Google+ Followers

czwartek, 27 kwietnia 2017

Nierozerwalność związku małżeńskiego...

Tekst jest w sumie takim nieco dłuższym komentarzem, odnoszącym się do jednej z wypowiedzi pod moim postem FAŁSZYWE OBJAWIENIA, a zatem jeśli nie do końca chwytasz o co chodzi, zajrzyj tam.

 Nie rozumiem dlaczego miałabym godzić doktrynę katolicką z moimi poglądami? Tym bardziej, że tego nie da się pogodzić. Wielokrotnie wypowiadałam się na temat wielu doktryn KK i jednoznacznie dawałam do zrozumienia, że to dla mnie tylko i wyłącznie dzieła ludzi, tworzone na użytek ludzi (a ściślej hierarchów tegoż kościoła)  
Faustyna głosiła Boże miłosierdzie i ja się akurat z tym jak najbardziej zgadzam. (Zaczęła dobrze, bo od Słowa Bożego, ale z czasem popadła w jakąś totalną egzaltację, co według mnie zaczęło już raczej graniczyć z obłędem) 
Małżeństwo to "Miłosne przymierze kobiety i mężczyzny" Malachiasz 2:14 Jednak takowe przymierze, jak każde inne może być zerwane. Jeśli jedna ze stron łamie warunki zawarcia tej umowy, to czy taki związek może się ostać??? Zerwane przymierze, to zerwane przymierze i kropka! Jeśli powiedzmy małżonek, zamiast troszczyć się o żonę, znęca się fizycznie czy psychicznie, zamieniając jej i dzieci życie w koszmar, to przymierze, które wspólnie zawarli zostało zerwane! Jeśli dochodzi do przemocy, nie wolno milczeć, bo wtedy dajemy przyzwolenie, aby zło szło dalej i głębiej. Jezus uczy aby wybaczać i modlić się za oprawców, no i wybacz, ale Slowo Boże też mówi:"Ale jeśli czynisz coś złego, to się bój: bo nie na darmo (władza,) nosi miecz; jest bowiem sługą Bożym, mścicielem dla wywarcia srogiego gniewu na dopuszczającym się zła" Rzym.13:4 co oznacza, że jeśli dzieje Ci się krzywda, to powołane do tego służby powinny reagować (policja, sądy, rządy) One mają obowiązek chronić tych, którzy cierpią, a ofiara nie może milczeć, tylko dlatego, że ktoś tam ustanowił nierozerwalność każdego (nawet chorego) związku małżeńskiego...Dla mnie najzabawniejsze jest to, że słowa te wyszły z ust ludzi żyjących w celibacie, którym obce są tragedie, które rozgrywają się w zaciszu czterech ścian niejednej rodziny. A może w myśl Biblijnych wersetów (które to KK przemilcza, bo tak jest wygodniej) warto by było odłożyc celibat do lamusa i własnym przykładem miłości małżeńskiej służyc wiernym??? Ale zostawiam to i wracam do tematu.
Dla mnie absolutnym punktem wyjścia jest to, że zanim dwie osoby zawrą przymierze małżeńskie powinni być w przymierzu z Bogiem. Jeśli kobieta i mężczyzna nie traktują poważnie przymierza z Bogiem, dlaczego mieliby traktować poważnie przymierze ze współmałżonkiem ? Jeśli Chrystus dla jednego z małżonków jest kimś obcym, jeśli mąż lub żona nic nie wiedzą o relacji Chrystusa z Kościołem, jak mogą mieć pojęcie o tym, czym jest małżeństwo? Dlatego Biblia wielokrotnie ostrzega lud Boży przed zawieraniem małżeństw z osobami, które nie znają Boga. Bo zobacz, w sytuacji, gdy jedna ze stron wierzy, a druga nie (chociaż byłaby naprawdę dobrym człowiekiem, akceptującym wiarę drugiej strony) to czy myślisz, że umieliby się porozumieć w kwestii wychowania dzieci w jednym duchu? Mnie się wydaje to raczej niemożliwe. 
Boże miłosierdzie, zakłada jednak wybaczenie człowiekowi, gdyż jak wiadomo nie zawsze my ludzie jesteśmy gotowi podporządkować się Bożym standardom. Popełniamy błędy, upadamy, ale Jezus już zapłacił cenę za wszystkie nasze upadki, dlatego możemy czuć się rozgrzeszeni, pod warunkiem, że rozpoczniemy to nowe życie już na Bożych zasadach. Pod warunkiem, że raz na zawsze odwrócimy się od zła jakie wcześniej wyrządzaliśmy, Tak to widzę...

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Fałszywe objawienia...

Nie jest moim zamiarem obrażanie uczuć religijnych kogokolwiek z zaglądających na mojego bloga, ale... 
No własnie... 
Zawsze pojawia się jakieś ale...
Dlaczego?
Dlatego, że ja przede wszystkim kupuję tylko to, czego uczy Biblia...
Kropka...
Dlatego wszelkie objawienia Maryjne budzą we mnie niepokój i wewnętrzny bunt. 

