Google+ Followers

sobota, 15 marca 2014

FIOLETOWA BABCIA...


Bywa tak, że dzień mija sobie tak po prostu bez echa. W zasadzie wstajesz, aby za chwilę ułożyć się do snu i tyle. Takich dni co prawda mam niewiele w moim kalendarzu życia, ale są… po prostu są…

Tym razem było inaczej...
Wczorajsza moja przygoda, bo tak to trzeba raczej nazwać, była dziwna i przyznam szczerze, że cos takiego spotkało mnie po raz pierwszy w życiu.

Do czego zmierzam?  
Wybrałam się z wizytą do jednej z moich pacjentek.  Nie wiem, czy jest na świecie, ktoś choćby trochę podobny do niej, ciepła, serdeczna, zawsze uśmiechnięta pani  A. Jedyna w swoim rodzaju, pomocna, troskliwa…Taka co to nie myśli jedynie o czubku własnego nosa, ale potrafi żyć życiem innych, będących w takiej czy innej potrzebie. Niektórzy nawet chyba wykorzystują tę jej dobroć i oddanie, ale pani A. jakby wiedząc o tym doskonale, uśmiecha się tylko, mówiąc – „Kochana, tak jest lepiej, tak trzeba”  Hmm…Uosobienie anioła…

…Kiedy, na szóstym piętrze wysiadłam z windy, mój wzrok przykuł widok siedzącej pod drzwiami pani A na krzesełku dziewczynki. ( jakieś 4-5 lat)
– Co tu robisz? - zapytałam odrobinę zdziwiona
– Pilnuje spania babci… - odpowiedziała bardzo poważnie mała
- Czego pilnujesz?
- Spania babci, a ty stukasz butami, ona się zmęczyła, ona śpi sobie…
- Czy pani A jest twoją babcią?
- To nie jest pani A, tylko fioletowa babcia…a Ty jesteś pani niebieska
- O co chodzi z tymi kolorami? Dlaczego ja jestem pani niebieska, a babcia jest fioletowa?
- Bo tak!... a tatuś jest żółty, a mamusia trochę żółta i pomarańczowa
- To taki rodzaj zabawy? –zapytałam, odrobinę zbita z tropu
- Ty jesteś niebieska, babcia jest fioletowa, tatuś jest żółty i mamusia trochę żółta i pomarańczowa – powtórzyła stanowczo, jakby poirytowana, że nie bardzo łapię o co jej chodzi.
- No dobrze, zostawmy te kolory – wyszeptałam małej prawie do ucha.
- Takie piórka masz niebieskie, zobacz…- ciągnęła dalej dziewczynka, wskazując rączką miejsce owych piórek, czyli jakby kontur mojego ciała…A ja dopiero teraz pomyślałam sobie o aurze i o tym, że ta mała chyba faktycznie coś takiego widzi.

Później rozmawiałam jeszcze z panią A, którą mała nazywała fioletową babcią i dowiedziałam się, że dziewczynka, mieszkająca po sąsiedzku od dłuższego czasu operuje takim właśnie nazewnictwem i bardzo irytuje się, gdy inni nie podzielą jej  optyki.
Co o tym myśleć tak naprawdę?

Czy ta mała widzi pole energetyczne, które otacza każde ciało niczym wielkie jajo?   Hmm… 

22 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe zjawisko. Coś w tym musi być. :) Miłego weekendu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie czytam na ten temat i wychodzi na to, że u małych dzieci taka optyka, to całkiem częste zjawisko. Pozdrawiam ( W Gdańsku pogoda pod psem - leje i wieje)

      Usuń
  2. myślę, że widzi aurę :) niektórzy muszą się tego uczyć latami, a niektórzy maja dar do pozazdroszczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam dzisiaj na ten temat sporo, bo nie dawało mi to spokoju. Podobno niektóre małe dzieci mają taką zdolność, dopóki nie uswiadomią sobie, że jest to własciwie niemozliwe, wtedy przeważnie tracą tę optykę bezpowrotnie

      Usuń
  3. znam ludzi, którzy widzą aury :) pani niebieska, pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym kierunku nigdy nie biegły moje zainteresowania, więc postanowiłam pogmerać w necie. Jednak, gdy dotarłam do informacji, że kolor aury podobno odzwierciedla stan naszego zdrowia, czmychnęłam chyłkiem już nie dociekajac jak to jest z tym niebieskim... pozdrawiam

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A można wiedzieć dlaczego ?

      Usuń
    2. Pomijając aurę jestem zielona. Chciałabym aby to się przełożyło, jedno na drugie :)
      Dzieci są bliżej natury i tego, co im się po trochu odbiera w trakcie dorastania. Poprzez zakazy, nakazy, tradycje. A wystarczyłoby uczyć życia ;)

      Usuń
    3. Oj tak, zgadzam się z Tobą w zupełności i pozdrawiam

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tak? Jednak może nie o aurę tu chodzi,, co ? :) :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Tak, ja wierzę,że są ludzie obdarzeni takim "darem", widzą aurę innych.I to jest niesamowite, odrobinę przerażające dla "zwykłych" ludzi i jednocześnie piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiscie znam takie osoby, ale jakoś tak do tej pory bokiem przechodziłam obok tematu. Dopiero po spotkaniu z tą "małą" mogę powiedzieć, że mnie to przekonuje. Jakby mimowolnie weszłam w posiadanie namacalnego dowodu na istnienie takich zdolności. Ciepło pozdrawiam

      Usuń
  7. Kiedyś próbowałam się tego nauczyć, ale początkowy zapał szybko minął. Też znam ludzi, którzy twierdzą, że widzą aurę, ale czy jest tak jak mówią?

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudny blog .. ;)) Tylko pozazdrościć ..
    Zapraszam do nas ! :)) http://fashionablegirlsevaaluniaa.blogspot.com/2014/03/kamienie-na-szaniec.html /Eva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie, wpadnę na pewno. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Ciekawa ta aura...Chcialabym by ta Mala zobaczyla moja:)
    Mam nadzieje, ze bylaby to tecza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh...tęczowa piszesz...no może... w istocie byłaby cudna. Tęczowe pozdrowienia przesyłam

      Usuń
  10. Tak, ta dziewczynka prawdopodobnie widzi aure. Fioletowy to kolor gleboko duchowy, ludzi pogodzonych ze soba I swiatem, milosci, rozwoju duchowego. Podobnie niebieski kolor nieba I tego co zwiazane z boskoscia w fizycznym ale nie tylko wymiarze. Natomiast ciekawe jest to co piszesz o "fioletowej babci" o jej lagodnosci, cieple, etc..ludzie sa naszym zwierciadlem. Ja sie usmiecham czytajac to bo czytajac tego bloga tak bym okreslila Ciebie/autorke :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń