Google+ Followers

środa, 14 grudnia 2016

Przestali wierzyć...

Zastanawiam się często, jak to jest, ze ludzie, którzy kiedyś uwierzyli w Jezusa, długie lata żyli w wierze, teraz już przestali... Ich wiara wygasła... Wypaliła się... 
Obecnie mówią o sobie z nieskrywaną dumą JESTEM  ATEISTĄ
 I tu przychodzą mi na myśl słowa Pawła z listu do Tymoteusza 4:7, których zapewne nie będzie dane wypowiedzieć każdemu z dzisiejszych wierzących  "Dobry bój stoczyłem, 
biegu dokonałem, 
wiarę zachowałem " 
Myślę sobie, że przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi w tym, że w obecnych czasach stawia się znak równości pomiędzy religią i wiarą w Boga, co w moim mniemaniu jest sporym nadużyciem, żeby nie powiedzieć ignorancją. Mało tego, taki sposób myślenia jest wręcz krzywdzący dla ludzi prawdziwie wierzących. 
Do jednego worka wrzuca się ludzi mających żywą wiarę i ludzi religijnych, którzy na co dzień  żyją jak im się podoba. Albo co gorsze obłudę wplatają w Słowo Boze. Religia i wiara jednak nie oznaczają przecież tego samego. Co by nie mówić, poważnym błędem ateistów jest brak odróżniania ludzkiej religijności od prawdziwej wiary w Boga. No cóż, prawda jest taka, że chrześcijaństwo w wydaniu kościoła katolickiego w oczach postronnego obserwatora odpada w przedbiegach, nie wytrzymuje krytyki. Widoczna niespójność pobożnych haseł i deklaracji z praktyką życia, może raczej odpychać. 
O społecznym wydźwięku takowych zachowań Paweł mówi: Rzymian 2:19-24"Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu" 
Sam Jezus także napiętnował takie wypaczanie wiary Marek 7:6-8 "On zaś rzekł im: Dobrze Izajasz prorokował o was, obłudnikach, jak napisano. Lud ten czci mnie wargami, ale serca ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są naukami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie." 
KK prezentuje szeroki wachlarz praktyk, które ze Słowem Bożym mało mają wspólnego, a są jedynie wymysłem ludzi. Generalnie, każdy wierzący jest utożsamiany z katolicyzmem i tu tkwi problem. 
Ja się na to nie zgadzam, ponieważ wierzę szczerze, ale nie jestem katoliczką. Natomiast z całą pewnością  jestem wierzącą biblijnie  chrześcijanką. Jeśli czegoś nie ma w Słowie Bożym, to ja tego nie kupuję... Izajasz 34:16"Badajcie Pismo Pana i czytajcie: Żadnej z tych rzeczy nie brak, żadna z nich nie pozostanie bez drugiej, gdyż usta Pana to nakazały i jego Duch je zgromadził" 
Błędem jest gdy ktoś mówi: "Istnieje tyle Biblii, trudno się w tym połapać...".Jednak Biblia jest tylko jedna, natomiast istnieje wiele jej tłumaczeń.  Każdy powinien dokonać wyboru konkretnego przekładu osobiście. Ja używam Biblii Warszawskiej (przekład Towarzystwa Biblijnego w Polsce) ponieważ jest bardziej przejrzysta niż np. Biblia Tysiąclecia. Jednak używam również pozostałych przekładów (Biblii Tysiąclecia i Gdańskiej) dla porównania. Czasami zdarza się, iż w jednym z przekładów został niewłaściwie przetłumaczony (nieadekwatnie do tekstu oryginału i kontekstu), wyraz lub zdanie, dlatego warto je wtedy porównać z innymi przekładami. Jednak czytać, studiować należy koniecznie, aby móc oddzielić ziarno od plew. 