Mnie Biblia uczy, że żadne objawienie pochodzące od Boga nie może kolidować z tym, które zawarte jest na jej stronicach. 
Co to oznacza? 
Odpowiedź jest banalna, a mianowicie Duch Boży nie objawia wierzącym innych prawd wiary, jak tylko te, które wcześniej zostały przekazane przez proroków, Jezusa i Jego uczniów. 
Zatem jeśli Maria  przypisuje sobie atrybuty boskości i chce aby na jej cześć ustanowić kolejny dogmat, tym razem o jej zbawczych zasługach i pragnie aby proklamować ją jako współodkupicielkę świata, a w objawieniach w Medjugorje mówi: "Jedynie ja jestem w stanie zbawić was od nadchodzących klęsk. Jestem opoką pokoju i zbawienia", to ja mam pytanie: Po co przybył na Ziemię Jezus? 
W jakim celu?
Czyż nie On zbawił nas od naszych grzechów? (Mat.1:21) 
Czyż nie jest napisane w Słowie Bożym "i nie ma w nikim innym zbawienia, albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni"? (Dz.A. 4:12) 
Jezus raz cierpiał i raz na zawsze złożył jedną ofiarę za grzechy. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech. 
Miriam, matka Jezusa nigdy nie wypowiedziałaby słów stojących w sprzeczności z naukami swojego Syna. 
Zastanówmy się chociaż prze chwilę...
Przystańmy... 
Bo albo Biblia nie jest prawdziwa, albo po prostu ludzie wierzący iż Maria z Nazaretu bierze udział w objawieniach nie są chrześcijanami. 
Biblia uczy, że i szatan może przybierać postać anioła światłości... 
I przybiera postać Marii... 
Tak łatwo zdemaskować  tego, który stoi za objawieniami, zdemaskować szatana, bo cuda same z siebie niczego nie dowodzą. 
Sam Jezus ostrzegał, że "powstaną fałszywi prorocy i czynić będą wszelkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych" Mt 24:24 
Trzeba czytać Pismo Święte, bo "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany".(2 List do Tymoteusza 3:16)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Osobisty wykładowca Słowa Bożego...

Można mijać się z Bogiem przez całe swoje życie, zadając wciąż te same, nic nieznaczące pytania... 
- Czy Biblia jest zrozumiała? 
- Czy odpowiednio interpretowana?
- Czy jest spójna? 
No i cóż...biorąc pod uwagę światopogląd pytającego, odpowiedź może być tylko jedna:
- " Absolutnie nie!!! Każda denominacja interpretuje po swojemu! Prawidłowy i realny sposób analizy biblijnych tekstów jest niemożliwy!  Biblia jest niespójna i zagmatwana".
I tak bez końca... 
Po co pytać, skoro zna się jedynie słuszne odpowiedzi? 
Zabawne jest to, że najwięcej do powiedzenia na temat Słowa Bożego mają niewierzący... Zaciekle atakują Biblię, ale wcale nie chcą poznać prawdy, ich celem jest jedynie atak! (Szkoda, że tak późno to zrozumiałam, zaoszczędziłabym sobie niepotrzebnej pisaniny w próżnię)

Gdy czytam, że ten i ów prześcigają się w komunikowaniu jak to kilka razy przeczytali Biblię od deski do deski, natychmiast nasuwa mi się pytanie: No i co z tego wynika??? 
Chyba tylko to, że z uporem maniaka można potem powtarzać, że Biblia jest niezrozumiała i niespójna. 
Hmmm... 
Jeśli chodzi o mnie, to przede wszystkim wierzę, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym... 
I żeby była jasność - nie mówię tu o jakimś wycinku, jednej księdze, czy kilku wersetach. 
Cała Biblia jest pismem natchnionym!!! Bóg wpłynął na ludzkich autorów, aby dokładnie przekazali Jego każde słowo. 
Czytam ją i studiuję, ponieważ sprawia mi to przyjemność, daje mi radość obcowania z Bogiem... Ja nią żyję... Ona jest moją rzeczywistością...Każdy mój dzień jest podporządkowany SB... 
Ja nie korzystam z opracowań biblijnych...
Dlaczego??? 
Dlatego, że ja mam swojego osobistego, nieomylnego, wykładowcę - Ducha Świętego, który sprawia, że stopniowo, krok za krokiem rozpoznaję Boże tajemnice i nie dlatego, że jetem jakaś wyjątkowa... 
Ten wykładowca jest dostępny dla każdego!!! Dla mnie i dla Ciebie, dla wszystkich nowonarodzonych chrześcijan... 
Pozwólmy zatem Duchowi Świętemu aby nas prowadził, aby otwierał nasze oczy i aby otwierał nasze serca, gdyż bez prowadzenia Ducha Świętego, Biblia jest chlebem niejadalnym!

niedziela, 2 kwietnia 2017

I zapadła cisza...

Dzisiaj jakoś tak smutno zrobiło mi się na serduszku, ponieważ od mojego ukochanego tatusia usłyszałam kilka słów, które zabrzmiały jakoś tak  z pretensją w głosie:
- Córcia, porzuciłeś kościół katolicki, nie rozumiem tego. Porzuciłaś wszystko to, czego cię uczyłem, co zawsze kochałaś. 
- Nie czuję się tak, jakbym coś porzuciła. To jest raczej tak, że gdy znalazłam Jezusa, znalazłam wszystko. Ja wierzę, że zostałam zbawiona przez wiarę w Chrystusa, i jeśli uznaję Jego Słowo za ostateczny autorytet, to nie mogę tkwić w KK
-  Katolicyzm to też wiara w Jezusa.
-  Kościół Katolicki to zbawienie dzięki uczynkom i sakramentom oraz tradycji. Ja wiem, że ty żywisz do swego kościoła głęboki sentyment, ale ja nie uznaję  kościoła w sensie instytucji za dawcę życia duchowego. To nie kościół tworzy wierzących, ale wierzący tworzą kościół. To przecież łaską przez wiarę stajemy się żywym kościołem Chrystusowym. Chrzest niemowlat i pozostałe sakramenty to jedynie martwe uczynki, to zbędna obrzędowość, a wszechobecna tradycja odsuwa nas od pełni szczerej wiary, od prawdziwej, codziennej relacji z Jezusem. Gdybym pozostała w KK, to musiałabym iść na kompromis, a ja przecież nie uznaję papieża, nie uznaję różanca, czyśća, kapłanów, spowiedzi w konfesjonale,, mszy, niepokalanego poczęcia Marii i jej wniebowzięcia. Tego wszystkiego nie znajdziesz w Biblii. A ja pragnę podążać za Słowem Bożym, a większość doktryn katolickich, to zaprzeczenie tego Słowa.
- Czy rozumiesz to wszystko o czym mówię?
I zapadła cisza, na twarzy mojego taty zagościł smutek. Nagle dotarło do mnie, że na tym polu czeka mnie sporo do zrobienia, do przegadania, bo rozumiem, że trudno bedzie  zbudować nowy rzetelny fundament wiary, który tak bardzo odbiega od nauk KK

czwartek, 30 marca 2017

Bo jesteś Ty...


Bo jesteś Ty...
Doświadczam Twojej obecności.
Otwieram się na  Twoje Słowo,
opuszkami dotykam Twojej mocy.
Rozumiem ulotnie...
Pojmuję nienamacalnie...
Wypowiedziałeś imię moje...
słyszałam...
Tak po prostu użyłeś słowa...
Słyszałam,
znasz mnie...
Na dłoniach swoich mnie wypisałeś
i nigdy nie zapomnisz...
Badasz wrażliwość mojego serca.
Z głębi ducha mojego
wysyłasz mi powiew,
tchnienie...
drżenie...
Teraz już wiem,
teraz już czuję...,
że jesteś Ty....

sobota, 25 marca 2017

Aktywuj swoje chrześcijaństwo...


Jezus głosił i uzdrawiał chorych, ale żniwo było wielkie, a pracowników mało, więc powołał dwunastu i nakazał im głosić Ewangelię i uzdrawiać chorych. 
Oni czynili to z sukcesem, ale żniwo w dalszym ciągu było wielkie a pracowników mało. 
Przywołał więc kolejnych siedemdziesięciu i polecił im głosić Ewangelię i uzdrawiać chorych, jednak żniwo ciągle było wielkie, a robotników mało. 
Nakazał więc im: "Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody, aby głosili Ewangelię i uzdrawiali chorych".
Teraz więc my, chrześcijanie jesteśmy powołani by głosić Ewangelię i uzdrawiać chorych. 
To sprowadza się do prostej rzeczy - do wiary. 
A czym jest wiara? 
Wiara jest posłuszeństwem wobec Słowa Bożego, wobec nauczania Jezusa. 
Jeśli mamy wiarę aby uwierzyć w zbawienie, mamy też wiarę aby uzdrawiać chorych. Budujmy na Słowie Bożym, a ono mówi, że Jezus umarł nie tylko za nasze grzechy, ale także za nasze choroby i słabości. 
On zapłacił już cenę. 
Żadna niemoc nie ma prawa panować nad Twoim i moim życiem. 
Idź uzdrawiaj chorych i módl się za nich, a Duch Święty będzie działał... 
Aktywuj swoje prawdziwe chrześcijaństwo, bo do tego powołał Ciebie i mnie Jezus... bo żniwo jest wielkie...a robotników ciągle mało...

wtorek, 21 marca 2017

Oczy szeroko zamknięte...

Niedziela za niedzielą idziemy do kościoła odświętnie ubrani... 
W jakim celu tam idziemy? 
Aby wykonać religijne czynności, powtarzalne rytuały. Tak trzeba i basta... Pierwsze budynki - kościoły zapoczątkował KK...Pierwsi chrześcijanie nie mieli kościołów... 
Gdzie w takim razie łamali się chlebem? Odpowiedź jest rozbrajająco prosta. 
Czynili to w domach...
Świątynia to nie budynek... To my, nowo narodzeni jesteśmy światynią, to w naszym duchu, Duch Boży ma  swoje mieszkanie. 
Dla mnie życie z Bogiem to codzienność...Nie chcę ograniczać Boga jedynie do niedzieli, czy do konkretnego budynku.... Ja przebywam z Nim na co dzień.... Bezzmiennie we wszystkie dni tygodnia. Niepotrzebny mi jest budynek kościelny, gdyż Bóg mieszka we mnie i we wszystkich nowo narodzonych wierzących, stanowiących Chrystusowy kościół, ciało Jezusa, gdzie On sam jest najwyższym kapłanem. Nie ma znaczenia gdzie spotykają się wierni.  Żyć sprawami Bożymi można wszędzie...
Jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd. W każdej denominacji dostaniesz nie jakoby wzorzec chrześcijańskiego życia. Każda denominacja uważa, że to ona zna najprawdziwszą, jedyną prawdę. Myślisz sobie, tak to jest to, jestem w odpowiednim miejscu.... 
Siedzisz latami w kościelnych ławach, ale nadal nie wiesz jak uzdrawiać chorych, jak wypędzać demony, jak prowadzić innych do Boga i tak z dnia na dzień Twoje chrześcijańskie oczy zaczynają się zamykać na realność duchowego życia w Bożej mocy...Pozostaje jedynie religijność, obrzędowość, no i oczywiście tradycja....czyli wszystko to,  co potępiał i z czym zmagał się Jezus...
I tu nasuwa mi się pytanie: Czy taki kościół budował Jezus? Kościół z kamieni, z papieżem, z księdzem, z mszą św. ? Chyba jednak nie! On budował z żywych cegieł, On pracował i pracuje nadal w ludziach, Żywe ciało Chrystusowe jest Jego kościołem, jest jedyną Bożą świątynią... My chrześcijanie mamy przede wszystkim działać w mocy Ducha Świętego dla dobra wszystkich, a nie skupiać się na wykonywaniu religijnych obrzędów.

