Google+ Followers

niedziela, 18 grudnia 2016

Jezus przyszedł do wszystkich...

Trzeci tydzień adwentu przypomina mi, że niebawem Święta Narodzin Jezusa. 
Czasami  mam wrażenie, że sedno świąt znajduje się na dalszym planie. Ważniejsze stają się prezenty, jedzenie i biesiadowanie przy stole. 
Gdy tak się nad tym zastanawiam, to jednak wszystko to ma sens, ponieważ przeszło 2000 lat temu stało się coś istotnego. 
Stało się coś ważnego. 
I tu chyba nawet nie wypada mówić: Wyłączcie muzykę, schowajcie jedzenie do lodówki, rozejdźcie się, a prezenty wręczajcie w inne dni. 
O nie! 
My w taki własnie sposób powinniśmy świętować, ale jednocześnie musimy wiedzieć i pamiętać dzięki komu to wszystko! 
Dlatego nie  wypraszajmy jubilata, ale złóżmy mu pokłon w podzięce. 
I pamiętajmy, że Jezus przyszedł do wszystkich, do chrześcijan, niewierzących, a także do wyznawców niechrześcijańskich, którzy Go nie uznają, Jezus przyszedł także do nich. 
Ubierzmy choinkę, mimo, ze niektórzy upierają się, że ma ona pogańskie źródła, ale przecież Pismo Św. wiele razy wspomina o symbolice drzewa. Sam Chrystus jest nazywany "Korzeniem Jessego” (Rzymian 15:12). Drzewo symbolizuje również błogosławieństwa Boże, które człowiek utracił wskutek upadku. W Chrystusie zostają one przywrócone. Mało tego - drzewa stworzył Bóg, stworzył je dla nas...
W przyszłym tygodniu muszę jeszcze pobiegać za prezentami dla najbliższych. Zawsze robię to z przyjemnością, mimo ze często słyszę, iż nie są one najważniejsze, ale co ciekawe - Bóg też dał nam prezent, najcenniejszy prezent – Siebie

11 komentarzy:

  1. Nie odniosę się do meritum notki z pewnych, dość oczywistych względów. Mam do Ciebie tylko jedną, serdeczną prośbę. Nie pisz więcej, że „Jezus przyszedł do wszystkich (...) niewierzących (...)”
    Wyjaśnię. Może robisz to nieświadomie, ale w ten sposób obrażasz niewierzących. To tylko Twoja subiektywna opinia, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Tym stwierdzeniem sugerujesz, że niewierzący to durnie, którzy nie chcą uznać Twojego domniemania. I tylko domniemania. Bo jeśli, nawet hipotetycznie przyjąć, że Jezus przyszedł i dla nich, to tylko jako „ciemiężca” by skazać ich na „wieczne potępienie”, co stoi w jawnej sprzeczności z Twoim obrazem dobrego Boga.
    Łączę pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asmodeuszu, chcę odnieść się do słów Twojego komentarza: " Nie pisz więcej, że >>Jezus przyszedł do wszystkich (...) niewierzących (...)<<Wyjaśnię. Może robisz to nieświadomie, ale w ten sposób obrażasz niewierzących."
      Hmmm... Zabrzmiało ostro!!! Jak wiesz, jestem osobą szczerze oddaną Bogu i wszystko, o czym mowa w moim poście potwierdza jedynie to, w co wierzę. Powtórzę zatem: JEZUS PRZYSZEDŁ DO WSZYSTKICH, DO NIEWIERZĄCYCH TAKŻE
      Ty oczywiście nie musisz przyjmować tego stwierdzenia do wiadomości, ale obrażać się??? Niby dlaczego??? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że ranię Twoje ateistyczne uczucia religijne... (hmm?) Jezus przybył na Ziemię, z miłości do ludzi, do wszystkich ludzi… Obraża Ciebie miłość, kogoś w kogo istnienie nie wierzysz? To nielogiczne…
      Coś mi się widzi Asmodeuszu, że dzisiaj chyba dobry humor gdzieś Ci odpłynął… Już przyzwyczaiłam się, że w kwestii wiary trykamy się niczym koziołki z poznańskiego ratusza, ale w tej chwili odbieram twój komentarz jakoś tak mało sympatycznie… Pozdrawiam z uśmiechem :)

      Usuń
    2. Próbowałem w Biblii znaleźć jakiekolwiek odniesienie do tego, że „Jezus przyszedł do wszystkich, nawet niewierzących.” Otóż sam Jezus tego nigdy nie powiedział. Żaden Ewangelista nie włożył Mu takich słów do ust. W Ewangelii Marka [10, 45] jest mowa „Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup ZA WIELU [wersaliki moje].”, podobnie jak w Ewangelii Mateusza [20, 28] „na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup ZA WIELU” – tu ad hoc zwrócę uwagę na zwrot: „który nie przyszedł aby Mu służono” w obu przykładach. Dopiero Jan [1 J 2,2] pisze: „On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata.” Również św. Paweł [2 Kor 5, 15] „A właśnie za wszystkich umarł po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał.” Tu kilka słów wyjaśnienia. List Jana jest datowany na początek pierwszego wieku i bardziej utożsamiany z autorem Apokalipsy niż Janem Apostołem. Św. Paweł nigdy nie miał kontaktu z Jezusem. Innymi słowy – ich słowa są tylko osobistymi interpretacjami (tak jak i Twoja) natomiast ani Marek, ani Mateusz nie mówią o WSZYSTKICH, a tylko o tych, co uwierzyli. Twoja interpretacja została tak naprawdę rozwinięta i rozpropagowana dopiero za czasów św. Augustyna. Ważne jest również to, że pierwsi chrześcijanie twierdzili, że Jezus zszedł do Hadesu, aby tam zbawić tych, którzy przed Jego śmiercią wierzyli w Boga, i tylko ich.