13 komentarzy:

  1. Żadne tłumaczenie biblii nie oddaje pierwotnego jej sensu. Z wielu przyczyn, a podstawowa to taka, że spisano ją językami od stuleci martwymi. Inną jest mentalność ludzka, inna niż współczesna, która w dodatku zjawiska dla siebie często niezrozumiałe musiała ubrać w alegorię i symbol, moim zdaniem nie do odczytania. Jeśli czytałaś "Na wschód od Edenu", Steinbecka, to tam jest doskonały przykład w postaci słowa "timszel". Jedno słowo, a zmienia sens rozumienia całego przesłania.
    Kiedyś już pisałem na blogu u naszego wspólnego znajomego, że ateizm też jest rodzajem wiary. Nie zgodził się ze mną, ale zanegować też nie bardzo mógł, bo nieistnienia Boga również się nie da udowodnić. Ateista na podstawie swoich obserwacji UWAŻA, że Boga nie ma, a jest to w stanie stwierdzić jedynie nie widząc jego widocznych działań.
    Gdy w momencie kryzysu wiary szuka usilnie odpowiedzi w biblii, może łatwo wiarę stracić ze wszystkim. Tam nie ma jasnych odpowiedzi, o ile w ogóle są dla nas jakieś więcej, niż ich nam udzielono - w postaci norm postępowania, które na całym świecie są do siebie zbliżone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coż...Istnienia, czy nieistnienia Boga faktycznie nie da się udowodnić żadnymi naukowymi metodami. Jak dla mnie takowe metody w zupełności nie są mi potrzebne. Wiara zaczyna się w sercu, jest to więź serca z Jezusem. Albo to czujesz, albo nie...Jesli nie czujesz potwierdzenia tej więzi ze swojej strony, a także ze strony Jezusa - Jesteś jak łódz bez steru...I wtedy własnie w chilach kryzysu nie znajdziesz drogowskazu w Biblii. I myślę, że może nie dlatego, że nie ma tam jasnych odpowiedzi, ale dlatego, że nie ma przy Tobie Ducha Świętego, który te drogowskazy odsłania. Takie jest moje zdanie na ten temat. Ateista często tłumaczy swój ateizm brakiem widocznego działania Boga... I nie zobaczy ... ponieważ On działa w życiu tych, którzy w Niego wierzą, tych, którzy za Nim idą... Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Ilekroć czytam Twoje teksty na temat wiary i religii, przypomina mi się przypowieść o faryzeuszu i celniku (Łk 18,9-14), którą Jezus kieruje " do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili" Gorąco polecam! Czy podoba się Bogu, kiedy osądzamy, gardzimy, mamy się za lepszych, mądrzejszych? Prawdziwa wiara nie ma nic wspólnego z pychą! Nie odkryłaś jeszcze tej prawdy na kartach Biblii?
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...A gdzie w moich postach wyczytujesz pogardę dla katolików??? Ja jedynie często podkreślam fakt, iż katolicyzm w wielu kwestiach dotyczących wiary mija się ze Słowem Bożym, albo wręcz je przekręca. nie wspomnę już nawet o tym, że niektóre jej treści usuwa (II przykazanie Boże, Księga Wyjścia 20,1-17) Aby wypełnić lukę po tym przykazaniu, rozdzielono dziesiąte na dwa odrębnie. Nie dziwiło Ciebie nigdy, dlaczego 10-te zaczyna się od "Ani" żadnej rzeczy... Nie gardzę katolikami, ja jedynie dziwię się, że mają taką znikomą wiedzę biblijną i wiem, że gdyby pochylili się nad jej treścią, może zrozumieliby,co miał na myśli Izajasz 44:16 "Badajcie Pismo Pana i czytajcie(...)" Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Jest dokładnie tak jak napisałaś. Religia i wiara to dwie różne sprawy, które zazwyczaj wrzuca się do jednego worka.
    Wystarczy tylko poczytać Pismo Święte, a różnice te szybciutko można wychwycić.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, ale co z tym czytaniem? Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że to ja jestem wywołany do tablicy ;) I mam też wrażenie, że stosujesz daleko idące uproszczenia, zarówno co do kształtowania się osobowego ateizmu jak i stosunku ateistów do poszczególnych religii. Postaram się krótko wyjaśnić.

