Google+ Followers

piątek, 25 lipca 2014

NIEWYPOWIEDZIANE SŁOWA...



A oto historia, ktorą opowiedziała mi siostra mieszkająca na stałe w Niemczech.
 
Almas – 36-letnia muzułmanka, mieszkająca po sąsiedzku. Tak „pięknie” kaleczyła język niemiecki, że aż nie miałam siły jej poprawiać. Nigdy nie opowiadała o okolicznościach, jakie przywiodły ją do Hamburga, a ja nie dopytywałam, bo i po co...
Czasami przychodziła do mnie na pogaduszki… 
Biorąc pod uwagę moje przekonania i to wszystko w co wierzę, za każdym razem starałam się jej przekazać coś, co bardzo odbiegała od tego, czego w moim mniemaniu uczy islam. Zadawała pytania (mnóstwo pytań) odnośnie „naszego” Boga. 
Początkowo nieufna, zagubiona, lękliwa, ale z czasem chyba jednak zaufała mi odrobinę. Opatulona w ten swój czador, wydawała się taka inna, bezbronna, zamknięta w sobie. Szanowałam jej silne poczucie tożsamości, odwagę w wyznawanie swojej wiary, wierność Bogu (Allahowi), przykazaniom i zasadom jej wiary. Tłumaczyłam, że nikogo jednak nie zachwyca agresywny i terrorystyczny islam, bo obowiązuje nas miłość bliźniego, a nie zabijanie. Bóg przecież nie może promować nienawiści, Bóg to czysta miłość i wybaczanie. Słuchała, ale i tak na koniec zawsze wrzucała to swoje: Chwała Allahowi 
Jakoś tak przykro zrobiło mi się, gdy przyszła się pożegnać… Wracają do Iranu.Taki dostali prikaz od rodziny, koniec, kropka! Odwołania nie ma! Aż mnie ciarki przeszły po całym ciele, bo przecież tyle się słyszy o nieludzkich praktykach irańskich muzułmanów. Almas w pożegnalnym geście podarowała mi przepiękny pierścionek wysadzany cyrkoniami 
 – Byłaś dla mnie dobra, to zapłata
– Jaka zapłata, co ty mówisz? 
– Nie odmawiaj, zrozum, musimy być na zero. 
Jakoś przykro mi się zrobiło, nie wiem czy będę w stanie nosić to cacko, chociaż jest naprawdę śliczny. Chyba raczej potraktuje go jako pamiątkę po kimś, kto chyba jednak uraził mnie swoim ostatnim gestem. Ten pierścionek to takie niewypowiedziane słowa… Jakie słowa? 
Mogę się jedynie domyślać… 


środa, 16 lipca 2014

TO NIE PROWANSJA... A SZKODA...




To nie Prowansja, a szkoda… 
Tak pięknie wyglądają lawendowe szyszeczki, które w tym roku u mnie zagościły. 
Ich cudowny zapach działa kojąco…
I pomyśleć, że jako dziecko dostawałam torsji, gdy w pobliżu unosił się zapach lawendy…   




Kwiaty są już na granicy przekwitania, wiec postanowiłam wykonać pachnący wianuszek do mojej łazienki. Gdy do niej wchodzę... jest...  aromat wypełnia całe pomieszczenie ...

wtorek, 15 lipca 2014

GWAŁT NA DZIECKU...

Moją uwagę przykuło zdarzenie, które chyba jednak wstrząsnęło niejednym zjadaczem chleba... 
Co za czasy...

Fakt.pl zamieścił szokującą informację – 
„11-latka zachodzi w ciążę po gwałcie” 

14-latek i 15-latek gwałcili swoją 11-letnią kuzynkę. 
Do gwałtów na 11-latce miało dochodzić od lutego tego roku. Sprawa światło dzienne ujrzała pod koniec kwietnia – wtedy właśnie została powiadomiona policja. 
Dziewczynka zaszła w ciążę, a jej rodzice złożyli do sądu wniosek o aborcję. Sąd na nią zezwolił.



Cyt. podaję za  Gazeta.pl 

..."W sprawie głos postanowił zabrać Tomasz Terlikowski. Jak przyznał, "cała sytuacja to horror". "I dziewczynka, i rodzice są w sytuacji absolutnie dramatycznej. Ale trudno też nie dostrzec, że założenie, że zabicie niewinnego dziecka w czymkolwiek naprawi sytuację, jest - najdelikatniej rzecz ujmując - absurdalne. Dzieciątko, które dziewczynka spod Wągrowca nosi obecnie pod sercem, nie jest niczemu winne. I nie ma powodów, żeby je zamordować" - pisze publicysta. Według Terlikowskiego aborcja w niczym dziewczynce nie pomoże, bo będzie dla niej nawet bardziej traumatyczna niż... poród i oddanie dziecka do adopcji - w razie, gdyby ona i rodzice nie byli w stanie go wychować. Aborcja to bowiem - według słów dziennikarza - "kolejny gwałt na 11-latce".
"Wstrząs, jaki ona wywołuje, oddziałuje na całe dalsze życie kobiety, wpędza ją w depresję, niszczy jej psychikę. Jest ona zatem ponownym gwałtem na niewinnej osobie. Gwałtem, który nikomu, a już na pewno nie kobiecie, nie służy" - argumentuje w swoim stylu Terlikowski…”



„Dla niektórych ludzi zapłodniona komórka jajowa znaczy więcej niż traumatyczne życie wszystkich zgwałconych nastolatek razem wziętych.” 

I tu proponuję (koniecznie) lekturę świetnego posta S. Kubryńskiej -   Święty gwałt 

Życie 11-latki legło w gruzach... dokonano morderstwa na psychice dziecka, a katolicka propaganda tak dalece zawłaszcza nasze umysły, że nie potrafimy już czasami myśleć samodzielnie... Dziecko zostało zgwałcone! Czy naprawdę nikt nie pomyśli o tym, że ciąża może ją zabić? Anatomia dziecka nie jest przygotowana do prokreacji... Aborcja powinna w tym przypadku stanowić procedurę działania. Takie jest moje zdanie.

Dopiszę jeszcze, że w odpowiedzi na posta "Święty gwałt" , do którego link zamieściłam na moim profilu, jedna z Pań blogerek zwróciła się  do mnie z pytaniem: 

" Ją byś też usunęła?"  

Wyznanie Miss:Jestem dzieckiem z gwałtu

Myślę, że każdy takowy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Nasz światopogląd i wartości jakie wyznajemy odgrywają tu zasadniczą rolę.

Często przewartościowujemy nasze zapatrywania dopiero wtedy, gdy problem dotyka nas bezpośrednio… 
Narzucanie innym swojego zdania, będąc w zupełnie innej sytuacji życiowej bez moralnych i materialnych zobowiązań jest nieuczciwe. Nawiązując do artykułu z Pani linka, jedyna myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to ta że dziewczyna idzie na całość, bez skrupułów wykorzystuje swoje pięć minut nikomu niepotrzebnym zwierzeniem. Nie wiem natomiast jak z wyznaniem "pięknej" córki radzi sobie jej mama, bądź co bądź ofiara gwałtu...