Google+ Followers

niedziela, 2 kwietnia 2017

I zapadła cisza...

Dzisiaj jakoś tak smutno zrobiło mi się na serduszku, ponieważ od mojego ukochanego tatusia usłyszałam kilka słów, które zabrzmiały jakoś tak  z pretensją w głosie:
- Córcia, porzuciłeś kościół katolicki, nie rozumiem tego. Porzuciłaś wszystko to, czego cię uczyłem, co zawsze kochałaś. 
- Nie czuję się tak, jakbym coś porzuciła. To jest raczej tak, że gdy znalazłam Jezusa, znalazłam wszystko. Ja wierzę, że zostałam zbawiona przez wiarę w Chrystusa, i jeśli uznaję Jego Słowo za ostateczny autorytet, to nie mogę tkwić w KK
-  Katolicyzm to też wiara w Jezusa.
-  Kościół Katolicki to zbawienie dzięki uczynkom i sakramentom oraz tradycji. Ja wiem, że ty żywisz do swego kościoła głęboki sentyment, ale ja nie uznaję  kościoła w sensie instytucji za dawcę życia duchowego. To nie kościół tworzy wierzących, ale wierzący tworzą kościół. To przecież łaską przez wiarę stajemy się żywym kościołem Chrystusowym. Chrzest niemowlat i pozostałe sakramenty to jedynie martwe uczynki, to zbędna obrzędowość, a wszechobecna tradycja odsuwa nas od pełni szczerej wiary, od prawdziwej, codziennej relacji z Jezusem. Gdybym pozostała w KK, to musiałabym iść na kompromis, a ja przecież nie uznaję papieża, nie uznaję różanca, czyśća, kapłanów, spowiedzi w konfesjonale,, mszy, niepokalanego poczęcia Marii i jej wniebowzięcia. Tego wszystkiego nie znajdziesz w Biblii. A ja pragnę podążać za Słowem Bożym, a większość doktryn katolickich, to zaprzeczenie tego Słowa.
- Czy rozumiesz to wszystko o czym mówię?
I zapadła cisza, na twarzy mojego taty zagościł smutek. Nagle dotarło do mnie, że na tym polu czeka mnie sporo do zrobienia, do przegadania, bo rozumiem, że trudno bedzie  zbudować nowy rzetelny fundament wiary, który tak bardzo odbiega od nauk KK

20 komentarzy:

  1. Każdy wierzy w swojego Boga, ty też uważasz ,że twój Bóg jest najważniejszy, tak jak Tatuś.A prawdy nie zna nikt.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, przecież my w tego samego Boga wierzymy... Różnica tkwi w czymś innym. Katolicy dopasowują i oceniają Biblię miarą swojej teologii i doktryny. Ja oceniam według Słowa Bożego, które dla każdego chrześcijanina powinno stanowić jedyny autorytet. Bo czyż nie jest to natchnione Słowo Boże?
      "Wszystko Pismo od Boga jest natchnione i pożyteczne ku nauce, ku strofowaniu, ku naprawie, ku cwiczeniu, które jest w sprawiedliwosci; Aby człowiek Bozy był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wycwiczony” 2Tym 3,16–17
      Pozdrowienia odwzajemniam :)

      Usuń
    2. "Jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik między Bogiem a ludźmi - człowiek, Chrystus Jezus" /1 Tm. 2,5/.
      Wybacz moja droga, ale jeśli ktoś neguje te słowa zawarte w liście apostoła Pawła to znaczy, że tak naprawdę w nic nie wierzy.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ty też oceniasz Biblię miarą swojej teologii i doktryny.Tylko tego nie widzisz. Wg Ciebie słowo Boże to książka napisana wiele lat po Jezusie Chrystusie przez człowieka , to nie jest słowo Boże.
    Pozdrawiam wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może raczej Krysiu nie chodzi tu o ocenę, ale o zwyczajne trzymanie się Słowa Bożego. Jeśli czegoś tam nie ma, to po prostu nie ma i tyle.
      Pozdrawiam słonecznie :)

      Usuń
  3. Zauwazylam, ze kazdy kto zacznie czytac Biblie z sercem otwartym na Boga, bedzie postawiony przed wyborem o kto tym mowisz. Twoje nowe zycie,Olimpia, jest najlepszym swiadectwem dla ludzi w twoim otoczeniu. Dziekuje za podzielenie sie i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak Teresko, bo trudno pozostac obojetną na biblijną prawdę... Biblia otwiera oczy, ale trzeba ją czytać, trzeba studiowac z Duchem Świetym. A wtedy widzisz bardzo dokładnie to wszystko, co jaj zaprzecza. Pozdrowienia przesyłam :)

