Google+ Followers

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Ani w tył...ani w przód...mur!

Czasami bywa tak, że mamy jakiś problem (nazwijmy go grzechem), z którym nie możemy się uporać. 
Mimo, iż wiemy, że Bóg nam wybaczył, bo krew Jezusa wszystko zakryła. 
Jednak czujemy, że nie jest nam z tym dobrze.
Pocieszający jest jednak fakt, że teraz, jako nowo narodzeni chrześcijanie, jesteśmy pod Bożą łaską… Czyli, że mamy prawo prosić Pana, aby nam pomógł uporać się z naszym grzechem, z naszym  problemem…
Mogę powiedzieć: Jestem słaba, nie daje rady, Panie ratuj… 
Ja się zmagam, chcę się odwrócić od grzechu, od mojej słabości…czuję, że z tym problemem mi nie po drodze… Jednak sama nie daje rady…
Z łaską przychodzi moc, przychodzi siła… 
Może nie osiągnę sukcesu z dnia na dzień, może będę się z moim problemem długo mocowała, ale wiem, że Boża łaska mi w tym pomoże, bo Pan wszystko uzdrawia, wszystko naprawia…
On ma dla mnie plan…
I nagle uświadamiam sobie, że łatwo poszło, że właściwie nic mnie to nie kosztowało… 
Trzeba tylko do Niego przyjść… Trzeba zwrócić się o pomoc…
Bo gdy sami staramy się walczyć z grzechem, to przegrywamy już na starcie… 
Ostatnio mieliśmy przypadek chłopca – narkomana. 
Brał wszystko jak leciało… 
Uciekł z domu…
Aż wreszcie, któregoś dnia stanął przed ścianą… 
Ani w tył, ani w przód… Mur !!! 
Okazało się, że nie działa już żadna kuracja, żaden odwyk..nic… 
Zniszczony mózg, nerki, rozwalona wątroba… 
Ale pan Bóg wszystko uzdrawia...
I stało się… z dnia na dzień… 
Chłopak nie bierze…Z punktu widzenia medycyny, to jest niewykonalne…Bo człowiek, któremu z dnia na dzień odstawisz narkotyki bez farmakologii nie da rady... Ale dzięki prowadzeniu Boga, dzięki łasce. chłopak z dnia na dzień wydostał się z nałogu…  
Tak po prostu...
Zmieniło się jego życie, bo poznał Jezusa - "I wszystko stało się nowe" 
Chwała Panu...

Ześlij deszcz... 
Otwórz bramy do nieba...


niedziela, 24 stycznia 2016

Oto wszystko stało się nowe...

