Google+ Followers

sobota, 18 kwietnia 2015

BIBLIA, A SAKRAMENT MALŻENSTWA

Kościół Katolicki ustanowił cały szereg przeszkód małżeńskich, z których jedne sprzeciwiają się zawarciu małżeństwa, a inne całkowicie je unieważniają. 
Wypadałoby zadać pytanie:  Czy ustawodawstwo to rzeczywiście oparte jest na Biblii?
Hmm.. w  Piśmie Świętym nie ma ani jednej wzmianki o tym, aby Jezus Chrystus ustanowił sakrament małżeństwa. 
W Biblii nie znajdziemy więc potwierdzenia, aby związek małżeński sam w sobie był sakramentem w katolickim znaczeniu. Wiadomo bowiem, że małżeństwo jest instytucją znaną wszystkim kulturom i to niezależnie od wyznawanej religii lub światopoglądu.
Zresztą o tym, że małżeństwo nie jest sakramentem oraz jak mało znaczy tzw. sakramentalne „tak”, świadczy również stale rosnąca liczba rozwodów. Katolicki sakrament małżeństwa nie gwarantuje bowiem trwałości związku małżeńskiego. Coraz częstszy rozpad konkordatowych małżeństw jedynie potwierdza ten stan rzeczy. A w takich przypadkach, żadne sakramentalne ,,tak” nie jest w stanie zabezpieczyć  związku przed rozpadem. 
Jak powiedział Jezus, żaden ,,dom, rozdwojony sam w sobie, nie ostoi się (Mt 12. 25).

 Przypisywanie więc Bogu, jakoby to On w takich przypadkach wiązał nierozerwalnym węzłem małżeńskim dwoje ludzi, jest totalnym nieporozumieniem. 

Dalej...Twierdzenie, że Chrystus powierzył Kościołowi ustawodawstwo dotyczące małżeństwa, jest nie do przyjęcia jeszcze z innych powodów. Nie dość bowiem, że Biblia nic o tym nie mówi, przeczą temu również fakty historyczne. Jakie? Po pierwsze – Kościół katolicki w formie zinstytucjonalizowanej powstał dopiero w IV wieku. Twierdzenie więc, że Chrystus powierzył owej instytucji jakiekolwiek pełnomocnictwo, jest oczywistym absurdem. Po drugie – wiadomo też, że przez wiele stuleci w ogóle nie zawierano ślubów kościelnych.  Dopiero w wiekach XI i XII, gdy pojawiła się idea ,,sakramentu małżeńskiego”, nabrała też wagi deklaracja małżonków, wyrażana w obecności kapłana i pieczętowana odpowiednią opłatą.
Jak widać, zarówno Biblia, jak i świadectwa historii przeczą roszczeniom Kościoła katolickiego, jakoby ten był szafarzem łask Bożych w sprawach małżeństwa. Akt małżeństwa jest bowiem przede wszystkim kontraktem cywilno-prawnym, o zawarciu którego decydują sami małżonkowie, a do jego zalegalizowania lub unieważnienia kompetentne są właściwe władze cywilne (Rz 13:1-2, 4,6).

Reasumując, wypadałoby się zastanowić, czy katoliccy hierarchowie w ogóle  wierzą w świętość małżeństwa? 
Gdyby bowiem wierzyli w uświęcający charakter tego ,,sakramentu”, nie wprowadziliby przecież celibatu. 
Pomyślmy: Jeśli każdy z siedmiu z sakramentów rzeczywiście byłby uświęcającym środkiem łaski Bożej, jak uczy Kościół, to skąd ta sprzeczność między sakramentami kapłaństwa a małżeństwa? Jeśli bowiem małżeństwo jest sakramentem, jak uczy Kościół, to czyż duchowni tym  bardziej nie powinni się żenić? 
Czy zakaz wstępowania w związek małżeński duchownych katolickich nie dyskredytuje faktycznie małżeństwa i jego uświęcającego charakteru? 
Czyżby uświęcające środki łaski Bożej kolidowały ze sobą? 
Dlaczego żaden z sakramentów nie koliduje z sakramentem kapłaństwa, tylko małżeństwo – i na odwrót? 
Dlaczego sami kapłani mówią o sobie, że z uwagi na celibat są ,,wyższego stanu”? Dlaczego pozostałe sakramenty nie wykluczają się nawzajem, tylko te dwa? 
Skąd ten konflikt pomiędzy kapłaństwem a małżeństwem?
Hmm...Odpowiedź może być tylko jedna: stąd, że nauka Kościoła papieskiego o sakramentach nie ma absolutnie żadnych podstaw biblijnych. Biblijne kapłaństwo nigdy bowiem nie kolidowało z małżeństwem. Przeciwnie, zarówno kapłani, jak i apostołowie byli żonaci (por. Kpł 21.6-7,13; Łk 1.5-25; 1 Kor 9.5), a małżeństwo i dzieci było dla nich prawdziwym błogosławieństwem.  


2 komentarze:

  1. Celibat księży został wymyślony na potrzeby kościoła. Chodziło o to aby dobra, które otrzymywał przyszły ksiądz od rodziny np. na mocy testamentu, nie były dziedziczone przez jego spadkobierców tylko przechodziły na własność kościoła. Stąd ogromne majątki kościelne.
    A że jest to przeciwne naturze? Można przecież ominąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, możliwość posiadania przez księdza normalnej rodziny zrodziła by problem związany z dziedziczeniem przez ich żony i ewentualne dzieci majątku po ich śmierci. Co z kolei prowadziłoby do pomniejszania majątku kościoła katolickiego. Czyli mamy tu do czynienia z problemem natury materialnej...
      Osobiście uważam, że księża jako osoby które swoim życiem i postawą winni dawać przykład innym ludziom, powinni mieć także możliwość posiadania normalnej rodziny, ponieważ tylko dzięki temu mieliby prawo stać się autorytetami w sprawach z tą rodziną związanych.
      Nie sadzę aby kościół katolicki był na takie zmiany gotowy... Serdeczności

      Usuń