Google+ Followers

czwartek, 20 sierpnia 2015

Okultystyczne praktyki...

Czy nie wydaje Wam się dziwne, że jak mówimy, iż wierzymy w Boga, to nie zawsze spotykamy się z poparciem. 
Już nawet nie wspomnę o tym, że myśli się o nas jako o ludziach z ciemnogrodu.  

Często czytanie horoskopów, czy chodzenie do wróżki jest ok. Nawet można tu mówić o modzie na takowe wsparcie.
Ponad 40% naszego społeczeństwa traktuje wróżby całkiem poważnie i nie załatwia ważnych życiowych spraw bez takiego właśnie wsparcia.
Ukazuje mi się tu całkiem spora sprzeczność.
Czyli co? 
Wierzą oni w jakąś nadludzką siłę, która może zmienić ich życie? 
No tak! Bo przecież czasami wróżby się spełniają! (Sama jakiś czas temu doświadczyłam takiej samospełniającej się wróżby) 
Tylko czy aby swoim zachowaniem nie wywołujemy tej sprawdzalności? 
Hmm… A może oznacza to, że faktycznie wróżbiarze korzystają ze swoich ponad normalnych umiejętności ? 
Tylko czy ta moc pochodzi od Boga? 
Absolutnie nie! Ta moc nie pochodzi od Boga, gdyż on wielokrotnie mówił w Biblii, że jest przeciwny takim praktykom. (ST Księga Powtórzonego Prawa 18:10- Nie znajdzie się pośród ciebie kto by uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary. 11 nikt kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. 12 Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. 
Zatem jeśli nie od Boga pochodzą owe praktyki, to od kogo?
Hmmm… Od postaci, która od samego początku małpuje Boga. Czyli od szatana. 
Złe duchy wiedzą co będzie się działo w przyszłości, szczególnie, gdy tę przyszłość same dla nas zaplanowały. 
Korzystanie z porad wróżek, horoskopów, tarotów, czy z mocy, która nie pochodzi od Boga, prowadzi do tzw. stanu otwarcia. Czyli z własnej woli dajemy szatanowi dostęp do własnego umysłu. 
I zaczyna się niezła jazda bez trzymanki! - Przygoda z okultyzmem, a w konsekwencji z demonami.  
Wniosek jest prosty: Wiara w Boga i wróżbiarstwo wzajemnie się wykluczają i tego się trzymajmy.

17 komentarzy:

  1. One się nie wykluczają, bo jak sama widzisz osoby wierzące w Boga wierzą często w horoskopy, podczas gdy ateiści zazwyczaj nie wierzą ani w jedno ani w drugie. Zresztą sam rozwinęłaś temat, bo wierzysz w złe duchy stojące za np. tarotem, a to by znaczyło, że tarot ma jakiś sens - w ten sposób sama mu go nadałaś :).

    Wróżby się nie spełniają nigdy. Następuje tylko przypadek zbiegnięcia się w czasie wróżby i jakiegoś wydarzenia po niej. Żeby dostrzec związek, którego nie ma, trzeba być generalnie nastawionym na dostrzeganie związków których nie ma. Już pisałam kiedyś - wierzysz bez dowodów w jeden mit, łatwiej uwierzysz w każdy inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cynia... nie wszystko można rozpatrywać zerkając jedynie zza własnego płotu... Serdeczności

      Usuń
  2. Mądrze napisane, tylko co z dwupunktem Olimpio? Czyżbyś poszukując i ewoluując odnalazła prawdę? Uważam, że wiara w Boga nie jest ciemnogrodem ale epatowanie wytartymi sloganami z, którymi spotykam się w różnych mediach społecznościowych, najczęściej nie poparte bogobojnym życiem - już tak. Wiara nie opiera się na fanfarach ale na przekonaniach i czynach, niekoniecznie w świetle jupiterów. Horoskop, jeśli ktoś go traktuje jak wyrocznię - jest źle, nie tylko z punktu widzenia wiary, ale jeśli komuś poprawia humor z samego rana - nie widzę w tym nic złego. Tym bardziej, ze horoskopy zazwyczaj mają bardzo optymistyczny wydźwięk. Pozdrawiam serdecznie :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dwupunktu już się wcześniej odnosiłam i myślę, że potwierdza on powyższy post. Najciekawsze jest to,że faktycznie dwupunkt działa, ale... jednocześnie wprost cudownie otwiera umysł na władzę szatana. Wiem coś o tym, bo wpadłam w takowe praktyki po uszy... I nie jest to mit. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Kiedyś życie było prostsze, wiara przechodziła z dziada, pradziada, i nikt nie śmiał tego kwestionować, poza nielicznymi wyjątkami. Dzisiaj... mamy chaos informacyjny, teorie wzajemnie wykluczające się. Współczesny człowiek jest bardzo zagubiony, bo nie pielęgnuje tradycji, nie szanuje ludzi starszych, nie potrafi połapać się w informacyjnym szumie, we wzajemnie wykluczających się teoriach. Dlatego ludzie wciąż szukają tego, co może jest całkiem blisko - miłości, która jest wykładnikiem każdej wiary. A może człowiek już jest tak skonstruowany, że zawsze będzie poszukiwał tego co zakryte i tajemnicze?