2 List do Koryntian 5:17 "Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe".
Zastanawiam się czy my naprawdę rozumiemy, pojmujemy znaczenie tych słów... 
Myślę sobie, że staną się one może bardziej zrozumiałe po przeczytaniu Listu do Galacjan 6:15 "Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie".
Dopóki nie zrozumiemy istoty nowego narodzenia, nasze chrześcijańskie życie będzie bez znaczenia...
Ważne jest abyśmy zrozumieli, co w ogóle znaczy być nowym stworzeniem, nową istotą w Chrystusie... 
Biblia mówi o "nowym człowieku", więc możemy przyjąć, że jest również "stary człowiek", który jest rezultatem upadku Adama. 
Pamiętajmy, że początkowo Adam żył w idealnej harmonii z Bogiem, miał z nim bezpośredni kontakt. Stwórca i człowiek, mieli ze sobą społeczność, aż do dnia kiedy Adam zgrzeszył i umarł duchowo. 
Oddał diabłu wszystko, co powierzył mu Bóg. Szatan stał się Bogiem tego świata i od tego momentu - ubóstwo i choroby pojawiły się na ziemi. Wieczna śmierć duchowa i fizyczna stały się ludzkim dziedzictwem. 
Człowiek został odłączony od Boga i pozostałby w tym stanie, gdyby Jezus nie przyszedł na świat jako drugi Adam. 
Jezus przez swoje życie pokazał światu, kim jest Bóg, objawiając Jego naturę, możliwości, wolę, a także miłość do każdego z nas. 
Jezus chodził po ziemi jako przykład nowego stworzenia. Jest wzorem dla nas, abyśmy wiedzieli, jakimi Bóg pragnie nas widzieć. 
1 Jan 4:17 "Gdyż jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie". 
Droga do nieba została na nowo otwarta przez Jezusa. Ze względu na jego przelaną krew, śmierć i wstąpienie do piekła, gdzie złamał moc szatana nad śmiercią, mamy dostęp do odkupienia, uzyskaliśmy przebaczenie. 
Jezus powstał z martwych i usiadł po prawicy Ojca. Następnie wylał Ducha Świętego, dając nam przez to możliwość nowego narodzenia. 
To właśnie przez Ducha Świętego Jezus mieszka w nowo narodzonym człowieku. 
Prawda ta zawiera ogromną moc. 
Bóg, który stworzył niebo i ziemię, osobiście mieszka w naszym wnętrzu i odbudowuje wewnętrznego człowieka, aby nasz Duch mógł się stawać podobny do Niego samego. 
Ten nowy człowiek w nas nie istniał nigdy przedtem. 
Jesteśmy nowym stworzeniem... 
Nie powinniśmy więc myśleć o przeszłych rozczarowaniach, klęskach czy negatywnych doświadczeniach związanych z chrześcijańską tradycją lub światem wokół nas. 
Wszystko stało się nowe. Stare przeminęło... 
Stałeś się człowiekiem z siłą bomby atomowej w swoim wnętrzu... 
I co najciekawsze, nie musisz się stawać fanatykiem religijnym, czy zachowywać w jakiś szczególny sposób... 
Bóg chce aby wewnętrzny człowiek uwidaczniał się w twoim zupełnie normalnym ziemskim życiu. Własnie wtedy Boża moc będzie przez ciebie działać w najbardziej niezwykłych sytuacjach, a Duch Święty może kierować cię w najbardziej nieoczekiwane miejsca. Wszystko, czegokolwiek potrzebujesz w swoim życiu, zostało wbudowane w ciebie i teraz musisz nauczyć się żyć, korzystając z tego i pozwolić Bogu, aby cię prowadził. 
Przestań więc tkwić w śmieciach tego, co minęło... 
Postaw kropkę i zacznij żyć na nowo...

Jesteś wszystkim, czego pragnę....


niedziela, 17 stycznia 2016

Drożdżowy placek z dziecięcych lat...

Drożdżowy placek z przepisu mojej kochanej babuni...

Pamiętam czasy, kiedy jako dziecko zajadałam się babcinym ciastem drożdżowym, popijając mlekiem prosto od krowy... 
Hmm ...  
Niestety muszę się przyznać, że chociaż domownicy zachwalają moje dzieło, to jeszcze nigdy nie udało mi się uzyskać takiego typowo babcinego wypieku, mimo że bardzo się staram...
To nie ten sam zapach i nie ten sam smak... 
Babcia hodowała kury i krowy, a zatem produkty, jakie wchodziły w skład drożdżówki ( jajka, mleko, masło ) bardzo różniły się od obecnie dostępnych... 
Może właśnie w tym tkwi tajemnica niepowtarzalnego smaku...  
A może wszystko czym raczy nas dziecięcy świat, jest po prostu jedyne w swoim rodzaju...

Ten zapach i smak babcinego placka zostanie ze mną do końca moich dni... 
Pozostanie w świecie moich dziecięcych wspomnień...  

sobota, 16 stycznia 2016

Modlitwa nie jest błaganiem, ani proszeniem... (1)


Hmm... Tak sobie myślę, że zamiarem Jezusa nie było, żebyśmy recytowali słowo w słowo, tego, co tradycyjnie nazywamy "Modlitwą Pańską", tak jak to jest dzisiaj praktykowane w kościele. 
Tak naprawdę, to nawet nie jest prawdziwa modlitwa nowotestamentowa. 
No bo czy nie dziwi nas, że nie modlimy się w niej w imieniu Jezusa? 
Czy On przed śmiercią nie powiedział: 
"Do tej pory o nic nie prosiliście w imieniu moim. Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. O cokolwiek prosicie Ojca w imieniu moim, da wam" Ew. Jana 16:23-24 Modlitwa w nowym przymierzu ( a takie obowiązuje od śmierci Mesjasza) ma być wypowiadana w imieniu właśnie Jezusa. 
On podał nam wzór modlitwy, a nie coś, co mamy powtarzać. 
Jeśli recytujemy słowa "Ojcze nasz, któryś jest w niebie" jedynie usprawiedliwiamy swoje sumienie. I wychodzi na to, że wszystko, co z tego będziemy mieć, to poczucie wypełnienia swojego religijnego obowiązku. 
Te słowa to jedynie próżne klepanie, przeciwko któremu nauczał Jezus (Ew. Mateusza 6,7) Według mnie, prawdziwa modlitwa to wejście w Bożą obecność, wejście w szczególną, osobistą z nim relację poprzez dziękowanie, chwalenie i błogosławienie wszystkiego, co dla mnie uczynił. Bo czyż naprawdę nie mamy za co dziękować każdego dnia?  
Pamiętajmy przy tym, że On nigdy nie jest na nas zły, nawet jeśli ponownie nawalimy... 
Tak naprawdę, to religia uczyniła w naszych relacjach z Bogiem wiele złego, wciskając nam pewien protokół zachowań. To ona nauczyła nas zawsze spodziewać się, że Bóg jest nami lekko poirytowany. Przekonała nas, że wciąż powinniśmy łagodzić Jego gniew. 
I takie właśnie podejście jest błędne. 
Ojciec nie chce żeby tak było. 
Gdybyśmy naprawdę zrozumieli czym jest wzór Modlitwy Pańskiej, przestalibyśmy wierzyć, że to Bóg zsyła do naszego życia złe rzeczy, żeby nas czegoś nauczyć. 
To religia naucza tych bzdur! 
Dlatego nie ma się co dziwić, że nie osiągamy lepszych rezultatów w modlitwie. Musimy zrozumieć, koniecznie zrozumieć i zapamiętać, że Bóg chce aby Jego wola wypełniała się na ziemi, tak jak jest w niebie. To własnie powinno nam posłużyć za wskazówkę, czego się od Niego możemy spodziewać. Powinniśmy się modlić, aby to, co już czeka na nas w niebie, zaczęło manifestować się tu w naszym życiu na ziemi.
cdn.

wtorek, 12 stycznia 2016

Lasy deszczowe znikają...

Tropikalne lasy deszczowe zajmują tylko 2% powierzchni Ziemi, ale żyje w nich połowa wszystkich gatunków roślin i zwierząt...
50% lasów deszczowych zniknęło z powierzchni Ziemi w ciągu ostatnich 50 lat. 
Liczby powalają...

Masowa wycinka drzew, przeciw której wielokrotnie protestowali ekolodzy, nie ma na lasy tak dużego wpływu jak radykalna zmiana klimatu w ostatnich latach. Z powodu suszy umiera ogromna liczba drzew, a teren lasów amazońskich kurczy się nieubłaganie... 


Płuca Ziemi umierają...
Tym samym wymierają tamtejsze gatunki roślin i zwierząt...



niedziela, 10 stycznia 2016

„Odwieczną miłością umiłowałem cię"...


"Bóg zawsze nad nami czuwa i znajduje rozwiązanie, tam gdzie ludzki umysł już go nie widzi" 


Bóg nie traci kontroli nad naszym życiem, być może my ją tracimy, ale nie On... 