"Jezus powiedział do swoich apostołów: Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie." Mat. 10:7-12


niedziela, 12 marca 2017

Refleksja...

Często spieramy się w kwestii wiary... 

Co do interpretacji biblijnych wersetów także nierzadko  mamy odmienne zdania...

Ale czy naprawdę powinniśmy być ekspertami w dziedzinie teologii??? 

Może raczej ponad wszystko powinniśmy na co dzień doświadczać Boga żywego...

niedziela, 26 lutego 2017

"Lud mój ginie z braku poznania"

Ozeasz 4:6 "Lód mój ginie z braku poznania" 
A Ewangelia jest dla każdego...
jest prosta i przejrzysta... 
To jest dobra nowina dla każdego... 
Na wizyty kontrolne chodzę, a jakże ale tylko po to, aby potwierdzić moją pozytywną diagnozę... Dlaczego? Dlatego, że to wzmacnia i utwierdza moją wiarę...
Hmmm... Wszyscy, którzy żyją w świecie, jakby nie mają innej alternatywy, dlatego leczą się u lekarzy. Ja żyję w Królestwie Bożym, więc mam moc, aby w imieniu Jezusa deptać po "wężach i skorpionach"
Widzisz... Jezus nasze choroby poniósł na krzyż Golgoty, On przeszło 2000 lat temu rozprawił się ze wszystkimi możliwymi chorobami tego świata...

Ja w to wierzę, a zatem każda niemoc, która wkracza w moje życie, słyszy ode mnie stanowcze NIE !!! Nie zgadzam się na chorobę, jednocześnie zgadzając się z Bożym Słowem, z Bożą prawdą, a ona mówi: Iz.53:4-5 "Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a JEGO RANAMI JESTEŚMY ULECZENI".
Ja po prostu sięgam po Bożą moc we mnie (Duch Św.), 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu mam do niej dostęp, dlatego, że jestem dzieckiem Bożym. Duch Święty we mnie mieszka i nie dlatego, że jestem jakaś wyjątkowa... 

Nie! On jest dla każdego, kto zechce Go przyjąć, przez wiarę w Jezusa Chrystusa. 
Psalm 53 "Mówi głupi w sercu swoim - Nie ma Boga" 

Hmmm... A skoro nie ma Boga, jedynie w lekarzu nadzieja... 
No cóż....Każdy z nas ma wolny wybór... 

sobota, 11 lutego 2017

"Kto ma Syna, ten ma życie"

Każdy człowiek, który rodzi się na Ziemi jest obumarły duchowo. Jest to skutek tego, co powszechnie nazywa się grzechem pierworodnym. Funkcjonuje nasza psychika (czyli dusza) i ciało, ale nasz duch jest w pewnym sensie nieczynny, nieaktywny. Nikodem, gdy rozmawiał z Jezusem na temat nowego narodzenia, tak naprawdę nie rozumiał o co chodzi. Dlaczego? Dlatego, że traktował to zagadnienie w ujęciu typowo biologicznym, a Jezus mówił o czymś, co ma miejsce w duchu. 
My obecnie żyjemy w Nowym Przymierzu, ale nie każdy spędzi wieczność w obecności Boga. 
Do nieba trafią ludzie, którzy są narodzeni na nowo, których duch jest odrodzony. Trzeba tu zrozumieć jedną istotną sprawę, że nowe narodzenie to nie jest kwestia zmiany złego człowieka na dobrego człowieka. Chodzi tu o powstanie do życia całkowicie nowego , wewnętrznego człowieka. 
Dlatego to nie jest kwestia wyjścia z nałogów, czy zmiany stylu życia, bo to jesteśmy w stanie uczynić bez Boga, choćby z pomocą psychoterapeuty. 
Tu nie chodzi też o to aby być lepszym od innych, ponieważ ludzi nie dzieli się na dobrych i złych, ale na żywych duchowo i martwych duchowo. 
Można być dobrym człowiekiem i jednocześnie nie znać Boga. Tu chodzi o wiarę. 
Wiarę w to, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swojego jedynego dał, aby każdy, kto w niego wierzy nie umarł, ale miał życie wieczne (Ew. Jana 3:16) 
Plan zbawienia ludzkości polega na tym, że Bóg schodzi na Ziemię jako człowiek, wypełnia całe prawo, zostaje niewinnie skazany na śmierć krzyżową i umiera w miejsce człowieka, będąc obarczony przewinieniami, których się nie dopuścił. Po czym zmartwychwstaje, wzbudzony mocą Bożą, aby każdy człowiek, który wierzy w to, co się tam wykonało, mógł dostąpić usprawiedliwienia przez wiarę w imię Jezus. „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz” Rzymian 10:9-10 
Tak naprawdę nie ma znaczenia, czy Twoje życie jest pełne ciężkich wykroczeń, naznaczone ogromem złych rzeczy czy też z drugiej strony jesteś osobą dobrą i uczynną, która być może nie zawiniła tak bardzo jak inni, ponieważ jedyną drogą do usprawiedliwienia jest uznanie Jezusa jako Pana, jest przyjęcie Jego zastępczej ofiary. Rzymian 3:22 „Sprawiedliwość Boża jest przez wiarę w Jezusa Chrystusa” 
Tylko Jezus jest ratunkiem dla każdego człowieka. Dobre uczynki są rezultatem poznania Boga, a nie środkiem, sposobem zbliżenia się do Niego. Zbawienia nie otrzymuje się przez zasłużenie sobie. Gdyby tak było, to Jezus przyszedłby na darmo. A to właśnie dzięki Niemu, wszystko co nie było możliwe do wykonania dla człowieka pod prawem, stało się możliwe przez wiarę w imię Jezus. 
Kwintesencją nowego narodzenia jest decyzja, aby w naszym życiu na tronie zasiadał Jezus, a nie my sami. 
Do tej pory żyliśmy po swojemu, ale odtąd decydujemy się w posłuszeństwie żyć w wierze Bogu. Nowy człowiek już nie chodzi swoimi drogami, ale jest poddany Bogu. Nowe narodzenie to powstanie do życia całkowicie nowego wewnętrznego człowieka, który duchem jest zjednoczony z Bogiem. 
Wyznając Mu swoje grzechy i prosząc o wybaczenie oraz uznając Boga jako kogoś najważniejszego w swoim życiu, poproś Go aby wyposażył Cię w Ducha Świętego, który wprowadzi Cię we wszelką prawdę, przypomni Ci o tym, co mówił Jezus. 
Jeśli to zrobisz, Bóg obiecuje Ci życie wieczne. I pamiętaj, że On nie ratuje Cię tylko od potępienia na wieki, ale daje Ci całkowicie nowe życie tu na Ziemi, ponieważ zbawienie to nie tylko ratunek od piekła w przyszłości, ale także doświadczanie pełni błogosławieństwa tu na Ziemi. 
Bóg podniesie Cię i pouczy we wszystkim, czego potrzebujesz. Dlatego nie przejmuj się jeśli nie wszystko od razu będzie Ci wychodziło. Jeśli jest jakiś kryzys w Twoim życiu, z którego wiesz, że nie jesteś w stanie wyjść o własnych siłach, to pamiętaj że Bóg uzdolni Ciebie do pokonania kryzysu, gdy zamieszka w Tobie. On nie patrzy wtedy na Ciebie przez pryzmat twoich starań, On widzi ciebie jako doskonałego człowieka, widzi Ciebie przez pryzmat swojego doskonałego, świętego Syna. 
Śmiało oddaj Bogu każdą swoją troskę, wszystko co Cię dzisiaj obciąża, ponieważ Jezus już za to zapłacił cenę, aby każdy mógł być wolny od tego ciężaru. 1 Jana 5:12 „Kto ma Syna, ten ma życie. Kto nie ma Syna, ten nie ma życia”

środa, 25 stycznia 2017

On będzie prostował Twoje ścieżki....


Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! 
Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! 
Przyp. 3:5-6

sobota, 21 stycznia 2017

Co czeka nas po śmierci ?


Wszyscy zastanawiamy się, co czeka nas ludzi po śmierci... 
Pismo Św. chyba jednak daje nam odpowiedź na to pytanie.  
Chciałabym przytoczyć "Podobieństwo o bogaczu i Łazarzu", często mylnie nazywane przypowieścią. 
Jednak trzeba tu koniecznie zaznaczyć, że nie jest to przypowieść, ponieważ we wszystkich żydowskich  przypowieściach postaciom nie nadaje się imion. 
Przypowieść jest moralną lekcją na podstawie codziennego życia, która nie zawiera imion ludzi. Czyli może nasuwać się wniosek, że Podobieństwo o bogaczu i Łazarzu jest opowieścią prawdziwą. Jest dla nas ludzi informacją, jaką zapewne z rozmysłem przekazuje nam Jezus odnośnie tego, co się z nami stanie po śmierci...
Ew. Łukasza 16:19-31 opisuje nam dwie postaci: bogacza i Łazarza. Bogacz mieszka w wielkim domu ogrodzonym wysokim murem. Każdego dnia, gdy z niego wychodzi, widzi leżącego pod murem żebraka Łazarza, ale zupełnie nie zwraca na niego uwagi. Bogacz ma wiele okazji aby wypełnić najważniejsze przykazanie: „Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego.”  Tego jednak nie czyni, co oznacza także, że nie kocha Boga, tak naprawdę nie zna Go. 
Kiedy jeden i drugi umiera, okazuje się, że bogacz trafia do piekła, a Łazarz wędruje na Łono Abrahama. W ST wszyscy wierzący i niewierzący lądują w tym samym miejscu, jest to szeol - hades (ciało zostaje pogrzebane w ziemi, a dusza wędruje właśnie do szeolu) Hades składa się z dwóch części. Pierwsza to Łono Abrahama – czyli Raj, gdzie zmierzały dusze wierzących ( w NT ta nazwa pojawia się tylko jeden raz, właśnie w tym opowiadaniu )Druga cześć to miedzy innymi piekło, gdzie wędrowały dusze niewierzących (tak było do czasu wniebowstąpienia Jezusa)

Czytamy, że gdy Łazarz umiera, jego ciało zostaje pogrzebane, a  duszę zanoszą Aniołowie na Łono Abrahama Ew. Łukasza 16:22 „I stało się, że umarł żebrak i zanieśli go Aniołowie na Łono Abrahama” Gdy umiera bogacz, zostaje pochowany w prochu ziemi. Nie ma tu mowy o Aniołach, które w tym przypadku po prostu nie pojawiają się. Ew. Łukasza 16:23 „Umarł też bogacz i został pochowany” Dostrzegasz różnicę? 
Gdy Jezus umarł na krzyżu, Jego duch poszedł właśnie na Łono Abrahama, czyli do Raju, dopiero po 40 dniach wstąpił do Nieba. Pamiętamy, że przed swoją śmiercią na krzyżu, Jezus powiedział do jednego z łotrów Ew. Łukasza 23:43„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeszcze dzisiaj będziesz ze mną w Raju” Z raju zabrał wszystkich wierzących-świętych ze sobą do Nieba w obecność Boga. Ef. 4:8-10 „Dlatego powiedziano: Wstąpiwszy na wysokości, powiódł za sobą jeńców, i ludzi darami obdarzył” 
Dzisiaj, gdy wierzący umiera, jego duch idzie prosto do nieba, w obecność Jezusa. 
Sytuacja dla niewierzącego nie zmienia się, gdy umiera,  ciało zostaje pogrzebane w ziemi, a duch wędruje do piekła na czas Tysiącletniego Królestwa. Po tym czasie niewierzący staną przed sądem Bożym. Na wieczność zostają oddzieleni od Boga. Nie ma drugiej szansy, aby być zbawionym po śmierci. Dusze pamiętają dobrze sytuacje, kiedy miały możliwość nawrócenia, ale nie skorzystały z tego.  
Dlatego głośmy Ewangelię wszystkim tym, którzy jeszcze nie przyjęli Jezusa, jako swojego osobistego Zbawiciela... Nie wiemy ile czasu nam pozostało... Pamiętajmy, że Ewangelia podaje nam jedyną drogę do Boga, tą drogą jest Jezus, tylko Jezus...On oznajmił: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" Ew. Jana 14:6
Czytajmy Biblię, bo Bóg za jej pośrednictwem, ma nam naprawdę wiele do powiedzenia... 

środa, 18 stycznia 2017

Z innej beczki...

Tym razem z innej beczki...
Pochwalę się, że dzisiaj przygotowałam przepyszne bułeczki (chociaż w przepisie mowa jest o chlebku o nazwie NAAN) 
Na blogu kulinarnym Urszuli (podaję link do przepisu, gdyby ktoś chciał się skusić) - Blog Urszuli PROSTE POTRAWY, znalazłam fajny pomysł na pieczywo. 
Tak apetycznie wyglądało, zachęcało do chrupnięcia, no i nie mogłam się oprzeć, aby nie wypróbować przepisu...
I co? 
Bułeczki wyszły mi super. 
Pyszne, pachnące i chrupkie (tak jak lubię) Posypane czarnuszką wyglądały naprawdę smakowicie. 
Napiszę jeszcze, że zanim wyjęłam karkówkę z piekarnika, gdyż do niej planowałam zapodać bułeczki, z całego wypieku ostały się jedynie trzy sztuki...
Domownicy, przy moim nieustającym wsparciu pochłonęli resztę... 
Polecam, przepis jest prosty i czytelny, szybko się robi, a jeszcze szybciej zjada... :)
Dziękuję Urszulko :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Zostawcie Marię w spokoju...