      Usuń
    3. A wiesz dlaczego ludzie tak się pogubili? Ponieważ oddalili się od Boga. Tradycja nie ma z tym nic wspólnego. Nauki Jezusa poszły w kąt. A gdyby tylko przypomnieli sobie najważniejsze przykazanie Jezusa ( o czym i Ty w swoim komentarzu piszesz) abyśmy się wzajemnie miłowali, abyśmy kochali bliźniego swego jak siebie samego. Tylko tyle, nic więcej... Kto tak właśnie miłuje, ten nie okrada bliźniego, nie cudzołoży, nie okłamuje go, szanuje ojca i matkę swoją, nie zabija, nie obmawia, nie wyszydza, nie znieważa...itp... Jednak w obecnych czasach taką miłością potrafi jedynie obdarzać siebie samego... Serdeczności

      Usuń
  3. "Ponad 40% naszego społeczeństwa traktuje wróżby całkiem poważnie i nie załatwia ważnych życiowych spraw bez takiego właśnie wsparcia." - i to mnie przeraża. Ludzie, któzy określają się jako ateiści, odrzucają istnienie Boga, a szukają wsparca u wróżek.... Jakiś bezsens! Pisałam już o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie, którzy określają się jako ateiści, tak naprawdę nie wiedzą dlaczego nimi są... Najłatwiej powiedzieć: Boga nie ma, ale to są tylko słowa... słowa...słowa. Tak mówią ludzie, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy i wyobraźni... Serdeczności

      Usuń
  4. Moglabys napisać dlaczego uważasz,że dwupunkt otwiera na szatana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiedz mi czy Ty praktykujesz dwupunkt ? Bo jeśli tak to na pewno sama z czasem zauważysz to otwarcie... Lepiej jednak by było abyś nie musiała/musiał tego doświadczać...(piszę to ku przestrodze) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Hm....tak czytam Cię Olimpio kochana i myślę: co się stało się takiego w Twojej świadomości, i czego doświadczyłaś, że dwupunkt zaczęłaś postrzegać jako negatywną praktykę? Hm...
    Osobiście uważam, że każda teoria, praktyka, wiara, nie czyniąca nikomu krzywdy, dodająca energii, siły, zadowolenia wewnętrznego, może być bardzo pomocna w różnych etapach naszego życia. Oczywiście godząc się ze zdaniem, że " Nie wszystko jest dla wszystkich"
    Pozdrowienia ciepłe posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kochana Sunrise dochodzisz do takiego miejsca, gdzie praktycznie wszystko za co się chwycisz, po uprzednio wykonanym dwupunkcie, objawia się w twoim życiu. Zaczynasz odnosić wrażenie, że faktycznie jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem… Z czasem już wystarczy, że tylko pomyślisz „dwupunkt” i za chwilę dostrzegasz zmiany. Szaleństwo, a jednocześnie niebywale euforyczne uczucie… To coś jak wołanie do Boga –„Ja to Ty” Hmm… tylko że z czasem chwytasz, iż coś jest nie halo, coś jest nie tak… Bo ściga cię obawa, że Twoje zapędy, powodowane dwupunktem, przechodzą na tę złą stronę mocy… I zaczynasz bać się swoich myśli (tych czasami zupełnie bez sensu, takich które tworzysz w umyśle bezwiednie) Starasz się je kontrolować, odsuwając jedną myśl po drugiej. Jesteś coraz bardziej nerwowa i spięta, a domownicy nieustannie podsyłają ci pytające spojrzenia. Dokąd to wszystko prowadzi ? Istnieją energie, które tylko pozornie ułatwiają nam życie. A tak naprawdę otwierają nas na szatańskie, demoniczne moce. Jakoś tak się szczęśliwie składa, że w moim życiu, na każdym jego etapie pojawiają się ludzie, którzy przynoszą mi jakiś rodzaj dobrego światła. Tym razem też tak właśnie się stało. Tym światłem jest wiara. I mam tę pewność kochana Sunrise, że dopóki jestem w kontakcie z Jezusem, złe moce nie mają do mnie dostępu.

      Usuń
    2. Rozumiem. Czyli przyszedł taki moment, w którym intuicja, zdrowy rozsądek podpowiedziały Ci, że dalsza praktyka dwupunktu prowadzi Cię do miejsca, w
      którym nie czujesz się bezpiecznie, gdzie spotykasz niepokój, zamęt myśli a
      nawet uczucie niestabilnego szaleństwa. To bardzo ważne, by w porę
      zauważyć, że dana droga wprowadza więcej chaosu niż porządku w naszym
      życiu. I nieważne już czy mowa o
      dwupunkcie i czy innej praktyce bądź
      teorii. Cieszę się, że wyzwoliłaś się z
      uczucia bycia po niewłaściwej stronie w
      Twoim rozumieniu. Najważniejszy
      bowiem jest spokój duszy i równowaga
      wewnętrzna. Jeszcze ode mnie taka
      myśl Olimpio: myślę sobie poza
      wszystkim : pamiętajmy o równowadze
      w naszym życiu, w czynach i myślach,
      o tym jak bardzo jest ważna, każde
      bowiem nadmierne uleganie
      jakiejkolwiek idei, teorii, każda
      fascynacja powodująca zatracenie
      "szaleństwo" znajduje negatywne
      odbicie w nas, jeśli nie odrazu to za
      jakiś czas. Zdrowy dystans mający na
      uwadze spokój duszy, jest nam w stanie
      zapewnić ochronę przed wszelakimi
      niepokojami. Posyłam buziaki i ciepłe
      myśli kochana Olimpio.