      Usuń
  4. Trudno faktycznie prowadzić rozmowy z ludźmi, którzy wyrosli w tradycji katolickiej. Oni po prostu wielu kwestii nie przyjmują do wiadomości. Całe swoje życie wpajano im, że poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia,że należy przestrzegać katolickich, najprawdziwszych zasad, praw i przepisow.
    Chyba łatwiej przekonać w tym temacie ateiste niż Katolika. Ja przynajmniej mam takie doświadczenia. Biblia niech będzie Twoim drogowskazem, a Duch Święty niech idzie z Tobą krok w krok.
    Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Aniu, trudno jest rozmawiac z Katolikami, ponieważ nie znają Pisma Świetego. Kreują swoje życie na podstawie religijnych zasad. Jest tyle dziwnych nieprawdziwych uwarunkować, które zacierają obraz Chrystusowego chrześcijaństwa.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Dasz radę Olimpio, na pewno, przecież chodzi tu o zbawienie bliskiej Twojemu sercu osoby. Pozdrawiam pięknie i wiosennie. Julia


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Julio, doskonale wiesz, jaki mój tatuś potrafi być nieprzejednany...A zatem łatwo nie bedzie, ale jeśli Bóg postanowi dotknać go swoim Słowem, jeśli zechce aby Ewangelia była dla niego objawieniem, to moje zabiegi nie spełzną na niczym. Tak wierzę. Przesyłam serdeczne pozdrowienia także dla Kasienki :)

      Usuń
  6. Nie ma to dla mnie większego znaczenia, jaka będzie obrzędowość, katolicka czy prawosławna. Jeśli Bóg dał człowiekowi jakieś narzędzia i zmysły do swojego poznania, to Biblia i tak jest dla mnie tylko jednym z wielu rezultatem działania tych narzędzi, a nie przyczyną i siłą sprawczą ich powstania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coż, każdy może mieć swoje zdanie na ten temat. Dla mnie jednak Biblia jest tym najwazniejszym przekazem. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Droga Olimpio,a ja bardzo żałuję ,że utraciłam "wiarę dziecka"a zaczęłam myśleć:)wtedy wszystko było prostsze, a dziś nic nie jest takie na jakie wygląda:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dzieci na wszystko patrzą inaczej :) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Olimpio kiedy ja odeszłam z kościoła katolickiego jakieś 10 lat temu, moja mama również była zdegustowana i ciągle powtarzała: "A co powiedzą ludzie?"
    Mama nie należy raczej do osób, które ślepo podążają za tradycją KK, więc sama również czyta Pismo Święte i często wspólnie poruszamy kwestie biblijne.
    Wiadomo, że człowiek który poznaje Pismo Święte oraz zasady w nim zawarte - zmienia swoje życie na plus i stara się żyć zgodnie z Biblią. Inaczej się odżywia, nie pije alkoholu, nie pali papierosów, inaczej traktuje dzieci oraz współmałżonka, stara się szanować innych ludzi. I chociaż na początku nasi sąsiedzi, a także rodzina traktowali nas z dystansem, teraz wszystko jest w najlepszym porządku. Pewnego razu miałam taki zabawny incydent. Jedna z sąsiadek, której syn nadużywa alkoholu zapytała mnie kiedyś, czy nie można by go zapisać do naszego kościoła, żeby przestał pić:)
    Nie zrażaj się Olimpio opinią innych ludzi, nawet własnego taty. Pogada, ponarzeka, ale kiedy zobaczy, że Biblia zmienia Cię na lepsze, że wartości w które wierzysz są naprawdę budujące i sprawiają, że jesteś szczęśliwym człowiekiem - w końcu odpuści i być może sam zacznie się zastanawiać nad fenomenem Twojej wiary i przewartościowywać swoją.
    Muszę Ci powiedzieć, że moja mama rozmawiając teraz ze swoimi znajomymi broni Biblii zaciekle i wytyka swoim koleżankom nieświadomość wynikającą z nieznajomości Pisma Świętego. Tak to już działa, że najbardziej krytykują Ci, którzy wiedzą najmniej.
    A już najbardziej przeraża mnie teoria potencjalnych katolików, którzy mają wątpliwości co do wiarygodności Pisma Świętego, a niejednokrotnie zastanawiają się nawet nad tym czy Bóg w ogóle istnieje. Chodzą do kościoła bo muszą, bo tak wierzyli ich rodzice, ale tak naprawdę odbywa się to niejednokrotnie bez przekonania.
    Według mnie taka wiara jest zupełnie martwa.
    Życzę Ci Olimpio, żeby chrześcijański zapał i ta Twoja pierwsza miłość do Słowa Bożego zawsze były z Tobą i nigdy nie zgasły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Mario za ten piekny wpis... Twoje slowa zawsze krzepią i wspierają. W tym co piszesz jest zawsze tak dużo prawdy i Bożego prowadzenia. Jeśli mowa o moim tatusiu, to ja go nawet rozumiem, bo zdaję sobie sprawę że katolickie nauki przez długi czas wypełniały jego życie. To trudne w tak krótkim czasie przewartościowac swoje przekonania...Jednak krok po kroczku wchodzę z nim w świat Pisma Świetego. Jest wiele tematów, które już przegadaliśmy i widzę, że pomału coś się w nim łamie, coś się zmienia...Gdy sie spotykamy, sam wychodzi z pytaniami odnośnie niektórych biblijnych wersetów. Chce rozmawiac, prosi o moj komentarz... Czesto oczywiscie jego zapatrywania są na nie, jednak zupełnie mnie to nie zraża. Nie naciskam ... Daję mu sporo czasu na przemyślenia... Przeciez doskonale pamietam czasy, kiedy znajdowałam się po tej drugiej stronie i przyznam szczerze, że nawet słuchac nie chciałam, bo wtedy były to dla mnie jakieś sekciarskie wywody. Ucinałam rozmowę natychmiastową zmianą tematu. Biblia była dla mnie nieznanym lądem i zupełnie nie miałach ochoty zagłebiac się w jej treści. Wygodniej mi było bazowac na tym wszystkim, co sprzedawał mi KK. Dlatego teraz podchodzę do rozmów z moim tatusiem z pokorą i wyrozumiałością... Modlę się, aby Bóg otworzył mu oczy, aby wreszcie stanął na jego drodze. Wiem, że taki dzien przyjdzie. Serdeczności przesyłam :)