„Odwieczną miłością umiłowałem cię…” Jer. 31,3 





sobota, 9 stycznia 2016

Zasłyszana nauka...

W czasach, gdy w zasadzie nie było jeszcze telefonów, pewien "współczesny syn  marnotrawny” wyjechał z domu... 
Nie miał ochoty podporządkować się zasadom, jakie w nim panowały...
Zły i obrażony, opuścił swoich rodziców... 
Nie odzywał się do nich przez dobrych kilka lat... 

Jednak przyszedł czas, że ów syn zatęsknił...
Poczuł, że skrzywdził swoich najbliższych, że ich zasmucił i zranił... 
Zrozumiał, że to on nie był w porządku. 
Postanowił wrócić...
Hmm...Bał się jednak momentu spotkania. 
Bał się, że zostanie odrzucony. 
Wtedy wysłał list, w którym napisał: 
“Chcę przyjechać, przepraszam was. Jeżeli mi wybaczacie, to dajcie mi znak. Gdy będę przejeżdżał pociągiem obok domu, to proszę abyście wywiesili prześcieradło, na znak ze mnie przyjmiecie i że mogę wrócić do domu”

I wyobraźcie sobie emocje tego człowieka...
Gdy zbliżał się do domu....
Gdy zaczynał wypatrywać umówionego znaku.... 
Gdy zbliżył się na tyle, żeby go dostrzec...
Wreszcie zobaczył, że cała posesja, wszystkie okna,wszystkie drzewa, były obwieszone prześcieradłami...
Tak...żeby przypadkiem nie przegapił, bo jedno mogłoby być mało widoczne….



czwartek, 7 stycznia 2016

I już tylko prowadzi...


Kiedy Bóg zdejmuje łuski z oczu, 
otwiera słuch i orze serce... 
to boli...

ale wyswobadza...
czyni wolnym...
Kiedy Bóg zdejmuje łuski z oczu...
otwiera słuch i orze serce...
to boli...
jednak czujesz, że prowadzi...


wtorek, 5 stycznia 2016

Trzej królowie?.....

Trzej królowie? 
Skąd Wam się to bierze?
Ja zawsze staram się trzymać jednak przekazu biblijnego, a tam nie ma mowy o królach, ale o mędrcach ze Wschodu. 
Ew. Mat. 2:1-2 “Zaś gdy Jezus narodził się w Betlejemie za króla Heroda , oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy I pytali: Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski?” 
Byli to nieżydowscy astrologowie, astronomowie ( w tamtych czasach astrologia i astronomia nie stanowiły oddzielnych nauk), którzy znali proroctwa na temat przyjścia Mesjasza z Księgi Daniela, która została napisana w czasie niewoli babilońskiej niewoli narodu żydowskiego. 
Mędrcy, astronomowie, zaobserwowali na niebie nowe, niespotykane światło i odnieśli je bezpośrednio do proroctw Daniela. 
Owe dziwne światło nazywane Gwiazdą Betlejemską – Osobistą Gwiazdą Mesjasza, tak naprawdę z gwiazdą nie miało nic wspólnego. Nie można jej porównać z jakąkolwiek z istniejących. 
Jakkolwiek gwiazda, która zeszłaby nad domostwa Betlejem, spowodowałaby tragedię w efekcie której, nie tylko Betlejem przeszłoby natychmiast do historii. 
Jest to raczej gwiazda tylko w znaczeniu jasności, światłości. Dosłownie oznacza to pewien rodzaj światła, określany nazwą shekina – chwała. 
Co do mędrców, faktem jest, że Biblia nie mówi nam nawet ilu ich było. Wiemy tylko, że musiało ich być co najmniej dwóch, co sugeruje liczba mnoga (mędrcy) Imion mędrców w Piśmie Świętym też nie znajdziemy, a zatem wypisywanie na drzwiach domostw inicjałów: K,M,B jest dla mnie niezrozumiałe.
Czy nie zastanawia Was, dlaczego jacyś tam królowie, chcieliby uwielbić nowo narodzonego żydowskiego króla?... 
Zauważmy jeszcze i to, że udali się oni nie do Betlejem, ale do Jerozolimy, gdyż było logiczne, że król żydowski narodzi się w żydowskiej stolicy. 
Herod dowiaduje się od nich, że gwiazda ukazała się już dwa lata wcześniej, a teraz pojawiła się ponownie, co sprawia, że nie wie dokładnie kiedy narodził się Mesjasz.  Dlatego wydał rozkaz aby pozbawić życia wszystkie dzieci od dwóch lat i młodsze. 
Ew. Mat. 2:16 "... Herod wydał rozkaz, aby pozabijać wszystkie dzieci od dwóch lat i młodsze, według czasu, o którym się dowiedział od mędrców". 
 I tu trzeba sprostować jedną rzecz. Pasterze I mędrcy nigdy się nie spotkali. Pasterze przybyli zaraz po narodzinach Jezusa, a mędrcy dotarli do Betlejem jakieś dwa lata później, o czym świadczy fakt, ze nie weszli do stajenki, ale do domu.
Ew. Mat. 2:9-11 “A oto gwiazda, którą ujrzeli na wschodzie, wskazywała im drogę, a doszedłszy do miejsca, gdzie było dziecię. Zatrzymała się. I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię i upadłszy, oddali mu pokłon” 
Jak wiemy podarowali Jezusowi specyficzne dary: Złoto-symbol władzy królewskiej, kadzidło – symbol boskości, co oznaczało, że Mesjasz jest Bogiem, a także mirrę – symbol ofiarowania. Jednym słowem Mesjasz to król, Bóg i ofiara.
To tyle biblijnego przekazu.
A zatem Święto Trzech Króli to jakiś kolejny dziwny wymysł... 


niedziela, 3 stycznia 2016

Zamknąć oczy i rozpłynąć się w morskich falach...

Doskonale pamiętam ten marcowy wieczór dwa lata temu…  
No ale do rzeczy:
Wyszło na to, że wsiadłyśmy w auto i pognałyśmy do Gdyni… 
Jolinda (moja przyjaciółka) pomachała mi przed nosem biletami i już po chwili rozsiadałyśmy się w “Uchu” (bardzo sympatyczny gdyński klub muzyczny  - Ucho) 
Z ulotki wyczytałam: Sławomir Jaskułke – solowy koncert jazzowego pianisty, promujący najnowszy jego album “Moments” 
Wymieniłyśmy z Jolindą porozumiewawcze spojrzenia, takie co to mówią: posłuchamy - ocenimy... 
Po chili przystojny mężczyzna ze starannie upiętym kitajcem rozpoczął koncert...
Gdy do uszu moich dopłynęły pierwsze dźwięki… zakochałam się... i stwierdziłam, że w moim słowniku nie ma takiego słowa, które oddawałoby obecny stan moich doznań...
Muzyczna dojrzałość w sumie bardzo młodego artysty chyba mnie zaskoczyła, ale…. 
Subtelne, zmysłowe dźwięki, sprawiły, że chciało się pozostać w tym błogim stanie na dłużej…. 
Pianista umiejętnie, dźwięk za dźwiękiem wprowadzał w ten szczególny świat wyobraźni… Prostota i piękno…
Ponownie wymieniłyśmy z Jolindą spojrzenia, potakująco kiwając głowami... 
Słowa nie były wskazane... 

Sławek Jaskułke "Moments"

A w tym roku proszę… Św. Mikołaj był dla mnie niezwykle szczodry i zdecydowanie  zadbał o moje potrzeby muzyczno - estetyczne ... 
Wcisnął mi pod poduszkę najnowszy album tegoż pianisty “Sea” 
I co? 
Ponownie brak mi słów…. 
Tylko zamknąć oczy i rozpłynąć się w morskich falach… 
Słucham… słucham…. 
I widzę… Bałtyk… 
słucham…
Hmm...
Zapraszam do zasłuchania...


sobota, 2 stycznia 2016

Emmanuel...

Hmm... 
Mesjasz... 
Jezus... 
Chrystus...
Emmanuel... 
Przed Jezusem z Nazaretu i po Nim było wielu, którzy twierdzili, że są pomazanymi przez Boga. 
Jednak czy ktoś pamięta dzisiaj te postaci? Jezus jest postacią historyczną, która powinna odejść w zapomnienie jeszcze w pierwszym wieku naszej ery. 
No bo pomyślmy: 
Oto człowiek, urodzony w zapadłej wiosce, gdzieś na peryferiach Imperium Rzymskiego, jako syn wieśniaczki. Dorastał w małym miasteczku, gdzie pracował jako cieśla. 
Przez następne lata był wędrownym kaznodzieją, bez dachu nad głową. 
Nie napisał książki... 
Nie piastował żadnego urzędu... 
Nie założył rodziny... 
Nie studiował... 
Nie odwiedził żadnej wielkiej metropolii. 
Nie oddalił się od miejsca swoich narodzin więcej niż o 300 km... 
Nie miał poparcia możnych. 
Nie dokonał żadnej z tych rzeczy. które uchodzą w świecie za wielkie. 
Był jeszcze młody, gdy opinia publiczna zwróciła się przeciwko Niemu. Opuścili go przyjaciele: Jeden z nich wyparł się Go, drugi zdradził. 
Przeszedł przez sfingowany proces sądowy. Potem przybito go do krzyża, pomiędzy dwoma złodziejami. 
Kiedy konał, oprawcy rzucali kości o jedyną rzecz jaką posiadał - o ubranie. 
Minęło prawie 20 stuleci, a On jest centralną postacią rodzaju ludzkiego. 
Wszystkie armie, które kiedykolwiek wyruszały na podboje, wszystkie floty, które wypłynęły do bitwy, wszystkie parlamenty, które obradowały, wszyscy królowie, którzy władali, nie wywarli takiego wpływu na losy ludzkości, jak to jedno życie. 
Po jego śmierci w niesamowitym tempie rodzi się kościół, spośród garstki apostołów. Wszyscy Oni z wyłączeniem Jana,  oddają za niego życie. Oddają życie, głosząc jego Słowo. Bo człowiek, którego dotknął Jezus, nie potrafi inaczej... 
Chwała Panu...

piątek, 1 stycznia 2016

Dzień jak co dzień...

Dzień jak co dzień...
Poza tym, że w numeracji roku jedna cyferka uległa zmianie...
2016 r.
Od kilku lat zabawa sylwestrowa to dla mnie kameralna impreza w gronie wypróbowanych znajomych... 

Każdorazowo wybieramy jakieś przyjemnie, ale niezbyt oddalone od Gdańska  miejsce... 
Wytańczyłam się... i co najfajniejsze, przy muzyce, jaką lubię...
Nie było wodzireja, zapraszającego do udziału w dziwacznych pląsach, które z dobrą zabawą nie mają nic wspólnego.... 
Nie było fajerwerków... 
Ufff... 
Dla mnie jest to raczej prymitywna radocha, biorąc pod uwagę wszelką zwierzynę, która przeżywa w tym czasie horror, abo co gorsza pada na serce ze strachu... 
Ale cóż niektórzy muszą sobie postrzelać i jakby nie ma na to rady... 

Nogi mnie odrobinę bolą, ale dzisiaj relaksujemy się na całego...
Kawa... 
Tort bezowy, dzieła rąk mojej córci.... 
Pycha... 
Poza tym takie tam senne pogaduszki...
Hmm... Ciekawe... Co nam przyniesie ten 2016 rok ???