Wielkim smutkiem napawa mnie fakt, że w moim kraju 80% sanktuariów, to sanktuaria maryjne, a zaledwie 20% - Jezusa. 
Dlaczego Maria jest czczona o wiele bardziej niż sam Jezus? 
Czyż nie jest Ona jedynie stworzeniem, któremu Słowo Boże zabrania oddawania czci? Izajasza 42:8 "Ja, Pan, a takie jest imię moje, nie oddam mojej czci nikomu" Czy czasami nie jest to sprytna sztuczka szatana, która ma na celu odwiedzenie ludzi od Boga?  Pisząc o Marii należy wspomnieć, że tytuł „Matka Boża” nadano Jej w 431 roku na soborze w Efezie. W ten sposób chciano podkreślić Boskość Jezusa, oraz to, że urodziła Ona Boga. Celem tego sformułowania nigdy nie było wywyższenie Marii lecz podkreślenie Bóstwa Chrystusa. Z czasem jednak akcent zaczęto kłaść na Marię jako matkę Boga i przypisano jej specjalne przywileje w niebie, że ma łatwiejszy dostęp do Syna i jest w stanie zapewnić Jego przychylność. Jednak Biblia nazywa Marię matką Jezusa, nigdy matką Boga. Bóg nie może mieć matki bo sam daje życie i stwarza wszystko. Maria dała Chrystusowi jedynie ludzkie ciało. 
Wyssana z palca jest także teoria o niepokalanym poczęciu Marii. Nauka ta głosi, że Maria urodziła się bez grzechu pierworodnego, czego Pismo nie potwierdza. Ukształtowało się w związku z tym przekonanie, że Maria nie popełniła żadnego grzechu. Ale przecież sama Maria mówiła o  Bogu jako o swoim Zbawicielu Łukasza 1:46-47 
Słowo Boże podaje, że wszyscy ludzie zgrzeszyli, również Maria Rzymian 3:23; Rzymian 5:12 
Nieprawdziwą i niebiblijną nauką jest wniebowzięcie Marii, ogłoszone przez Piusa XII w 1950 roku. Według tej nauki Maria z duszą i ciałem została wzięta do Nieba i wywyższona ponad wszystkimi świętymi. Nauka ta nie ma żadnych podstaw w Piśmie Świętym jest zupełnie zmyślona, nieprawdziwa, a jej źródło opiera się na legendzie. Biblia mówi tylko o dwóch osobach, które wstąpiły do nieba jeszcze za życia, był to  Henoh i Eliasz. 
Nie wiedzieć dlaczego Marię uważa się za pośredniczkę między Bogiem, a ludźmi. Rzekomo wyprasza dla ludzi łaski od Chrystusa, od Boga. Słowo Boże mówi, że jest tylko jeden pośrednik miedzy Bogiem a ludźmi - Jezus Chrystus 1 Tymoteusza 2:5; Efezjan 3:11-12; 2:18; Hebrajczyków 10:19-22; Jana 14:6; 1 Piotra 1:18-19; Rzymian 8:34
Przecież sama Maria wyraźnie wskazywała na syna, że Jego należy słuchać, a nie jej Jana 2:5, co powinno być dla nas bardzo wymowne. 
Biblijna  Maria, matka Jezusa była pełną wiary i pokory względem Boga kobietą. Ale nie może być obiektem czci, modlitw, uwielbienia, pośredniczką między Bogiem a ludźmi. Taki stosunek do Marii Słowo Boże nazywa bałwochwalstwem, grzechem, obrzydliwością w oczach Bożych. Maria również nie ma żadnej bardziej szczególnej pozycji w niebie. Nie może również wyjednać dla nikogo żadnej łaski. Może to uczynić tylko Jezus. Bóg nie posłucha nikogo innego, tylko Jezusa, tylko On jest na tyle godny, by przynieść nasze sprawy przed Boże oblicze. Tylko On może się wstawiać w naszej sprawie, bo umarł za ludzi, wykupił ich, jest synem człowieczym, naszym reprezentantem u Boga. Chrystus jest wystawiennikiem i dba o nasze interesy w niebie. Maria nie może wysłuchać modlitw ludzi, bo jest człowiekiem a nie Bogiem. Jak poszła do nieba nie stała się Bogiem, ale nadal jest człowiekiem, czekającym na zmartwychwstanie. Tylko Bóg jest wszechmogący i wszechsłyszący. 
Pomyśl...Tu chodzi o Twoje zbawienie...
Kiedy staniesz przed Bogiem, nie bedziesz mógł zrzucić winy na Twoich nauczycieli. Zbawienie to sprawa osobista. Staniesz przed Jego obliczem, a On powie: Miałes dostęp do mojego Słowa, a zamiast do niego zajrzeć, zaufałeś ludzkiej nauce... 
Zostawmy więc Marię w spokoju...Zanośmy swoje prośby do Boga, róbmy to w imieniu Jezusa, bo tylko w Nim mamy zbawienie...

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Czy Bóg jest pośrednikiem do samego siebie?