      Usuń
  9. Olimpio droga, niczego nie utracilas z tego, co Twoj Tatus Cie nauczyl. Nauczyl Cie kochac Boga i byc Mu wierna. I pozostalas taka. Kochasz tego samego Boga, ktorego on kocha. Jedyne, co uczynilas, to rozszerzylas przestrzen dla tej Milosci. Nie osadzilas Jej tylko w jednym budynku "reka ludzka zbudowanego", lecz pozwolilas tej Boskiej Milosci kochac w calym Wszechswiecie. To wlasnie jest ta prawdziwa Boza Wolnosc; nieograniczona i niczym uwarunkowana. Dziecku prawdziwie kochajacemu swoich rodzicow nie narzuca sie zadnych warunkow ich kochania. Kocha tak jak potrafi i nikt ta miloscia nie kieruje. Tak samo my, Boze dzieci nie chcemy, aby nasza miloscia ktokolwiek kierowal. My chcemy kochac swojego Tatke, jak tylko potrafimy najmocniej ... i TAK WLASNIE KOCHAMY :)
    Pozdrawiam Cie Olimpio calym sercem i calym sercem
    zycze Ci, aby Twoj Tatus zrozumial Twoja Milosc
    do Stworcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak Alenko, wszystko o czym piszesz gra cudowna melodię także w moim sercu. Ja jestem jednak mocno zatroskana o zbawienie moich rodziców. Żyjemy teraz w Nowym Przymierzu z Bogiem, a w KK wszystko działa po staremu. Jakby przyjście Jezusa i jego cudowne dzieło krzyża niczego nie zmieniło, a przecież zmieniło tak wiele. Własciwie zmieniło wszystko. Tylko trzeba to dostrzec, trzeba poczuć, trzeba uwzględnić prowadzenie Ducha Świętego i cud nowego stworzenia, którym przecież staliśmy się dzięki Jezusowi. Tylko wtedy zrozumiemy kim tak naprawdę jesteśmy i odnajdziemy swoje miejsce w ciele Chrystusa. To wszystko, co proponuje nam KK jest jedynie powierzchownym życiem z Bogiem. Tradycja i obrzedowość nic nie znaczą, dają jedynie mylne wrażenie chrześcijańskiego życia. Jeśli nie ma zmiany w naszym duchu, jesteśmy jak marionetki w religijnym teatrze, a niby miłość do Boga funkcjonuje jedynie w niedzielę i to w sumie raczej z obowiązku. Pozdrawiam Ciebie Alenko bardzo ciepło i jeszcze raz dziękuję za mądre słowa, płynace prosto z serca.

      Usuń
  10. *Ciekawy esej:"Chrystus jako wzór prawdziwego przywódcy."
    (Christ as the Model of True Leadership)
    www.theimaginativeconservative.org
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń