Google+ Followers

wtorek, 20 października 2015

Moje świadectwo...

Na nic nie musisz zasługiwać... 
Ja też leczyłam się z poczucia winy, nieustannie wmawiano mi, że nie jestem odpowiednio  pobożna, że problemy i choroby są po to aby mnie czegoś nauczyć... 
Choroby uczą nas jedynie tego, że na świecie istnieje dobro i zło... Szatan walczy z Tobą w Twoim ciele, szydzi z Ciebie i z ironią pyta: Noo… Gdzie jest teraz Twój Bóg??? 
( Wiesz, rok temu, to co tutaj piszę nie mogłoby się zdarzyć... Wyśmiałabym każdego, kto próbowałby mi mówić o Jezusie, szatanie, demonach, przekazach biblijnych) 
Ja nawet nie bardzo wiem, jak mam  to wszystko wyjaśnić... 
To stało się tak nagle... 
Jak grom z jasnego nieba... 
Po prostu przyszło...  
Przyszło przez objawienie… 
Pewnego dnia, gdy spacerowałam po lesie naszła mnie jakaś taka porażająco smutna niemoc. 
Czułam się okropnie, a moje życie zdawało się być jakieś takie beznadziejnie puste…puste i bezsensowne... 
Przykucnęłam  i zaczęłam mówić do Boga…
- Pogubiłam się... Już nie wiem co jest prawdą a co nią nie jest...Jeśli jesteś Panie, to mi to powiedz, pokarz mi drogę którą powinnam podążać, daj mi jakiś znak, napełnij może serce nadzieją i wiarą. Jeśli jesteś, to pójdę za Tobą wszędzie gdzie każesz…
I wiesz co?... Ja  to poczułam, poczułam tę moc, poczułam tę wielką miłość, poczułam taki spokój w sercu, że jedyne, co mogłam wypowiedzieć to: Jezu, ty jesteś moim Panem, ty jesteś moim Bogiem, chcę pójść za Tobą… (To było takie mocno spontaniczne, a jednocześnie jakby konieczne) 
 Od czasu tego spaceru, czuję się zupełnie inaczej. Wiem, że On chciał żebym Go znalazła. On po prostu daje się znaleźć wszystkim tym, którzy naprawdę go szukają. 
Wiem, że narodziłam się na nowo, wiem, że Bóg zesłał na mnie Ducha Świętego, który zaczął pracować we mnie w moich słabościach… To on mnie prowadzi. Krok po kroku pokazuje mi całą swoją mądrość przez Boże Słowo… Czytam Nowy Testament każdego dnia i rozumiem słowa, które do mnie kieruje w nim Bóg. 
I już się nie czuje słaba, nie czuję się grzeszna, nie czuję się winna. Wiem, że Jezus na krzyżu umarł za wszystkie grzechy świata tego. Ja już nie jestem pod panowaniem grzechu, nie jestem pod panowaniem szatana, za to jestem pod nieustającym wpływem Ducha Świętego, który zmienia moje życie… 
Duch Święty to wielki prezent od Jezusa. Niczym sobie na niego nie zasłużyłam, dostałam go w darze, dostałam go z łaski.  Wyznałam przed Bogiem wszystkie moje grzechy… Wszystkie… Duch Święty wywalił mi je co do jednego… pokazał każde najmniejsze uchybienie… Wybebeszył mnie doszczętnie… Zrobił to, żeby mi pokazać, że bez Jezusa nie jesteśmy w stanie sami sobie poradzić z naszą grzeszną naturą. Zrozumiałam, ze przez Jezusa zostałam wykupiona z wielkiej katastrofy jaką jest piekło. 
I co? 
Zmieniły się moje priorytety. 
Teraz wiem, ze to nie indywidualne grzechy wyślą nas do piekła, bo od tych zostaliśmy wykupieni, ale grzech myślenia, że nie potrzebujemy Jezusa i że sami poradzimy sobie ze wszystkim. 
Rzymian 10:9 ..” Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest twoim Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz..”
Jezus żyje we mnie, przez  Ducha Świętego, a ja zaczynam korzystać z jego prowadzenia… W naszym duchu jesteśmy tacy jak Jezus, identyczni jak On. A On jest doskonały, zdrowy, mądry i sprawiedliwy… Dlatego nasze ciało i nasza dusza upodabniają się do niego. Duch Święty zmienia nas… W duchowej rzeczywistości jestem prawdziwa ja, taka której emocje nie mogą dotknąć...
Rozumiesz ??? 
Nie ma powodu żebyśmy byli chorzy czy nieszczęśliwi… Wystarczy narodzić się na nowo, wystarczy pójść za Jezusem i uwierzyć w sercu swoim, że On daje nam wszystko, co najlepsze, bo nas kocha bezgranicznie. Taka jest własnie Ewangelia. Odkryłam tajemnicę przymierza między Bogiem i Bogiem (Jezusem) Właśnie w to miejsce przyprowadził mnie Duch Święty. Nareszcie to wszystko wiem i rozumiem... Chwała Panu! 




4 komentarze:

  1. Piękne świadectwo. Ja gdy wreszcie narodzilam się na nowo nieustannie zadawalam pytanie dlaczego tak późno mnie olsnilo. Dlaczego tak długo trwały moje poszukiwania. Musiałam przewartosciowac to wszystko co wkładał mi do głowy (bo jakoś nigdy nie do serca) kościół katolicki. To smutne bo byłam przeciez w kościele ale jakże daleko od Boga. Pozdrawiam
    Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym piszesz. KK ma najwiecej wiernych, ale widzi mi się, ze jest bardzo daleko od Boga. Tradycja, kult świetych, niezliczona ilość koscielnych świat, sakramenty, pielgrzymki, procesje... cała ta rozbuchana otoczka sprawia, że zapomina sie o najwazniejszym - o Jezusie i o tym, ze to on jest naszym Panem, o tym, że to jego ofiara daje nam zbawienie, o tym, ze teraz mamy bezpośredni dostęp do Boga właśnie przez Niego. Możemy z nim stanąć twarzą w twarz. Ewangelia o tym wszystkim mówi, mówi słowami Jezusa i jego uczniów. Serdeczności

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziekuję Polly... Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nareszcie znalazłam Jezusa, a On mnie tak pieknie prowadzi poprzez Ducha Świetego. Pozdrawiam ciepło

      Usuń