    Ateizm nie wynika ze sprzeciwu wobec konkretnej religii, w końcu jest do wyboru około czterdzieści tysięcy różnych Kościołów chrześcijańskich. Ateizm wynika właśnie z odrzucenia samej wiary, nieważne jakiej, jeśli odnosi się do niematerialnej istoty lub istot. Wiara a priori odrzuca logikę a opiera się na pseudo logice, więc dla ludzi opierających swe rozumowanie na logice popartej weryfikowalnymi faktami, staje się w konsekwencji niemożliwą do przyjęcia. Są dwie możliwości stania się ateistą. Albo trzeba się urodzić w rodzinie niewierzących, co jest stosunkowo rzadkie, albo trzeba do niego dojść własnym rozumem, co dla odmiany nie jest łatwe i wymaga odwagi.

    W moim przypadku wiara oparta była na religii katolickiej, innego wyboru nie było, zresztą nie ja tego wyboru dokonywałem. Na domiar wszystkiego katolicyzm jest w tym kraju religią dominującą. Siłą rzeczy, dyskredytując wiarę opieram się na jej katolickim rozumieniu. Czy Twoja wiara jest aż tak od niej różna? Nic podobnego, odrzucasz tylko formy i reguły katolicyzmu, inaczej mówiąc, oprawę wiary jaką nadaje jej Kościół katolicki. Meritum jest takie samo. I nawet gdybyś bardzo chciała, nie ma tu żadnego znaczenia na jakiej Biblii ją opierasz. Nawet warszawska jest tylko tłumaczeniem , daleko niezgodnym z oryginałem. Gdybyś chciała uznać jej prawdziwość musiałbyś znać bardzo dobrze język oryginału. I nie mam tu na myśli łaciny.

    Czy dla ateisty tylko katolicyzm „odpada w przedbiegach i nie wytrzymuje krytyki”? Dla niego tak samo irracjonalny jest protestantyzm, prawosławie jak i inne religie, nie tylko chrześcijańskie. Dla mnie, opieranie swego poglądu na słowach ludzi żyjących dwa tysiące i więcej lat temu, nie mających ani w dziesiątej części tej wiedzy o otaczającym nas świecie, co dziś (by nie obrażać stwierdzeniem, że najzwyczajniej niedouczonych) jest po prostu nieporozumieniem.

    Łączę pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asmodeuszu, no widzisz...Błąd... Zupełnie nie miałam na myśli Twojej osoby. Od jakiegoś czasu wczytuję się w Twoje posty na SWIETOSZKU i widzę, z czego wynika Twój ateizm. Ty odrzucasz samą wiarę i tyle... Dlatego moja dyskusja z Tobą, chociaz bardzo wciągająca, niczego budującego nie wnosi. Myślimy zupełnie innymi kategoriami, dlatego przewaznie nie rozumiemy siebie na wzajem. W kwestii samej wiary płaszczyzny do rozmowy po prostu nie ma. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Wiara katolicka Czyli nasze Credo, to wierzę W Boga Ojca Wszechmogącego Stworzyciela nieba i ziemi i W Jezusa Chrystusa syna jego jednorodzonego..itd, a gdzie proszę u Ciebie Bóg Ojciec Olimpio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie u mnie Uleńko Bóg Ojciec? Dokładnie tam, gdzie u Ciebie...
      Uleńko, a Ty jak myślałaś? (chyba nie rozumiem Twojego pytania) Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, Święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Powiedz nam kiedy to nastąpi?I jaki będzie znak Twojego przyjścia i końca wieku?"

    Jeszcze w tym roku Jezus powróci,aby nam urządzić na Ziemi Apokalipsę.
    6 tysięcy lat grzechu!Wystarczy!
    https://newsline.com/world-will-end-this-month-when-jesus-returns-to-destroy-planet/
    Miłych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: Biblia jednoznacznie podaje, że nie znamy dnia ani godziny ponownego przyjścia Jezusa, a tym samym końca świata. Ew. Mateusza 24:36,42 "Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec,42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie." Wielu już było, którzy przepowiadali daty Apokalipsy, ja jednak jak zawsze trzymam się przekazu Pisma Świętego, a Ono mówi "Tylko Ojciec w niebie wie kiedy"... Pozdrawiam :)

      Usuń