      Ja mam zawsze dobry humor, a jedynym wyjątkiem jest osobista choroba. Akurat nie choruję :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Asmodeuszu, to o czym piszesz, utwierdza mnie w przekonaniu, że po prostu nie rozumiesz tego, na co sam podajesz cytaty z Ewangelii. Syn człowieczy przyszedł aby oddać życie za WSZYSTKICH, natomiast zbawienie dotyczy tylko tych, co uwierzyli w niego. On otworzył bramy wszystkim, ale od każdego z osobna zależy, czy za nim pójdzie ku zbawieniu, czy też nie. Piszesz, że Św. Paweł nigdy nie miał kontaktu z Jezusem... Błąd... Miał z Nim spotkanie w drodze do Damaszku ( proponuję zweryfikować swoją wiedzę i zajrzeć do Dziejów Apostolskich 9:1-31. Św. Paweł, jeszcze jako Saul - gorliwy prześladowca wyznawców Chrystusa, doznaje niesamowitego spotkania, na jego drodze staje Jezus – To jest jak piorun z jasnego nieba - Od tej chwili dla Saula wszystko się zmienia. Od tej pory gorliwie wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym. ( czyż to nie jest potężne świadectwo Bożego działania?) Sw. Paweł staje się Apostołem Narodów, przemierza świat, głosząć Ewangelię. Piszesz:Ważne jest również to, że pierwsi chrześcijanie twierdzili, że "Jezus zszedł do Hadesu, aby tam zbawić tych, którzy przed Jego śmiercią wierzyli w Boga, i tylko ich" Ja myślę, że tutaj też się mylisz... Efezjan 4:8 "Dlatego powiedziano: Wstąpiwszy na wysokości, powiódł za sobą jeńców i ludzi darami obdarzył" Według mnie (zaznaczam: według mnie) skoro umarł za grzechy całego swiata, za te przeszłe, przyszłe i teraźniejsze, to oczywiste staje się, że powiódł za sobą wszystikch zmarłych, nawet tych niewierzących gdyż nie doczekali oni przecież Jego przyjścia na Ziemię, a tym samym nie mieli możliwości, aby pójść za Nim. Po krzyżu sytuacja się zmienia. Teraz zbawieni mogą być tylko Ci, którzy w Niego uwierzą. Ewangelię usłyszał już prawie każdy i albo ją odrzuca, albo przyjmuje. Wybór jest prosty...Pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Wiesz, ja na swojej długiej drodze życia też kilka razy doznałem „wizji”, choć nie związanych z religią. Nie ma żadnej gwarancji, że tak się naprawdę ze św. Pawłem stało, to tylko jego opis rzekomych wydarzeń, bo świadków przy tym nie było. Nie chce mi się szukać, ale chyba istnieje w Biblii kilka różnych wersji tego wydarzenia.

      I jeszcze jedna uwaga, Jezus umierał za grzechy (całego świata), nie za ludzi, co zresztą sama potwierdzasz w swoim komentarzu. Moja wersja odwiedzin piekła oparta jest na modlitwie – wyznaniu wiary i jej interpretacji. Jezus wstąpił do piekieł wyprowadzić wszystkich sprawiedliwych zostawiając potępionych i samo piekło (KKK, 633) - dowód na to, że nie wszystkich miał uwolnić od grzechu. Można to wywnioskować z [Hbr 13, 20]; [1 P 3, 19]; [1 P 3, 6]

      Nasuwa się jedna, podstawowa konkluzja. Gdyby Jezus umarł za wszystkie dawne, obecne i przyszłe grzechy, istnienie piekła byłoby bezzasadne.

      Usuń
  2. Olimpio tym razem przyznaje Ci całkowita racje. Przyszedł na Świat by zbawić wszystek Lud. Grzech Adama zamknął Bramy Zbawienia, a Chrystus swoją śmiercią na krzyżu ta Bramę otworzył dla Wszystkich. Od nas zależy czy uwierzymy albo i nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, od nas i tylko od nas zależy czy tę ofiarę przyjmiemy... Dlatego Dobra Nowina ma być głoszona całemu światu i myślę, że teraz w dobie komputerów, internetu, telewizji, telefonów komórkowej każdy Ewangelię może usłyszeć... Mateusz 24:14 „Ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec”

      Usuń
  3. Rzeczywiście sedno świąt schodzi na dalszy plan. Te prezenty, potrawy itp. odciągają nas od sedna, ale może uda mi się to kiedyś zmienić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tak do końca należy to zmieniać, wystarczy przy tym całym światecznym zamieszaniu pamiętać dzięki komu i z jakiego powodu możemy tak pięknie świetować. Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Jak pięknie napisałaś. Właśnie Jezus przychodzi do wszystkich, nawet jak upadasz i grzeszysz to On nas zawsze kocha. Fantastyczny facet i przystojny ;) Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że podoba Ci się mój wpis... Natomiast jeśli mowa o wygladzie Jezusa, to Biblia nigdzie nie podaje Jego rysopisu, a jedynie Izajasz mówi nam, że Jego wygląd raczej nie mógłby nam się podobać: Izajasza 53:2 "Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy i nie był to wygląd, który by nam się mógł podobać" Jednak kochamy Go i podziwiamy za to wszystko, co zrobił dla nas na krzyżu. Jan 15:13 "Większej miłosci nie ma nad tę, gdy ktoś życie swoje kładzie za przyjaciół swoich" Pozdrawiam :)

      Usuń