      Usuń
    3. Jak to czytam to ciarki po mnie chodzą, bo wiem o czym piszesz. Pozdro

      Usuń
    4. Sunrise, o to chodzi, że w relacji z Jezusem fascynacja jest nieodzowna. Nie można kochac go tylko polowicznie, tak trochę... To tak jak z ciążą, albo jesteś w ciązy, albo nie. Nie mozesz być w ciązy tylko tak troszkę... Serdeczności kochana

      Usuń
    5. Najważniejsze, że teraz czujesz, że jesteś w odpowiednim miejscu:) Serdeczności.

      Usuń
  6. Cyt.:„Czy nie wydaje Wam się dziwne, że jak mówimy, iż wierzymy w Boga, to nie zawsze spotykamy się z poparciem. Już nawet nie wspomnę o tym, że myśli się o nas jako o ludziach z ciemnogrodu.”
    Na ogół tak jest. Mało tego, gdy wspomnisz o istnieniu szatana, diabła itp., to dezaprobata przechodzi w spazmatyczny chichot. – „Bóg … tak, to jeszcze można przyjąć, ale szatan/?/, bzdura, ktoś taki nie istnieje.” – mówią. I w ten sposób Lucyfer mówi – „a kuku, nie ma mnie.” Większość ludzi chce znaleźć Boga „szkiełkiem i okiem”, a co bardziej „dociekliwi” ;-), „młotkiem i przecinakiem”. Ale nie to jest przyczyną braku aprobaty, czy pomawiania o ciemnogród. Przyczyną jest właśnie „a kuku, to nie ja, to Bóg” i przejawia się, w każdej, bez wyjątku religii. Religię, każdą religię, „wymyślił” i stworzył szatan, łącznie z chrześcijaństwem. CELEM PANA JEZUSA NIE BYŁO ZAKŁADANIE RELIGII, ALE PRZEZ ŚMIERĆ SWOJĄ NA KRZYŻU, UWOLNIENIE NAS OD GRZECHU I ŚMIERCI. Mat. 27:50, 51 => Hebr. 10:19 – 22 => Iz. 25:7, 8.
    Ciemnogród nadszedł wraz z tzw. chrześcijaństwem, a Pan Jezus wiedział o tym i mówił jasno, i wyraźnie – Jan 8:12 => Jan 9:4, 5 => Jan 12:35, 36.
    Zmartwychwstanie Pana Jezusa zburzyło szatańskie zakusy i jedynie co mu pozostało, to udawać anioła światłości w stworzonej przez siebie religii chrześcijańskiej, która nie ma nic wspólnego z Panem Jezusem, którego doprowadził do śmierci, a rękami Rzymian zrobił rzeź z naśladowców Chrystusa. Nieliczna garstka, którzy przeżyli zmuszeni zostali do zaakceptowania władzy uzurpatorów rzymskich i ich pseudonauk. Tak powstał KK. To, co dzieje się w kościołach różnych wyznań jest parodią nauk o Bogu. Od czasów cesarza Konstantyna jesteśmy indoktrynowani. Wmawia się nam wyimaginowane nauki. Dlatego kiedy mówimy o Bogu, który mieszka w sercu każdego z nas, nie cieszymy się poparciem, bo otoczenie nic z tego nie rozumie. Ludzie znają tylko obrzędy i liturgię, i wyobrażają sobie, że wiedzą o co w tym chodzi. Ale są też ludzie, których spotykamy na swojej drodze, jak sama piszesz, którzy wnoszą dodatkowe światło do naszego życia. Bo światło życia rozchodzi się drogą nieoficjalną, z serca, do serca. „Czujniej niż wszystkiego innego strzeż serca swego, bo z niego tryska źródło życia!” – Przyp. 4:23. Jednak ostrożność nie zaszkodzi, mamy być mądrzy i przebiegli – Ps. 146:3, 4; 1Jan. 4:1; Mat. 7:15-20. Tylko Pan Jezus jest naszą drogą, prawdą i życiem – Jan 14:6. Wielu ludzi czuje to w sercach swoich – „Pośród śmierci trwa życie, pośród kłamstwa trwa prawda, pośród ciemności trwa światło. Stąd wnioskuję, że Bóg jest życiem, prawdą i światłem.” Mahatma Gandhi
    Pozdro, Marco.

    OdpowiedzUsuń