Od dłuższego czasu rozpisuję się na moim blogu na temat wiary, na temat chrześcijaństwa. Czasami udział w moich rozważaniach bierze Asmodeusz...Często wymieniamy poglądy na różne tematy. Bardzo cenię sobie Jego ateistyczne, chłodne spojrzenie. Jednak  paradoksalnie, dzięki niemu moja wiara rozkwita, umacnia się... Upewnia mnie, że kroczę własciwą drogą. Dzisiaj pora na mój komentarz do Asmodeuszowego komentarza, zamieszczonego pod postem "Jestem pewna, że nie podoba to się samej Marii" Odpowiadam w nowym poście z uwagi na tematykę, która powinna być potraktowana trochę szerzej 
Komentarz Asmodeusza:" W tym wątku zastanawia mnie jedno. Piszesz: „Jezus Chrystus jest jedynym Panem i Zbawcą, Tym, który jest drogą do Ojca.” Czy uważasz Bóg jest pośrednikiem do samego Siebie (ja to potrafię uzasadnić, choć to nie ma związku z Jezusem, ale czy Ty)? Podstawową prawdą wiary jest, że Bóg jest jeden. Jeśli bowiem o ścisłość chodzi, Trójca Święta, to też dogmat (IV wiek n.e.), w końcu taki sam, jak dogmat o boskości Maryji"
…”Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na  łonie Ojca, objawił Go” Ew. Jana 1:18 Nam ludziom do czasu zmartwychwstania nie jest dane oglądanie Boga, zapewne dlatego, iż żaden śmiertelny, grzeszny człowiek takiego spotkania by nie przeżył. Niechybnie padłby trupem widząc Jego majestat, Jego wielkość, Jego chwałę…Abyśmy mogli zobaczyć Boga, przyszedł Jezus, który jest Jego wcieleniem. Jezus właśnie w taki sposób objawia nam Ojca…On jest obrazem Boga żywego. Bóg inaczej nie mógł nam się pokazać. Bóg zszedł na Ziemię w ciele człowieka, aby jako jedyny bezgrzeszny mógł wypełnić prawo, które jak wiemy sam nadał za pośrednictwem Mojżesza. Ludzie chcieli podobać się Bogu, chcieli życ według Jego prawa.  Mojżesz nie „odłożył dłuta” i nie powiedział: Ej, Panie, to zbyt trudne, nie damy rady…O nie, Izraelici jednym głosem odpowiedzieli „Uczynimy wszystko, co Pan rozkazał”… I co? Człowiek okazał się nazbyt słaby, żeby temu zadaniu sprostać…Pokładał ufność w samym sobie... I niestety okazało się, że bez Boga nie jest w stanie temu wyzwaniu podołać... 
Pojawienie się Jezusa  od początku zakładał Boży plan... Jezus był wcielonym objawieniem Boga, człowiekiem z krwi kości. Wszechmogący wielki Bóg zszedł na Ziemię, aby jako człowiek ratować człowieka...Słowo zamieszkało wśród ludzi, ograbiło się z chwały i ograniczyło do ludzkiego ciała. Jest ludzkim pośrednikiem, łącznikiem tego co ludzkie z tym co Boskie...Jana 1:1 "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" Jezus to Bóg...Jezus to początek i koniec...Alfa i Omega... Od stworzenia świata On był... On stwarzał… Jan 1:10-11Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. 
Zobacz Asmodeuszu… Jezus przed przyjściem na Ziemię był równy Ojcu, był Bogiem w Trójcy. Przybył aby dokonać planu zbawienia, przyjmując postać człowieka…Tylko w taki sposób Hebrajczycy mogli go zobaczyć i usłyszeć. A jednak nawet Jego uczniowie, którzy z nim przebywali też niewiele rozumieli: "Filip zapytał Jezusa: Panie pokaż nam Ojca i to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Tak dawno już jestem z wami i jeszcze mnie nie znasz, Filipie? Kto mnie widzi, widzi też Ojca. Jak ty możesz mówić: Pokaż nam Ojca?" Ew. Jana 14:8-9 
Jezus rezygnował dobrowolnie ze swojej boskości, którą miał od początku, poniżył się przyjmując ludzką postać. Jezus był na Ziemi człowiekiem i Bogiem. Był jednocześnie stuprocentowym człowiekiem i stuprocentowym Bogiem. Chcąc zbawić człowieka, musiał stać się także człowiekiem, bo przecież występował w sprawie człowieka. Biblia mówi, że zbawienie należy tylko do Boga. Nikt inny nie może nas zbawić, nikt inny nie może pośredniczyć między człowiekiem i Bogiem. Żaden Anioł, żaden człowiek, żadna Maryja. Tylko jeden Bóg – Jezus Chrystus… Bóg sam złożył za nas ofiarę, oddał Syna za nieprzyjaciół swoich...Czy potrafisz sobie wyobrazić Asmodeuszu taką potężną miłość? Człowiek tak kochać nie potrafi... 
Jezus na początku był Bogiem, na Ziemi był człowiekiem i Bogiem. Po śmierci na krzyżu wstąpił do Ojca i ciągle tam jest jako człowiek i Bóg jednocześnie. On jest naszym przedstawicielem przed tronem Bożym, wstawia się za nami w razie potrzeby. Bóg Ojciec patrzy na nas przez pryzmat Jezusa. Patrzy na nas, a widzi bezgrzesznego Jezusa. Jeśli nie przyjąłeś Jezusa, Bóg Ojciec Ciebie nie widzi...Jezus jest bramą do Ojca. Nie ma innego sposobu, gdyż człowiek nie może w żaden inny sposób być pojednany ze świętym Bogiem. Nie ma innej drogi do Ojca, jak tylko przez człowieka, a zarazem Boga-Jezusa. 
Co do Trójcy Świętej.... Jest to jeden Bóg w trzech osobach...Jednak Ojciec nie jest Synem, Syn nie jest Duchem Świętym, Duch Święty nie jest Ojcem. To trzy osoby będące jednym Bogiem. Bóg to trzy w jednym i Jeden w trzech. Człowiekowi trudno to pojąć...To tak jak np. z wodą, która może występować w trzech stanach skupienia: stan ciekły, stały i gazowy i chociaż przybiera różną postać, jest to cały czas ta sama woda...( to jest taki ludzki, niedoskonały sposób zrozumienia istoty Trójcy) 
Piszesz Asmodeuszu, że Tójca, to tak samo dogmat jak i boskość Marii... Przypomnę Ci , że dogmat to teza podana do wierzenia przez Kościół jako prawda; nienaruszalna, podstawowa teza, pewnik... Tylko, ze ten pewnik o boskości Marii jest wyssany z palca, ponieważ przekaz Boży - Biblia tego nie potwierdza. (jedynie szczatkowo w niekanonicznych apokryfach, ale o tym już pisałam w komentarzu, wiec nie chce się powtarzać) Natomiast Trójca Św. ma swój udział już przy stworzeniu świata, człowieka...Nazewnictwo pojawiło się później, ale już ST o Niej mówi...Gdzie??? Już w pierwszych jego wersetach mamy widoczną Trójcę Świętą.      
 1 Mojżeszowa 1:1 „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”. W języku hebrajskim Bóg – Elohim – w dosłownym tłumaczeniu „Bogowie” (zespół) Bogowie stworzyli niebo i ziemię…a Duch Boży unosił się nad wodami”. Człowiek też stworzony jest na obraz i podobieństwo Boga (Trójcy). Trójjedyny człowiek ponieważ składa się z  ducha, duszy i ciała. Jak dla mnie stworzeni tez jesteśmy na obraz i podobieństwo Boga, na obraz człowieka - Boga -Jezusa Chrystusa. To jest niesamowita tajemnica, która tak pięknie się przede mną otwiera…