiem tego sprzeciwu. Bo wprawdzie wszystko, co obce budzi sprzeciw, ale czy zawsze uzasadniony? Właśnie walentynki są tego klasycznym przykładem. Niektórzy nienawidzą, bo obce. Czy wiesz ile słów, których używasz jest obcego pochodzenia? Nawet tego sobie nie uświadamiasz.

      Usuń
    3. Chyba już przyzwyczaiłam się, że jesteś przeważnie kontra... Zapewne jest wiele racji w tym co piszesz... Moje odczucia jednak są nieco inne i pozwól, że przy nich pozostanę... Serdeczności :)

      Usuń
  2. Kiczowata oprawa tego święta jest okropna, ale sama idea nie jest taka zła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ponieważ komercja wypiera to co najważniejsze... Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. chcialabym zyc wlasnie w takich czasach ,jak w ten opisany przez Ciebie Olimpio sposob celebrowalo sie Dzien Kapuly ,mysle,ze swiat wtedy byl piekniejszy ,prostszy ,a na swiecie mniej podlosci
    ale szczerze Tobie powiem,ze rowniez nie mam zastrzezen do Walentynek,niech zyje milosc , blogowa rowniez
    masz racje z ta roznorodnoscia ,bez niej na swiecie byloby nudno
    i dziekuje za inne slowa pozostawione na moim blogu,ja rowniez Ciebie bardzo lubie
    trzymaj sie cieplo moja Przyjaciolko,do milego ulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie są to aż tak bardzo odległe czasy... A i obecnie fajnie byłoby zabrać jakiś piknikowy kosz, koc i usiąść z ukochaną osobą wieczorową porą ( zwłaszcza, ze to przecież letni czas) nas rzeką, czy jeziorem w taką własnie świętojańską noc... Pogapić się na tych wszystkich, którym chce się jeszcze puszczać wianki na wodę... Poprzytulać się, napawać pięknem gwieździstego nieba... Heh... rozmarzyłam się... Pozdrawiam Ulenko :)

      Usuń
  4. no właśnie właśnie, może zacznijmy wreszcie bardziej szanować własne święta, a nie popadać w zachwyt nad obcymi. niby dlaczego wszystko, co z zachodu ma być super, a nasze beee?
    buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie Polly, niby dlaczego ? Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  5. A ja do celebrowania mojego zakochania nie potrzebuję ani Walentynek, ani nocy Kupały. U mnie ten stan trwa przez cały rok:) i nie widzę różnicy w tym czy jest to takie, czy owakie święto.
    Pozdrawiam radośnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu wedle potrzeb jego... Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Ależ to jest Święto miłości tak pięknej czemu ten dzień ma być taki be nie rozumiem. Jezus o którym zawsze tak pięknie piszesz byłby raczej za Walentym tym bardziej ze świętym. Miłego-;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleńko, jeśli chodzi o Jezusa, to zapewne byłby za miłością, pomijając w tym wszystkich jakiekolwiek sztuczne święta... Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Mam wątpliwości. Często nie za bardzo już wiemy jak się odbywały w tamtych pogańskich czasach takie święta. Zapominamy ze to były orgie i ofiarowanie 16 letniej dziewicy albo zwierzęcia Kupale. A Jezus to miała być podobno ostatnia żywa ofiara za nas Olimpia ,jak już.

      Usuń
  7. Nie mam nic przeciwko Walentynkom ,niech się młodzi bawią ,ale tak ,Noc Świętojańska ,swięto Kupały ,wianki , wyrastają z naszej tradycji.
    I od razu przypomina mi się Stara baśń Kraszewskiego.
    Sama jako dziewczynka może 11 lub 12 letnia puszczałam cichcem wianki dwa splecione z koniczyny,po Dunajcu. Bo był to juz\ czas wakacji i wtedy zazwyczaj wyjeżdzałam do Nowego Targu ,a tam płynął i płynie Dunajec. I podobał mi się taki jeden chłopiec i ten drugi wianek był niby jego .
    Ani ten wianek ,ani ten chłopiec nie mieli dalszego ciągu ,ale wspomnienie pozostało.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... No właśnie, wspomnienie pozostało...
      Tak jak piszesz, Święto Kupały wyrosło z naszej tradycji i było najradośniejsze ze wszystkich pogańskich świąt: dzień zwyciężył noc, życie zwyciężyło śmierć. Wcześnie rano odbywała się rytualna kąpiel w rzekach lub jeziorach, a potem mężczyźni znosili drzewo na stosy, które miały zapłonąć wieczorem, zwiastując najkrótszą noc w roku, o czym tak obrazowo pisze Kraszewski w "Starej baśni"
      Serdeczności przesyłam :)

      Usuń
  8. Z przyjemnością przeczytałam u Ciebie o Nocy Kupały, to wspaniałe święto, takie barwne i piękne, szkoda, że prawie zapomniane... zawsze z przyjemnością o nim myślę , ale zawsze w czasie, kiedy nadchodzi :) Co do Walentynek to nie mam nic przeciwko nim, uważam, że każdy powód do radości i miłych gestów jest ok :) I nie ma tu do rzeczy to, że powinniśmy się kochać i sprawiać sobie przyjemności przez cały rok :)
    Pozdrawiam Cię cieplutko, pięknej niedzieli <3

    OdpowiedzUsuń
  9. **Nawet chmury mają swoją Noc Kupały:)
    129.164.179.22/apod/ap160214.html
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń