Google+ Followers

środa, 24 lutego 2016

Jeden jest większy niż dziewięćdziesięciu dziewięciu...

Łukasz 15:7
"Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania,"


Garnęli się do Jezusa wszyscy grzesznicy i wszyscy celnicy, żeby go słuchać... 
Wszyscy, którzy błądzili...
Wszyscy, którzy byli skreśleni... 
Wszyscy, którzy żyli na marginesie społeczeństwa... 
Wszyscy, którzy z różnych powodów po prostu nie pasowali... 
Ew. Mateusza 9:12 "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci,którzy się źle mają"
Jezus, chociaż mógł znaleźć 99 powodów, żeby nie ratować ludzi, aby nie szukać zgubionych owiec - NIE ZNALAZŁ ANI JEDNEGO...
Nie znalazł ani jednego powodu, ponieważ tak bardzo chciał uratować Ciebie i mnie...
To, co jest najpiękniejsze w Ewangelii to to, że wielki, nieskończony, potężny, niesamowity, nieograniczony Bóg dopasował się do mnie i do Ciebie... 
Przybrał postać człowieka takiego samego jak Ty czy ja...
Musiał zmieścić się w ludzkim ciele, żebyś Ty mógł zmieścić się w niebie...
Pomyśl o tym...

poniedziałek, 22 lutego 2016

Zabierzcie mi Biblię...

Tak myślę sobie, że w naszym społeczeństwie obraz Jezusa jest zniekształcony, ponieważ nie zadajemy sobie trudu aby poznać go osobiście... Pomyślisz sobie zapewne: 
No chwila... 
Olimpio, jak osobiście? 
Przecież tak się nie da... 
Jest to możliwe, pod warunkiem, że nie spojrzysz na Niego przez pryzmat tego wszystkiego, co mówią na Jego temat inni: księży, pastorów, wspaniałych mówców, wykładowców, rodziców, znajomych, dziadków, wujków czy tradycji.... 
Po prostu...
Zwyczajnie... 
Nie polegaj na tłumie... 
Nie polegaj na historiach opowiadanych przez ludzi... 
Poznaj Go osobiście, a dowiesz się jaki jest naprawdę... 
Jest taka przypowieść w Ew. Łukasza 19 o Zacheuszu- przełożonym celników, który nie miał zbyt dobrej opinii wśród ludzi. Zapragnął jednak zobaczyć Jezusa, lecz nie mógł z powodu swojego niskiego wzrostu i tłumu. Pobiegł więc naprzód  i wspiął się na drzewo sykomory, a Jezus przechodząc tamtędy, spojrzał w górę i rzekł: Zacheuszu zejdź śpiesznie, gdyż dziś zatrzymam się w twoim domu. 
Zobacz...
Ludzie opowiadali o Jezusie... 
Zacheusz chciał jednak osobiście Go zobaczyć...
Osobiści Go poznać...
Wszedł na drzewo, aby dowiedzieć się kim jest Jezus... 
Ty także wejdź na drzewo sykomory, którym jest Biblia. Na jej podstawie stwórz swoją opinię...  
Wejdź na drzewo i wpatruj się w Jezusa, wtedy On zacznie zwracać się do Ciebie po imieniu, zacznie osobistą z Tobą relację... Zmieni Twój sposób myślenia...
A gdy zabierzesz go do swojego domu, rozpocznie się idealne przemeblowanie, będziesz myśleć o rodzinie, o mężu, o dzieciach... Zaczniesz myśleć o drugim człowieku... 
Wtedy właśnie zgaśnie Twój egoizm...
Rozumiesz?
Zgaśnie Twój egoizm!!! 
Jezus zacznie naprawiać Twoje wszystkie relacje, zacznie naprawiać Twoją przeszłość... 
Czytam Słowo Boże każdego dnia... 
Każdego dnia coraz lepiej poznaję Jezusa... 
Każdego dnia staram się chodzić z Bogiem... 
Żyję według jego Słowa...
Ale zabierzcie mi Biblię...
Zabierzcie mi Biblię, a doprowadzicie do zamieszania w moim życiu...
Bo gdy relacja z Jezusem jest słaba, albo żadna, nasz egoizm bierze górę... a wtedy czynimy wszystko jedynie dla siebie, myślimy tylko o sobie... 
Drugi człowiek nie liczy się dla nas... 
Może być jedynie rywalem w naszej ziemskiej grze o tron, albo gderającą przeszkodą w drodze do pięknego, miłego i łatwego życia...
Jeśli sam nie powalczysz o wejście na drzewo sykomory, jeśli nie znajdziesz w sobie Zacheusza - Nigdy tak naprawdę nie zobaczysz Jezusa, nigdy nie usłyszysz swojego imienia...

piątek, 19 lutego 2016

Bóg tak chciał ?

Na naszych drogach widzimy niezliczoną ilość krzyży. 
Stoją przy prostych odcinkach dróg, zakrętach, asfaltowych ekspresówkach. Strażnicy pamięci... 
Przydrożni świadkowie...
Czasem zbite drewniane deski oplecione są wieńcem... 
Na innych ktoś wyrył słowa pożegnania...
Służby drogowe nie ściągają krzyży, choć w świetle prawa są nielegalne. Wiedzą, że każdy z nich to tragiczna historia, dramat jakiejś rodziny.
Mijamy kolejny krzyż... 
Kolejna tragedia... 
Dwóch pijanych motocyklistów straciło życie na drodze... 
Jechali z niesamowitą prędkością... 
Nie mogli wyhamować na zakręcie i wpadli na drzewo. 
Jeden i drugi zginęli na miejscu... 
Na krzyżu tabliczka z napisem:  BÓG  TAK  CHCIAŁ
Co za głupota!

Bóg tak chciał?
Bóg zaciągnął ich siłą do knajpy?
Postawił im kilka kolejek, a potem wsadził na motocykl?
Bóg tak chciał?

środa, 17 lutego 2016

To spotkanie zmienia wszystko...

Biblia jest dla mnie jedynym autorytetem, jeśli chodzi o sprawy wiary. 
Wierzę jedynie w to, co mówi Pismo Święte, czyli podporządkowuję się Słowu Bożemu w niej zapisanemu. 
Ona przewartościowała całkowicie moje życie.
To właśnie Pismo Święte mówi o nowym narodzeniu, bez którego żaden człowiek nie może liczyć na niebo i nie może mieć społeczności z Bogiem. 
Nowe narodzenie, to zaproszenie Jezusa do naszego życia, zaproszenie Go jako zbawiciela. 
Wtedy dopiero nasze grzechy są przebaczone, bo bez Jezusa nie ma dla nas zbawienia. Dopiero wtedy stajemy się dziećmi Bożymi... 
Chrzest w wodzie jest oznaką tego, że przyjmujemy dzieło Jezusa, że zawieramy przymierze z Bogiem. 
Od tej chwili przychodzi pora na świadome uczestnictwo w życiu kościoła.
Nie ma możliwości zbawienia poza Jezusem. 
Jezus jest jedyną drogą i tak jak obiecał zostawił na ziemi Ducha Świętego, który przyszedł I napełnia wierzących swoją obecnością. 
Dotyk Ducha Świętego sprawia, że zmienia się nasze życie. 
Doświadczamy Jego prowadzenia, On dominuje nad naszymi myślami, nad naszymi planami, pragnieniami, decyzjami...
On nie jest gdzieś w niebie, on jest tu na ziemi, ale to każdy z nas decyduje czy go przyjmie… 
Jezus Chrystus ma moc, aby pomóc każdemu z nas, aby uwolnić nas od wszystkiego, z czym walczymy. 
I wtedy dokonują się zmiany, zmiany nie tylko w naszym życiu ale także w życiu naszych bliskich.
Jezus zawsze odpowiada na prośby tych, którzy uwierzyli w Niego... 
Nawet jeśli chwilowo nastanie cisza… 
Nawet jeśli sytuacja jest jeszcze cięższa… 
Czekaj na Jego odpowiedź… 

Może ten Bóg, w którego Ty wierzysz jest zupełnie inny... Zimny, surowy, taki, który nakazuje, zakazuje i wysyła do piekła... 
Bóg w Ewangeliach jest inny... On kocha człowieka, bez względu na to czy jest on cudzołożnicą, złodziejem czy alkoholikiem... 
Bo sąd nad nami już się odbył... Nasze grzechy Jezus poniósł na krzyż... 
Zostało zapłacone...
Tak myślę sobie, że wiedza o Bogu niczego nie zmienia, spotkanie z Bogiem zmienia wszystko... 



poniedziałek, 15 lutego 2016

Kilka zgniłych jabłek ?

Obejrzałam dzisiaj amerykański film biograficzny z 2015 r. “Spotlight”, który jawi się jako wstrząsająca prawdziwa historia, która miała miejsce w Bostonie/stan Massachusetts...

Dziennikarze śledczy docierają do szokujących danych tuszowanej działalności pedofilskiej księży. 
Odkrycia dziennikarzy to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jednak wyniki śledztwa bulwersują świat I wstrząsają Ameryką, a kler robi naprawdę wiele, aby zamieść sprawę pod dywan...
"Kościół chce, byśmy myśleli, że to jedynie kilka zgniłych jabłek" - mówi jeden z bohaterów filmu. 
Ale czy na pewno kilka ?
A jeśli nawet kilka, to gdzie, powinni znaleźć się sprawcy? 
W kolejnej parafii ?
Ameryka odnalazła ludzi odważnych, których głęboko poruszyły losy setek, krzywdzonych każdego roku dzieci. 
A co z nami Polakami?
Jakże często nasze społeczeństwo wielkodusznie rozgrzesza pedofilskie zapędy księży, obwiniając ofiarę za zaistniały stan rzeczy... 
Myślę sobie, że celibat to fikcja i kolejny przykład kościelnej hipokryzji ...
Badania dowodzą, że 50% kleru uprawia seks (  w taki czy inny sposób)... 
Więc po co ta obłuda ? 
Może na wyżynach władzy kościelnej należałoby podjąć dyskusję o bezsensie przymusowego celibatu...
Wracając do filmu to, właściwie nie zachwyca akcja czy obraz, ale słowa i liczby, jakie w nim padają są porażające... 
Polecam, warto zobaczyć... 


sobota, 13 lutego 2016

Życie od kawy się zaczyna... :)

Jak tu żyć bez kawy? 
Jeśli chodzi o moją skromną osobę, to niestety nie da się... 
Nie da się i już...
Należę do tych, którzy nie potrafią funkcjonować bez porannej kawy i co gorsze, nie przepadam za kawami smakowymi, a już tym bardziej z mlekiem... 
Od kilku lat mój ulubiony gatunek, to Dallmayr (zielony albo granatowy) i koniecznie w ziarnach, po to aby móc pić świeżo zmieloną. 
Jednak nie mielę jej zbyt drobno, ponieważ wtedy jest po prostu wodnista... 
Zalewam wodą prosto z czajnika i to jest właśnie to... 
Pycha...
Ummm... 
Nie jest mocno palona, ma piękny zapach. 
Ostatnio zakupiłam już zmieloną kawę Dallmayra - Dyawa Antara  ( w brązowej puszce,  250 g w cenie 25 zł) i przyznam, że jest rewelacyjna... 
I chociaż w moim przypadku życie od kawy się zaczyna, to jednak na kawie się nie kończy...


 

czwartek, 11 lutego 2016

A dlaczego nie Świętojańska Noc Zakochanych ?

Jakiś czas temu pisałam już tu u siebie na temat Walentynek... 
Jednak jak corocznie, niczym bumerang historia się powtarza... 
A mnie się słabo robi, gdy widzę ten wszechobecny komercyjny kicz...
"Machina Walentynkowego Szału" rusza…
Nie wiem, jak Wy, ale  mnie prześladuje myśl, że coś gubimy bezpowrotnie. 
Coś nam umyka, odchodzi do lamusa…
Dlaczego?




Przecież my od jakichś 2000 lat mamy swoje starosłowiańskie  Święto Zakochanych… 
Noc zwiastującą  początek lata…
Noc Świętojańska ( Noc Kupały, Sobótka) obchodzona przeważnie z 23 na 24 czerwca (najkrótsza noc w roku), związana z letnim przesileniem Słońca. 
W tradycji słowiańskiej święto wody i ognia, miłości i płodności, Słońca i Księżyca, młodości i radości. 

Zwyczaje i obrzędy kultywowane w Noc Kupały, miały na celu zapewnienie zdrowia i urodzaju. W tym dniu dokonywano oczyszczenia, skacząc przez ognisko czy dokonując obrzędu kąpieli.
Młode dziewczęta plotły wianki z kwiatów i czarodziejskich ziół  ( bylicy, szałwii, łopianu, dziewanny, ruty i dziurawca), a następnie wpinały w nie płonące łuczywo i rzucały na wodę. 
Ze śpiewem i tańcem powierzały je falom rzek i strumieni. 
Chłopcy za wszelką cenę usiłowali je wyłowić. 
Dziewczęta wróżyły sobie o zamążpójściu. Ważne było, aby wianek wyłowił samotny chłopak, w przeciwnym razie pannie wróżono, że nie znajdzie miłości przez kolejny rok. 
Podobnie chłopak, jak nie złowi wianka, to też będzie samotny. 
Młode pary „spacerowały” po lesie w poszukiwaniu kwiatu paproci, który podobno zakwita raz w roku, a odnalezienie go wróżyło szczęście. 
Tańczono, śpiewano, uprawiano zaloty do białego rana. 

Moim skromnym zdaniem, takie świętowanie ma jakiś taki głębszy wymiar i nie zamierzam nawet tworzyć porównań z  nachalnymi, napuszonymi, skomercjalizowanymi Walentynkami. Sztuczny, zapożyczony twór naszej współczesności, ot co…

Czasami bywa ( a ostatnio coraz częściej), że gdzieniegdzie organizowane są imprezy z okazji Nocy Kupały, warto w nich uczestniczyć. 
Dla mnie jest to za każdym razem piękne, radosne przeżycie. A i czas jakby ciekawszy, bo zaczyna się lato, ciepłe dni i noce, a dookoła wszystko kwitnie i cieszy oczy kolorami tęczy. Aaaa…i  za moment wyczekiwanie  przez młodość wakacje. 
Czy można chcieć czegoś więcej?
Chciałoby się rzec: Wymarzony na świętowanie miłości czas...
Hmm…Sama radość!!! 
Młode pokolenie może odnowić tradycję Nocy Świętojańskiej, trzeba tylko zacząć świętować właśnie w tym letnim czasie...  
Słowiańska Noc Zakochanych niech odważnie staje w szranki z kiczowatymi Walentynkami...

 

niedziela, 7 lutego 2016

To nie przychodzi z automatu...

Często zastanawiam się dlaczego w KRK nie doświadczamy prawdy na temat nowego narodzenia… 
W zasadzie nie wiem dlaczego tak się dzieje… 
Najczęściej nowe narodzenie kojarzone jest z chrztem małego dziecka – niemowlaka i otrzymaniem wówczas Ducha Świętego… 
Kochani… przecież wcale tak nie jest… 
Chrzest Duchem Świętym nie przychodzi do człowieka z automatu… 
Musi nastąpić dzień, moment, taka chwila, kiedy samodzielnie z pełną świadomością zaprosimy Jezusa do naszego życia, do naszego serca… 
Marek 16:16 „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy będzie potępiony” 
Nigdzie w całym Piśmie Świętym nie ma mowy o chrzcie maleńkich dzieci. 
Wręcz przeciwnie, opisy chrztu wskazują, iż ochrzcić mogła się jedynie taka osoba, która świadomie postanowiła uwierzyć w Jezusa i wyznała swoje grzechy. 
Niemowlę nie może podjąć takiej decyzji, ani też nikt nie może jej podjąć za nie np. rodzice. Przecież chrzest jest wyrazem decyzji o porzuceniu dawnego życia i świadomego wkroczenia na drogę wiary… 
Czy niemowlę może świadomie przyjąć Ewangelię, czy może w nią uwierzyć?  
Praktyka chrztu niemowląt w KRK została przyjęta podczas Soboru trydenckiego w 1547 roku. Dogmat ten stworzyli ludzie. 
Jest to jednak jedynie rytuał kościelny niezgodny z Biblią. Tradycja… 
Nasuwa się jednak pytanie, czy rytuał ten przyniesie dziecku błogosławieństwo, czy raczej odwrotnie. Warto się nad tym zastanowić… Jedno jest pewne: Chrzest niemowląt jest niezgodny z Bożym poleceniem… 
Musisz najpierw uwierzyć, a potem daj się ochrzcić. Wtedy przeżyjesz swoje nowe narodzenie… A kiedy to się stanie zmieni się Twoje serce i umysł… 
Dokona się cud, przyjdzie miłość, radość i szczęście, otworzą się oczy i uszy… 
Izajasz 35:5-6 „Wtedy otworzą się oczy ślepych, otworzą się też uszy głuchych. Wtedy chromy będzie skakał, jak jeleń i radośnie odezwie się język niemych”